• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[18.09.1972r.] To tylko robota papierkowa || Nicholas & Anthony

[18.09.1972r.] To tylko robota papierkowa || Nicholas & Anthony
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#1
18.01.2026, 22:53  ✶  
18 września 1972r.
Aleja Horyzontalna / Little Hangleton
Mieszkanie i dom Nicholasa Traversa

Nicholas zasugerował spotkanie się z Anthonym na Alei Horyzontalnej, gdzie mieściło się jego mieszkanie w jednej z kamienic. Niestety, w obecnym stanie – nie zdatne do mieszkania. W liście nawet umieścił mu dokładniejszy adres, aby chłopak nie miał problemu z dotarciem do celu. Wieczór, był idealną porą, która pozwalała spotkać się po godzinach pracy i kiedy na ulicach, panował mniejszy ruch. Wiele osób wolało skryć się w swoich miejscach zamieszkania, w obawie o kolejny atak. I słusznie.

Odziany w całkowitą czerń. W płaszczu wierzchnim, wszedł do swojego mieszkania na Alei Horyzontalnej. Zakrył usta chustą, czując ten smród roznoszący się po całym wnętrzu. Nie sprawdzał, czy i sąsiedzi tego budynku, opuścili go z powodu klątwy. Zapalił kadzidła, które miał jeszcze od Mulcibera. Licząc na to, że zniwelują trochę zapach tutejszego miejsca. Okna pozostawały otwarte na oścież. Zacieki było wciąż widać na ścianach. Potrzebował kogoś, kto oceniłby możliwość pozbycia się ich. Klątwołamacza. A jedynego jakiego znał, to własna matka.

Drzwi do mieszkania pozostawił otwarte. Czekając cierpliwie na przybycie Borgina. Nie planował omawiać z nim tutaj swoich spraw i interesów. Plan, miał inny. Działał ostrożnie, mając na uwadze, że nawet listy przenoszone przez sowy, mogą wpaść w ręce kontroli lub osób, które nie powinny widzieć zawartości listów. Dlatego nikomu nie podawał swojego adresu zamieszkania w Little Hangleton. Ten, znały tylko dwie osoby, góra trzy osoby. Możliwe, że Anthony Borgin, zostanie kolejnym gościem w jego domu.

Stał przy oknie, gdyż chłodne powietrze było znośniejsze niż smród mieszkania. Czekał, obserwując okolicę. W ciemności, nie zapaliwszy żadnej świecy.



@Anthony Ian Borgin
Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#2
26.01.2026, 02:32  ✶  
Ostatnie dni w Ministerstwie kurewsko się Anthonyemu dłużyły. Wskazówki zegara zdawały się stać w miejscu, a stos papierów na jego biurku nie malał. Z westchnieniem zamoczył pióro w atramencie, kontynuując pisanie przeraźliwie nudnego pisma z wezwaniem do zapłaty pod groźbą wystawienia mieszkania na aukcję. Gdyby był to lokal dotknięty ogniem, termin byłby przesunięty, ale znajdował się na przedmieściach Londynu. Dziś musiał wyjść wcześniej niż ostatnio, bo był umówiony z Traversem – nie, żeby stanowiło to jakikolwiek problem, bo Borgin zyskał sporo nadgodzin.

Przeklął w myślach, gdy dwie minuty przed czasem stawił się pod wskazanym adresem. Okropne protokoły. Poprawił marynarkę, poluźnił nieco krawat i raz jeszcze zerknął w stronę swojej aktówki, czy aby na pewno pozostawała zamknięta. Chciał zapukać, ale gdy podniósł wzrok, dostrzegł otwarte na oścież mieszkanie. Brew mu drgnęła, a wolna dłoń instynktownie powędrowała w stronę kieszeni, gdzie trzymał różdżkę. Zrobił kilka kroków do przodu, drewno zaskrzypiało pod jego butami, a Antek skrzywił się od zapachu, natychmiast mając ochotę zapalić.
- Travers? Nie przypominam sobie, żebyśmy umawiali się na zabawę w chowanego stary. – zawołał z tym charakterystycznym dla siebie tonem, rozglądając się na boki, ale ciemność pochłaniała wnętrze dotknięte wcześnie efektami spalonej nocy. Było tu chłodno, drzwi kołysały się w zawiasach od przeciągu, a młody Borgin pokręcił głową z niedowierzaniem, sięgając ostatecznie zapalniczkę zamiast różdżki. Starą i delikatnie zdobioną, swoją ulubioną, którą dostał jeszcze w szkole. Nie powinno mu przeszkadzać, jak sobie tu zapali, skoro i tak nie dbał o własne cztery kąty, narażając je na wilgoć angielskiego powietrza i brak ogrzewania, które przy zaciekach mogłoby okazać się pomocne. Jego kroki ustały, a ciszę przerwał charakterystyczny dźwięk naciskanego mechanizmu, płomień – wątły, drżący od wiatru, przerwał panującą ciemność i pozwolił Anthonyemu dostrzec jego plecy. – Ufam, że nie masz nic przeciwko. Papierosa? – zaproponował, drugą ręką sięgając po paczkę, chociaż przez trzymaną aktówkę, zrobił to odrobinę niezgrabnie. – Co to w ogóle za czajenie się w ciemnościach stary? – kontynuował, podchodząc do niego z paczką wyciągnięta w jego kierunku. Gdy się poczęstował lub odmówił, Tony uniósł paczkę do ust, wyjmując jednego z ich pomocą i podpalił, zaciągając się dymem. Po chwili płomyk z zapalniczki zgasł.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#3
29.01.2026, 13:43  ✶  

Czekał cierpliwie. Odziany w czarny płaszcz i szal, przewieszony na szyi. Ze skrzyżowanymi rękoma na klatce piersiowej, obserwował otoczenie zniszczonej dzielnicy. Dzielnicy, która po atakach próbowała wrócić do stabilności. Drogi i chodniki, były już przejezdne, odgruzowane. Pamiętał jak rozwalił jedną kamienicę, jak w innej przygniótł czarodzieja brudnej krwi. Obserwował, jak w mieszkaniach z naprzeciwka, sprzątają pozostałości po zniszczeniach i pożarach. Odkopują z gruzów to, co mogło jeszcze przetrwać. Co nie strawił ogień.

Anthony Borgin, zjawił się wręcz o wskazanej godzinie, alarmując nie tylko swoim chodem, ale i słowami. Nicholas nie odpowiedział na jego słowa. Jedynie odwrócił głowę w jego kierunku, z poważnym wyrazem na twarzy. Jeżeli to miał być żart, Travers tego nie uznawał. Pozostawił to bez komentarza.

Było chłodno. Mieszkanie samo w sobie posiadało surowy klimat w kolorystyce zimnych barw mebli i ścian. Nie posiadało żadnych rzeźb, figur czy innych przedmiotów wystawnych na półkach i blatach. Panował tutaj bardzo duży minimalizm i surowość. A zacieki na ścianach, były jedyną śmierdzącą dekoracją, jakie to mieszkanie otrzymało w trakcie ataków pamiętnej nocy. Chłód mu nie przeszkadzał. Sam w środku był chłodny, a serce miał zimne. Coraz bardziej pogrążając się w mroku, obojętnym będąc na krzywdę i cierpienie innych.

- Nie mam.
Odparł krótko na pytanie, o możliwość zapalenia papierosa. Nie miał temu nic przeciwko. W jego obecności paliło już kilka osób.
- Tylko nie nabrudź.
Dodał, jakby w tym mieszkaniu, zacieki były żadnym brudem mu przeszkadzającym. Gdyby się rozejrzeć, spojrzeć pod światłem jakimkolwiek, to panowała tutaj czystość. A wszelka zwyczajna sadza zniknęła. Nicholas cenił sobie czystość.
Travers sięgnął po swoją różdżkę i z pomocą zaklęcia przywołał popielniczkę na ręce Borgina. Gdyby czasem nie zamierzał wyrzucać popiół czy niedopałek za okno.
- Jak skończysz palić, przeniesiemy się w bezpieczniejsze miejsce do rozmowy.
Zakomunikował. Temat, jaki chciał poruszyć, nie miał być omawiany tutaj. Spotkanie zorganizował w tym mieszkaniu jako przykrywkę. Bo kto ich widział, święcie przekonany będzie, że tutaj rozmawiają. Ustalają sprawy. Następnie, Nicholas chowając różdżkę, spojrzał na wnętrze salonu.
- Póki co, rozważam co z tym mieszkaniem zrobić. Potrzebowałbym klątwołamacza, aby pozbyć się tych zacieków. W ostateczności sprzedałbym jakimś szlamom.
Podjął temat, mniej istotny jak na razie, ale także ważny. Ważny pod względem informacyjnym dla osób, które znają go jako zwyczajnego czarodzieja, pracownika Departamentu Tajemnic, który również odniósł straty materialne w pamiętną noc. Którym wystarczającą wiedzą powinien być fakt, że na określony czas, mieszka u kolegi. Jaka była prawda? To ich nie powinno interesować. Poruszył temat ciekaw będąc, co może zasugerować Borgin. W końcu to podchodzi pod jego specjalizacje nieruchomości?

Dlaczego Travers uznał sprzedaż mieszkania akurat szlamom? Gdyż ta klątwa, idealnie do nich będzie pasować. I nie on by się zmagał z jej usunięciem, ale oni sami. W końcu śmierdzą tak samo, jak teraz jego mieszkanie.



@Anthony Ian Borgin
Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#4
09.02.2026, 01:14  ✶  
Anthony z Nicholasem bardzo kontrastowali, ale Borgin nigdy nie uznawał tego za coś złego. Bywało ciężko, bo nie zawsze się rozumieli, nawet jeśli byli po tej samej stronie. Traves zawsze wydawał mu się taki spięty i poważny, jakby zupełnie nie umiał się bawić i chyba ten sposób bycia kojarzył mu się z ojcem, bo nawet jeśli zaczynał ich spotkania żartami i głupotami, spojrzenie mężczyzny sprawiało, że i jemu ta aura dorosłości się udzielała.
Tak też było tym razem. Tony chrząknął więc, wyprostował i przestał tak zadziornie, wciąż młodzieńczo uśmiechać. Co właściwie od niego chciał w takich okolicznościach? Słabe światło nie sprzyjało oglądaniu wnętrz, zresztą od czasu pożaru Anthony niezbyt się nad tym skupiał, mając głowę zwykle uwięzioną pomiędzy stosami dokumentów, wśród wysokich liczb i kolejnych nazwisk, które widniały na podaniach o zamrożenie zadłużenia.  Przytaknął, co miało być chyba podziękowaniem za przyzwolenie i nie czekając zbyt długo, wsunął używkę do ust, zaciągając się zaraz głęboko. Przyjemnie połaskotały go płuca, przez co nie mógł powstrzymać zadowolonego uśmiechu. Nie był to zdrowy nawyk, ale pomagał mu ze stresem, a dodatkowo nowe papierosy na rynku stworzone były tak, że nie śmierdziały paskudnie.
- Postaram się. – odparł jedynie, gdy dym uciekł spomiędzy warg i tworząc przez chwilę w powietrzu kształty, którym próbował się przyjrzeć. Wziął popielnczkę, kładąc ja przed sobą na parapecie i pozbył się błyszczącego na pomarańczowo żaru. Ostatecznie został tylko małą kupką popiołu w szkle, co przypominało mu obraz zza okna.
- Hmmm? – zerknął w jego stronę z zaciekawieniem, gdy wspomniał o przenoszeniu się dla bezpieczeństwa. Czyżby miał jakieś informacje dotyczące ich ruchu lub związane z Czarnoksiężnikiem? Poprawił teczkę w dłoni, kolejny raz zaciągając się fajką. Palił szybciej, pozbawiając się tym samym możliwości delektowania się zaspokajaniem nałogu, uznając, że zrobi to po prostu później, gdy się już przeniosą. Może to będzie swobodniejsze dla Nicholasa?
- Popytaj wśród naszych znajomych, może ktoś się tym zajmie w ramach wymiany przysług. To dobra lokalizacja i nawet pomimo zacieków, zarobisz na sprzedaży, ale nie jestem pewien, czy warto. – odparł z delikatnym wzruszeniem ramion, cofając się o krok po tym, jak kolejny raz zabrudził Traversową popielniczke. Rozejrzał się po pokoju, próbując dostrzec skryte w półmroku detale. Starał się ignorować smród i wychodziło mu to, dopóki wiedzial, że nie musi tu spać lub mieszkać. Antek był trochę księżniczkom, również cenił sobie czystość i wygodę. Zawsze miał talent do galeonów i ich mnożenia, więc szybko nauczył się doceniać luksuowe towary, marki premium, a przede wszystkim dbać o swój własny komfort.
- Teraz będzie bardzo duży ruch na rynku. Część mieszkań i domów pójdzie pod młotek, bo ludzi nie stać na gruntowny remont i renowację, a ubezpieczyciele łapią się każdego kruczka w umowie, aby zachować pieniądze. Panuje pewien rodzaj desperacji wśród ludzi,  więc jeśli się zdecydujesz, to nie czekaj zbyt długo. Desperacja na tyle duża, że zignorują klątwę.
Dodał jeszcze, chwilę jeszcze przechadzając się po izbie. Borgin ostatecznie zgasił papierosa, zostawiając jego pozostałości w przywołanej popieliniczce i wbił w mężczyznę pytające spojrzenie. Dokąd właściwie chciał go zabrać?
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#5
18.02.2026, 13:43  ✶  

Nicholas miał to do siebie, że nie umiał rozumieć żartów, biorąc wszystko na poważnie. Jakby dojrzewając, po ukończeniu szkoły inaczej zaczął postrzegać wiele rzeczy. Żarty przestawały go bawić, ale też sam nie umiał nic w tym kierunku coś powiedzieć, aby kogoś rozbawić. Nie widział w tym żadnych korzyści. Dlatego mógł też sprawiać wrażenie osoby surowej, poważnej, bez poczucia humoru i z zasadami.

Czekając, aż Borgin skończy kopcić, poruszył temat równie dla siebie ważny, dotyczący tegoż mieszkania. Sami byli przyczyną zniszczeń w mieście, które doprowadziło do tego, że faktycznie ludzie rzucą się na oferty kupna, również lokali w stanie klątwy. Miało to sens. Tylko, czy chciał komuś wisieć przysługę, za zdjęcie klątwy z mieszkania, które miał jedynie pod przykrywką, posiadania czegoś w mieście? Musiał się zastanowić. Anthony dawał dobre rozwiązania. Wysłuchał go, myśląc jednocześnie. Lecz nie odpowiedział, kiedy zobaczył, że młody skończył kopcić i czekał na przeniesienie do innego, bezpieczniejszego miejsca na rozmowę. W takim razie Nicholas wyjął różdżkę i kilkoma zaklęciami, zamknął drzwi i okna. Dodatkowo zabezpieczając, aby nic nie wchodził. Popielniczkę na razie skierował do zlewu. Później nią się zajmie. Chwycił bez ostrzeżenia Borgina mocno za ramię i teleportował ich do swojego domu w Little Hangleton.

Wylądowali w przestrzennym salonie, którego dominacją kolorystyczną był ciemny brąz i butelkowa zieleń. Meble były z mocnego ciemnego drewna, być może dębu. Stolik kawowy, duża sofa i fotele, kominek i wiszące na ścianach obrazy, nie przedstawiające żadnego uroczego klimatu, ale ponury, mroczny. Nie było roślin. Travers puścił Borgina i machnięciem różdżki, oświetlił pomieszczenie zapalając świece.

- Jesteśmy w moim domu w Little Hangleton. Nieliczni o tym miejscu wiedzą. Więc radziłbym zachować tę informację dla siebie.
Wyjaśnił Anthonemu, patrząc mu w oczy swoim chłodnym spojrzeniem. Jakby ostrzegał, przed wypaplaniem się komukolwiek. Inaczej będzie jego żniwiarzem i ścigał aż go nie zaprowadzi do grobu.
- Porozmawiamy w gabinecie.
Skierował się do swojego gabinetu, tym samym zapraszając do niego Borgina. Zdejmując płaszcz i wieszając na swoim rzeźbionym krześle za biurkiem. Sam gabinet miał podobny styl co salon. Zaś jedną ścianę stanowił szereg regałów z książkami, mapami i elementami dekoracyjnymi okultyzmu, w tym jednej czaszki. Również i to pomieszczenie zostało zaklęciem oświetlone, a ogień zatańczył na knotach świec.
- Życzysz sobie coś do picia?
Zapytał, kierując się do małego stolika, gdzie stała karafka z whisky, a także dzbanek z wodą. Równie dobrze Nicholas mógłby mu przygotować herbatę czy kawę, jeżeli by sobie gość życzył. Nie miał tutaj żadnego skrzata, ani służby. Wszystko robił sam. A przy okazji, postawił popielniczkę na blacie biurka, od strony siedzącej na zwyczajnych fotelach dla gości. Na wypadek, gdyby Anthony znów miał potrzebę zapalić.
Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#6
01.03.2026, 01:30  ✶  
Każdy był inny, nie każdy miał poczucie humoru i nie każdy był głupkiem, jak Anthony, ale to pozwalało zachować równowagę na świecie. Stłumił westchnięcie, zdając sobie sprawę, że i jemu przydałaby się odrobina powagi, ale nie był w tym najlepszy. Podejście Nicholasa sprawiało, że trzymał prosto sylwetkę i starał się, Merlin mu kurwa świadkiem, nie gadać głupot, które mogłyby go rozdrażnić, bo wciąż nie wiedział, czego mężczyzna od niego potrzebował. W dzisiejszych czsach informacje i kontakty były jednymi z najmocniejszych kart w rękawie i zwyczajnie dobrze było, jak to dziadek mawiał, aby ktoś był nam winien przysługę, nawet jeśli miałaby ona pozostać otwartą kartą.
Rozmowy o nieruchomościach były nudne, ale to wlaśnie ten element rynku mógł przynieść najlepszy zysk, jeśli umiało się to dobrze sprzedać. Przyrost ludzi był duży, ilość mieszkań i domów sprawiała, że wiele rodzin cisnęło się w jednym budynku kilkoma pokoleniami, bo albo nie było odpowiedniej alternatywy, albo wychodziła ona poza budżet. Ceny rosły, chociaż przypuszczał, że ich działania i wywołany pożar mogły doprowadzić do krótkotrwałego złamania rynku w najbliższych miesiącach, gdy zmniejszy się już ilość osób, które w wyniku ognia zostały bez domów. Wzrosnąć mogły ceny posiadłośći poza stolicą, bo ludzie mogli chcieć z Londynu po porstu uciec.
Zgasił papierosa, a chwilę później Travers złapał go za ramię i teleportował z trzaskiem, Tony zdążył tylko zamknąć oczy. Jak zawsze, charakterystyczny skręt żołądka nie był najprzyjemniejszy.

Zapach w pomieszczeniu, w którym się znaleźli, był zupełnie inny. Borgin wyprostował się, unosząc powieki i rozejrzał się dookoła z aprobatą, bo sam lubił butelkową zieleń i jej połączenia z drewnem. Salon był elegancki, dobrze zagospodarowany i godny czarodzieja z ważnej rodziny, o dobrej pozycji w Ministerstwie. Gdy na knotach świec zatańczył płomyk, mógł przyjrzeć się detalom, takim jak mroczne obrazy czy poduszki na siedziskach.
- Jest chociaż na kogoś innego ten dom? Zadbałeś o spis? - odpowiedział mu równie poważnie, wsuwając wolną dłon w kieszeń, bo w drugiej trzymał teczkę. Nie czuł potrzeby zapewniana go w czymś, co wydawało mu się oczywiste. Borgin nie paplał o takich rzeczach, ale z pewnością przejrzy akta w Ministerstwie, chcąc się upewnić, że Nicholas był tu niemożliwy do znalezienia. Potrzebowali takich miejsc, każdy jeden, który nosił czarną szatę. I chyba tylko Antek o to nie dbał. - A to taki przyjemny salon. Kojarzy mi się z Hogwartem.
Wzruszył ramionami, ruszając jednak za nim w milczeniu. Trudno było go wybadać, czy Nicholas w ogóle kiedykolwiek się uśmiechał, czy wszystko traktował z taką powagą?Borgin zwilżył wargi, gdy drzwi się za nimi zamknęły i omiótł gabinet wzrokiem. Był schludny, lubił takie miejsca - za cholerę nie umiał pracować w chaosie, rozpraszało go to. Skoro zaprosił go do gabinetu, sprawa była chyba poważna. Odłożył więc teczkę przy fotelu, który sobie wybrał i usiadł wygodnie, odpinając guzik od koszuli, bo nie byli już w Ministerstwie. Tak, aby mógl swobodniej złapać oddech. - Whisky albo burbon, koniak też się nada. Mam nadzieję, że będziesz mi przy szklance towarzyszły, bo to okropnie smutne pić samemu.
Podniósł na niego spojrzenie, uśmiechnął się lekko i podziękował skinieniem głowy za popielniczkę.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#7
12.03.2026, 12:41  ✶  

Pytanie Anthony’ego zaskoczyło Nicholasa, przy czym chwilę mu się przyglądał. Ten dom sobie po prostu wziął. Nie myślał wtedy, żeby zająć się sprawą papierkową tego miejsca. Przez różne zdarzenia w swoim życiu i dołączenie do organizacji, zwyczajnie o tym zapomniał. A nikt tym się nie interesował. Co by znaczyło, że byli właściciele, nie mieli żadnych krewnych, byli zapomniani. W rejestrze zaś nie widniał jako prawowity właściciel tego miejsca. Inaczej było z legalnie kupionym mieszkaniem na siebie, na Alei Horyzontalnej. Pracując w Ministerstwie Magii, wymagane było posiadanie miejsca zamieszkania. A to było najlepsze rozwiązanie. Dom, był jego ostoją, miejscem izolacji od wszystkich, wszystkiego. W miejscu klimatem bliższe jego zainteresowaniom i stylu życia.

- Nie widnieję w nim jako właściciel, jeżeli o to Ci chodzi. Zaś jego prawowici właściciele nie żyją.
Może nie brzmiało to dobrze, ale jeżeli Anthony miałby coś do zasugerowania, Nicholas wysłucha go. Tymczasem zaprosił go do gabinetu, słuchając pochwał dotyczących wnętrza salonu.
- Tak. Salon przywołuje wspomnienia.
Tyle w temacie. Jedno z nielicznych pomieszczeń, gdzie Nicholas pozwolił sobie na złamanie surowego stylu. Większość mebli to pozostałości po byłych właścicielach, więc ich nie usuwał. Nie zmieniał. Jedynie wyremontował kolorystykę ścian, usunął zbędne przedmioty i obrazy, zastępując tymi, co charakteryzowały jego. Wprowadził minimalizm i mrok, ale mieszając z innymi barwami. A co najważniejsze, panował ład i porządek.

"Towarzyszyć przy szklance" – Przypominało mu to, jak Robert z tym alkoholem przesadzał w ostatnich miesiącach swego życia. Do dwóch kryształowych szklanek, Nicholas nalał whisky. Podszedł do biurka stawiając jedną szklankę przed Borginem. Sam z kolei zasiadł za biurkiem, stawiając szklankę dla siebie. Nie musiał z niej pić. Miał jedynie towarzyszyć.

Trawers sięgnął po jedną z teczek, w której znajdowały się wszystkie dane nieruchomości położonej w Loughton, Anglii. Właścicielem tego miejsca byli mugole o nazwisku Anders. Mieli dwójkę dzieci. W dokumentach nie było żadnej wzmianki o tym, jakoby jedna z osób była czarodziejem. Nie o to jednak tutaj chodziło. W teczce poza opisami, znajdowały się także zdjęcia okolicy i samego domu. Jego styl wyglądał na przystosowany dla człowieka, lubującego się w myślistwie. Wszystko to, co Nicholas z pomocą towarzysza, zdołał zabrać z domu przy lesie.

- Potrzebuję przepisać ten dom na siebie. Prawowici właściciele nie żyją. Ich dzieci także.
Przedstawił wstępną wersję sprawy, nie podając na razie propozycji rozwiązania tego "małego" problemu. Ciekawym będąc, co może mu Anthony zaproponować. W drodze legalnego posiadania tego terenu z domem, jak i nielegalnego. Chcąc może sprawdzić go, jak dobry jest w tym co robi. Dał mu też moment na zaznajomienie się z dokumentacją. Czy jest tam wszystko co potrzebuje. Czy czegoś brakuje?
- Jako ciekawostkę dodam. W tej rodzinie mieli szlamę.
Odparł, uważnie patrząc na Borgina, splatając ze sobą dłonie na blacie biurka.
Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#8
15.04.2026, 20:08  ✶  
Był to nawyk, przyzwyczajenie z pracy — stąd pytanie Borgina. Nauczył się, że diabeł tkwił w szczegółach i naprawdę za drobne niedopatrzenia można było narobić sobie kłopotów, zwłaszcza w czasach nieufności i terroru, który wprowadzali. Ministerstwo starało się z tym walczyć, ale nie miało to najlepszych rezultatów, czego przykładem był spalony Londyn i ofiary, które za sobą niósł.
- Rozumiem. - odparł krótko, posyłając mu jeden ze swoich charakterystycznych uśmieszków, nie ciągnąc dalej tematu. Nicholas na pewno był przygotowany, zawsze wydawał mu się nie tylko poważną, ale również odpowiedzialną osobą. Zresztą, gdyby coś było nie tak, to Borgin zapewne by mu pomógł. Nawet on powinien pomyśleć o miejscu, które byłoby jego, ale nie byłoby na niego, pomijając już oficjalne mieszkanie czy rezydencję rodową. To pierwsze wymagało remontu, a przypomnienie tego sprawiło, że westchnął ciężko i skrzywił się pod nosem. Był wybredny, wymagający i trochę księżniczkowaty, potrzebował luksusów, a w tym smrodzie było to nieosiągalne. - Podasz mi więcej danych, to zrobię papier tak, jakby przebywali za granicą, a dom stał, czekając na ich powrót. Tak, żeby ich nie szukali krewni lub rodzina, jeśli mieli jakąś w stolicy.
Dodał jeszcze, bo przypomniało mu się, jak ludzie szukali krewnych, u których mogliby się zatrzymać po utracie domu. Przytaknął też jeszcze na wzmiankę o iście ślizgońskim salonie.
Usiadł wygodnie, nie poganiając go zupełnie. Nie wątpił też w jego gust do alkoholu, więc na pewno trunek będzie dobry. Byle nie lura.
- Dzięki. - rzucił, biorąc szklankę, a potem przyglądał się temu, co Nick robił. Jego oczy z zainteresowaniem śledziły ruchy jego dłoni, przyglądając się teczce. Ah, więc kwestie domów i nieruchomości, spadki, krewni, całe to bagno, które odpowiednio poprowadzone, mogło być niesamowicie przydatne w swoim chaosie, niemożliwe do odkręcenia. Wziął papiery i zaczął czytać w milczeniu, tkwiąc tak przez minutę lub dwie. Jedną z jego największych zalet było szybkie pokonywanie tekstów, było to obowiązkowe, jeśli chciał nadążyć z pracą i nie tonąć w papierach, co i tak zdarzało się dość często, bo brał więcej, niż powinien. Łaknął awansu i kariery.
- Jacyś krewni? Istnieje jakiś testament lub wzór charakteru pism osób, do których należał? - zapytał, podnosząc na niego na chwilę spojrzenie. - Wykorzystałbym testament na przepisanie go na krewnego, którym byłbyś Ty — jeśli chcesz to zrobić oficjalnie. Pismo z odpowiednimi pieczątkami i treścią będzie nie do podważenia. Nie musisz być kuzynem bliskim, bezpośrednie wskazanie teoretycznie wymaga tylko przedstawienia dowodów istniejących relacji, nie wiem listu — to też da się załatwić. Jeśli jednak chciałbyś go nabyć nielegalnie, pomyślimy nad czymś innym. - zaproponował najpierw, chcąc się dowiedzieć więcej na temat. - Właściciele mogliby mieć czarodziejskie dziecko oczywiście lub dom mógłby należeć do ich rodziców, gdzie jedno było czarodziejem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (1809), Nicholas Travers (1603)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa