• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[08.1955] Shiny little lies | Aloysius, Nora

[08.1955] Shiny little lies | Aloysius, Nora
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#11
20.05.2026, 11:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.05.2026, 11:39 przez Benjy Fenwick.)  
Krew zaszumiała mi w uszach z taką siłą, że przez moment słyszałem tylko własne, przyspieszone tętno. Ja. Dałem. Się. Zrobić. Jak. Ostatni. Kmiot. Wykorzystali mnie, wykorzystali moje ego, moją brawurę, moją cholerną chęć zrobienia czegoś, co chociaż trochę uatrakcyjni nudne zakupy na Pokątnej - chociaż, oczywiście, nic z tego, co się teraz działo nie było moją winą - wszystko to posłużyło jako idealna zasłona dymna dla tej małej, bezczelnej żmii i jej wspólnika, który teraz cicho rzęził pod stertą brudnego płótna. Poczucie dumy i ta głęboka satysfakcja z ciśnięcia przeciwnika na glebę, jaką napawałem się zaledwie sekundy temu, pękły niczym balon z żutej przeze mnie gumy, która teraz zupełnie straciła swój słodko-miętowy smak, pozostawiając po sobie wyłącznie czystą, najeżoną furię. Matka mogła próbować mną dyrygować u krawcowej, stary mógł mi prawić kazania o odpowiedzialności wobec tradycji i dobrego imienia rodu, ale żadna podwórkowa złodziejka z rynsztoka nie miała prawa robić ze mnie idioty.
Moja wściekłość osiągnęła punkt krytyczny, gdy zobaczyłem tę małą, naiwną gówniarę w różowej sukience, paplającą coś o ciasteczkach i z uśmiechem ułatwiającą zadanie tej bezczelnej suce… Zrobiłem jeden, zdecydowany krok do przodu, dłoń, w której wciąż ściskałem różdżkę, uniosła się niemal automatycznie.
„O nie, kurwa, niedoczekanie”.
- Ej, laska! - Rzuciłem, zwracając się do niej niemal tak samo jak wcześniej, ale mój głos stracił całą wcześniejszą, rozbawioną nonszalancję, jaka charakteryzowała początek naszej interakcji przy sklepie miotlarskim. Stał się lodowaty, ostry i jadowity, idealnie pasujący do tego syfiastego zaułka.
Złodziejka zamarła na ułamek sekundy, biorąc płytki wdech, podczas gdy jej ręka błyskawicznie cofnęła się z wnętrza różowej torebeczki, jakby nigdy tam nie grzebała - dosłownie ucieleśnienie pokrzywdzonej niewinności - obróciła ku mnie głowę, mrugając niewinnie i najwyraźniej starając się ze wszelkich sił, by na jej twarzy wciąż malowała się ta sama, perfekcyjnie wyćwiczona maska spłoszonej sarenki. Te jej wielkie, przejęte oczy... Teraz, kiedy wiedziałem, na co patrzyłem, widziałem w nich tylko zimną, wyrachowaną kalkulację ulicznej szczurzycy. Nie był to jednak jeszcze koniec teatru, zdecydowanie przygotowała się do swojej roli, gdyż dostrzegając różdżkę skierowaną w jej stronę, z płaczliwym jękiem wcisnęła skórzany mieszek z fałszywym złotem wprost w małe rączki zdecydowanie zbyt pomocnej dziewczynki.
- Ja... Ja nie chciałam! To wszystko przez niego! To ten parszywy goblin mnie do tego zmusił! To jego wina! Groził, że rzuci na mnie klątwę, jeśli mu nie pomogę! Trzymaj to, weź to, ja muszę iść! - Wymamrotała chaotycznie, kompletnie plącząc się w zeznaniach. Zanim zdążyłem w ogóle zareagować na te bzdury i rzucić kolejne zaklęcie, bezlitośnie złapała landrynkę za ramiona, po czym z całych sił popchnęła ją prosto na mnie.
- Kurwa! - Warknąłem, zmuszony odskoczyć w bok i złapać małą za fraki, żeby nie rozwaliła sobie łba o bruk - to wystarczyło - wykorzystując cenne sekundy, złodziejka odwróciła się na pięcie, poderwała spódnicę swojej nędznej szaty i zaczęła spierdalać, goniąc co sił w nogach w stronę tłocznego wylotu z Nokturnu, lawirując między straganami z prędkością, której nie powstydziłby się żaden rasowy ścigający. A goblin? Goblin wyparował, najwyraźniej również korzystając z sytuacji, zostawiając po sobie tylko rozsypane wszędzie bezwartościowe monety, złoto głupców, fizyczny dowód mojej porażki…


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#12
20.05.2026, 12:07  ✶  

Nora nie wiedziała, co się dzieje, prowadziła właśnie całkiem interesującą rozmowę na temat wymiany pieniędzy na ciasteczka, a przynajmniej to ona tak to odbierała, aż tamten dziwny, wyrośnięty chłopak krzyknął coś w ich kierunku. Dopiero wtedy zauważyła, że ta miła dziewczyna wsadzała rękę do jej różowiutkiej torebki, czego tam szukała? Otworzyła szeroko oczy, czyżby chciała ukraść jej kocie figurki?!

Wszystko działo się bardzo szybko. Chłopak się denerwował, bardzo denerwował. Ona nie miała pojęcia, co się dzieje, aż tamta miła dziewczyna postanowiła ją popchnąć w stronę zbliżającego się chłopaka.

Pisnęła cicho, kiedy uderzyła w jego ciało. Naprawdę nie chciała tutaj być, dlaczego ludzie w Londynie byli tacy niemili? Życie tutaj wyglądało tak na co dzień?

Goblin pozbierał się i uciekł, dołączyła do niego wspólniczka, musieli mieć to wszystko obmyślone i zaplanowane, najwyraźniej żyli z oszukiwania ludzi. Nie wiedziała tylko dlaczego trafiło na nią, była przecież tylko dzieckiem, rodzice mówili, że nie powinna ufać nieznajomym - chyba powinna ich posłuchać.

Wtedy przy wejściu do zaułka pojawił się mężczyzna. Oczy jej się zaszkliły, nie odwróciła się za siebie, tylko do niego podbiegła. - Tatusiu! - Wtuliła się mocno w swojego ojca, naprawdę chciała już się znaleźć u babci Lizzy.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (2801), Nora Figg (2201)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa