– Ciekawe czy opłacili go na tak długo, czy zostawili tu jakieś zabezpieczenie antymugolskie i zapomnieli tutaj wchodzić czy coś… – mruknęła, kiedy już teleportowały się do środka. Od razu podeszła do okna, aby zasunąć ciężkie zasłony. Dopiero, gdy upewniła się, że nikt z ulicy ich nie zobaczy, na ślepo namacała lampkę.
Wnętrze zalało blade światło. Nie zapalała tego górnego: tego nikt nie powinien zauważyć. Potarła oczy wierzchem dłoni i rozejrzała się. Dwa wąskie łóżka, dwa krzesła, nieduża szafa, stół zasłany papierami, jedna, nieduża szafka nocna, na której wciąż stał talerz z jedzeniem, teraz już spleśniałym. Niczego czarodziejskiego, przynajmniej nie na pierwszy rzut oka. Skierowała się ku szafie, a gdy ją otworzyła, zobaczyła ubrania: idealnie, mogła coś stąd zabrać by ich „bezdomni” mogli się w coś przebrać.