• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[07/09/1972] of ice creams, hot chocolate and future husbands || helena & lyssa

[07/09/1972] of ice creams, hot chocolate and future husbands || helena & lyssa
to be young and gifted
pretty brown eyes and
a mind full of thoughts
wiek
18
sława
III
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
instruktorka rytmiki
sto siedemdziesiąt centymetrów wzrostu; brązowe oczy; pionowe źrenice; rozwinięta trzecia powieka (jak u gada); skóra poznaczona w przypadkowych miejscach z szarymi łuskami, z czego największe skupisko znajduje się w okolicy pleców i klatki piersiowej z pojedynczymi łuskami sięgającymi obojczyka; często widywana w strojach zakrywających znaczną powierzchnię skóry

Helena Rowle
#1
21.02.2026, 22:16  ✶  

—07/09/1972—
Lodziarnia Floriana Fortescue, Ulica Pokątna
Helena Rowle & Lyssa Dolohov



Mimo że od czerwca pracowała na stanowisku, które wielu określało jako jej pierwszą poważną pracę, Helena nadal bardziej przykładała większą wagę do wyboru ubioru w dzień spotkań Muzy niż na kolejny dzień spędzony w otoczeniu wychowanków ''Płomyczka''. W sumie, czy było w tym coś dziwnego? Dzieci miały to do siebie, że potrafiły trafić na zajęcia z nią w najróżniejszym stanie. Umazane farbami, kredą lub nawet pobrudzone obiadem, jeśli zajęcia wypadały chwilę po przerwie obiadowej. Co jak co, ale Rowle nie miała zamiaru okupić tych kilku godzin pracy w tygodniu stratą najlepszej odzieży ze swojej szafy. Trzeba było się szanować.

Dzisiaj miała na sobie ciemno-beżowe spodnie z wysokim stanie, brązową koszulę z szerokim kołnierzem, wykończonym falbankami, a na jej ramionach spoczywał ciemny płaszcz, który sięgał nieco ponad kolana. Na głowie miała brązowy kapelusz, ozdobiony złotawą tasiemką, ułożoną w subtelną kokardą z boku korony. Buty na niskim obcasie stukały rytmicznie o bruk, a uderzenia te tylko przybrały na sile, gdy w końcu znalazła się wraz z Lyssą Dolohov pod celem ich podróży, czyli lodziarnią pana Fortescue. Jakoś trzeba było sobie umilić popołudnie po intensywnych ćwiczeniach w gronie innych muzyków, prawda?

— Och, Londyn jest absolutnie niesamowity o tej porze roku! — zachwycała się Helena, przyspieszając nieco kroku, aby ochoczo przytrzymać drzwi do lokalu koleżance, aby ta mogła wejść do środka jako pierwsza. — Ledwo pamiętam miasto w tym wydaniu. Wiem, wiem, to brzmi niedorzecznie, skoro dziś jest dopiero siódmy, ale... Ostatni raz byłem w Londynie o tej porze jeszcze zanim poszłam do szkoły. Zupełnie zapomniałam, jak tu wszystko wygląda o tej porze. Aż nie mogę doczekać się zimy!

Chyba tylko to, że musiała iść na rozpoczęcie roku pierwszego września, powstrzymało ją przed tym, aby nie zerwać się z samego rana z łóżka i nie ruszyć z kompletem kufrów i toreb na Peron 9¾. W przeciwnym razie zapewne zorientowałaby się, że w ogóle nie powinno jej być w Ekspresie do Hogwartu dopiero w połowie drogi do Hogsmeade. Chociaż minął już tydzień, dalej nie potrafiła się przyzwyczaić, że nie ma jej w szkole.

Nie, żeby jakoś szczególnie za nią tęskniła; miała już plany na najbliższą przyszłość. Po prostu po siedmiu latach trudno było zmienić swoją codzienną rutynę. Zapomnieć o rytuałach, które wpajała sobie przez tak długi czas. Helena westchnęła cicho, zatrzymując się przy rzędzie wieszaków. Po chwili namysłu zawiesiła na jednym z haków swój kapelusz, ujawniając ciemne włosy opięte w elegancki kok.

— Zazdroszczę, że mieszkasz praktycznie w samym centrum dzielnicy. Musiałaś poznać mnóstwo ludzi, odkąd przyjechałaś! Sąsiadów pewnie też masz... ciekawych. — Zajęła miejsce w loży zlokalizowanej przy oknie, aby mogły swobodnie obserwować przechodniów i rozciągającą się za oknem ulicę. — Tymczasem w Llanberis ja mogę poznać co najwyżej nowego ogrodnika.

Albo smoczego stajennego w rezerwacie kuzyna Leviathana. I to takiego, który uważa grę na fortepianie za ''bezproduktywne brząkanie'', pomyślała przelotnie. Ewidentnie dramatyzowała. Nie było aż tak źle, ale wiele by dała, aby poszerzyć swój krąg znajomych. Nie mogła doczekać, aż znajdzie się na jakimś większym przyjęciu. Już niedługo miało być Mabon, a potem święto duchów... A od Samhain do Yule to już było jak rzucić kamieniem! Ktoś na pewno zamierzał wyprawić zimowe przyjęcie. Nie wypadałoby zrobić inaczej.

— Hmm — zaczęła, przyglądając się karcie deserów — Po dzisiejszych ćwiczeniach zasługujemy na coś ekstra. Co powiesz na potrójne lody w rożku z posypką i sosem owocowym. Gorąca czekolada do tego na koniec też brzmi bajecznie. Przemyślenia, moja droga?

Podniosła czoło, mierząc Lyssę zaciekawionym spojrzeniem.
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#2
17.03.2026, 06:34  ✶  

Lyssa nie była pewna, jak dużą radość można było czerpać z pracy w towarzystwie dzieci - ona na pewno nie wyciągałaby z tego wiele, walcząc o przeżycie kolejnego dnia. Wracałaby do domu okropnie wręcz zmęczona, przebodźcowana i godzinami siedziałaby na skraju łóżka, wpatrując się w świat za oknem i przepływające po niebie chmury. Musiałaby to wszystko odreagować, rozpakować przeładowany umysł, który niestety pamiętałby wszystko. W s z y s t k o. Każdą bzdurną dziecięcą teorie, która pojawiała się kiedy tylko próbowały wytłumaczyć otaczający je świat.

Kolejną małą przyjemną rzeczą, jeśli chodziło o to jakie były dzieci, było to że wszystko zdawało się dookoła nich lepić. Lepiły im się ręce, buzie, nogi i skrawki ubrania. Ta lepkość z kolei, przenosiła się niczym najgorsza choroba na wszystko, czego te tylko się dotknęły; przedmioty codziennego użytku, meble, dywany, a przede wszystkim - inni ludzie. Kiedy sobie pomyślała, jak by się lepiła po całym dniu takiej pracy, to aż zrobiło jej się odrobinę słabo, ale na całe szczęście zatrzymały się z Heleną przed wejściem do lodziarni pana Fortescue. Dzwoneczek nad wejściem dźwięcznie zaanonsował ich przybycie i Dolohov bez mrugnięcia okiem skorzystała z uprzejmości Rowle i wkroczyła do wnętrza pierwsza.

Ciekawe czy Helenka się lepiła.

- Ma niewątpliwie swój urok - odpowiedziała dyplomatycznie, bo zawsze była gotowa stwierdzić że Paryż wyglądał o wiele lepiej. Nikt ją jednak w tym momencie nie pytał otwarcie, które krajobrazy wolała bardziej, dlatego zachowała tę uwagę dla siebie. Z sympatii. - Huh, faktycznie. To już rok szkolny. Niby sama niedawno skończyłam szkołę, ale jakoś... łatwo się człowiek przyzwyczaił i zapomniał. Ja o tej porze w poprzednim roku byłam jeszcze w Paryżu, więc to pierwszy początek września dla mnie.

Poprzedni rok i początek września był tak samo przyjemny jak naznaczony odrobiną żalu. Dolohov może nie miała odruchu biec rano by dostać się do szkoły, ale dzień wydawał się odrobinę dziwny i zniekształcony, nawet jeśli matka robiła wiele by zapełnić jej głowę tu i teraz, odciągając od wspominek szkolnych korytarzy. Cieszyła się, że nagle uznawana była za dorosłą, a z drugiej strony wiedziała że skończył się pewien etap w jej życiu, dlatego rok temu zaplanowała sobie wieczorem pierwszego września spotkanie z koleżankami, żeby poopowiadać jak minęły wakacje, zobaczyć się i podzielić planami na przyszłość. Jej plany na przykład, w ogóle się nie ziściły, bo jakiś czas potem spakowała walizki i wyjechała do Londynu.

- Można tak powiedzieć. Chociaż mam wrażenie, że każdy jest tak zabiegany, że niekoniecznie ma czas na zapoznawanie się z kimkolwiek - głupio było się trochę przyznać, że sama niezbyt była skłonna do wyciągania zapoznawczo ręki ku sąsiadom i innym... elementom społecznym, które mogły się napatoczyć. Lyssa poznawała przede wszystkim ludzi jej przedstawionych, a do tego potrzeba było kogoś, kto faktycznie mógłby odprawiać honory. Przez to nawet nie interesowała się sąsiadami, zamiast tego ucząc się znajomości Vakela, członków rodziny i jakichś celebrytów, z którymi jej ojciec miał do czynienia. - Nie mogłabyś się przeprowadzić? Wynająć jakieś mieszkanie, albo żeby ci rodzina kupiła? - zapytała, bo gdyby ona chciała się przeprowadzić, poznawać świat i narzekała na ograniczone kontakty w domu to... no miała wrażenie że papa by się wykosztował.

- Hmm, brzmi ciekawie - spojrzała w swoją własną kartę, chociaż zrobiła to przelotnie i zaraz uniosła spojrzenie na Helenę. - Powiedziałabym na to, że podbijam stawkę do całego deseru lodowego w pucharku. Zachowuję posypkę i sos owocowy, ale dodatkowo podbijam ekstra bitą śmietaną. Gorąca czekolada to oczywiście znakomity pomysł, ale z piankami?



la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
to be young and gifted
pretty brown eyes and
a mind full of thoughts
wiek
18
sława
III
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
instruktorka rytmiki
sto siedemdziesiąt centymetrów wzrostu; brązowe oczy; pionowe źrenice; rozwinięta trzecia powieka (jak u gada); skóra poznaczona w przypadkowych miejscach z szarymi łuskami, z czego największe skupisko znajduje się w okolicy pleców i klatki piersiowej z pojedynczymi łuskami sięgającymi obojczyka; często widywana w strojach zakrywających znaczną powierzchnię skóry

Helena Rowle
#3
04.04.2026, 23:43  ✶  
Codzienna praca z dziećmi nie była łatwa. Helena uświadomiła sobie to dość szybko, pomimo tego, że zaczęła pracę w okresie wakacyjnym, kiedy w placówce pojawiało się dużo mniej wychowanków. Niektóre sytuacje potrafiły eskalować w ciągu dosłownie kilku chwil, nie zawsze można było przewidzieć, do dane dziecko wymyśli. A przecież w ''Płomyczku'' dochodził do tego wszystkiego jeszcze aspekt magii. Zdolności magiczne były cudem, jednak w rękach tak młodych czarodziejów i czarownic były niekontrolowanym cudem.

Nie było nic złego w tym, że w powietrzu nagle pojawiały się bańki mydlane, ale skala problemów rosła, gdy kwiatek z parapetu zaczynał rozwijać swoje pędy i oplatać się wokół dzieci i nauczycielek obecnych na sali. Rowle wiedziała, że to nie była praca na dla niej na dłuższą metę. Traktowała ją jako przystanek przed rozwinięciem faktycznej kariery muzycznej. Teraz ratowało ją poniekąd to, że spędzała w przedszkolu najwyżej kilka godzin tygodniowo, więc i tak była na dużo lepszej pozycji niż pełnoprawne wychowawczynie grup.

— Chyba takie już są uroki rutyny — stwierdziła, wzdychając ciężko. — Uczeń wracający do szkoły po wakacjach też musi się do wszystkiego na nowo przyzwyczaić, a potem idzie już z górki. Z dorosłymi absolwentkami najwyraźniej jest podobnie, tylko przyzwyczajamy się do nieco poważniejszych aspektów życia niż testy i nauka. — Poprawiła się na krześle. — A co sądzisz o Londynie w porównaniu do Paryża?

Zerknęła lekko zdziwiona na Lyssę, jednak po chwili na jej twarzy pojawiło się coś w rodzaju zrozumienia. Londyn bez wątpienia miał od siebie wiele do zaoferowania, ale przecież nie był to też jakiś złoty wiek życia towarzyskiego. Cała ta afera w Dolinie Godryka lub ta przedziwną sytuacją z udziałem arcykapłanki kowenu… Takie rzeczy pewnie nie nastrajały ludzi zbyt pozytywnie. Dziewczyna stłumiła w sobie ciche westchnienie. Ale kto wie, może obie dostaną tej jesieni szansę na zaistnienie pośród innych czarodziejów i czarownic?

— Pewnie bym mogła — odpowiedziała niepewnie, uśmiechając się pod nosem, jakby dopiero teraz uderzyło ją, że faktycznie miała taką możliwość. Nawet jeśli nie dzięki wsparciu ojca, to chociażby dalszych krewnych. W końcu nie wszyscy Rowle'owie mieszkali w pobliżu rezerwatu. — Tylko... Ech, jeszcze będąc w szkole, tęskniłam za rodziną i domem. Chciałabym się tym jeszcze trochę nacieszyć, zanim ''wyfrunę z gniazda''. Zacieśnić parę relacji z krewnymi. Nawet jeśli możemy przeskakiwać z miejsca na miejsce za pstryknięciem palca.

Siedem lat spędzonych w Hogwarcie było wspaniałym czasem; mnóstwo się wtedy nauczyła i zdobywała wiele znajomości. Czy rekompensowało jej to jednak fakt, że praktycznie przez większość roku była na co dzień odizolowana od reszty rodziny? Liczne listy, wyjce czy okazjonalne spotkania w Hogsmeade nie mogły zamaskować tego, że większość dzieciństwa spędziła za murami wielkiego zamku z dala od nich, z wyłączeniem młodszego rodzeństwa.

Zamieszkanie w Londynie na stałe na pewno byłoby szalenie ekscytujące, jednak... Chyba mogła jeszcze trochę z tym poczekać. Oczywiście, narzekałaby co jakiś czas, że Llanberis pod wieloma względami nie umywa się do stolicy Anglii, ale z drugiej strony dobrze by było nadrobić stracony czas z ojcem i resztą rodziny. Poza tym rodzinne strony może i bywały nudne, ale były też bezpieczne. Na przykład nie budziła się z rana ze świadomością, że pod oknem może jej przejść marsz promujący prawa charłaków i mugolaków.

— Och, zdecydowanie! Zaszalejemy dzisiaj, jak przystało na takie damy, jak my — mruknęła, starając się zachować kamienną twarz, jednak po chwili uśmiechnęła się szeroko do koleżanki. — Mam nawet coś, co zapewni nam dodatkową rozrywkę... W końcu dobrze by było wiedzieć, za kim najlepiej się rozglądać na następnym balu, prawda?

Helena sięgnęła do torby, a po chwili na stole wylądował numer Czarownicy sprzed kilku dni. Nie byłoby w nim w sumie nic szczególnego, gdyby nie to, że to właśnie w tym numerze pojawił się specjalny dodatek w formie testu na przyszłego męża z czystokrwistego rodu. Mam nadzieję, że układał to jakiś jasnowidz, pomyślała, przyglądając się nagłówkowi. Na pewno nadałoby to całemu magazynowi dodatkowej wiarygodności.
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#4
13.04.2026, 04:04  ✶  

- Londyn... - zaczęła z namysłem Lyssa, niekoniecznie nawet chcąc kryć się z faktem, że musiała się nad tym zastanowić. Jakby obracała w głowie miasto z różnych stron, próbując dojść do tego, czy któraś perspektywa podobała jej się bardziej jak poprzednie. Jej pierwszym odruchem było jednak stwierdzenie, że jest brudny. Ale czy faktycznie taki był? Prędzej można by powiedzieć, że szary ale też nie dlatego że brakowało kolorów na czarodziejskich ulicach. Przecież na takiej Pokątnej aż roiło się od barw, jakby sklepikarze zachowywali się niczym barwne ptaki, liczące na to że barwne upierzenie zwabi większą ilość zainteresowanych. - Jest trochę ponury - stwierdziła wreszcie ugodowo, nie mogąc i nie chcąc silić się na jakieś zręczniejsze określenie. Helena sama była z zielonych, przepięknych terenów mieszczących się w rezerwacie Snowdonii, może więc rozumiała o co chodziło. Anglia miała to do siebie, że była pochmurna i wilgotna. Nie było tu tak dużo słońca i ciepłoty jak na kontynencie, a wybudowane ku górze kamieniczki też nie do końca do Lyssy przemawiały. - Może to moje odczucie przez to, od której strony obcowałam z Paryżem. Mama zna bardzo dużo artystów, którzy to bywali u nas w domu, a my u nich, w galeriach czy malarskich salonikach. Przebywałam dużo wśród artystycznej bohemy - na tyle na ile nastolatka i uczennica szkoły z internatem mogła w takich środowiskach przebywać. Kiedy jednak mogła, czerpała z tego pełnymi garściami. - A ty co sądzisz o Londynie? Jesteś angielką, ale jesteś z Walii, prawda? - uśmiechnęła się do niej lekko, bo tak samo jak lubiła barwę saloniki wypełnione ciekawymi ludźmi i pięknymi obrazami, tak równie podobały jej się malownicze krajobrazy przyrody. Mogła wyobrazić sobie walijskie góry, lasy i klify, ciągnące się wzdłuż wybrzeża.

- Znam takich, którzy nie mogą się wręcz doczekać, by zacząć dorosłe życie i zaraz po szkole wyprowadzają się z domów. Do mnie to nadto nie przemawiało, więc rozumiem jeśli chcesz się jeszcze tą bliskością nacieszyć - aczkolwiek już nie była taka pewna, na ile długo to mogła potrwać. Nie znała rodziny Heleny, a to że ona była całkiem przyjemnym towarzystwem, nie znaczyło że jej krewni byli jakkolwiek... znośni.

- O, widziałam to. Znaczy przelotnie i nie udało mi się go zrobić, ale byłam ciekawa co tam może być - przyznała, prześledziwszy spojrzeniem okładkę Czarownicy, kiedy Helena wyciągnęła go na stół. Była to głupiutka zabawa, ale jej prostota wcale nie znaczyła, że Lyssa była jakkolwiek mniej zainteresowana jej rozwiazywaniem. W końcu, jak Rowle sama zauważyła, obie były damami no i do tego młodymi, więc musiały mieć odpowiedni pogląd na to za kim się rozglądać na balu. Ale w uśmiechu Dolohov, nawet jeśli jak zwykle wyliczonym bardzo dokładnie na przyjemną delikatność, był jakiś drobny smutek. Bo ona doskonale wiedziała, za kim chciałaby się oglądać na następnym spotkaniu socjety. Szkoda tylko, że Rookwood postanowił opuścić kraj. Ledwie dwa dni temu wysłała mu kolejny list i nie była pewna czy była tym aktem zażenowana czy może słusznie próbowała się w ten sposób wyżyć za krzywdy które ją spotkały. O tym jednak nie zamierzała jednak Helenie wspominać, bo zapadłaby się pod ziemię.



la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Helena Rowle (1222), Lyssa Dolohov (1084)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa