• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District v
1 2 Dalej »
[28.10.72, ranek] Plotki i ploteczki

[28.10.72, ranek] Plotki i ploteczki
Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#11
21.10.2026, 08:16  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.10.2026, 08:17 przez Christopher Rosier.)  
– Z nimi trochę się napiłem do posiłku… a potem no… poszliśmy z Bulstrodem na drinki – przyznał Chris. – Tak, po tym, jak się pobiliśmy!
Dopiero teraz przyszło mu do głowy, że dla kogoś postronnego mogło wydawać się to dziwne. Najpierw się umówili, potem pokłócili, potem na siebie rzucili w celach przemocowych, a potem poszli razem pić. A teraz jeszcze Christopher przyszedł się na niego poskarżyć, bo nie był tak całkiem pewien, czy powiedział prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, i niczego tam nie kombinowano. Rosierowi zwyczajnie zdawało się to wszystko całkiem normalną procedurą. Zdarzało się mu ją nawet przechodzić w przeszłości, chociaż zapewne dużo rzadziej niż wielu jego kolegom.
– Dziękuję – mruknął, bo maść była chłodna na skórze i przynosiła pewną ulgę poobijanej twarzy. Drań Bulstrode miał naprawdę bardzo mocny cios. – Taaak, jak się zastanawialiśmy nad tym potem, to chyba coś mówił, że to musiały być kapłanki… – zamyślił się nad tym, próbując przypomnieć sobie wydarzenia, ale szczegóły tego, co działo się w nocy, zamazywały się w jego pamięci. Nie wiedział, że byli tam w pełnych aurorskich mundurach, zwłaszcza że Atreus kiedy tylko mógł przemieszczał się raczej w cywilu. Ale chyba mu mówił, że tam poszli w jakiejś innej sprawie? Chris w nocy chyba nawet uwierzył, ale rano obudził się z nowymi wątpliwościami.
– Prawda? – ucieszył się bardzo, że Victoria się z nim zgadza. Po prawdzie nie obchodziło go zupełnie, z kim teraz Atreus się spotyka i co o tej osobie mówi, ale uważał w tamtej chwili, że Bulstrode pił do Victorii. Nawet jeśli się nie spotykali, przecież był z nią w tym kowenie! – Zasłużył sobie. No i wtedy dałem mu w pysk. I przecież mógł się domyśleć, o kim mówię, tak?
Walnął mu za słabo. To niestety doskonale pamiętał, jak bardzo nie wyszedł mu ten cios, ale postanowił wygodnie pominąć te szczegóły, wybitnie niezadowolony, że nie walnął Atreusa wystarczająco mocno. Nabił mu siniaka tylko dlatego, że Bulstrode na to pozwolił, woląc szybciej walnąć w odwecie niż blokować.
– Nie spodziewałbym się po tobie – powiedział po prostu na jej słowa, uśmiechając się do niej, choć ten uśmiech też szybko spełzł z jego ust, bo cóż, mimika w tej chwili BOLAŁA. A potem przez chwilę zdawał się rozdarty wewnętrznie. Dlaczego? Bo w pierwszym odruchu to chciał powiedzieć, że jak przyjaciółka, to niech każe jej zwiewać, ale w drugim sobie przypomniał, że Atreus to jego przyjaciel, i nie sabotuje się randek kumpla, nawet jak z tym kumplem się pobiłeś. Ostatecznie więc postanowił pominąć temat milczeniem. – Przeszło mi to przez myśl. To byłoby trochę problematyczne, gdyby wpadło im coś takiego do głów.
Po prawdzie to może nawet nie zaprosiłby Victorii na tamto wyjście, jeśli nie uznałby, że za pięć minut mogą jej znowu kogoś podstawić i lepiej nie namyślać się za długo czy na pewno to dobry pomysł, bo zaraz będzie za późno. Zdecydowanie nie czekał na ten moment i nie pomyślał, że ona mogła tak uważać.
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#12
21.10.2026, 17:55  ✶  

– No tak, nie spodziewałam się niczego innego – zupełnie nie rozumiała tej kultury dawania sobie w mordę, ale oni najwyraźniej tak lubili i nie było to żadną skazą na znajomości w obie strony, więc nie planowała w to ingerować, skoro w zasadzie to nie działo się nic większego niż te kilka siniaków… co innego, gdyby któreś skończyło w Mungu. Albo coś potem któremuś zginęło. Poza tym przywykła już zresztą do tej myśli, przecież widziała chłopców w Slytherinie, widziała, co wyczyniał jej kuzyn, przywykła już do tego, że niektórzy z tego nie wyrośli i że tak po prostu jest. – Czyli w pracy zastanę go dzisiaj z podbitym okiem? Dzięki za uprzedzenie – odejmie jej to zdziwienia na start i łatwiej będzie to ignorować, tym bardziej, gdyby Atreus teatralnie wzdychał przez pół dnia albo robił jakieś dziwne miny, żeby tylko go zapytać, co się wydarzyło. Nie planowała pytać. – Często się tak bijecie? – Victoria zsunęła się w końcu z oparcia fotela i okrążyła go, by usiąść sobie na kanapie ustawionej prostopadle do niego, tuż obok.

– Zastanawiałam się, dlaczego jedna uciekła, jak ją o coś zapytałam, a Atreus był obok… cóż, to wyjaśnia wiele – westchnęła i pokręciła głową, patrząc przy tym na Lunę, która właśnie zmieniała pozycję z bochenka chleba w bułkę. – Mieliśmy wczoraj długi dzień, bo było sporo do zrobienia po jego delegacji, jednak te kilka dni przed tym cholernym sabatem zrobiło różnicę – a tak się składało, że Victoria i Atreus dość dużo ze sobą współpracowali od pewnego czasu. Ona nie miała partnera, a Orion robił jakieś inne rzeczy, poza tym się dogadywali i lubili, więc jakoś to tak naturalnie szło…

– Nie wiem, mógł? – możliwe, że mógł się domyślić. Victoria nie miała pojęcia ile ta dwójka ze sobą rozmawiała na jej temat, w jakim charakterze, ani czy Atreus w ogóle był na bieżąco z życiem prywatnym Chrisa. I zresztą na odwrót, czy Atreus w ogóle mu powiedział, że się z kimś spotyka i to tak na poważnie i tak dalej. Ale sądząc po tym, co miało wczoraj miejsce, to o tym nie gadali. A dodać do tego, że Victoria musiała z Brenny wyciągać rzeczy – tym bardziej. Bo plotki… plotki były plotkami, jak zresztą widać na danym przykładzie. Czasami coś w nich było, a czasami kompletnie nic.

Victoria nie zamierzała ingerować w związek Brenny i Atreusa, no, chyba że okazałoby się, że ten nie ma do niej za grosz szacunku, wtedy na pewno by Brennie coś powiedziała, ale przecież nie zamierzała jej oceniać za jej wybory, mogła ją za to wspierać, cokolwiek by nie wybrała. No i mogła powiedzieć coś Atreusowi, gdyby uważała to za konieczne… nie podobało jej się to, co usłyszała, ale póki co nie zdecydowała jeszcze co z tym zrobić.

Zamiast tego, skupiła się po prostu na Christopherze.

– Fakt, byłoby – chciała wierzyć, że po kłótni z matką naprawdę odpuścili, że już nigdy nie będą maczać palców w jej życie uczuciowe. Że choćby miała zostać starą panną z dwudziestoma kotami (jak mówiły plotki na balu maskowym), to nie będą próbowali jej wcisnąć kolejnego (kiepskiego) kandydata na męża. Trochę sądziła też, że skoro zaczęła być widywana z Christopherem, to rodzina uzna, że to odpowiednia partia i nie ma sensu nikogo uszczęśliwiać na siłę, a przecież próbowali już z Rosierami, więc nie powinno być problemu… Wprawdzie nie wiedziała, czy do rodziny w ogóle dotarły jakiekolwiek plotki o Christopherze i niej, może tak, a może nie, może matka Chrisa sama się do kogoś odezwała wybadać teren… – Ale nie sądzę, żeby to faktycznie miał się stać problem. I nie dam się trzeci raz wpakować w to samo łajno – być może to, co Christopher do niej zawsze mówił tak półżartem, półserio, że wydają ją nie za tego Rosiera co powinni, miało się okazać ironicznie prorocze. Tak czy siak, to było ważne, by o tym porozmawiać. Chyba.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#13
23.10.2026, 07:46  ✶  
Chris zachował dyplomatyczne milczenie na słowa o tym, że Victoria niczego innego się nie spodziewała. Jeśli szło o niego, to nie wydawało mu się dziwne, ale kobiety były kobietami i wiedział, że pewne rzeczy większość z nich robiła po prostu… inaczej. Faktycznie nie wyobrażał sobie Victorii rzucającej się na koleżankę z pięściami. Nie wyobrażał jej sobie nawet krzyczącej na taką.
– No… być może – przyznał, chociaż wzdychał trochę w duchu, bo cóż, Atreus oberwał mniej od niego i jego twarz prawdopodobnie będzie wyglądała lepiej. Godziło to trochę w dumę Christophera. – On tak, ja nie. Nie przepadam za bójkami.
Rosier miewał gorący temperament, ale w nagły gniew wpadał podczas pracy. Owszem, w czasach szkolnych nie raz wdał się w jakąś bójkę, bo po prostu nauczył się, że tata ma rację, i pewne sprawy najlepiej ustawić w ten sposób. Koledzy rzadko chcieli dyskutować, a on nie miał ochoty być szkolnym popychadłem. Ale ani nie czerpał specjalnej przyjemności z bójek, ani go do nich nie ciągnęło, poza tym nie miał ochoty uszkodzić sobie rąk, co utrudniłoby przygotowywanie projektów. A i uważał, że jego nos prezentuje się bardzo dobrze i nie chciał, żeby mu ktoś go przestawił. I choć lubił, jak ludzie o nim mówią, to wolał jednak, by działo się to w innym kontekście niż „a bo Rosier się z kimś pobił”.
Zmarszczył lekko jasne brwi, zastanawiając się, czy Atreus nie zrobił na pewno niczego, co tym kapłankom to i owo zasugerowało, skoro aż uciekały na ich widok. Może gapił się na Victorię? Może stał za blisko? Może powinien jednak pójść i walnąć mu znowu? Tak na wszelki wypadek?
– Jak nie jest kretynem? A on częściej takiego udaje niż faktycznie nim jest – ocenił. No dobra, nie rozmawiali ostatnio specjalnie o dziewczynach, randkach i tym podobnych, ale przecież Chris nie tylko pokazywał się w towarzystwie Victorii tu i ówdzie, pytał też Atreusa o Victorię i Sauriela i raczej było jasne, że nie robi tego z czystej ciekawości. Sam jednak nawet nie pamiętał, z kim Bulstrode był wtedy na balu, ale i o tym nie rozmawiali. – Może powinienem się obruszyć w imieniu mojego kuzyna, ale to faktycznie była katastrofa – przyznał. Nikomu nie życzyłby takiej teściowej, jak swoja ciotka, zwłaszcza że syn był w nią zapatrzony jak w obrazek i żona zawsze grałaby drugie skrzypce. – W każdym razie bardzo dobrze, że to wyjaśniliśmy. Obiecuję przyjść najpierw do ciebie, jeśli ktoś mi nagle powie znowu, że z kimś zaręczasz
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#14
23.10.2026, 12:46  ✶  

Daleko było jej do Cressidy, rzucającej się z pięściami na Christophera (a jak na Chrisa to i pewnie nie miałaby problemu, by się poszarpać z jakąś kobietą). Przemoc nie była jej obca, lecz rezerwowała ją tylko i wyłącznie do pracy, nigdy do prywatnych porachunków. Cholera, nawet usłyszeć ją, by krzyczała na kogoś, było rzeczą niezmiernie rzadką, raczej nie potrzebowała, miała taką prezencję, że potrafiła sobie poradzić, bez podnoszenia głosu.

– Że jemu nie potrzeba wiele, to wiem – nawet się cicho zaśmiała, a nawet w ostatnich miesiącach doniesienia o tym, że Bulstrode złoił komuś skórę nieco się nasiliły, ona mogła na to co najwyżej wzdychać. – Ale w twoim kontekście to chyba drugi raz w przeciągu ostatnich miesięcy? – powiedziała łagodnir. Tak: przyjęła do wiadomości, że tym razem to Christopher zaczął.

I że znowu pobili się o dziewczynę. I to taką, którą w jakiś sposób zainteresowany był Chris.

Tyle, że inną niż poprzednio. I w ogóle trochę inaczej to wyglądało.

– Wiem, że nie jest kretynem – nie miała go za takiego, chociaż musiała przyznać, że czasami zachowywał się dokładnie jakby nim był. Natomiast… Christopher i Victoria nie spotykali się przecież jakoś długo, od balu minęły właśnie trzy tygodnie, widywani byli od dwóch, ale nie do każdego docierała każda plotka, więc Victoria wcale nie była pewna, jak bardzo na bieżąco jeden z drugim byli odnośnie swoich spraw sercowych. – Może więc się nie domyślił celowo? – zasugerowała. Albo był myślami zupełnie gdzieś indziej. Nie wiedziała, że prowokacje Atreusa były widoczne aż tak gołym okiem.

– Możesz się obruszyć, ale to nie zmieni mojego zdania do tamtej sytuacji – wiedziała, że nie chciał mówić o nim źle, zwłaszcza, że nie żył – rozumiała to. Natomiast ona nie gryzła się w język (i prawdopodobnie od komentarza powstrzymałaby się jedynie przed resztą Rosierów), bo dla niej była to prawdziwa katastrofa, chyba nigdy nie czuła się bardziej w klatce, jak wtedy i nie chciała tego ukrywać przed Chrisem, który przecież nie był ślepy, ani głupi i swoich uwag nie rzucał zupełnie bez pokrycia. – Haha, dobrze – wyciągnęła rękę, by złapać go na chwilę za dłoń. – Nie martw się o moją rodzinę – dodała, bo nie sądziła, żeby faktycznie miało być tak, by takie głupie plotki miałyby się okazać prawdziwe. Albo żeby ona w ogóle się zgodziła. Albo, żeby nie porozmawiała o tym z Christopherem, którego traktowała pod tym względem poważnie i nie zamierzała się bawić w jakieś niedomówienia i domysły – dla niej była to psychiczną męczarnia i nie wyobrażała sobie skazywać na to kogokolwiek innego. – Zjesz ze mną śniadanie, czy nie bardzo? – nie chciała go zmuszać, gdyby się okazało, że nie czuł się na tyle dobrze, by cokolwiek jeść.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#15
23.10.2026, 16:50  ✶  
– Zawsze… – Chris zawahał się, niepewny, jak ująć to w słowa. – Zawsze lubił pierwszy pchać się do źródła zamieszenia – oświadczył wreszcie, chociaż oboje wiedzieli, że równie często jak pchał się do tego źródła zamieszania, on tym źródłem był.
Ale tak. Tym razem Rosier uderzył pierwszy. Chyba nawet nie przyszło mu do głowy, żeby się z tym kryć i zwalać na Atreusa, że on zaczął: może był na to nazbyt obruszony, bo jak trochę przetrzeźwiał przypomniało się mu parę rzeczy, a może jakoś nie widział konieczności, by tutaj jakoś kręcić? Jego relacja nie była w pełni obiektywna, ale raczej wynikało to z tego, że zafiksował się na kilku konkretnych punktach niż z tego, że chciał Lestrange okłamywać.
– Taaak, ale to nawet nie była bójka. Podszedł do mnie, zaczął mi wyrywać partnerkę, odesłałem go do jego byłej obecnej niedoszłej czy jak to tam z nimi jest, a on dał mi w twarz na parkiecie – prychnął. – Potem mówił, że to przez amortencję. Podobno dosypano mu jej do kieliszka… Nie umawiam się z tą dziewczyną – zastrzegł jeszcze bardzo szybko, odruchowo, bo w bolącej głowie się mu mieszało, chociaż zdawało się mu, że wspomniał jej coś o tym, że spotkali się właściwie tylko dwa razy i żadne z nich nie było specjalnie zainteresowane ciągnięciem tej znajomości. A co do amortencji? Chris nawet wierzył. Chociaż nie zdziwiłby się, gdyby Atreus po prostu podszedł i postanowił dać mu w twarz, bo miał ochotę z dziewczyną zatańczyć. Ale tak poza tym to chyba ostatni raz bił się z Bulstrodem jeszcze w Hogwarcie. Nie mógł sobie przypomnieć.
– Albo go zaćmiło, albo doskonale wiedział, że chodzi o ciebie, tylko chciał mnie podjudzić – westchnął i upił łyk kawy. Pachniała bosko. Smakowała bosko. Byłaby warta dziesięciu galeonów. Zwłaszcza w tej chwili. – Nie obruszam się. Pewnie powinien, ale się nie obrusza. Ostatecznie mamy drugą połowę XX wieku, przyszłą panną młodą wypada zapytać o zdanie.
Bo to nie tak, że jego kuzyn był na nie. Jego kuzyn byłby na tak prawdopodobnie wobec każdej dziewczyny, którą wskazałaby jego matka.
– Dobrze, nie będę. I oczywiście. Chętnie.
Nie żeby była mowa, by dał radę zjeść za dużo, ale skoro zapraszała? Dlaczego nie?
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#16
23.10.2026, 18:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.10.2026, 23:54 przez Victoria Lestrange.)  

– Tak, albo je zrobić – rzeczywiście nie musiał jej tego mówić, bo o tym wiedziała, widziała to zresztą niejednokrotnie. Właściwie nie dziwiło jej, że Atreus i Chris się ze sobą przyjaźnią, w pewnym sensie byli podobni… na szczęście jednak nie tacy sami. Temperament jednak mieli również wybuchowy, tak to przynajmniej widziała.

Na całe szczęście jej nikt nie posądzał o wybuchowość. Ogień, który nie czynił jej krzywdy, nie podsycał jej gniewu, był trzymany w ryzach i pod kontrolą, gotowa by go zdusić w zarodku.

– Byłej i niedoszłej – podsunęła usłużnie, bo wiedziała, że na weselu u Blacków Brenny nie było. – Nie oddałeś mu? – może trzeba było. Może byliby kwita. A potem uśmiechnęła się do niego lekko. Rozmawiali o tym na balu, Chris opowiadał jej, że po tamtym weselu jakoś kontakt się urwał i żadne się nie paliło, żeby go ciągnąć. Nie planowała go przecież z tego rozliczać – z przeszłych związków, przelotnych czy stałych, czy jakichkolwiek, o ile nie były to jej bliskie koleżanki, a na to nie wyglądało. – Chris, gdybym sądziła, że się umawiasz z kimś jeszcze, to prawdopodobnie nie prowadzilibyśmy tej rozmowy – bo Victoria nie zamierzała być czyjąś drugą, trzecią albo w ogóle którąś tam opcją. Nie miała podstaw, by sądzić, że ma jakieś niezamknięte sprawy, albo że ktoś jeszcze zajmuje jego czas czy myśli… czas – o, o to w ogóle była spokojna, bo całkiem dużo poświęcał go jej. A przecież nie musiał i sam był zresztą w tym okresie chyba równie zabiegany co ona.

– Może mało mu ostatnio adrenaliny w życiu i trafiło na ciebie w ramach prezentu urodzinowego – stwierdziła i westchnęła, myśląc sobie tak: ech, chłopcy. A potem uśmiechnęła się naprawdę miło, bo doceniała, że tak właśnie uważał.

– Wspaniale. To poproszę Strzałkę, żeby coś dla nas przygotowała i pójdę się przebrać – bo jednak… wciąż była w koszuli nocnej i szlafroku. Bez makijażu (ale skoro Chris ją rozpoznał i nie uciekł, znaczy, że wszystko było w porządku – nie żeby na co dzień malowała się jakoś mocno). – Zostawiam cię na chwilę z Luną, bądźcie grzeczni – żart, to był żart, bardzo wątpiła, żeby Chris się w ogóle ruszył z miejsca, pewnie wolał sobie posiedzieć i wypić kolejną filiżankę kawy, a Luna chyba zasnęła.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Christopher Rosier (2986), Victoria Lestrange (3969)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa