• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[30/09/1972] nadszedł czas, żeby położyć się na kozetkę || erik & philippa

[30/09/1972] nadszedł czas, żeby położyć się na kozetkę || erik & philippa
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#1
05.06.2026, 19:54  ✶  

—30/09/1972—
Gabinet spirytystyczny ”Outlander”, Aleja Horyzontalna
Erik Longbottom & Philippa Barclay



Ostatnia noc września okazała się dla Erika bardziej intensywna, niż był gotów przyznać nawet przed samym sobą. Większość wieczoru spędził u boku Nory Figg, z którą pojawił się na pierwszym bankiecie w The Globe od czasu, gdy życie towarzyskie stolicy zamarło po wydarzeniach Spalonej Nocy. Wprawdzie i tak nie przepadał zbytnio za tym miejscem, ale dzisiaj po prostu czuł się tam niezbyt swobodnie; zbyt dobrze wiedział, że po pożarach, które obróciły Warownię w ruinę, reputacja jego rodziny została poddana w wątpliwość przez pewne środowiska. Całe to wyjście zdawało mu się więc być jedną wielką próbą - testem, który musiał przejść, nawet jeśli nie był gotowy na konfrontację z socjetą.

Obecność Nory pomogła, może nawet bardziej niż zwykle, jednak Longbottom nie chciał nadużywać dobroduszności przyjaciółki. Wiedział, że kobieta nie zawsze czuła się pewnie wśród czysto-krwistych elit, toteż nie zostali w teatrze do samego końca bankietu, a budynek opuścili, gdy tylko pierwsi goście zaczęli się dyskretnie ulatniać. Erik odprowadził swą towarzyszkę pod jej klubokawiarnię, a następnie teleportował się do Doliny Godryka, by się przebrać i…

Ponownie znalazł się w Londynie. Tym razem, z peleryną zakupioną na festynie z okazji Mabon zarzuconą na ramiona, błądził po Alei Horyzontalnej, a nie Ulicy Pokątnej. Cel miał prosty: musiał się jeszcze tej nocy spotkać z ciotką Philippą. Może nie dzielili krwi, ale kobieta była bardzo dobrą przyjaciółki jego matki, co czyniło z niej osobę zaufaną. Wydawała się więc najlepszą osobą do której mógłby się zgłosić ze swoim… problemem. Musiał wreszcie zrobić coś z narastającym niepokojem i tymi dziwnymi incydentami, przez które zdarzało mu się wyrzucać z siebie hasła żywcem wyjęte z manifestu Śmierciożerców i Czarnego Pana.

Po przekroczeniu progu odpowiedniej kamienicy i wspięciu się na pierwsze piętro budynku w końcu stanął przed drzwiami gabinetu ciotki. Nie mógł powiedzieć, że bywał u niej w pracy jakoś wyjątkowo często. Zdarzało mu się konsultować z cioteczką Barcley wiadomości związane z kilkoma śledztwami, ale dużo częściej widywali się w bardziej nieformalnych okolicznościach pokroju rodzinnych urodzin jego matki. Erik wziął głęboki oddech i zapukał parokrotnie do drzwi. Nie umawiał się z ciotką na wizytę; po prostu liczył w tym momencie na łut szczęścia. Merlin jeden wiedział, że po tym wszystkim, co przeżył w ostatnim czasie taka pomoc od losu po prostu mu się należała.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Lady Omenella
Wear your ambition like
a crown - unapologetically.
wiek
53
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Spirytystka
Philipa jest szczupłą kobietą, która mierzy 170 cm wzrostu. Jej włosy są w kolorze miodowego blondu, sięgają jej za ramiona, zawsze ma je starannie uczesane. Oczy kobiety są w nienaturalnym, stalowym kolorze przez to, że od dziecka choruje na srebrzycę. Dba o swoją aparycję, zawsze nosi się elegancko. Pachnie kadzidłami, jej głos jest zachrypnięty, niski przez to, że od lat pali papierosy, warto wspomnieć, że jest to jej znak charakterystyczny - ciągle pali. Porusza się powoli, dostojnie. Na szyi zawsze ma wisiorek z wahadełkiem, które jest jednym z głównym narzędzi jej pracy, a na nosie okulary - bez których praktycznie nie widzi.

Philippa Barclay
#2
06.06.2026, 21:00  ✶  

Philippa siedziała przy drewnianym stole. Panował na nim drobny bałagan. Kilka amuletów walało się po blacie, tak samo jak i ksiąg, pergaminów, jak wiadomo tylko genialne umysły potrafiły panować nad chaosem, a za taki się uważała. W ręku trzymała wahadełko, którym poruszała w powietrzu. Zawsze miała je przy sobie, wiele razy uratowało jej skórę, chociaż pewnie by się do tego nie przyznała.

Deszcz uderzał o parapet, było już późno, światło latarni palących się przy budynku jakoś docierało do wnętrza jej królestwa, poza nim jedynym jego źródłem było kilka świec, które się paliły. W powietrzu unosił się ciężki zapach kadzidła. Niedługo powinna zacząć się zbierać do domu, nie miała nic pilnego do zrobienia. Najwyraźniej nie mogło być tak prosto, usłyszała bowiem stukanie do drzwi, zerknęła w ich kierunku. - Ciekawe, kogo licho niesie. - Mruknęła pod nosem, tak właściwie to mógł być każdy. Znajomy, lub nie. Nigdy nie miała pewności, kto tym razem postanowi skorzystać z jej usług. Uniosła się z krzesła, mogłaby zaprosić przybysza do środka słowem, ale postanowiła przywitać go osobiście w drzwiach, było późno, wolała być przezorna, w końcu znajdowała się tutaj sama.

Dość szybko znalazła się przy drzwiach, otworzyła je, ulżyło jej właściwie kiedy dostrzegła znajomą twarz.

- Spodziewałam się Ciebie wcześniej. - Powiedziała, gdy tylko go zobaczyła. Odsunęła się też nieco, aby zrobić miejsce Erikowi na to, aby wszedł do środka. Nie wiedziała co go sprowadza, pewnie zaraz się dowie, jej drzwi jednak zawsze stały otworem dla Longbottomów, była z nimi blisko, od lat przyjaźniła się z Aurorą, było to stałe w jej życiu od kiedy uczęszczała do Hogwartu.

Całkiem niedawno odwiedziła ją jego siostra, to zasugerowało Barclay, że być może i jej brata spotkało coś podobnego. Spalona Noc okazała się nieść za sobą sporo szkód, nie tylko tych materialnych, miała szansę się już o tym przekonać, sporo osób potrzebowało wsparcie po tym co się wydarzyło, mogła coś na to zaradzić dzięki swoim umiejętnościom.

- Nie wyglądasz, jakbyś przyszedł na herbatę. - Stwierdziła jeszcze, zresztą przyjaźniła się z jego matką nie z nim, więc na pewno sprowadzało go do niej coś konkretnego. - Im szybciej powiesz co się dzieje, tym szybciej będziemy mieli to za sobą. - Zamknęła za nim drzwi, po czym sama ruszyła w głąb pomieszczenia. Chciała mu pomóc, jak najszybciej, ale musiał powiedzieć, co właściwie sprowadziło go do jej gabinetu. Później będą mogli porozmawiać o tym, czy znalazł już sobie jakąś wybrankę serca - wiedziała, że Aurora czekała na wnuki, ale żadne z jej dzieci jakoś się do tego nie spieszyło.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#3
08.06.2026, 20:17  ✶  
— Dobry wieczór, ja… N-naprawdę? — zająknął się Erik, marszcząc czoło na słowa kobiety. — Ale skąd… Kto?

Nie przypominał sobie, żeby matka coś mówiła o tym, że Philippa przepowiadała przyszłość? A może ktoś z rodziny doniósł jej o tych epizodach, próbując uzyskać nieoficjalną konsultację w jego imieniu. Longbottom wypuścił powoli powietrze z ust.

— Nie… Niestety nie — przyznał. — Ale nie pogardzę filiżanką, kiedy się już uporamy z moim problemem. — Uśmiechnął się krzywo do ciotki, wchodząc do gabinetu. — Można powiedzieć, że przychodzę po rachunek…

Mimo tego, że otaczało go wielu ludzi, którzy szczerze mu sprzyjali i bez wahania wyciągnęliby do niego rękę, Erik wciąż z trudem zdobywał się na to, by prosić kogokolwiek o pomoc. Wierzył, że to jego rolą było wyprowadzanie innych z kryzysu, toteż kiedy sam w takowym lądował, tkwił w przeświadczeniu, że powinien polegać głównie na sobie. Toczący się aktualnie w kraju konflikt może i częściowo wyleczył go z takiego niezdrowego podejścia do życia, ale trudno było zmienić stare przyzwyczajenia.

Gdyby potrafił i miał pewność, że niczego nie zepsuje, to zapewne sam spróbowałby użyć na sobie odpowiedniego zaklęcia, ale… Grzebanie we własnej głowie przy jego stanie wiedzy na temat uroków wydawało się wyjątkowo nieodpowiedzialne. Zwłaszcza, biorąc pod uwagę wszystkie jego obecne zobowiązania. Nie mógł ryzykować, że wyląduje w Lecznicy Dusz, śliniąc się do ściany tak samo, jak nie mógł pozwolić, aby przekleństwo Spalonej Nocy dalej go dręczyło.

— Byłem w Londynie w czasie pożarów i coś mi się… stało — odezwał się, pozwalając się prowadzić Philippie w odpowiednie miejsce. — Nie wiem, może to ten pył, po którym ludzie podobno zaczęli chorować. Może mnie też coś dopadło. Może po prostu widziałem zbyt dużo, ale… Czuję niepokój. Praktycznie cały czas. Jakbym musiał non stop być w stanie ciągłej gotowości.

Normalnie nie byłoby w tym nic dziwnego; jako wieloletni funkcjonariusz BUM musiał być gotowy do pracy o każdej porze, ale to było coś innego. Jakby… nadwrażliwość? Początki paranoi? Wzdrygnął się na samą myśl.

— Robi się coraz gorzej. Mam wrażenie, że… Czarny Pan… mnie obserwuje. Słyszę jakieś głosy, a czasem nawet… Mówię słowa, które nie są moje. Praktycznie jakbym cytował fragmenty manifestu Śmierciożerców — kontynuował, starając się skupić na fakt. — Muszę się tego pozbyć. Wymazać to z głowy, cokolwiek. Ten niepokój coraz mocniej ingeruje w to, co się dzieje wokół mnie.

Czy musiał opowiadać o swoim ataku paniki, kiedy zaczął pluć hasłami o szlamach po treningu na wzgórzach Doliny Godryka? O tym, jak Anthony cudem uratował go przed wielką wpadką na weselu Ambrożego i Geraldine? O tym, że ilekroć próbował wypowiedzieć imię Czarnego Pana na głos, to język wiązał mu się w supeł, a on sam czuł się, jakby spomiędzy cieni miał wypełznąć cały oddział Śmierciożerców, żeby go ukarać?


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Lady Omenella
Wear your ambition like
a crown - unapologetically.
wiek
53
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Spirytystka
Philipa jest szczupłą kobietą, która mierzy 170 cm wzrostu. Jej włosy są w kolorze miodowego blondu, sięgają jej za ramiona, zawsze ma je starannie uczesane. Oczy kobiety są w nienaturalnym, stalowym kolorze przez to, że od dziecka choruje na srebrzycę. Dba o swoją aparycję, zawsze nosi się elegancko. Pachnie kadzidłami, jej głos jest zachrypnięty, niski przez to, że od lat pali papierosy, warto wspomnieć, że jest to jej znak charakterystyczny - ciągle pali. Porusza się powoli, dostojnie. Na szyi zawsze ma wisiorek z wahadełkiem, które jest jednym z głównym narzędzi jej pracy, a na nosie okulary - bez których praktycznie nie widzi.

Philippa Barclay
#4
09.06.2026, 10:13  ✶  

- Po prostu wiedziałam, że się pojawisz. - Nie sądziła, że powinna mu to wyjaśniać. Miała swoje lata, czasem wiedziała, że ktoś wybiera się do niej z wizytą, a być po prostu właśnie go okłamywała o tym, że się go spodziewała. Dobrze było malować wokół siebie aurę tajemniczości. Nie musiał wiedzieć wszystkiego, czyż nie? Lubiła pozostawiać przestrzeń na przemyślenia.

- Zajmijmy się więc tym, co trzeba, później nadejdzie czas na przyjemności. - Nie mogła się nadziwić, że dzieci aurory już były takie dorosłe, przecież całkiem niedawno biegała z nią po zamku dumając nad tym, jak będzie wyglądała ich przyszłość. Zresztą i jej dzieci nie były już takie młode. Czas płynął strasznie szybko, chociaż wydawało jej się, że jej ani jej przyjaciółki to nie dotyczyło, dla nich zatrzymał się w miejscu nadal były piękne i młode, tylko po dzieciach widać było ile lat w między czasie upłynęło.

- Po rachunek? Nie żartuj sobie ze mnie, rachunki nie dotyczą moich przyjaciół. - Ona i jego matka były przyjaciółkami, przysługi nie były dla nich niczym nowym, w ten sposób przecież działała przyjaźń - kiedy ktoś bliski potrzebował pomocy to po prostu ją otrzymywał.

Widziała zmieszanie na jego twarzy, spodziewała się tego, że nie łatwo jest mu prosić o pomoc. Tego niektórzy uczyli się przez lata, i nie zawsze do końca udało im się nauczyć. Czasem jednak warto było poprosić innych o wsparcie, nie można było iść przez życie samemu, pewnie kiedyś to zrozumie, to nie było w żaden sposób uwłaczające, że raz na kilka lat przyszło się do kogoś po wsparcie.

- Te pożary odcisnęły większe piętno, niż widać na pierwszy rzut oka. - Straty materialne były oczywiste, jednak Erik był kolejną osobą, która skarżyła się na coś innego. Nie zamierzała wspominać o tym, że mierzyła się z tym również jego siostra, która uzyskała pomoc od Philippy, była jej pacjentką, nie wiedziała, czy rozmawiali z bratem o tym problemie.

- Nie jesteś jedyny. - Chciała go pocieszyć tymi słowami, być może o tym nie wiedział, ale okazywało się, iż problem był dużo większej skali. Nie miała pojęcia, co go powodowało, jaka to była magia, jak działała, wiedziała jednak, że istniał i dało się go pozbyć - a to było w tej chwili najważniejsze. Ścisnęła między palcami wahadełko, to ono miało przynieść ulgę.

- Usiądź sobie wygodnie, niczym się nie przejmuj, zajmę się tym wspomnieniem, które to powoduje, może to zająć chwilę, nie jest to bowiem takie łatwe, ale powinno mi się udać doprowadzić Cię do porządku. - Pamiętała, że poprzednie próby, które podjęła były bardzo czasochłonne, jednak wiedziała, że jest w stanie się tego pozbyć, już to robiła, nie było to jej pierwsze podejście.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#5
13.06.2026, 17:41  ✶  
Rozchylił usta, jakby mimo wszystko chciał jeszcze pociągnąć temat, jednak zaraz skinął spolegliwie głową. Może faktycznie lepiej było nie pytać? Philippą mógł kierować zwykły instynkt typowy dla osób, które przeżyły już na tym świecie parę lat, ale może faktycznie miała jeszcze w rękawie parę asów, których istnienie wolała zachować dla siebie?

— Ugh, przepraszam. Miałem na myśli ratunek. Z tego wszystkiego już mi się język plącze — poprawił się Longbottom, czerwieniąc się lekko na to drobne nieporozumienie. — Ale jeśli pieniędzy nie przyjmiesz, to może przysługa pracownika BUM jest w obecnych czasach jeszcze coś warta? Zmiana mandatu za złe parkowanie miotły na pouczenie?

Żart może był słaby, ale Erik czuł się w obowiązku jakoś odpowiedzieć na pomoc ze strony ciotki. Raczej nie miał w swojej kolekcji zbyt wielu przedmiotów, które mogły ją interesować od strony zawodowej, ale może mógł ją wesprzeć w inny sposób?

— Tak, to prawda — potwierdził słowa ciotki, mimowolnie wracając myślami do konfrontacji z Anthonym na niedawnym weselu. — Słyszałem, że są jeszcze inne osoby, które słyszą te głosy, ale nie spotkałem nikogo takiego na żywo. A przynajmniej u nikogo z mojego kręgu znajomych nie objawiło się to w tak… widowiskowy… sposób, jak w moim przypadku.

Nieco pocieszała go myśl, że nie był jedyny. W przeciwnym wypadku sam fakt, że jego umysł był aż tak podatny na wpływy zewnętrzne, mógł go wpędzić w nie lada kłopoty. Bądź co bądź, przez to, co się działo w kraju miał ostatnimi czasy dość częsty dostęp z dość niestandardowymi zaklęciami, pułapkami i artefaktami. Ale skoro nie dotyczyło to tylko jedno… Cóż, to z kolei sugerowało, że cokolwiek wywołało te halucynacje, było dość potężne. Erik skrzywił się na tę ewentualność.

— Na początku sądziłem, że nie będzie to aż tak dużym problemem. Ba, myślałem, że to po prostu wina stresu po pożarach, ale kiedy zaczynasz prawić przed przypadkowymi ludźmi, jak Śmierciożerca z krwi i kości, to robi się nieprzyjemnie — dokończył swoje sprawozdanie Erik.

Gdyby efekty ”przekleństwa” ograniczałyby się do poczucia niepokoju, to może byłby w stanie to jakoś znieść. W końcu funkcjonowanie w stanie ”bycia w ciągłym pogotowiu” to nie było teraz nic nowego, zwłaszcza, że miał na głowie nie tylko sprawy Ministerstwa Magii, ale także organizacji. Symptomy zdawały się jednak mnożyć, co czyniło całą sprawę dużo trudniejszą do zignorowania.

— Powinienem coś… zrobić, żeby to jakoś ułatwić? — zapytał, rozglądając się za wolnym miejscem, które mogłoby być przeznaczone dla pacjentów. Po chwili zasiadł na kozetce lub zwykłym fotelu w zależności od tego, co było dostępne w pracowni ciotki. — Mam wyciszyć umysł? Skupić się na tamtej nocy?

Obym tylko nie wykrakał zbyt wiele przez przypadek, pomyślał, poprawiając się na miejscu siedzącym wskazanym przez Philippę. Jeśli byłby w stanie, to wolałby unikać wspomnień stricte związanych z działalnością Zakonu. Z drugiej jednak strony, wspomnienia z prób ratowania miasta nie powinny zbytnio zaskoczyć ciotki: skoro trzymała się z jego matką, to raczej wiedziała, że Longbottomowie mieli we krwi pakowanie się w takie sytuacje.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Lady Omenella
Wear your ambition like
a crown - unapologetically.
wiek
53
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Spirytystka
Philipa jest szczupłą kobietą, która mierzy 170 cm wzrostu. Jej włosy są w kolorze miodowego blondu, sięgają jej za ramiona, zawsze ma je starannie uczesane. Oczy kobiety są w nienaturalnym, stalowym kolorze przez to, że od dziecka choruje na srebrzycę. Dba o swoją aparycję, zawsze nosi się elegancko. Pachnie kadzidłami, jej głos jest zachrypnięty, niski przez to, że od lat pali papierosy, warto wspomnieć, że jest to jej znak charakterystyczny - ciągle pali. Porusza się powoli, dostojnie. Na szyi zawsze ma wisiorek z wahadełkiem, które jest jednym z głównym narzędzi jej pracy, a na nosie okulary - bez których praktycznie nie widzi.

Philippa Barclay
#6
22.06.2026, 20:50  ✶  

- Tak właśnie mi się wydawało, że się trochę przejęzyczyłeś. - Dobrze, że udało im się to wspólnie ustalić. Nie istniała w ogóle taka możliwość, że przyjęłaby zapłatę za tę drobną przysługę. - Przysługa może mi się kiedyś przydać, niekoniecznie za źle zaparkowaną miotłę, ale istnieje szansa, że się do Ciebie odezwę. - Raczej radziła sobie ze swoimi problemami sama, potrafiła to robić, nie chciała jednak go zupełnie zbywać, miała świadomość, że niektórzy lubili mieć chociaż udawaną szansę na rekompensatę. Tak naprawdę nie sądziła, że będzie czegoś od niego potrzebowała, ale niech mu już będzie, jeśli miał się dzięki temu poczuć lepiej - to nie miała problemu z tym, aby powiedzieć to, co chciał usłyszeć, a jak wiadomo Philippa potrafiła naginać prawdę, w końcu ta umiejętność w dużej mierze pomagała jej zarabiać pieniądze.

Słuchała tego, co mówił. Przypadłość Brenny objawiała się w inny sposób, nie miała pojęcia z czego wynikało to, co trapiło ludzi po tych atakach. Być może miało na to wpływ to, co przeżyli tamtej nocy, co widzieli. Każdy miał swoje wspomnienia, pewnie równie traumatyczne, bo to była bardzo ciężka noc, dla wszystkich, wszyscy odczuwali jej skutki.

- Widowiskowy? - Uniosła z ciekawością brew, czekając, aż powie jej nieco więcej na ten temat. To na pewno nie było dla niego wygodne, nigdy nie było wygodne nie panowanie nad swoim ciałem i umysłem. Musiała więc jak najszybciej pomóc mu się pozbyć tych wspomnień, które mogły mieszać mu w głowie. To mogło być dla Erika niebezpieczne, zwłaszcza, że ciągle miał kontakt z ludźmi z racji na zawód, który wykonywał. Jeszcze ktoś by sobie pomyślał, że faktycznie należy do grona tych fanatyków, co było zupełnie bezpodstawne - znała w końcu Longbottomów nie od dzisiaj, wiedziała, że pomagają tym, którzy tego potrzebują, na pewno nie należeli do grona oprawców.

- Nigdy nie wiadomo, kto to usłyszy i jakie wnioski wyciągnie, to niebezpieczne, dobrze, że w końcu do mnie przyszedłeś. - Łatwo było ignorować problem, myśleć, że skoro sam przyszedł to sam odejdzie, ludzkie umysły jednak nie do końca działały w ten sposób.

- Połóż się na kozetce i się odpręż, uspokój umysł, przestań myśleć o czymkolwiek, odpocznij. - Wskazała jeszcze głową miejsce, które miał zająć. Sama zaś ścisnęła w palcach wahadło, które znajdowało się na wisiorku przy jej szyi. Miało jej dzisiaj pomóc dojść mu do siebie.

We wnętrzu gabinetu roznosił się intensywny zapach kadzidła, jakby Philippa czekała na to, aż ktoś potrzebujący pomocy pojawi się w jej gabinecie. - Tak wycisz umysł, a później skup się na wahadle. - Czekała, aż zajmie miejsce, sama póki co nie poruszyła się jeszcze nawet o krok.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#7
27.06.2026, 22:20  ✶  
— W pewnych okolicznościach potrafi to wyglądać całkiem widowiskowo. Zwłaszcza dla osób trzecich — uściślił mężczyzna. — Raz dopadło mnie to podczas treningu na wzgórzach wokół Doliny Godryka. Byłem tam wtedy sam, więc przestraszyłem co najwyżej samego siebie, ale… parę dni temu podobny incydent zdarzył się na weselu. Ukrycie tego na imprezie było już znacznie trudniejsze.

A przecież nie potrzebował dodatkowej uwagi, prawda? I tak wystarczająco wiele par oczu śledziło jego poczynania po ataku na Warownię i po tym, jak w wywiadzie po ataku na Polanę Ognisk nazwał Śmierciożerców terrorystami. Ostatnie, czego pragnął, to stać się ofiarą pseudo-dziennikarzy, którzy zaczęliby snuć teorie o jego stanie psychicznym. A przecież mogli jeszcze dorzucić do tego wilkołactwo i sugerować, że jest niezdolny do pełnienia czynnej służby…

Wypuścił powoli powietrze przez usta, jakby chciał w ten sposób wypchnąć z siebie chociaż odrobinę napięcia. Jego futerkowy problem też był ważnym czynnikiem w całej sprawie. Skoro czarna magia Śmierciożerców potrafiła zmusić go do wykrzykiwania ich haseł, to kto wie, czy nie mogłaby też wpłynąć na jego zachowanie. U zwykłego czarodzieja byłoby to niebezpieczne, a u kogoś, kto potrafi zmienić się w pół-człowieka, pół-wilka, mogłoby być katastrofalne.


— Dokładnie. — Skinął z ulgą głową, gdy ciotka ubrała w słowa jego obawy. — Liberalne poglądy Longbottomów nie są żadną tajemnicą i raczej mało kto uwierzyłby, że nagle zmieniłem front. Ale gdyby stało się to w niewłaściwym miejscu i czasie… W obecnych czasach lepiej dmuchać na zimne.

I po prostu nie dopuścić do tego, aby niedogodność przerodziła się w poważny problem, dokończył w myślach. Ostatnie czego chciał, to stać się dodatkowym ciężarem dla rodziny i Zakonu Feniksa. A już zwłaszcza dla Brenny, która i tak miała ostatnimi czasy dużo na głowie. Nie powinna jeszcze martwić się o brata, który oberwał jakimś dziwnym przekleństwem.

Erik położył się na kozetce wskazanej przez ciotkę i ułożył ręce na brzuchu, wlepiając spojrzenie w sufit. ”Odpręż się”. Dobre sobie; na pewno nie było to coś wyjątkowo łatwego, ale skoro trzeba było to zrobić, to zamierzał zrobić wszystko w jego mocy, aby ułatwić Philippie całą procedurą. Skupił się na ograniczeniu swojej perspektywy. Odepchnął od siebie te najcięższe dywagacje; te związane z Ministerstwem Magii, Zakonem Feniksa, atakiem na Warownię. Ograniczył się tylko do tego miejsca i punktu w suficie w który dalej się wgapiał.

— Gotowy — mruknął cicho, przełykając głośno ślinę.

Gdy przed jego twarzą zawisło wahadełko, podążał za nim wzrokiem, obserwując jego spokojne, rytmiczne ruchy. Z każdym kolejnym wahnięciem czuł, jak w jego umysł zaczyna wpełzać miękka, biała mgła, rozmywając ostre kontury jego dotychczasowych zmartwień.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Lady Omenella
Wear your ambition like
a crown - unapologetically.
wiek
53
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Spirytystka
Philipa jest szczupłą kobietą, która mierzy 170 cm wzrostu. Jej włosy są w kolorze miodowego blondu, sięgają jej za ramiona, zawsze ma je starannie uczesane. Oczy kobiety są w nienaturalnym, stalowym kolorze przez to, że od dziecka choruje na srebrzycę. Dba o swoją aparycję, zawsze nosi się elegancko. Pachnie kadzidłami, jej głos jest zachrypnięty, niski przez to, że od lat pali papierosy, warto wspomnieć, że jest to jej znak charakterystyczny - ciągle pali. Porusza się powoli, dostojnie. Na szyi zawsze ma wisiorek z wahadełkiem, które jest jednym z głównym narzędzi jej pracy, a na nosie okulary - bez których praktycznie nie widzi.

Philippa Barclay
#8
22.09.2026, 19:38  ✶  

- Nie wątpię, że to może być kłopotliwe. Zaradzimy coś na to. Nie będzie Cię dłużej niepokoić. - Miała świadomość, że takie epizody mogły wystraszyć nie tylko Erika, ale również osoby, które przebywały w jego towarzystwie. Nikt zresztą nie lubił, kiedy jego umysł płatał mu figle i żył własnym życiem, a w tym przypadku poniekąd tak to wyglądało. Na szczęście Longbottom nie był jedyny, Philippa zdążyła już spotkać się z podobnymi przypadkami.

- Niby nie są żadną tajemnicą, a jednak różnie bywa. Zresztą nie wiem również, czy i o tych liberalnych poglądach dobrze jest mówić w głos. - Barclay naprawdę doceniała to, że istniały osoby, które nie bały się mówić o równości, zwłaszcza czystokrwiste, jednak, czy faktycznie było to takie dobre dla Longbottomów? Ryzykowali wiele, najwyraźniej byli cholernie odważni. Jej zdaniem aktualnie najlepiej było milczeć, tego ona sama się trzymała. Jasne - była tutaj po to aby pomagać tym, którzy tego potrzebowali, lubiła Longbottomów, jednak niekoniecznie wydawało jej się słuszne wybieranie stron, bo przecież przez to mogli zginąć.

Mężczyzna położył się na kozetce. Philippa znalazła się obok niego po krótkiej chwili. Miała w dłoni swoje wahadełko. Wiedziała, co powinna zrobić. Musiała nieco wpłynąć na jego umysł, spowodować, że zapomni to, co wywoływało strach. Była skupiona, miała świadomość, że nie łatwo było sobie z tym poradzić. W końcu niejednej osobie już pomogła.

Erik z nią współpracował. Widziała, że zaczął się odprężać, jego wzrok podążał za wahadłem, był to całkiem niezły początek. Trzymała je między palcami, bardzo powoli wprawiała je w ruch.



Rzut PO 1d100 - 62
Sukces!

rzucam na zauroczenie, plus przewaga hipnoza
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#9
27.09.2026, 00:51  ✶  
Skinął powoli głową. Nie miał wątpliwości, że odczuje ogromną ulgę, kiedy będzie już po całym zabiegu i każde wyjście do towarzystwa nie będzie wiązało się z irracjonalnym strachem o to, że jego ciało zareaguje na jakiś impuls wbrew jego woli. I tak miał za sobą wystarczająco dużą liczbę incydentów związanych z własnym umysłem.

Dalej miał gdzieś z tyłu głowy wspomnienie wizji alternatywnej przyszłości, jakiej doznał podczas wypadu Zakonu Feniksa na tajemniczą wyspę w poszukiwaniu zaginionego artefaktu. Chociaż szczegóły snu zdążyły się już zatrzeć, tak poczucie beznadziei… Poczucie straty wciąż potrafiły do niego zwrócić ze zdwojoną siłą. Strata Brenny. Tak wielu członków Zakonu Feniksa… To było po prostu za dużo.

— Gdybyśmy przestali mówić tylko i wyłącznie ze względu na to, co się teraz dzieje w kraju, to jeszcze bardziej zwrócilibyśmy na siebie uwagę — odparł Erik, wzdychając ciężko. — Nasza droga socjeta jest bardzo wyczulona na tego typu zmiany…

Prawie przewrócił oczami. Gdyby faktycznie zdecydowaliby się na takie zagranie - zwłaszcza po tym, jak prawie stracili Warownię - to z pewnością nie uszłoby tu uwadze głowom paru prominentnych rodów. Niektórzy zapewne ledwo byliby w stanie powstrzymać się przed pianiem z zachwytu. Liberalni Longbottomowie - w końcu uciszeni i sprowadzeni do parteru. Inne rodziny zaś same zaczęłyby się zastanawiać, czy nie lepiej byłoby nieco wycofać się z głównej sceny na wypadek, gdyby mieliby być następni do wskazania im miejsca w szeregu.

Podatny na manipulacje magiczne umysł mężczyzna był teraz poniekąd zaletą; wystarczyło kilka machnięć wahadełkiem w lewą i prawą stronę, a Erik kompletnie się wyłączył, pozwalając, aby ciotka Philippa mogła skupić się na swojej pracy. Podświadomie czuł, jak nitki jej własnej świadomości przecinają jego umysł w poszukiwaniu tych najgorszych wspomnień ze Spalonej Nocy. Tej jednej traumatycznej chwili, która sprawiła, że stracił kontrolę i faktycznie uległ.

…

Longbottom zamrugał. Nie wiedział, ile czasu minęło. Kilka minut? Kilkadziesiąt? Godzina? Wbił spojrzenie w sufit, jakby był tam jakiś wzór, na podstawie którego mógł ocenić, jak wiele czasu minęło. Dopiero po chwili podniósł się z kozetki i zlokalizował przy oknie sylwetkę ciotki.

— I to… Już? — zapytał, chrząkając parokrotnie. — Wszystko się udało? Czuję się zmęczony, ale jakiś taki… spokojniejszy.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Lady Omenella
Wear your ambition like
a crown - unapologetically.
wiek
53
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Spirytystka
Philipa jest szczupłą kobietą, która mierzy 170 cm wzrostu. Jej włosy są w kolorze miodowego blondu, sięgają jej za ramiona, zawsze ma je starannie uczesane. Oczy kobiety są w nienaturalnym, stalowym kolorze przez to, że od dziecka choruje na srebrzycę. Dba o swoją aparycję, zawsze nosi się elegancko. Pachnie kadzidłami, jej głos jest zachrypnięty, niski przez to, że od lat pali papierosy, warto wspomnieć, że jest to jej znak charakterystyczny - ciągle pali. Porusza się powoli, dostojnie. Na szyi zawsze ma wisiorek z wahadełkiem, które jest jednym z głównym narzędzi jej pracy, a na nosie okulary - bez których praktycznie nie widzi.

Philippa Barclay
#10
28.09.2026, 21:36  ✶  

Philippa zdawała sobie sprawę z tego, że samo pojawienie się u niej i proszenie o pomoc mogło być niekomfortowe. Nikt nie lubił, kiedy grzebano mu w głowie, co było całkiem rozsądnym podejściem. No… miała może kilku wyjątkowych klientów, którzy sięgali po jej umiejętność z tylko sobie znanych pobudek i robili to regularnie, ale takich osób było naprawdę niewiele. Nie wątpiła więc w to, że Erik musiał obdarzyć ją sporym zaufaniem, gdy się tutaj pojawił.

- Wydaje mi się, że naprawdę w to wierzysz, więc podążaj za tym, co wydaje Ci się słuszne. - Miał swój rozum, skoro uważał, że ta metoda miała sens, to było to jego sprawą, oby później nie żałował swojej decyzji. Nie wątpiła w to, że było wiele osób, które chciałyby zrobić krzywdę jego rodzinie. Czasem na zmianę podejścia mogło być też już zbyt późno, obawiała się, że to w ich przypadku mógł być już jeden z takich momentów.


Erik położył się na kozetce. Mogła zająć się tą przypadłością, która go trapiła. Postępował według jej instrukcji, a ona bardzo skupiła się na swoim zadaniu. Wiedziała, że nie było łatwe, bo miała już do czynienia z tą dziwną klątwą, dosyć szybko jednak udało jej się wprowadzić go w trans, dotarła do wnętrza jego umysłu i zrobiła to, co było trzeba, aby usunąć wszystkie wspomnienia, które powodowały tę dziwną przypadłość. Robiła to bardzo ostrożnie, jak najmniej inwazyjnie, aby nie uszkodzić innych miejsc w jego umyśle. W końcu uspokoiła wahadło, pstryknęła palcami, aby się obudził. Było po wszystkim.


Otworzył oczy, Philippa wpatrywała się w niego krótką chwilę, wszystko poszło tak, jak chciała. - Tak, udało mi się naprawić Twój umysł. - Powiedziała w końcu. Nie było sensu trzymać go w niepewności. - Masz prawo czuć się zmęczony, to normalne. Wszystko się udało, nie będziesz już dłużej czuł się nieswojo, nie będziesz mówił bez panowania nad tym. Posiedź tutaj jeszcze chwilę, to nie było wcale takie lekkie dla Twojego ciała i umysłu. - Dodała jeszcze, wolałaby, aby nie przewrócił się jej tutaj, ani podczas drogi do domu. Musiał dać sobie chwilę, aby wszystko się uspokoiło.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (2107), Philippa Barclay (1891)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa