• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[28.10.1972] Where the water waits (Lana Dolohov, Astoria Avery)

[28.10.1972] Where the water waits (Lana Dolohov, Astoria Avery)
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#1
26.07.2026, 01:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.07.2026, 11:43 przez Astoria Avery.)  
28.10.1972
[Obrazek: 04dc63431c37b16b8611dc5ecf6b18993049d5c8.jpg]

Dolina Godryka nigdy nie należała do jej ulubionych miejsc, szczególnie jesienią. Powietrze pachniało mokrym mchem, torfem i rozkładającymi się liśćmi. Był to zapach ciężki, pierwotny, przypominający, że natura nieustannie coś odbiera, by za kilka miesięcy móc oddać to z powrotem. W oddali dało się dostrzec sylwetki innych czarodziejów. Niektórzy przychodzili samotnie, inni w parach lub całymi rodzinami, każdy niósł ze sobą jakiś przedmiot przeznaczony dla wód. Wianki splecione z uschniętych ziół. Pęknięte torkwesy. Złamane diademy. Cenne ozdoby, które celowo pozbawiono ich dawnej świetności. Astoria zawsze uważała ten zwyczaj za osobliwy. Nie kwestionowała go. Nie miała w zwyczaju podważać tradycji - były częścią świata, w którym się wychowała, równie naturalną jak obchody Yule czy rodzinne uczty na Mabon. Nie odczuwała jednak tej szczególnej, niemal nabożnej ekscytacji, którą dostrzegała u niektórych. Dla niej była to przede wszystkim powinność.
W dłoniach trzymała podłużne pudełko obite ciemnozieloną skórą. Wewnątrz spoczywał diadem, piękny mimo zniszczenia. Nie lśnił już. Kamień został wyjęty. Jedno z ramion pękło częściowo u nasady, a delikatna metalowa konstrukcja nosiła ślady świadomego wygięcia. Niszczenie bezcennych godzin cudzej pracy godziło w jej wrażliwość estetyczną, ofiara wymagała poświęceń i zwyczajnie musiała to zaakceptować.
- Cieszę się, że w tym roku zrobimy to razem. Topienie niegdyś pięknego rękodzieła jest dla mnie przygnębiające, ale razem będzie nam raźniej - uśmiechnęła się do Lany. Szły obok siebie, szukając odpowiedniego miejsca do złożenia swoich ofiar. Im głębiej zapuszczały się między zarośla, tym bardziej krajobraz tracił swoją łagodność. Ziemia pod butami stawała się miękka i sprężysta, jakby pod cienką warstwą darni kryło się coś żywego. Co kilka kroków połyskiwały niewielkie rozlewiska, odbijające poszarpane sylwetki drzew.
- Może poszukajmy jednak jakiejś sadzawki? - zaproponowała, marszcząc lekko nos, jakby już czuła zapach torfowiska. - Mam wrażenie, że tradycja nie obrazi się na nas, jeśli nie będziemy udowadniać odwagi, zapuszczając się po kostki w bagnie.
Nie lubiła przyznawać słabości ani tego, że się boi, ale w towarzystwie przyjaciółki czuła się bardziej swobodnie. Przy niej nie musiała ważyć każdego słowa ani budować wokół siebie tej niewidzialnej ściany opanowania, którą na co dzień oddzielała świat od własnych emocji.
- Chodźmy jeszcze kawałek. Jestem przekonana, że znajdziemy miejsce, które nie będzie próbowało nas przy okazji połknąć.


learn the rules
then
break some
Lady of the Moon
old things have strange hungers
wiek
24
sława
III
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
badaczka historii magii
Drobna (163 cm) kobieta o wschodnioeuropejskich rysach, czarnych włosach i piwnych oczach. Zawsze elegancko ubrana, jak na czarownicę z dobrego domu przystało.

Lana Dolohov
#2
30.07.2026, 22:44  ✶  
Ze wszystkich czarodziejskich tradycji związanych z Samhain, za tą konkretną Lana przepadała najmniej. Po pierwsze dlatego, że wędrówka po torfowisku nie była najprzyjemniejszym doświadczeniem dla damy, a zwłaszcza takiej o słabej kondycji. Szczęśliwie jej matka podzielała ten sentyment i dlatego panie Dolohov zazwyczaj składały ofiary w sadzawkach. Kolejna powód jej niechęci wynikał z natury historyczki, która zawsze ubolewała nad niszczeniem oraz pozbywaniem się cennych pamiątek. Nawet jeśli dany diadem albo torkwest został wykonany i oszpecony specjalnie w celu złożenia ofiary, to wciąż mógł on przecież stanowić symbol swoich czasów. Nie wspominając o marnotrawstwie zasobów dla demonstracji swojego bogactwa… Lana poniekąd zazdrościła gorzej usytuowanym czarodziejom, ofiara z wianka wydawała się jej bardziej adekwatna. Nigdy jednak nie próbowała buntować się otwarcie przeciwko tej tradycji ani woli rodzicielki, więc co roku posłusznie pozbywała się swoich kosztowności.

Tej jesieni wydarzyło się już tak wiele, że Dolohovówna nie miała głowy do przygotowań na Sabat i szukała ofiary na ostatnią chwilę. Na szczęście kosztowności jej rodziny były zabezpieczone w specjalnym skarbcu, przez co nie zostały zniszczone podczas Spalonej Nocy. Lana długo zastanawiała się nad wyborem, rozważając, czy nie powinna poświęcić diademu, który dostała niedługo przed pożarami. Miał on zapewne stanowić jej ozdobę oraz podkreślać bogactwo rodziny podczas poszukiwania przyszłego męża na salonach. Sama myśl o tym sprawiała, że miała ochotę pozbyć się tego diademu ale… Ale był to jednocześnie ostatni prezent, jaki dostała od matki. Ostatecznie ten sentyment zwyciężył, więc wybrała jakiś stary diadem, do którego nie była szczególnie przywiązana.

Teraz ściskała w rękach elegancki pakunek z tym diademem, kiedy wraz z Astorią przemierzały torfowisko.
– Mam podobne odczucia. – odpowiedziała przyjaciółce, odwzajemniając jej uśmiech. Avery podobnie jak ona nie przepadała za niszczeniem małych dzieł sztuki. – Zwłaszcza, że w tym roku składałabym ofiarę zupełnie sama. Dlatego dziękuję, że mnie zaprosiłaś i wyciągnęłaś z domu. – Dla Dolohovówny spędzanie czasu pośród bliskich stanowiło element walki z marazmem oraz próbę powrotu do normalności. Każde wyjście poza dobrze znaną przestrzeń było krokiem w dobrą stronę (nawet jeśli krok ten wiódł przez bagna).

Mimo wszystko jednak nie chciałaby zapuszczać się zbyt daleko w torfowisko. Specjalnie ubrała trzewiki i nieco krótszą spódnicę, ale już czuła, że jej dolne warstwy są brudne od błota.
– Dobry pomysł, i tak zaszłyśmy już dość daleko. – Co prawda zupełnie nie znała tych terenów, ale nie zamierzała ryzykować zgubieniem się na torfowisku albo utonięciem w mętnych wodach.

Słabość Astorii nigdy nie wywołałaby u Lany negatywnej reakcji; choć wyrażanie emocji nie było łatwe dla Dolohovówny, to jednocześnie zdawała sobie sprawę z własnej kruchości. Z tego powodu preferowała trzymać się na uboczu pełnego bezwzględnej rywalizacji świata magicznej śmietanki towarzyskiej. I dlatego doceniała, kiedy Avery zdejmowała przy niej maskę perfekcji, ponieważ wiązało się to z ogromnym zaufaniem. Skinęła głową na sugestię przyjaciółki i dała jej się prowadzić. Choć sama miała ambiwalentne uczucia wobec rytuału postanowiła spróbować podnieść Astorię na duchu i opowiedzieć przyjemną ciekawostkę.
– Wiedziałaś, że torfowiska sprzyjają naturalnej mumifikacji? – rzuciła neutralnym tonem, jak gdyby opowiadała o jakiejś anegdocie historycznej. – Co ciekawe w takich przypadkach często zachowuje się skóra, ale nie kości. Istnieją także teorie, że część z tych mumii to ludzkie ofiary rytuałów mugoli…


She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#3
05.09.2026, 01:59  ✶  
Uśmiechnęła się lekko do Lany, gdy ta podzieliła jej odczucia. Wychowanie w poszanowaniu dla tradycji naczyło czarownice przestrzegania starych obyczajów, bez narzekania przy pierwszej niedogodności. No, może z odrobiną narzekania. Astoria uważała, że niektóre rytuały miały znaczenie właśnie dlatego, że były powtarzane przez kolejne pokolenia. Mogła uważać je za niepraktyczne, mogła prywatnie kręcić nosem na konieczność poświęcenia diademu, ale skoro należało to zrobić, zamierzała zrobić to z właściwą sobie elegancją - i możliwie bez ubłocenia całej sukni. Dlatego zamiast dalej rozwodzić się nad sensem tradycji, zaczęła uważniej rozglądać się po okolicy. Jej spojrzenie przesuwało się ponad niskimi kępami traw i wilgotnymi zagłębieniami, szukając miejsca, które można było uznać za odpowiednie, ale jednocześnie nie wymagało od nich dalszego zapuszczania się w głąb torfowiska. Nie każda sadzawka wyglądała równie zachęcająco; niektóre przypominały raczej błotniste dziury, w których zatopienie diademu mogłoby być najmniej problematyczną częścią całego przedsięwzięcia.
Astoria zerknęła na przyjaciółkę, kiedy ta zaczęła opowiadać o naturalnej mumifikacji, i przez krótką chwilę na jej twarzy pojawiło się coś pomiędzy rozbawieniem a niedowierzaniem. Lana potrafiła w najbardziej nieoczekiwanym momencie sięgnąć po fakt, który dla większości ludzi byłby co najmniej niepokojący, a następnie przedstawić go z tak spokojnym, niemal akademickim zainteresowaniem, jakby rozprawiała o architekturze albo historii sztuki. Właśnie to było w niej ujmujące. Uśmiechnęła się szerzej, a potem wyciągnęła dłoń, by przytrzymać Lanę za przedramię, kiedy ta ostrożnie pokonywała kolejny grząski fragment ścieżki.
Słowa dziewczyny nie wywołały w niej jednak ani odrazy, ani szczególnego niepokoju. Przeciwnie - im dłużej o nich myślała, tym bardziej jej uwaga przesuwała się z samej makabrycznej historii na proces, który za nią stał.
- Nie wiedziałam. To trochę makabryczna forma konserwacji - zauważyła z rozbawieniem. - Ale przyznam, że jako kustoszka muszę docenić metodę.
To było silniejsze od niej. Każdy aspekt życia odnosiła do swojej pracy, do sztuki. Dosłownie żyła sztuką, dlatego jej umysł pracował wokół tego tematu, zestawiając go z metodami, które mogłaby wdrożyć. Mimowolnie zaczęła rozważać, czy podobne właściwości można byłoby wykorzystać w sztuce - oczywiście nie poprzez bezmyślne zanurzanie obrazów w pierwszym napotkanym bagnie, ale poprzez odtworzenie części warunków, które sprawiały, że materia organiczna zachowywała się inaczej niż w zwyczajnym środowisku. Aktualnie używane metody konserwacji były efektywne, natomiast Avery wszędzie widziała pole do poprawy.
- W pewnym sensie torfowisko robi z człowiekiem dokładnie to, co artyści próbują zrobić od wieków ze swoimi dziełami - dodała, dopiero po chwili wyrywając się z zamyślenia. Nie chciała myśleć, ile ciał zostało tu zatopionych, ta świadomość tłukła jej się z tyłu głowy, jeżyła włoski na karku, ale nie pozwoliła sobie na odczucie strachu. - Wierzysz w to? W te ofiary rytuałów mugoli? - spojrzała na dziewczynę kątem oka.
Torfowisko rzeczywiście nie zachęcało do dalszej wędrówki. Pod stopami ziemia była miękka i zdradliwie sprężysta, miejscami niemal uginała się przy każdym kroku. Im dalej szły, tym bardziej krajobraz stawał się mroczniejszy. Przesunęła wzrokiem nieco dalej, dostrzegając pomiędzy drzewami ciemniejszą, spokojniejszą taflę wody. Zatrzymała na niej spojrzenie na kilka sekund, oceniając odległość i drogę prowadzącą w tamtym kierunku.
- Tam chyba będzie lepiej - odezwała się w końcu, wskazując podbródkiem na niewielkie zagłębienie między drzewami. - Jeśli to rzeczywiście sadzawka, a nie wyjątkowo dobrze zamaskowana pułapka na arystokratki, powinnyśmy mieć spokój.
Zrobiła krok i westchnęła cicho, kiedy jedna z nóg zapadła się głębiej, niż przewidywała.
- Cudownie, buty do wyrzucenia - mruknęła pod nosem. - Jak właściwie idą ci przygotowania do Samhain?


learn the rules
then
break some
Lady of the Moon
old things have strange hungers
wiek
24
sława
III
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
badaczka historii magii
Drobna (163 cm) kobieta o wschodnioeuropejskich rysach, czarnych włosach i piwnych oczach. Zawsze elegancko ubrana, jak na czarownicę z dobrego domu przystało.

Lana Dolohov
#4
10.10.2026, 23:13  ✶  
Lana z kolei mogłaby wejść w dyskusję na temat zasadności tradycji i tego, od jakiego momentu dane zachowanie staje się zwyczajem. Potrafiła spojrzeć na kulturę czarodziejów z naukowym dystansem i posiadała na jej temat opinie, które zapewne nie spodobałyby się bardziej konserwatywnym członkom magicznego społeczeństwa. Ale Dolohovówna była również osobą, która jak ognia unikała konfrontacji, zwłaszcza z bliskimi jej osobami. Nie zamierzała więc teraz prowadzić z Astorią dyskusji na temat tego, że niszczenie drogich diademów poza celami religijnymi miało też pokazać wyższość statusu czystokrwistych rodzin. W tym momencie wolała po prostu spędzić czas z przyjaciółką.

– Tak, kwasy obecne w torfowiskach konserwują ciało, podobnie jak garbarze skórę. Z tego powodu zwłoki podczas procesu zmieniają kolor na czarny. – Uśmiechnęła się do Avery w podziękowaniu, kiedy ta pomogła jej zachować równowagę. Astoria była podobna do Lany w tym jak potrafiła sprowadzić każde zagadnienie do swojego zajęcia; możliwe, że właśnie z tego powodu tak dobrze się dogadywały. Żadnej z nich nie przeszkadzało wysłuchiwanie wywodów na temat pasji tej drugiej. Dolohovówna ogólnie lubiła uczyć się nowych rzeczy, a po niemal każdej rozmowie z Avery czuła się mądrzejsza. Nic zatem dziwnego, że Astoria naturalnie podjęła temat konserwacji, jak na zawodową kustoszkę przystało.

– Hm, ciekawa obserwacja. Chociaż natura w tym przypadku zmienia wygląd ciała. – odpowiedziała na komentarz przyjaciółki. Wizja ciał zatopionych gdzieś pod ich nogami nie wzbudzała w Lanie aż takiego strachu; a przynajmniej nie od kiedy zagłębiała się w temacie mumii z bagien. – Jest to jedna z prawdopodobnych teorii. Inna mówi o tym, że byli to przestępcy ukarani za swoje czyny. Możliwe, że pośród tych zwłok są też ciała czarodziei, którzy zostali zabici przez swoją naturę. – wypowiedziała te teorie neutralnym tonem, starając się nie nadawać żadnej z nich sensacji. Czasami kiedy Dolohovówna wchodziła w tryb badaczki potrafiła niemal całkowicie zdystansować się od otoczenia, co miało też negatywne strony, ponieważ nie zastanawiała się nad tym, jak inni mogą zareagować na jej słowa.

– Dobrze. – przytaknęła i chwyciła Astorię pod ramię. Zanim jednak zdążyła zrobić pierwszy krok, but przyjaciółki zapadł się w bagnistą zmienię. – Spróbujmy podejść bokiem. – Delikatnie pociągnęła przyjaciółkę, starając się cały czas obserwować ziemię. – Chyba dobrze, choć zabrałam się do nich na ostatnią chwilę. Udało mi się na szczęście zamówić tradycyjne przedmioty, włącznie z lampionem od ciebie, za który jestem bardzo wdzięczna. – mówiąc to, ścisnęła mocniej rękę Tori. – Przyznam, że część z tych przedmiotów zamówiłam bo podobno mogą one pomóc w naprawie mieszkania mojej matki. Wcześniej nie chciałam w ogóle myśleć o tym miejscu, ale… Ale ostatnio zastanawiałam się, czy ona sama nie wolałaby, bym spróbowała przywrócić je do poprzedniego stanu. Więc zamierzam spróbować, chociaż na razie samo przebywanie tam nie jest łatwe. – Ewidentnie Lana właśnie wyznała coś, co leżało jej na sercu. – A tobie jak idą przygotowania? Zapewne nie tylko ja wpadłam na pomysł z zamówieniem u ciebie lampionu.


She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (922), Lana Dolohov (999)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa