• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[Jesień 72, 23.10 Jonathan & Anthony] Train train, comin' 'round, 'round the ben

[Jesień 72, 23.10 Jonathan & Anthony] Train train, comin' 'round, 'round the ben
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#1
10.06.2026, 23:39  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.06.2026, 00:10 przez Jonathan Selwyn.)  

—23/10/1972—
Orient Express, trasa Paryż – Istambuł,  późne popołudnie
Jonathan & Anthony

[Obrazek: imgproxy.php?id=1IfNrdX.png]



Jego problem z pociągami był niczym wyjątkowo nieznośny komar – dawał o sobie przypomnieć kiedy Jonathan sobie tego nie życzył i nijak nie dało się go pozbyć. Bo Selwyn przecież najchętniej przestałby mieć z tym problem, zgniótł ten głupi brzęczący mu nad głową lęk i miał z tym spokój. Ale nie! Każda podróż koleją, pomimo upływu dekad od tego przykrego zdarzenia, gdy jako dziecko znalazł się w wykolejonym pociągu, Jonathan musiał zaczynać niezmiennie tak samo zdenerwowany przez głupie myśli, że pociąg będzie mieć wypadek. Zazwyczaj nerwy te nieco odpuszczały (nierzadko dzięki odpowiednim eliksirom) gdy był coraz bliżej celu swojej podróży. Tylko że niestety tym razem ta podróż miała trwać niemal wieczność.

Nerwowość zapuściła w nim swoje korzenie już poprzedniego dnia, kiedy nagle wynajdywał milion wymówek, aby jednak nie jechać do Lozanny. Niestety Anthony był niewzruszony wobec prób przekonania go, że ktoś musi pilnować biura i grzać łóżko dla swojego szefa.

Na stacji kolejowej zachowywał się dość normalnie. To nie tak, że przestał się bać. Po prostu pogodził się ze swoją śmiercią i postanowił spędzić ostatnie chwile swojego życia we względnej wesołości. A potem, gdy już znaleźli się w tym metalowym gigancie śmierci, udał się wraz z Anthonym do ich apartamentu, żałując że wiedziony tym makabrycznym spokojem ducha nie wziął jeszcze eliksirów wyciszających. Weszli do przedziału. Zamknęli drzwi. Jonathan usiadł na kanapie. A potem od razu się z niej zerwał i zaczął chodzić w kółko.
– To był okropny pomysł – wyrzucił z siebie. Zrzucił z ramion marynarkę i nie dbając w ogóle o materiał cisnął ją na krzesło. Było mu niewygodnie. Za gorąco. Duszno. Wysokiej jakości wełna, gryzła go niemiłosiernie. Wszystko gryzło go niemiłosiernie! Wiedziony impulsem odpiął białą koszulę, która po chwili podzieliła losy poprzedniego elementu jego gardroby. Jonathan dopadł do swojego kufra podróżnego i wyciągnął z niego wygodniejszy sweter, który od razu założył, bo nagle było mu jednak zimno. Następnie po prostu padł na kanapę i wbił wzrok w sufit.
– Milion godzin. Milion godzin Anthony! Będziemy jechać przez przynajmniej milion godzin. A do nieszczęście może dojść w każdej sekundzie. Wiesz ile to czasu na wypadek? Więcej milionów! – marudził dramatycznie, bo jeśli było coś, co odciągało jego uwagę od nieuniknionej zguby, to wzdychanie na temat tej właśnie zguby.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#2
11.06.2026, 20:51  ✶  
Pociąg jeszcze nie ruszył.

Jeszcze.

Nie mógł sobie przypomnieć kiedy ostatnim razem jechał z Jonathanem na delegację. Zwyczajowo dzielili się tymi obowiązkami, nie tyle ze względu na Anthony’ego rozrywki podczas tego typu wyjazdów, a dlatego, żeby zawsze któryś z szefów był mimo wszystko w biurze. Tym razem Shafiq nalegał, choć jeszcze nie podzielił się z przyjacielem powodami swojego nalegania.

Na sabat będziesz z powrotem w kraju, o wszystko zadbałem.

Mówił mu, nie przyjmując grama odmowy, choć szczęśliwie nie musiał sięgać po kartę ostatecznego nadszarpnięcia zaufania. Kartę zatytułowaną “polecenie służbowe”. Był w tym wszystkim nader egoistyczny, przyznawał to sam przed sobą, szczególnie teraz, gdy uderzyła go fala wyrzutów sumienia. Nie byłoby możliwości, żeby skupił się na negocjacjach z myślą, że Jonathan może właśnie narażać życie w walce ze śmierciożercami. Nie byłoby możliwości, żeby mógł się skupić, gdy w jego nadweręrzonym nerwicą umyśle, rozrosłaby się myśl, że powróciłby do kraju prosto na pogrzeb swojego ukochanego.

A tak? Miał go obok, roztrzęsionego podróżą pociągiem, to fakt, ale była to cena, którą wliczył w koszty. Nawet z tą niespodziewaną emocjonalną nadwyżką poczucia winy.
– Szczęśliwie już jutro będziemy na miejscu. Zadbałem o to żeby w karcie były lekkostrawne potrawy i Twoje ulubione ciasteczka – mówił miękko, przemawiając jak do zranionego kotka, choć ich ostatnie spotkanie z kotkami właśnie nieznośnie śmierdziało tuńczykiem. Wchodząc za nim zamknął drzwi do ciasnego przedziału i krytycznie zlustrował niewielkie przecież siedzenie, które nocą będzie posłaniem jednego z nich. Obaj byli wysocy i Anthony żałował, że zamiast jednego wagonu nie zorganizował mimo wszystko dwóch, z nieco lepszym standardem łóżek. Na podwójnym łóżku nawet Jonathan by się wyspał. Wziął marynarkę i zawiesił ją na przygotowanym wieszaku w prowizorycznej garderóbce. Wszystko było takie małe, że przez moment udzieliły mu się duszności towarzysza, ten jednak skutecznie odwrócił jego uwagę pozbyciem się koszuli.

Na moment zamarł, rozkojarzony sytuacją i intencją Jonathana, czując jak uszy palą go niemiłosiernie z zawstydzenia własną pomyłką odczytu tychże intencji. Przełknął ślinę boleśnie i sięgnął do skórzanej torby po niewielką różową fiolkę.
– Eliksir kojący nerwy dla mojego ulubionego zastępcy. Nie będziesz mógł po nim pić, ale zakładam, że jego skuteczność zapewni Ci spokój na kilka godzin. Nie będzie też żadnego wypadku mój drogi. Sprawdzałem statystyki i niewątpiwie jest to najbezpieczniejszy mugolski pociąg, jaki przemieszczał się po Europie. – Podszedł do leżącego Jonathana i uśmiechnął się do niego łagodnie ignorując pieczenie uszu, które nie chciało przejść. Wyciągnął do drugiego mężczyzny dłoń z przygotowanym specjalnie dla Selwyna specyfikiem. – Weź go zanim…– nie zdołał dokończyć. W połowie pierwszego słowa ktoś głośno zagwizdał na peronie, a potem ciężka żeliwna maszyna ruszyła przed siebie szarpiąc nieprzygotowanym Shafiq’iem na tyle, że nie zdążył się złapać. Całe szczęście, że miał dość przyjemne lądowanie na swoim zastępcy. Taki pracownik to prawdziwy skarb!
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#3
14.06.2026, 23:07  ✶  
– Oh cudownie – burknął wchodząc w być może nieco zbyt złośliwe tony, niż zamierzał. – Nie dość że została wybrana za mnie data mojej śmierci, to jeszcze rodzaj mojego ostatniego posiłku również jest z góry zaplanowany! Jakże mógłbym nawet marzyć o lepszym końcu!

Jutro. Jutro! Jutro będą na miejscu. Dopiero jutro. A jeszcze nawet nie ruszyli.

Gdy już ułożył się na kanapie, przymknął na chwilę oczy. Ale niech już ruszą. Kiedy ruszą na pewno nieco się uspokoi. Albo nie, niech lepiej nie ruszają. Niech ktoś zorientuje się, że pociąg jest niezdatny do już teraz. Wtedy na pewno uda im się załatwić świstoklika i to całe szaleństwo skończy się zanim się zacznie.
– A ja sprawdzałem, że najczęstszymi przyczynami wypadków kolejowych jest błąd ludzki. Anthony, na bogów, pracujesz w Ministerstwie Magii. Doskonale wiesz ile błędów ludzkich jest popełnianych codziennie. Ilu jest w całym Ministerstwie rozwodników, którzy rozkojarzeni nowym kochankiem żony, popełniają karygodne błędy? Co jeśli tym rozwodnikiem będzie dzisiaj maszynista? –  Ulubiony zastępca Anthony'ego Shafiqa wziął głęboki oddech, aby zacząć się kłócić, być może nakręcony nieco bardziej niż zwykle przy tego rodzaju podróżach, że skoro ma umrzeć to chce umrzeć pijąc szampana, a po drugie nie potrzebuje żadnych eliksirów i woli cierpieć, ale to żelazne diabelstwo postanowiło w końcu ruszyć i co jeszcze gorsza, podnieść przy tym swoją rękę (koło?) na Anthony’ego! Na całe szczęście Shafiq szybko znalazł się w Jonathanowych ramionach.
– Rozumiem, że wreszcie poszedłeś po rozum do głowy i uznałeś, że wolisz być na mnie, niż pokładzie pociągu? – rzucił, bo chociaż wciąż był naburmuszony, i zestresowany, to przynajmniej miał teraz Anthony'ego w swoich objęciach.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#4
21.06.2026, 21:53  ✶  
Na Tobie, w Tobie… co tylko zechcesz – pomyślał ale w porę ugryzł się w język, choć było w Jonathanie coś co sprawiało, że nawet w takim stresie i dyskomforcie był obłędnie, magnetycznie obezwładniający. Anthony nie speszył się, nie poderwał gwałtownie udając, że wcale nic takiego się nie działo. Może i nie powiedział tego co pomyślał, ale zwykle bystre i żywe srebro spojrzenia przeszła mgła odurzenia.

Nie był w stanie przypomnieć sobie kiedy ostatnim razem jechali wspólnie na delegacje.

Podparł się rękoma i dźwignął ku górze by zawisnąć nad zastępcą, opierając się przy tym kolanem o bok eksresowej kanapki, która wieczorem miała stać się łóżkiem jednego z nich. Znajoma poza.
– A teraz bądź grzecznym chłopcem i otwórz szeroko usta – byli w pociągu i on powinien o tym pamiętać. Nawet jeśli zarezerwowali dla siebie - głównie przez wzgląd na Gustawa - wciąż byli w nim członkowie delegacji, osoby nawet jeśli zaufane, to nie takie, które powinny przyłapać ich in flagranti. Jednak nieodparty czar partnera robił swoje, a Shafiqowi zbyt łatwo było dać się porwać dusznej fantazji – …i połknij wszystko do ostatniej kropelki moja urocza istoto – wyszeptał opierając chłód szkła o gorącą wargę, w którą wolałby się wgryźć bezmyślnie w zupełnie inny sposób odciągając Jonathana od defetystycznych myśli.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#5
26.06.2026, 00:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.06.2026, 00:32 przez Jonathan Selwyn.)  
Chłodne szkło przycisnęło się do jego wargi, a Jonathan, tak samo naburmuszony, co rozczulony Anthonym, uśmiechnął się słabo, patrząc się na ukochanego w dość znajomej mu pozycji.
– Jakbyś mówił mi tak właśnie wczoraj, zamiast gadać o tej przeklętej wycieczce, to oboje mielibyśmy obecnie znacznie sympatyczniejsze wspomnienia – mruknął wpatrując się w skupione na nim szare tęczówki. I na dodatek te łóżka tutaj były beznadziejne! Czy na tej kanapie w ogóle mogłyby się zmieścić dwie osoby, czy będzie musiał, wzorem swojego patronusa, to jest psa, wcisnąć się na siłę do zdecydowanie za małej przestrzeni, tylko po to aby przytulić się do ukochanej osoby o ile w ogóle do tego momentu dożyje. Skandal! Powoli uniósł głowę i wypił eliksir, ale w tym momencie pociąg nagle podskoczył, a warga Jonathana boleśnie obiła się o szklany gwint wywaru.
– Na Merlina! Widzisz? Już odnoszę uszczerbek na zdrowiu!  – skrzywił się nieznacznie po czym pokręcił głową. Najchętniej zerwałby się ze swojego miejsca i zaczął chodzić po pociągu, tylko że… No nie mógł. – Tony… Ten eliksir to był zły pomysł. Odurzyłem się w takiej sytuacji! Jeszcze coś się stanie, a ja nie będę mógł działać tak szybko jak powinienem. Czy te drgania są normalne. Daj mi usiąść. Muszę… Muszę usiąść. Albo lepiej chodźmy po konduktora i spytajmy się czy wszystko jest w porządku bo naprawdę wątpię, że pociąg powinien tak skakać!
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#6
28.06.2026, 10:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.06.2026, 10:36 przez Dearg Dur.)  
– Och, chcesz powiedzieć, że narzekasz na swoje wczorajsze wspomnienia…? – nie uniósł brwi, zamiast tego ze świdrującą atencją przyglądając się szyi kochanka, gdy ten przełykał eliksir. Zaraz jednak pociąg musiał zepsuć nastrój i przywrócić mu choć odrobinę trzeźwości myślenia, więc stalowe tęczówki powróciły do twarzy wyrażającej nic nad napięcie i stres, który ponad wszystko chciał zdjąć z szerokich barków.
– Cyt… cichutko, nic nam tu nie grozi, jeździłem pociągami więcej od Ciebie mój ukochany, i jeśli pojawi się dźwięk, którym należałoby się stresować, bez chwili wahania teleportuję Cię w bezpieczne miejsce – mówił z chłodnym opanowaniem, spokojem oceanu, który bywa bezwzględny by pochłaniać coś co obdarza swoją miłością. Zaraz potem pochylił się ku niemu i ucałował delikatnie okrwawione wargi, bez nadmiaru namiętności, która towarzyszyła mu ostatnim razem gdy w ten sposób „opatrywał” stłuczenia Selwyna. Nie. Nie teraz.

Podniósł się i zwinnie wsunął pod podrywającego się ku górze mężczyznę tak, aby uczynić ze swojego uda poduszkę dla pełnej obaw głowy. Stanowczym ruchem przycisnął go na powrót do płaskiej przestrzeni. Musieli poczekać, aż eliksir zacznie działać. Uspokoił oddech, spoglądając na Selwyna z rozdzierającą jego pierś czułością. To nie było tak, że nie wiedział gdzie nacisnąć, by uzyskać oczekiwany efekt. Palce powędrowały między gęste kosmyki w niespiesznym masażu. Teraz Jonathan nie był przyciśnięty, mógł podnieść się kiedy tylko chciał. Teraz Anthony dokładał wszelkich starań, całego swojego uroku do tego, żeby drugi mężczyzna nie chciał tego robić.
– Jest w Lozannie taka mugolska knajpka. Czarny kot się nazywa, podają tam wyborną kawę i Brunsli, czekoladowo kruche słodkości z migdałowo-korzenną nutą – zaczął spokojnym, aksamitnym głosem roztaczać plany na wspólną randkę, która już została ujęta w ich grafiku równie ciasnym co przestrzenie sypialniane w luksusowym wagonie.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#7
28.06.2026, 23:40  ✶  
W każdym innym wypadku Jonathan zapewne znalazłby sposób, aby flirciarsko podroczyć się z Anthonym na temat ich wczorajszych wspomnień nie obawiając się przy tym kilku bardziej bezczelnych żartów. Niestety obecna sytuacja sprawiła, że wszystkie zalotne uwagi odnośnie wypadły mu z głowy.

Rozejrzał się nerwowo po otoczeniu, jakby oczekiwał że zaraz w niewielkim pomieszczeniu pojawi się manifestacja pociągowych kataklizmów we własnej osobie. Eliksir był błędem. Środek wkrótce zacznie działać, a on straci czujność. Nie mógł się uspokoić. Nie mógł na to pozwolić. Musiał pozostać uważny przynajmniej przez te pierwsze godziny podróży. Wreszcie zdenerwowane spojrzenie spoczęło na jego ukochanym, którego opanowanie i pocałunek na chwilę pozwoliło odnaleźć spokój zestresowanemu umysłowi Jonathana. Na chwilę. Powoli pokręcił głową.
– Nie jesteśmy sami w pociągu – powiedział cicho, żałując że nie byli tutaj sami, a on nie mógł dać się ponieść fantazji, w której zaskakująco silne i sprawne dłonie Anthony'ego chwytają go i zabierają gdzieś daleko stąd do bezpiecznego miejsca.

Dał mu się jednak pokierować i już po chwili leżał na jego udach, pozwalając by masaż powoli zabierał okrutne myśli. Bezpieczne miejsce… Może to przemawiał przez niego eliksir uspokajającym, a może po prostu zamroczony miłością umysł, ale prawda była taka że Anthony zawsze był jego bezpiecznym miejscem. Pozwolił sobie wziąć głęboki wdech, nawet jeśli dalej próbował sam w sobie wywołać słuszną nerwowość. Tylko, że głos Anthony'ego był taki spokojny…
– Mów dalej – poprosił. Może… Może jednak przeżyją i może jednak wkrótce wylądują w Lozannie, a nie własnych trumnach. Paradoksalnie ta myśl ponownie przyprawiła go o bicie serca, bo zdał sobie sprawę, że gdyby teraz umarli… Zostaliby pochowani w osobnych grobach. Zmusił się do kolejnego głębszego oddechu. – Mów mi co będziemy jeszcze robić. Co zwiedzimy?
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#8
29.06.2026, 00:00  ✶  
Słowa Jonathana nie przywołały go do porządku, choć przecież jak najbardziej powinny. Nie sposób oszacować, jak bardzo Anthony również miałby ochotę podroczyć się z Jonathanem teraz gdy odgryzanie, podjudzanie, odpowiadanie na te LATA zaczepek ze strony Selwyna, mogły nieskrępowanie i nader zwyczajnie mieć miejsce. W głowie ułożyło mu się momentalnie mnóstwo wymówek i uzasadnień, dlaczego to było bezpieczne, w każdej chwili mógł przecież bez konieczności używania różdżki zatrzasnąć drzwi, przypomnieć Jonathanowi, że dla magów wykupił cały osobny wagon, pociąg dopiero ruszył i nikt nie będzie sprawdzał biletów, bo te sprawdzone były zaraz przy wejściu. Mógłby rzeczywiście poddać się fantazji, sprawić, że Jonathan realnie zapomniałby o wyimaginowanym zagrożeniu. Och jak bardzo mógłby…

Ale nie. Był odpowiedzialny, był czuły, był też całkiem wypoczęty i racjonalny, kontenty z samego faktu, że udało mu się namówić swojego zastępcę na tę delegację MIMO WSZYSTKO. Czuł, że w pewien sposób ma dług do spłacenia, nie tylko przez wzgląd na pociąg, ale - a raczej przede wszystkim - na odciągnięcie go od spraw jego hobbystycznej organizacji. Ich hobbystycznej organizacji.

Westchnął, rozczesując długimi palcami czarne gęste włosy leżącego na nim mężczyzny. Znajomy gest, który najprawdopodobniej sprawiał tyleż samo przyjemności obu zainteresowanym.
– Będziemy oczywiście walczyć o fundusze, ale bardzo liczę na Roberta i jego przepiękną inicjatywę mieszkalną, która wygląda z każdej strony doskonale do promowania całego planu. Przejdziemy się też może do biblioteki, wieczorem do teatru, szczęśliwie terminy przypasowały pod balet, nikt nie będzie narzekał na ograniczenia językowe. – To były plany o których Jonathan doskonale wiedział, w końcu to ich biuro załatwiało cały wyjazd. – Będziemy pić gorącą czekoladę i siedzieć do późnej, późnej nocy omawiając strategie naszego biura. Będę wsuwał w Twoje kształtne usta pralinki i prosił, żebyś rozpoznał smak nadzienia. Zadbałem o to, żeby w hotelu czekała nas najdoskonalsza selekcja lokalnych produktów. – Cóż ten człowiek z nim robił? Czemu tak bardzo chciał wydobyć na bladej w stresie twarzy znajome rumieńce? Anthony miał problem, żeby nie uciec w eksplorowane przez nich obecnie tereny wzajemnej relacji, mimo najszczerszych prób zbyt łatwo oczyma wyobraźni przychodziło mu niespieszne karmienie ukochanego okraszone ciepłym światłem przygaszonych kinkietów. Powinni być ostrożni. Powinni zarezerwować taką aktywność na powrót i Bardzo Znajome Przestrzenie Domowe, do których nie mieli wstępu widmowidzowie.

Westchnął ciężko, pozwalając własnej paranoi nieco ostudzić zamiary.
– Kocham Cię, wiesz? Wszystko będzie dobrze… – Uśmiechnął się łagodnie do Jonathana, kciukiem krążąc po jego czole, łagodnymi, miękkimi maźnięciami, jakby chciał zakląć jego umysł, by odebrać mu mało produktywny strach. Mógł sobie na to teraz pozwolić. Teraz, gdy byli sami w przedziale, gdy uciekali od konfliktu, gdy miał kontrolę nad tym cóż ten brawurowy rycerz mógłby zrobić w czasie jego nieobecności. Chciał zarazić go swoim spokojem, który Jonathan ofiarował mu zgadzając się na swój udział w delegacji. Chciał jakoś zrekompensować mu dyskomfort podróży. – Jeśli obawiasz się, że zaśniesz, może spróbujesz się podnieść? Myślę, że ten eliksir nie ma aż tak mocnego efektu, żeby Cię uśpić, a jedynie wyciszyć. – Zaproponował, chcąc wyjść na przeciw potrzebom Jonathana, przynajmniej tym co bardziej racjonalnym potrzebom w obecnych okolicznościach.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#9
03.07.2026, 01:37  ✶  
Desperacko trzymające się resztkami siły nadszarpnięte nerwy Jonathana przeklinały w tym momencie zgrabne dłonie Anthony'ego, które, chociaż były doskonałe również przy wielu innych czynnościach, teraz zanurzone w jego włosach, idealnie koiły stresy Selwyna. A jakby same palce z jakiegoś powodu nie wystarczały to płynące z ust ukochanego słowa zdecydowanie nie szkodziły.
– Chyba muszę się nauczyć być o ciebie częściej zazdrosny mój drogi – westchnął zaczepnie zapominając na chwilę, że aktywnie znajdowali się w sytuacji CAŁKOWITEGO ZAGROŻENIA ŻYCIA I ZDROWIA. – Przecież twoja twarz w połączeniu z tak złotymi językiem i bystrym umysłem jest zapewne skuteczniejsza niż niejedna strzała kupidyna. Nie wierzę, że ludzie nie wzdychają do ciebie masowo, a skoro jesteś zajęty… – Uśmiechnął się lekko. – Skoro jesteś zajęty przeze mnie, to może bohatersko powinienem zadbać o to, aby nigdy nie wypuszczać cię z sypialni, tak by oszczędzić światu globalnego zawodu sercowego. – Zamyślił się na chwilę rozmarzony. – Chociaż kto wie? Może w rzeczywistości jesteś tak naprawdę szarmanckim konspiratorem, którego prawdziwym celem jest rozkochiwanie w sobie tak cnotliwych i niewinnych dżentelmenów jak ja, tylko po to by porwać ich do tych pędzących maszyn zakłady. W takim wypadku tym bardziej muszę się poświęcić i trzymać Cię zawsze przy sobie.
Nie byłoby to nic czego w imieniu heroicznego czynu nie byłby w stanie zrobić. Coś ponownie podskoczyło, ale tym razem Jonathan, chociaż zwrócił na to uwagę, uspokoił się już znacznie szybciej i prawdę mówiąc powoli zaczynał być zmęczony ciągłym stresowaniem się.
– Nie przejmuj się. – Ziewnął. – Nie ma najmniejszej możliwości że zasnę, nigdy nie zasypiam po tych eliksirach, ale… Chyba skorzystam z twojego pomysłu.
Szybko podniósł się z kolan czarodzieja, ale aby nie przerywać bliskości w nowej pozycji wsunął swoją dłoń w dłoń Anthony'ego, a głowa Selwyna zawędrowała na ukochane ramię.
– Też cię kocham. Wiesz, wbrew temu wszystkiemu cieszę się, że jedziemy gdzieś razem. Lubię zwiedzać świat z tobą. Żałuję tylko, że będziemy tam tak krótko, bo chętnie poszedłbym z tobą do jakiegoś niszowego muzeum. Wiesz jak można potem wykorzystać takie przypadkowe ciekawostki? Moglibyśmy na przykład potem perfidnie używać ich przy wszystkich grach towarzyskich, które korzystają na tajemnej wiedzy pomiędzy współgraczami. Bylibyśmy niepowstrzymani. Nie, że bycie wspaniałymi z osobna i w duecie to dla nas jakaś nowość.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#10
16.07.2026, 09:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.07.2026, 09:17 przez Anthony Shafiq.)  
To nie był pierwszy raz kiedy Jonathan zapadał się w słodkich odmętach bezmyślnej, ale jakże słodkiej paplaniny pod wpływem eliksiru nasennego. Znaczy… uspokajającego. Anthony skłamałby, gdyby zaprzeczył, jak wielką przyjemność sprawiały mu te oniryczne chwile, gdy Selwyn otulony puchem magicznej alchemii po prostu zabierał go w rejs po bezmiarze jego gorących uczuć, mających zapach parzonej kawy i hiszpańskiego słońca.

Oczywiście Shafiq nie zamierzał w żaden sposób zrezygnować z łagodnej pieszczoty, odczuwając niemałą przyjemność w samym akcie bliskości, w tej unikatowej intymności, która - jak mu się zdawało przez kilka dekad jego życia - nigdy nie mogła być jego udziałem.

And yet… oto siedzieli w ciasnym przedziale Orient Expressu i tulili się do siebie, a Anthony śmiał się cicho z kolejnych tez wykładanych przez jego jakże doskonałego w swej nieporadności zastępcy.
– Bardzo liczyłem że już jesteś… chociaż trochę. Ja jestem cały czas – droczył się, bo przecież żadne nie dawało sobie powodów do zazdrości. Był zazdrosny, to fakt, ale nie zamierzał za to więcej przepraszać. W końcu to zazdrość finalnie pchnęła ich ku sobie. I jedno samotne łóżko. I zepsuty świstoklik. I śnieżna zawieja. – Tak oczywiście, nigdy nie zasypiasz – zgadzał się, dobrotliwie głaszcząc go kojąco i czekając aż zaśnie. Potem jednak na moment wstrzymał oddech słysząc tak słodką, absolutnie naturalną odpowiedź Jonathana. Kocham Cię. Ja Ciebie też. Normalny, naturalny w swojej istocie duet. Tak zaskakujący dla niego. Wciąż. Nie mógł się przyzwyczaić. Może też trochę nie chciał się przyzwyczaić zachłyśnięty nowością ich bardzo starych uczuć. Tego unikatowego wrażenia, gdy dawną gorycz z poprzednich czysto platonicznych wyznań, teraz stało za nimi to wszystko czym teraz byli.

Związkiem.

Oparł policzek o ukochaną głowę i wrócił do głaskania.
– Znajdziemy czas, Jasper wyczaruje dla nas chwilę czy dwie, a może i pełny kwadrans na chłonięcie najbardziej soczystych ciekawostek ukrytych w Lozannie przed Londyńskimi oczyma. Obiecuję, pójdziemy tam tylko we dwoje… – stracił rachubę w pocałunkach, gdy miał ochotę cały czas przecież wargami pieczętować na nim swoją miłość. Tak teraz ucałował czubek zmartwionej głowy, która… coż… zdawała się coraz mniej szalona. Oby rzeczywiście nic się nie stało. Miał plan. Miał kilka planów awaryjnych, ewakuacyjnych, lub defensywnych na wypadek niespodziewanego ataku. Cieszył się, że Jonathan nie dopytywał o asystę aurora na delegacji. Bardzo się cieszył. Wolał nie dokładać mu zmartwień. Wystarczyła metalowa bestia w której metalowych trzewiach tak bezczelnie odpoczywali w swoim objęciu.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (2483), Jonathan Selwyn (1816), Pan Losu (56), Robert Albert Crouch (364)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa