4 godzin(y) temu ✶
25 października 1972
Elegancka restauracja ulokowana w jednej z cichszych i bardziej ekskluzywnych uliczek odchodzących od Ulicy Pokątnej stanowiła idealne miejsce dla spraw wymagających absolutnej dyskrecji. Wnętrze tonęło w stonowanym półmroku, pachnąc drogowskazami luksusu: polerowanym mahoniem, drogim tytoniem i wyszukanym winem. Przy okrągłym stoliku w odosobnionej loży zasiadał Rodolphus Lestrange, powracając do swojej roli perfekcyjnego arystokraty. Ubrany był w dopasowany, trzyczęściowy garnitur z najprzedniejszego, ciemnego sukna, przeszywany dyskretną, srebrną nitką. Jego postawa, wyprostowana i majestatyczna, emanowała chłodną pewnością siebie, która bez słów narzucała szacunek.
Naprzeciwko niego siedziała trójka młodych czarodziejów czystej krwi, wywodzących się z wpływowych, kontynentalnych rodów francuskich. Ich aparycja nie ustępowała Rodolphusowi – wszyscy trzej nosili skrojone według najnowszej, paryskiej mody garnitury z najdroższych materiałów, a ich maniery były dopracowane do perfekcji. Każdy ruch, każde ułożenie serwety czy gest dłoni zdradzały lata wychowania w elitarnych domach. Jedyne co zdradzało ich wiek, był wzrok i postawa. Byli ciekawi, gotowi do działania.
Zgodnie z wymogami najwyższej etykiety oraz ze względów bezpieczeństwa, cała konwersacja na temat badań nad ciałem ludzkim odbywała się wyłącznie po francusku. Język ten, płynny i melodyjny, pozwalał na ukrycie drastycznych czy wręcz niepokojących niuansów za woalem wysublimowanych, naukowych sformułowań. Rodolphus posługiwał się nim bezbłędnie, z aksamitnym, aczkolwiek chłodnym akcentem, który nadawał całej dyskusji pozór zwyczajnej, akademickiej debaty.
– Les limites de la chair humaine ne sont que des illusions pour ceux qui manquent de volonté – zauważył miękko Lestrange, obracając w palcach smukłą nóżkę kieliszka z czerwonym winem. – Nos recherches ne doivent pas être freinées par des dogmes obsolètes.
Młodzi czarodzieje słuchali go z ogromnym skupieniem, potakując z powagą. Jeden z nich, najstarszy z trójki o ostrych, drapieżnych rysach twarzy, nachylił się nieznacznie nad blatem, by cichym głosem przedstawić ich dotychczasowe obserwacje dotyczące regeneracji tkanek mózgu pod wpływem specyficznych, zakazanych klątw. Rozmowa płynęła sprawnie – poruszali kwestie wytrzymałości ludzkiego organizmu na bólowe bodźce, barier magicznych tkwiących w układzie nerwowym oraz możliwości modyfikacji witalności bez użycia eliksirów. Dla bezstronnego obserwatora wygłaszane teorie mogłyby brzmieć jak czysta, szlachetna medycyna magiczna, jednak w oczach całej czwórki tlił się ten sam mroczny, zimny błysk. Wszyscy doskonale wiedzieli, że te subtelne, anatomiczne wywody mają służyć znacznie potężniejszym i bardziej bezwzględnym celom. Nikt też, nawet w innym języku, nie pochwalał metodologii. A jednak dało się wyczuć, że całą czwórkę fascynowała. Spotkali się już dnia poprzedniego - Lestrange miał całe dwa dni, żeby zapoznać się z ich dorobkiem naukowym. Co uczynił. Nie spał po nocach, ale eliksiry pomogły mu trzymać jasność umysłu.
Rodolphus odnotowywał w pamięci każde słowo swoich rozmówców. Oceniał nie tylko ich wiedzę, ale przede wszystkim opanowanie i zdolność do przekraczania moralnych granic bez mrugnięcia oka. Kiedy spotkanie dobiegało końca, złożył serwetę z idealną precyzją, dając do zrozumienia, że omówili wszystko, co było na ten dzień przewidziane. Młodzi mężczyźni odpowiedzieli uprzejmymi ukłonami. Umówili się na kolejny dzień. Lestrange zapłacił za wszystko.
Przewaga: język francuski (I), bogacz (II)
26 października 1972
Kolejnego wieczoru spotkali się w tej samej kameralnej loży, choć atmosfera przy stole uległa subtelnej zmianie. Kolację otworzyło serwowane przez kelnera wyborne, dojrzałe wino z prywatnych piwnic restauracji. Podczas gdy trójka młodych czarodziejów z widoczną przyjemnością napełniała swoje kieliszki, doceniając głęboki bukiet trunku, Rodolphus z chłodnym, uniesionym kącikiem ust podziękował gestem dłoni. Zamówił jedynie krystalicznie czystą wodę. Jako człowiek stawiający absolutną kontrolę nad własnym umysłem i ciałem ponad wszelkie pokusy, nie pijał alkoholu – zasadę tę utrzymał i tym razem, nie wzbudzając jednak cienia skrępowania u swoich gości.
Gdy podano główne dania, rozmowa – wciąż prowadzona wyłącznie w płynnej, eleganckiej francuszczyźnie – naturalnie zboczyła z czysto anatomicznych zagadnień na tematy bieżące.
– Les rumeurs qui courent dans les rues de Londres deviennent de plus en plus inquiétantes… – zaczął niechcący jeden z młodszych Francuzów, obracając w dłoni smukły kieliszek i przyglądając się rubinowej tafli wina. – On parle d'agitations, de factions dissidentes qui défient l'ordre établi. Quelle est la vraie nature de ces troubles, Rodolphus?
Rodolphus powoli odstawił swoją szklankę, pozwalając, by w powietrzu zawisła krótka chwila wyczekiwania. Jego twarz pozostała nieprzeniknioną maską. Z absolutnym opanowaniem i dystyngowanym wdziękiem zaczął lawirować pomiędzy swoimi głębokimi, mrocznymi przekonaniami a oficjalnym, asekuracyjnym stanowiskiem Ministerstwa Magii oraz sentymentami czarodziejskiego społeczeństwa.
– Le Ministère s'efforce de maintenir une illusion de sérénité, comme il le fait toujours – odparł wyważonym, miękkim tonem, w którym próżno było szukać jakiejkolwiek deklaracji. – Pour la société britannique, ce ne sont que des incidents isolés, des actes de quelques extrémistes insensés. Mais la réalité est souvent plus complexe que les communiqués officiels.
Przechylił głowę, przesuwając chłodnym, badawczym spojrzeniem po twarzach swoich trzech rozmówców. Wybadał ich uważnie, cedząc słowa tak, by nie zdradzić własnych kart, a jednocześnie sprowokować ich do odsłonięcia swoich prawdomównych intencji. Chciał wiedzieć, po której stronie opowiedzą się ci młodzi, wpływowi ludzie, gdy podział stanie się ostateczny.
– Et vous? – zapytał cicho, a w jego stalowych oczach błysnęło głębokie skupienie. – Comment percevez-vous ces secousses depuis le Continent? Y voyez-vous un simple désordre… ou le présage d'un changement nécessaire?
przewagi: język francuski, kłamstwo, bogacz. Rzucam też na percepcję (2k) żeby wybadać rozmówców
Rzut N 1d100 - 82
Sukces!
Sukces!