Przez praktycznie cały salon rozpościerała się wielka pajęczyna. Musiała być bardzo żmudnie dziergana przez stado pająków albo jednego wielkiego. Prudence wpatrywała się w nią z niedowierzaniem. Najwyraźniej ich wojna zaczęła się na dobre. Nieco ją to przerażało, bo czy w jedną noc coś tak wielkiego powinno w ogóle udać się stworzyć? Nie do końca chyba docenili siły swoich przeciwników, być może naprawdę odbyli oni jakąś większą dyskusję, która zakończyła się drastycznym wojennym działaniem skierowanym w ich domostwo.
- Benjy!!! - Musiała pokazać to swojemu mężowi. - Benjy! - Krzyknęła po raz kolejny, żeby dotarło do niego, iż sprawa jest pilna. Jeszcze wczoraj nie było tutaj tej konstrukcji zwisającej pod sufitem… właściwie to ciągnęła się ona niemalże przez cały salon, misterna robota - naprawdę chapeau bas dla tego pająka, który zajął się tą niesamowitą instalacją artystyczną.
Póki co stała w progu, obawiała się go przekroczyć, nie miała bowiem pewności, że pająki nie czaiły się właśnie w jakimś kącie gotowe ją zaatakować, być może schowały się na szczycie tej perfekcyjnie utkanej przez siebie pajęczej sieci - wyglądała na taką, w której to człowiek mógłby się bez problemu zaplątać i co najgorsze raczej w pojedynkę nie udałoby mu się z niej wydostać. Nie miała pojęcia co planowały te małe paskudy, ale zamierzała im to popsuć.
- One wypowiedziały nam wojnę! - Krzyknęła jeszcze w eter. Jej mąż jednak musiał sam to zobaczyć, jej krzyki niezbyt wiele mówiły o skali ich problemu. Prudence reagowała dość gwałtowanie jak na siebie, no ale co innego jej pozostawało kiedy zobaczyła tę konstrukcję w ich salonie? Powinni to spalić, będą mieli pewność, że żaden z tych małych, parszywych gnojków nie przeżyje - szkoda jej jednak było odrobinę domu, przecież dopiero co się tutaj wprowadzili. Przyglądała się z uwagą dziełu, które stworzyły w jedną noc, nie dostrzegła przez to, że jedno z tych małych stworzeń opuszczało się właśnie na nici przędnej tuż nad jej głową.
Dostrzegła tego okropnego, grubiutkiego, włochatego arachnida gdy zatrzymał się przed jej twarzą. Patrzył się na nią tymi swoimi ośmioma oczami, miała wrażenie, że się przy tym śmiał - jak nic śmiał się jej w twarz. Pisnęła głośno i odskoczyła do tyłu. Pająk podciągnął się na nici do góry i zniknął. Naprawdę wypowiedziały im wojnę i pokazywały jej, że się ich nie boją. Kto wie, jakie jeszcze niespodzianki dla nich przygotowali? Miała nadzieję, że jej mąż miał jakiś plan na to wszystko, bo gdyby to ona miała decydować o tym co się zaraz wydarzy to najprawdopodobniej z ich domu pozostałoby pogorzelisko.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)