16.05.2026, 17:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.05.2026, 17:08 przez Brenna Longbottom.)
Gdyby miotła leciała z pełną prędkością i w linii prostej, pewnie Brenna nawet jako wilk miałaby trudności w nadążeniu. Obciążenie pod postacią dwóch osób i to, że czasem tą rzucało to na prawo, to na lewo, to w górę, to w dół, sprawiało, że zmniejszyła odległość mniej więcej w tej samej chwili, w której pojawił się jakiś inny wariat na miotle (znaczy się wariat, bo Brenna trochę uważała, że wszyscy latający na miotłach z taką prędkością to wariaci). Skupiona na Kitty i niemieckim pałkarzu nawet nie zwróciła uwagi, kto się tu pojawiał, a nawet jakby, to nie miałaby żadnej szansy rozpoznać w takich warunkach Lukasa.
Zamieniła się z powrotem człowieka w skoku, mniej więcej w tej samej chwili, w której Nott przechwycił Kitty – spryciarz jeden, wybrał do ratunku dziewczynę, może właśnie sprawiając, że jej uwaga zostanie całkowicie przekierowana na niego z kolegi z drużyny. I to nie tylko dlatego, że rzeczony kolega miał spore szanse zamienić się w mokrą plamę, odciśnięta na ścianie. W każdym razie Bren nie miała szans na poczucie ulgi, że jej koleżanka jest bezpieczna, bo drugi nieszczęśnik właśnie mknął ku budynkowi ze zdecydowanie zbyt dużą prędkością.
Różdżkę, na szczęście już miała w ręku. Spróbowała więc wyczarować po pierwsze strumień powietrza, który pochwyci Niemca, po drugie… po prostu wielką poduszkę przy ścianie. Z tą prędkością walnięcie w nią pewnie też zaboli, ale lepsze byłoby to niż połamanie wszystkich kości.
i rzucam sobie z kształtowania pod edycję na dwa spelle
Rzut W 1d100 - 8
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut W 1d100 - 57
Sukces!
Sukces!
Pierwszy czar zupełnie nie trafił, miotła wyleciała z jego pola, zanim miałby choć cień szansy zadziałać. Za to drugi przyniósł już znacznie lepszy efekt: na ścianie faktycznie znikąd zmaterializowała się wielka poducha, w którą ze sporym impetem walnął zawodnik. I on, i nieszczęsna miotła, i poduszka, osunęli się na ziemię. Jęknął, i zaklął, podnosząc się powoli na kolana, ale to były dobre oznaki: znaczy się bolało, ale żył. A gdyby walnął prosto w twardą powierzchnię... to w najlepszym razie połamałby się i on i miotła, w najgorszym rozwaliłby sobie głowę albo kręgosłup.
- Kitty!
Brenna podbiegła do niej i Lukasa, bo po pierwsze byli bliżej niż Niemiec, po drugie jednak to Kitty była jej przyjaciółką, a ona w tej chwili miała tu trzy ofiary kraks miotlarskich, z których każda mogła ucierpieć. Padła na kolana i pomogła usiąść jęczącej dziewczynie.
- A ty, Nott? Głowa i kręgosłup całe? - spytała, zadając te kluczowe pytania. Jak kończyny nie, to nimi się zajmą później. Tak samo jak wyrażać gratulacje za naprawdę prześliczny manewr przechwytujący, choć Kitty była zdecydowanie większa niż kafel - to dopiero jak upewni się, że trzeci miotlarz też był cały i względnie zdrowy.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.