• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
Ostatnie dni kwietnia 1972 | Nie zjadaj tych zwłok! Są moje." | Salem & Avelina

Ostatnie dni kwietnia 1972 | Nie zjadaj tych zwłok! Są moje." | Salem & Avelina
Gadający Kocur
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kot należący do Nory Figg i tylko do niej. Potrafi przemawiać ludzkim głosem i chętnie z tego korzysta. Towarzyski, przebywa w klubokawiarni "Nora Nory" i zaprasza wszystkich serdecznie do odwiedzin. Jeśli potrzebujesz się rozerwać w doborowym towarzystwie - przyjdź na Pokątną i szukaj Salema. Spełni ten wymóg z najwyższą przyjemnością.

Salem
#1
15.02.2023, 07:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.02.2023, 10:38 przez Salem.)  
Pracował w pocie czoła. Od samego rana biegał zajęty ale… na zewnątrz klubokawiarni. Z reguły nie zapuszczał się dalej niż zewnętrzny, nagrzany słońcem i pachnący kwiatami, parapet. Tym razem biegał po najbliższej okolicy, wprawiając niektórych spieszących się czarodziejów w mały stan przedzawałowy. Któż mógłby się spodziewać, że nagle między jego nogami przebiegnie puchaty, niezwykle zadbany i majestatyczny Salem. Nic sobie nie robił z okrzyków oburzenia. Z pełną gracją wracał z sąsiedniej uliczki na sobie znajome rejony a w zębach zaś trzymał truchło sikory. Zbliżając się do drzwi wejściowych teraz to on wszedł w stan przedzawałowy.
- STÓJ, na przeklęte kłaczki, nie ruszaj się!- zawołał chwilę po tym gdy upuścił z pyska zwłoki. Ogon zjeżył się z niepokoju gdy ponownie podnosił ptaka i dobiegał do zaskoczonej postaci. Omiótł ją swym ogonem i tułowiem, powitalnie ocierając się o Avelinę. Postawił u jej stóp zwłoki sikory - nie miały na sobie nawet najmniejszej kropli krwi. Umiejętnie mordował je poprzez złamanie karku. Humanitarnie, czyż nie?
- Nie rób pochopnych kroków bo zdepczesz moją pracę.- odezwał się i oblizał kilkukrotnie pyszczek. Od tych polowań zgłodniał a jednak nie mógł podjadać zebranych zwłok - tak, na krótkiej trasie od wycieraczki do pierwszej dużej doniczki znajdowało się dosłownie, p i ę ć różnego rodzaju zwłok; piękny memortek, sikorka, szczur, mysz i miniaturowa jaszczurka. Ta ostatnia mogła jeszcze żyć ale mądrze udawała truchło, jak to miała w zwyczaju.
- Popilnuj ich proszę przez chwilę. Tylko ich nie zjadaj! Są mi potrzebne.- poprosił Avelinę i otarł głowę o jej łydkę na znak przyjaźni. Chwilę później przebiegł między jej nogami i zniknął gdzieś za rogiem. Nie było go dobre pięć minut, skakał gdzieś po gzymsie.
- Spójrz do góry. Zdejmij mnie stąd.- zawołał, stojąc na samym krańcu dachówki. Wokół niego latało kilka swoich piór lecz niestety ale nie udało mu się pochwycić tak ambitnej ofiary. Ta spłoszona zwiewała jak najdalej od tego kociego sadysty. Zaparł się pazurami na dachu.
- No zdejmijże mnie stąd. Tylko uważaj na zwłoki! Nie można ich zdeptać. - wolał, a jego ogon zwinął się wokół tylnych łap. Czuł się niepewnie, nie wiedział jak opuścić tę wysokość. Nie miał najmniejszego problemu aby tu się wspiąć lecz droga powrotna stanowiła wyzwanie.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#2
20.02.2023, 20:41  ✶  

Avelina tego dnia przechadzała się po ulicach dobrze jej znanych. Chodziła po sklepach, uzupełniała zapasy składników do eliksirów i szukała nowego kociołka do warzenia, bo ten jej był już zdecydowanie zbyt stary i wysłużony. W pewnym momencie jej oczom ukazała się dawna znajoma ze szkoły, za którą za bardzo nie przepadała. Dziewczyna była irytująco nachalna, więc Avelina nie miała ochoty z nią rozmawiać. Zacznijmy od tego, że brunetka nie miała za często takiej ochoty. Nim tamta ją zauważyła Ave zmieniła się w kota i przebiegła między nogami przechodniów w kierunku zaułku blisko klubokawiarni. Miała i tak odwiedzić Nore, więc dobrze się złożyło, że strach przed rozmową zaprowadził ją w to miejsce. Przybrała swoją ludzką formę, otrzepała się z niewidzialnego pyłku i wyszła z powrotem na główną ulicę. Wtedy też usłyszała znajomy, mrukliwy głos kota należącego do jej kuzynki. Spojrzała na niego zaskoczona, a potem przyjrzała się jego zdobyczą.

Na jej ustach zakwitł ciepły uśmiech, gdy ten się o nią otarł i kazał jej nie zjadać jego ofiar. Nie miała takiego zamiaru, Avelina nie gustuje w martwych, surowych zwierzynach upolowanych przez gadające koty, ale nie miała zamiaru mu tego po raz enty tłumaczyć, więc cierpliwie czekała, aż tygrys Nory wróci do niej. Stojąc tak odganiała co jakiś czas ludzi, aby przypadkiem nie zdeptały tych zwierzątek, aby nie dostać bury od Salema. Ludzie dziwnie na nią patrzyli, ale nic sobie z tego nie robiła. W końcu usłyszała jego głos ponownie nad sobą i uniosła zaskoczona brwi.

Wyciągnęła swoją różdżkę i machnęła nią wypowiadając inkantację na unoszenie przedmiotów, bądź kotów w powietrze i powoli przyciągnęła go w dół, aby ostrożnie wylądował na ziemi.

— Naucz się w końcu schodzić z takich wysokości w taki sposób w jaki wszedłeś – powiedziała tonem niczym matka besztająca dziecko. — Twoje zdobycze są całe i… nie zdeptane. – dodała jeszcze prezentując jego ofiary w stanie jakim je zostawił.

— Nora się nie martwi, że tak latasz po ulicy? – zapytała.

Salem nigdy nie był kotem, który przepadał za rozmawianiem z nią. Zdecydowanie bardziej lubił ją pod postacią czarnego kota, ale jej to nie przeszkadzało. Uczyła się od niego kocich nawyków dzięki czemu pod postacią swojego animaga była zdecydowanie bardziej wiarygodna. Cieszyła się nawet, że jej forma to kot, a nie jakiś pies, bo za nimi nie przepadała.

Gadający Kocur
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kot należący do Nory Figg i tylko do niej. Potrafi przemawiać ludzkim głosem i chętnie z tego korzysta. Towarzyski, przebywa w klubokawiarni "Nora Nory" i zaprasza wszystkich serdecznie do odwiedzin. Jeśli potrzebujesz się rozerwać w doborowym towarzystwie - przyjdź na Pokątną i szukaj Salema. Spełni ten wymóg z najwyższą przyjemnością.

Salem
#3
20.02.2023, 21:56  ✶  
Zwyczajem kotów jest nierobienie tego, na co nie ma się ochoty. Nade wszystko nie lubił kierowanych w niego zaklęć. Nie tylko uwłaczało to jego kociej dumie (niby czemu nienawidził obcinania pazurów?) ale i bałaganiło w jego futrze. Czy czarodzieje zdawali sobie sprawę jak ciężko jest wylizać naelektryzowaną sierść? A co, jeśli jakiś czar spopieli końcówki włosia? Nie może być! Nic dziwnego, że na widok płynącej w jego stronę fali magicznej energii po prostu zwinnie uskoczył z bardzo urażonym:
- MIAU! - krzyknął choć był to bardziej głos instynktu aniżeli rozumu. Niestety odskoczył w złą stronę i stracił grunt pod łapami. Wysunięte pazury z nieprzyjemnym pyskiem przejechały po rynnie i zatrzymały się dopiero przy samym początku rury spustowej. Wbił wszystkie dostępne pazury w stal obejmując rurę niczym tonący chwytający się brzytwy.
- MIAU. ZDEJMIJ MNIE STĄD. NIE ZAKLĘCIAMI. - zawołał odwracając lekko pyszczek w jej stronę. Przednimi łapami próbował wspiąć się do rynny ale zdołał jedynie zahaczyć o nią dwoma pazurami - dzięki temu dawał radę się utrzymać i nie zjeżdżał brzuchem po rurze na sam dół. Serce jego małe acz pojemne biło jak oszalałe w jego futerkowych trzewiach.
- Pilnuj zwierząt! Ale zdejmij mnie stąd. Łatwo tu wejść ale nie da się zejść, nie rozumiesz tej zależności? Zrób coś, miaaaaau. - to był ten moment kiedy pozwalał sobie na trochę paniki. Wściekle napuszony ogon owinął wokół rury i cały czas napinał mięśnie kociej sylwetki dzięki czemu utrzymywał się w tej niewygodnej pozycji. Wiedział, że wystarczy jeden fałszywy ruch a zleci z impetem na chodnik. Oczywiście istniała spora szansa, że spadnie na cztery łapy - to było instynktowne - lecz nie chciał teraz tego sprawdzać. Wiedział, że znajduje się wysoko i nie umie zejść. Zmuszał zatem Avelinę do wymyślenia rozwiązania bo on w tej sytuacji potrzebował szczególnego wybawienia... rzecz jasna z zachowaniem wszelkiej dumy, gracji i powagi. Ten, który się zaśmieje pożegna się wkrótce ze swymi oczyma...
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#4
21.02.2023, 23:01  ✶  

Kot ten czasami wydawał się jej być irytujący. Jak niby miała go stamtąd ściągnąć nie używając zaklęcia. Jego wrzaski zwracały uwagę przechodniów, ale Avelina starała się to ignorować. Rozejrzała się dookoła czując jak delikatna panika wkrada się w jej serce, gdy kot tak niebezpiecznie dyndał na rynnie. Wiedziała, że koty powinny spadać na cztery łapy, ale to był Salem – on nie ogarniał życia. Popatrzyła na kilka skrzynek, które stały między budynkami i szybko przesunęła je za pomocą zaklęcia pod miejsce, gdzie znajdował się kot. Ustawiła je w taki sposób, aby ten mógł bez problemu skoczyć na nie i zejść na dół.

— Już nie dramatyzuj, tylko złaź – fuknęła przyglądając się mu uważnie i czekając, aż ten zdecyduje się zejść lub zrobić cokolwiek inteligentnego, jeśli mogła go posądzić o coś tak absurdalnego. Trzymała prawą rękę na biodrze czekając na jego decyzje.

— Dlatego też unikam wysokości, ponieważ są nienormalnie niebezpieczne. Nigdy nie weszłabym na dach! – przyjrzała się mu uważnie. Kucnęła przed nim, jeśli ten postanowił zejść i wyciągnęła do niego rękę. — Nie strasz tak więcej ludzi – powiedziała już bardziej spokojnie. Jeśli jej pozwolił to go pogłaskała po główce między uszami.

Avelina nie pozwoliłaby na to, aby ten kot zrobił sobie krzywdę. Jeśli by spadł, a ona nie zdążyłaby mu ustawić żadnych pomocnych przedmiotów do zejścia na ziemie to po prostu próbowałaby go łapać lub ostatecznie rzuciłaby na niego zaklęcie wbrew jego kociej woli. Niestety, ale Nora zapewne nie wybaczyłaby jej jeśli pozwoliłaby na to, aby Salem zrobił sobie jakąś krzywdę.

— Po co próbujesz upolować, aż tyle zwierzątek? – zapytała w końcu przyglądając się jego nietkniętym ofiarom, które nadal leżały bezpiecznie w miejscu, w którym je zostawił.

Gadający Kocur
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kot należący do Nory Figg i tylko do niej. Potrafi przemawiać ludzkim głosem i chętnie z tego korzysta. Towarzyski, przebywa w klubokawiarni "Nora Nory" i zaprasza wszystkich serdecznie do odwiedzin. Jeśli potrzebujesz się rozerwać w doborowym towarzystwie - przyjdź na Pokątną i szukaj Salema. Spełni ten wymóg z najwyższą przyjemnością.

Salem
#5
16.03.2023, 18:10  ✶  
Zaczynał panikować. Ta wysokość przestała mu się podobać. Uwielbiał wspinać się, przeskakiwać przez przeszkody, przeciskać się przez coraz to mniejsze szczeliny, chować się w pudełkach i pod prześcieradłem... ale nigdy nie wspominał nic na temat zamiłowaniu do schodzenia na ziemię. Notorycznie o tym zapominał co przekładało się na wpadanie w kłopoty. Nie zliczy ile razy Nora musiała wspinać się na wysokości aby go zdjąć. Miał na głowie ważniejsze sprawy od zastanawiania się jak wrócić na ziemię. Z tego powodu wrzeszczał do Aveliny aby coś zrobiła i przede wszystkim bez użycia magii. Przy tej kwestii był bardzo uparty.
Wbijał pazury w rynnę i tylko zerkał na dziewczynę gdy przesuwała pod jego nogi jakieś pudełka, skrzynki i beczki. No! O to mu chodziło, znalazła rozwiązanie! Zsunął się brzuchem po rynnie i upadł na cztery łapy na najbliższą skrzynkę. Momentalnie jego ogon powrócił do swojej normalnej objętości a on bez najmniejszego problemu zszedł na zimny chodnik. Przeciągnął się i ziewnął. Zachowywał się jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło.
- Idealnie. Wysokości są po to, aby chwytać bardziej ambitne stworzenia. Sowa uciekła mi sprzed nosa. Co za tchórz. - mruknął z wyższością. W ramach wdzięczności podszedł między nogi dziewczyny i otarł się o nie, przechodząc między jej łydkami, wcierając głowę w jej dłoń. Otrzymała cały pakiet czułości co było nieodzownym wyróżnieniem.
- Powinnaś poćwiczyć bieganie po gzymsie. Co z ciebie za kot. Kiedy ostatnio coś upolowałaś? Pazury ci zardzewieją, dziewczyno. - pouczył ją tonem bardziej doświadczonego kocura, który chodził po tym świecie nadzwyczajnie długo. Dzięki ścisłemu związaniu z Norą mógł pożyć jeszcze spory kawałek czasu.
- Do rytuału. Chcę sprawdzić czy jestem w stanie kontrolować więcej niż jedno stworzenie. Potrzebuję do tego zwłok i w następnej kolejności żywego acz niezdolnego do ucieczki gryzonia. Masz może jakiegoś szczura na zbyciu? - mówił poważnie. Usiadł nieopodal jej stóp i podniósł łapę, wylizując ją szorstkim językiem z całego stresu i ziemi.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#6
26.03.2023, 20:21  ✶  

Avelina martwiła się jak nigdy w życiu, gdy ten tak nieporadnie schodził z tej rynny, a gdy wylądował na ziemi odetchnęła z ulgą. Nie lubiła wysokości, od zawsze chyba miała lęk przed spadaniem, dlatego jako kot nigdy nie wchodziła na takie wysokości. Zawsze poruszała się po ziemi i wskakiwała najwyżej na jakąś beczkę, czy ławkę w parku. Salem idealnie zdawał się ignorować ten fakt, ale mogła mu wybaczyć, gdyż nie był czarodziejem, a po prostu kotem. Nie do końca chyba ogarniał kim ona jest i dlaczego w ogóle zmienia się w tego kota. Czułości, które dostała od kota były przyjazne. Zdecydowanie wolała koty niż psy, bo kiedyś się już przejadła na tych drugich. Kot podrapie, ale nie zagryzie na śmierć.

— Nie polowałam bardzo dawno. – odpowiedziała z uśmiechem. – A na gzymsie zobaczysz mnie dopiero jak umrę i sam tam wciągniesz moje truchło! – wytknęła pewnie z lekkim wzdrygnięciem, gdy sobie pomyślała jak mogłaby wejść na dach. Ugh.

— Niestety nie mam, ale jak masz ochotę możemy spróbować jakiegoś upolować. Szczury są dosyć groźne, może przydałaby ci się pomoc czarodzieja? – uniosła brew ku górze siadając na jednej ze skrzynek i spoglądając na niego z wyzwaniem w oczach.
Lubiła spędzać z nim czas, bo dzięki temu uczyła się naprawdę bardziej kocich zwyczajów pod swoją postacią animaga. Czasami Salem mógł się poczuć jak nauczyciel w jej przypadku i chyba mu się to podobało.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Avelina Paxton (894), Salem (995)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa