• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[1953-1954] The unbearable unreadability of being | Aloysius, Prudence

[1953-1954] The unbearable unreadability of being | Aloysius, Prudence
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#1
26.10.2026, 02:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.10.2026, 02:09 przez Benjy Fenwick.)  
Nawet nie próbowałem nadążać za lekcją, nie miałem na to ochoty, właściwie nie potrafiłem powiedzieć, na co tak naprawdę ją miałem, siedziałem z piórem w dłoni, łokciem opartym o blat i wzrokiem wbitym gdzieś w przestrzeń między oknem a tablicą, na której co chwilę pojawiały się i znikały kolejne hasła, podczas gdy profesor prowadził wykład, którego temat zdążył zupełnie stracić dla mnie znaczenie - słyszałem jego głos, oczywiście, czasami nawet wyłapywałem pojedyncze słowa, lecz nie składały się one w nic sensownego - mógł równie dobrze opowiadać o zeszłorocznej pogodzie, historii goblińskich powstań albo o znanych mu sposobach przyrządzania wywarów na uporczywy kaszel, nie robiłoby mi to najmniejszej różnicy. Deszcz padał od samego rana, równym strumieniem spływając po szybach sali, rozmazując widok na błonia i zmieniając odległe kontury drzew w ciemne plamy, co jakiś czas krople uderzały mocniej o parapet, gdy wiatr zawiewał nimi w kierunku wieży, lecz nawet ten dźwięk nie potrafił przebić się do mnie na tyle skutecznie, żebym rzeczywiście zwrócił na niego uwagę. Przesunąłem piórem po pergaminie, zostawiając na nim kilka przypadkowych kresek, potem parę drugich, przecinających pierwsze pod dziwnym kątem - z początku bagrałem bezmyślnie, wypełniając wolne miejsce zawijasami i znakami, które nie przypominały niczego konkretnego, aż w końcu zamrugałem i zgniotłem papier - „dość, starczy”, przesunąłem przed siebie kolejną kartkę, powziąwszy postanowienie, iż tym razem naprawdę spróbuję skupić się na robieniu notatek.
Rok szkolny dopiero się rozpoczął, korytarze znów wypełniły się znajomym hałasem, ludzie rozmawiali o wakacjach, projektach zapowiedzianych na nadchodzące półrocze, wszystkim tym, co zwykle zajmowało ich uwagę po powrocie do zamku, jednak pod tą zwyczajną atmosferą czułem coś, co sprawiało, że mimowolnie napinałem ramiona, ilekroć ktoś przechodził za moimi plecami. Zacisnąłem palce na piórze, dopiero po chwili orientując się, że znowu rysowałem nim po pergaminie, tym razem jednak był to przez cały czas ten sam znak, poprawiałem jego krawędzie, zamalowując fragmenty i zaczynając od nowa, chociaż nie pamiętałem nawet, kiedy właściwie postanowiłem go narysować. Przesunąłem wzrok na własne bazgroły, skrzywiłem się lekko i zabrałem się do kolejnego, tym razem staranniejszego podejścia, które po kilku sekundach zaczęło przypominać litery - nie te, które powinienem przepisywać z tablicy, ani nawet te, które mogłyby się przydać na teście - końcówka poruszała się po pergaminie powoli, kreśląc znaki, które znałem na tyle dobrze, by nie musieć zastanawiać się nad każdym z osobna, chociaż ich zapisanie wymagało ode mnie większej uwagi.

ᛈᚱᛉᛈᚱᚨᛊᚨᛗ ᛉᚨ ᛈᛟᚲᛁᚨᚷ
ᚷᚾᛁᛖᚹᚨᛊ ᛊᛁᛖ ᚾᚨ ᛗᚾᛁᛖ
ᚾᛁᛖ ᚲᚺᚲᛁᚨᛚᛖᛗ ᛉᛖᛒᚤ ᛏᚨᚲ ᚹᚤᛊᛉᛚᛟ
ᛟᛞᛈᛁᛊᛉ ᛗᛁ ᛈᚱᛟᛊᛉᛖ
Odkryj wiadomość pozafabularną
Przepraszam za pociąg. Gniewasz się na mnie? Nie chciałem, żeby tak wyszło. Odpisz mi, proszę.

Wyglądało to dość osobliwie, zwłaszcza że nie byłem pewien, czy samo przeproszenie miało wystarczyć, by cokolwiek naprawić, ale przynajmniej wreszcie zrobiłem coś, co nie polegało na bezmyślnym siedzeniu i rozpamiętywaniu własnego zachowania. Nie byłem pewien, dlaczego akurat to przyszło mi do głowy, może dlatego, że łatwiej było zapisać coś w runach, niż ubrać te same słowa w zwyczajny język i przyznać przed samym sobą, że rzeczywiście miałem powód, by je wypowiedzieć. Na pergaminie wyglądało to zaskakująco prosto, znacznie prościej niż w mojej głowie, gdzie od chwili przyjazdu zdążyłem już rozważyć tyle możliwych scenariuszy, że każdy następny wydawał się równie prawdopodobny i niestety fatalistyczny, co poprzedni. Była moją najlepszą przyjaciółką, znałem ją od dwóch lat, powinienem umieć z nią rozmawiać bez zastanawiania się nad każdym słowem, tymczasem podczas podróży pociągiem zachowywałem się tak, jakbym nagle zapomniał, co właściwie nas łączyło, a później - cóż - później wcale nie zrobiło się łatwiej. Od tamtej pory minęło już kilka dni i najgorsze było to, że przez ten cały czas doskonale zdawałem sobie sprawę z własnego zachowania, nie mogłem wmówić sobie, że po prostu nie było okazji, że rozmowa jakoś się nie kleiła albo że oboje byliśmy zmęczeni, teraz przyglądałem się zapisanym runom, obracając pióro między palcami i zastanawiałem się, czy nie powinienem dopisać czegoś jeszcze. Wyjaśnienia? Powodu? Czegokolwiek, co sprawiłoby, że te kilka słów nie zabrzmiałoby jak nieudolna próba załatwienia całej sprawy bez konieczności powiedzenia czegokolwiek na głos - nie potrafiłem jednak nawet porządnie wyjaśnić samemu sobie, dlaczego tak postąpiłem, co tylko pogarszało sprawę, bo trudno było naprawić coś, czego przyczyn nie umiało się nazwać. Ostatecznie nie dopisałem niczego, jeszcze przez moment trzymałem pióro nad pergaminem, po czym odłożyłem je na bok i ostrożnie oderwałem zapisany fragment, starając się nie podrzeć papieru. Przeczytałem zapis ponownie, tym razem wolniej, złożyłem go jednokrotnie, potem znowu, przygniatając zagięcia paznokciem, aż wiadomość przybrała postać niewielkiego skrawka, który bez trudu mogłem ukryć w dłoni, po czym odchyliłem się nieznacznie na krześle i rzuciłem krótkie spojrzenie w bok, ku sąsiedniemu rzędowi.
Zerknąłem na nauczyciela - wciąż mówił, pokazując coś na zaczarowanej tablicy - nie wyglądało na to, by zamierzał przerwać wykład, więc skorzystałem z okazji, przesuwając dłoń pod blatem i wykonując różdżką ledwie dostrzegalny ruch, a kiedy karteczka dotarła na miejsce, opuściłem pióro na pergamin i zacząłem udawać, że coś zapisuję, zbyt świadomy tego, że od tej chwili nie miałem już wpływu na to, co stanie się z moją wiadomością.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#2
26.10.2026, 21:11  ✶  

Nie był to dla niej zbyt dobry czas. Próbowała odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Spędzała jeszcze więcej niż zazwyczaj czasu w bibliotece. Lubiła się tam zaszywać, między książkami nie czuła się jakoś bardzo samotna. Znalazła sobie nowy cel - przeczytać je wszystkie, miała na to jeszcze kilka lat, jednak dobrze było już traktować to zadanie bardzo poważnie. Nie sądziła, że jej się to uda, ale dlaczego by nie spróbować? Mogła być dzięki temu tylko i wyłącznie mądrzejsza. Oczywiście zaczęła od tych tematów, które najbardziej ją interesowały - roślin, uzdrowicielstwa, czy historii magii.

Nie do końca wiedziała, co się zmieniło. Z czego wynikała ta odmiana. Jej przyjaciel nagle przestał się do niej odzywać, traktował ją jak powietrze. Unikał jej? Trochę tak to wyglądało. Nie trochę, no nie dało się tego nie zauważyć. Ignorował jej istnienie. Miała wrażenie, że gdy tylko zauważał, że jest gdzieś niedaleko to przyspieszał krok i szedł przed siebie bardzo szybko. Od zawsze w sumie potrafił się skradać, więc miał nieco ułatwione to swoje znikanie. Nie sądziła, że mu coś zrobiła. Przeanalizowała w głowie to wszystko, przed wakacjami naprawdę było między nimi zupełnie normalnie, a teraz? Teraz coś się zmieniło i nie wiedziała dlaczego. Nie miała pojęcia co spowodowało, że się do niej nie odzywał. Już w pociągu był zupełnie inny, niż zwykle, wzięła to do siebie, właściwie to na początku myślała o tym, żeby zapytać go wprost o tę zmianę nastawienia, ale później stwierdziła, że to nie ma większego sensu. Gdyby chciał, to przecież by z nią porozmawiał, a nie zachowywał się jak dzikus.

Chcąc nie chcąc, co jakiś czas spoglądała w jego kierunku. Nie potrafiła tak po prostu ignorować jego obecności w tej samej sali, nawet jeśli on udawał, że wcale nie siedziała całkiem niedaleko. Nie szukał jej wzrokiem jak kiedyś, nie spoglądał na nią w ten charakterystyczny sposób sugerując, że nauczyciel powiedział jakąś głupotę, nie pokazywał jak bardzo nudziła go ta lekcja. Przeniosła w końcu wzrok na profesora i starała się skupić na tym, co miał do powiedzenia. To tym powinna się zajmować, to było najważniejsze - w końcu zależało jej na tym, aby mieć jak najlepsze stopnie. Lubiła się uczyć, była prymuską, nie miało się to zmienić przez to, że jej najlepszy przyjaciel postanowił rzucić ją w kąt i udawać, że nigdy się nie przyjaźnili.

W pewnym momencie bardzo mała kartka wylądowała na jej ławce. Spojrzała na nią niepewnie. Nie miała pojęcia skąd się wzięła, nie zwróciła uwagi na to, jak nadlatywała. Przesunęła ją jednak bardziej do siebie, zasłoniła ręką. Nie chciała, aby ktokolwiek przyłapał ją na tym podczas zajęć. Nie rozglądała się po klasie, nie szukała winowajcy, zamiast tego po prostu otworzyła zawiniątko i je przeczytała. Zmrużyła oczy, gdy zobaczyła znajomy alfabet, wiadomość została napisana w charakterystyczny sposób. Razem z Aloysiusem zawsze lubili runy, sporo czasu spędzali na czytaniu ich, kiedy więc odczytała to co było na kartce miała pewność, kto był autorem wiadomości. Zwinęła ją w kulkę i schowała do kieszeni. Nie odwróciła się w jego stronę, nie spoglądała tam, nie do końca jeszcze wiedziała, jak właściwie się czuła z tym, co do niej napisał.

Jak niby miała się na niego nie gniewać? W sumie to po prostu było jej smutno, bo nie miała pojęcia, co się działo, gniew chyba nie do końca był tym co czuła, bardziej rozczarowanie. Dlaczego teraz do niej pisał? Nie mógł po prostu podejść i z nią porozmawiać. Nie miała pojęcia o co mu chodziło, zachowywał się dziwnie i jej się to nie podobało. Przez te dwa lata które razem spędzili wypadałoby aby odnalazł w sobie chociaż odrobinę przyzwoitości i przekazał jej, że już mu się znudziła, że ma lepszych przyjaciół, że jej nie potrzebuje - zrozumiałaby to przecież. Wiedziała, że nie należała do osób szczególnie popularnych, wiele ich różniło, on był złotym chłopcem z czystokrwistego domu, gwiazdką quidditcha, a ona była dziwną dziewczyną, która lubiła przesiadywać w bibliotece, nie trzeba było długo szukać tutaj dziury w całym.

W końcu sięgnęła po pióro, nie mogła tak po prostu zignorować tej wiadomości. Zaczęła powoli pisać, każdy znak był bardzo wyraźny.


ᚾᛁᛖ ᚷᚾᛁᛖᚹᚨᛗ ᛊᛁᛖ ᚾᚨ ᚲᛁᛖᛒᛁᛖ ᛠᛊᛏ ᛗᛁ ᛊᛗᚢᛏᚾᛟ ᚾᛁᛖ ᚹᛁᛖᛗ ᛈᛟ ᚲᛟ ᚺᚨᛗ ᛞᛟ ᚲᛁᛖᛒᛁᛖ ᛈᛁᛊᚨᛏᛊ

Odkryj wiadomość pozafabularną
Nie gniewam się na Ciebie, jest mi smutno, nie wiem po co mam do Ciebie pisać.

Sięgnęła po różdżkę, wcześniej sprawdziła jeszcze, czy profesor nadal nie spoglądał na uczniów - dalej był odwrócony w stronę tablicy, na której bardzo intensywnie coś zapisywał. Machnęła różdżką delikatnie, tak, aby lekki powiew wiatru przeniósł wiadomość do Aloysiusa.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#3
26.10.2026, 22:37  ✶  
Nie potrafiłem skupić się na tym, co działo się po drugiej stronie sali, bo odkąd posłałem wiadomość w kierunku Pruey, każda kolejna sekunda zdawała się trwać podejrzanie długo. Udawałem, że zacząłem przepisywać coś z tablicy, od czasu do czasu przesuwając piórem po pergaminie i patrząc na tablicę, na której i tak nie pojawiało się nic wartego zapamiętania, lecz kątem oka próbowałem wychwycić choćby najmniejszy ruch w sąsiednim rzędzie - nie odwróciła się, nie spojrzała na mnie, kiedy rozwinęła kartkę, ani później, kiedy schowała ją do kieszeni, przez co przez kilka nieznośnych chwil nie miałem nawet pewności, czy zdążyła przeczytać wiadomość, czy może uznała ją za jakiś przypadkowy świstek i postanowiła zająć się nią dopiero po lekcji. Dopiero kiedy dostrzegłem, że sięgnęła po pióro, poczułem jeszcze mocniejszy ścisk w gardle, natychmiast zresztą karcąc się za tę reakcję, bo przecież nie powinienem zachowywać się tak, jakbym czekał na wyrok w sprawie, o której sam doskonale wiedziałem, że była beznadziejnie głupia. Chciałem ją przeprosić, więc napisałem, co miałem do napisania, a teraz musiałem uzbroić się w cierpliwość i pozwolić jej zdecydować, czy w ogóle zamierza mi odpowiedzieć - tyle tylko, że cierpliwość nigdy nie należała do moich najmocniejszych stron, zwłaszcza kiedy chodziło o coś, na czym naprawdę mi zależało - wcale nie pomagała mi świadomość, że sam doprowadziłem do sytuacji, w której zwykła rozmowa urastała do rangi zadania wymagającego niemal nadzwyczajnych zdolności. Kiedy z jej strony nadleciała kartka, przyciągnąłem papier bliżej do siebie, starając się wykonać ten ruch możliwie jak najdyskretniej, po czym natychmiast zasłoniłem pergamin przed wzrokiem siedzących obok uczniów. Rozwinąłem wiadomość pod blatem, nachylając się nad nią odrobinę bardziej, niż wymagałoby tego samo odczytanie run i przesunąłem wzrokiem po kolejnych znakach - przeczytałem odpowiedź, potem znowu, za drugim razem zatrzymując się na dłużej przy ostatnich słowach, które nie dały mi spokoju nawet wtedy, kiedy odsunąłem pergamin nieco dalej - nie gniewała się na mnie, powinienem chyba poczuć ulgę, lecz zaraz potem dotarło do mnie, że wcale nie oznaczało to, iż wszystko było w porządku. Było jej smutno, przeze mnie i nie wiedziała, po co miałaby do mnie pisać… „Cholera”, przez dłuższą chwilę wpatrywałem się w runy, z palcami zaciśniętymi na brzegu pergaminu, bo nie potrafiłem znaleźć w sobie ani jednej sensownej odpowiedzi, która nie brzmiałaby żałośnie. Przecież właśnie o to chodziło, prawda? Sam przez całą podróż pociągiem zachowywałem się tak, jakbym nie miał ochoty z nią rozmawiać, potem przez kolejne dni robiłem wszystko, żeby nie musieć mierzyć się z własnym zachowaniem, więc skąd miała wiedzieć, że wciąż chciałem, żeby do mnie pisała? Nie mogła przecież zaglądać mi do głowy, chociaż czasami bywało mi wygodnie udawać, że rozumiała mnie bez słowa, zwłaszcza kiedy sam nie potrafiłem wykrztusić z siebie tego, co rzeczywiście miałem na myśli. Przejechałem kciukiem po zagięciu kartki i zacisnąłem usta, ponownie czując ten sam nieprzyjemny ucisk w gardle - nie chciałem, żeby było jej smutno, nie chciałem, żeby zastanawiała się, czy nadal była moją przyjaciółką, ani żeby musiała rozważać, czy przypadkiem przestałem jej potrzebować, bo przecież nic takiego się nie wydarzyło. Nadal była tą samą osobą, do której chciałem się odzywać, z którą chciałem siedzieć podczas lekcji, wymieniać spojrzenia, kiedy profesor mówił coś wyjątkowo niedorzecznego i rozmawiać o rzeczach, które dla kogokolwiek innego mogłyby nie mieć najmniejszego znaczenia, tymczasem sam sprawiłem, że nawet napisanie do mnie wiadomości zaczęło wydawać jej się czymś, nad czym należało się zastanowić. Odłożyłem pergamin na blat i przez moment obracałem pióro między palcami, próbując zdecydować, co powinienem napisać, ale żadna z pierwszych myśli nie nadawała się do zapisania. Nie chciałem tłumaczyć jej się na siłę, ale nie chciałem też zostawiać jej z tym, co właśnie przeczytałem, bo wtedy musiałaby uznać, że nie miałem nic do powiedzenia - miałem całe mnóstwo rzeczy, tylko jak zwykle nie potrafiłem zacząć od tej właściwej. W końcu przyciągnąłem do siebie czysty skrawek pergaminu i pochyliłem się nad nim, kreśląc runy szybciej, niż zdążyłem ponownie rozważyć każde słowo.
ᛖᛃ ᚾᛁᛖ ᛈᛁᛊ ᛏᚨᚲ ᚲᚺᚲᛖ ᛉᛖᛒᛁᛊ ᛞᛟ ᛗᚾᛁᛖ ᛈᛁᛊᚨᛚᚨ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᛃᚨᚲ ᚾᛁᛖ ᛗᚨᛗᛁ ᛟ ᚲᛁᛗ ᚷᚨᛞᚨᚲ ᛃᛖᛊᛏᛖᛊ ᛗᛟᛃᚨ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᛊᛁᛟᛚᚲᚨ ᛈᚱᛉᛖᚲᛁᛖᛉ
ᛗᛟᛉᛖᛊᛉ ᛞᛟ ᛗᚾᛁᛖ ᛈᛁᛊᚨᚲ ᛟ ᚹᛊᛉᛊᛏᚲᛁᛗ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᛟ ᚷᛚᚢᛈᛟᛏᚨᚲᚺ
Odkryj wiadomość pozafabularną
Ej, nie pisz tak. Chcę, żebyś do mnie pisała, nawet jak nie mamy o czym gadać. Jesteś moją przyjaciółką, przecież.
Możesz do mnie pisać o wszystkim, nawet o głupotach.
Zatrzymałem pióro dopiero wtedy, kiedy postawiłem ostatni znak, przeczytałem całość, marszcząc brwi przy jednym z mniej starannie zapisanych fragmentów, ale nie decydując się, by go poprawić - zamiast tego złożyłem kartkę, tym razem staranniej niż poprzednią, po czym zerknąłem na nauczyciela, który nadal zajmował się tablicą, nieświadomy korespondencji prowadzonej w najlepsze w jego sali. Posłałem wiadomość zaklęciem w kierunku jej ławki, obserwując pergamin, dopiero kiedy dotarł na miejsce, pozwoliłem sobie wypuścić powietrze, które niepotrzebnie zatrzymywałem w płucach. Wróciłem wzrokiem do własnych notatek, lecz moje pióro kolejny raz zawisło nad pustym miejscem, niezdolne do zapisania choćby jednego zdania z lekcji. Nadal było mi głupio. Nadal nie wiedziałem, jak miałbym zachować się wobec Pruey po zajęciach ani czy wystarczyło zwyczajnie podejść i usiąść obok niej tak, jak robiłem to wcześniej, wiedziałem za to, że nie chciałem, żeby przestała do mnie pisać - nigdy nie musiała mieć przecież żadnego szczególnego powodu, mogła, jak zwykle, opowiadać mi o tym, co przeczytała w bibliotece, o jakiejś wyjątkowo nudnej lekcji albo o czymkolwiek, co akurat przyszło jej do głowy, mogła nawet napisać mi coś zupełnie bez sensu, bo przecież sam często robiłem dokładnie to samo - nie chciałem, żeby przestała przychodzić do mnie z tymi wszystkimi drobiazgami, które dotąd wydawały mi się oczywiste, bo dopiero teraz, kiedy najwyraźniej zaczęła się zastanawiać, czy w ogóle powinna była to robić, dotarło do mnie, jak bardzo nie chciałbym stracić nawet tej części naszej przyjaźni. A przecież to ja pierwszy zacząłem zachowywać się tak, jakbym mógł sobie na to pozwolić.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#4
27.10.2026, 20:58  ✶  

Prudence dłuższą chwilę wpatrywała się w kartkę, która znalazła się na jej ławce. Czytała ją kilka razy, później zwinęła w kulkę i wrzuciła do kieszeni. Nie miała pojęcia, czy powinna mu odpisać, nie umiała jednak inaczej. W sumie chciała uzyskać odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Dlaczego się do niej nie odzywał, dlaczego ją ignorował? Dlaczego postanowił się od niej zdystansować. Właśnie dlatego sięgnęła po pergamin, na którym zaczęła bardzo starannie pisać. Odesłała go do zainteresowanego. Nie odwróciła się przy tym, nie sprawdzała, czy trafił do adresata, nie wątpiła zresztą w precyzyjność zaklęcia, które użyła. Jej karteczka na pewno dotarła tam, gdzie miała dotrzeć.

Nie wiedziała, co innego mogła mu napisać. Nie gniewała się na niego, była rozczarowana zachowaniem przyjaciela, to było chyba jeszcze gorsze. Gniew pojawiał się i mijał, rozczarowanie nie chciało odejść. Brakowało jej jego obecności, tych zwyczajnych dni, które razem spędzali, nie przywykła do tego, że kiedy znajdowali się w murach Hogwartu nie szukali się od razu po zajęciach. To było nowe i wcale jej się nie podobało. Przez to zaczęła znikać w bibliotece, tak było jej wygodniej, musiała się zresztą na czymś skupić, aby o tym nie myśleć, bo jej umysł podsuwał jej same nieprzyjemne scenariusze. Jak nic Aloysius musiał w końcu dostrzec jaka zwyczajna była, czy nudna, tacy jak on nie przyjaźnili się z przezroczystymi osobami jak ona. Być może podczas wakacji miał czas, żeby to wszystko przemyśleć, dotarło do niego, to co mogło dla innych wydawać się oczywiste.

Kolejne zawiniątko wylądowało na jej blacie. Rozwinęła je niemalże od razu, ciekawa tego, co znajdzie w środku. Nie odwróciła się nawet na moment, nie spoglądała w jego stronę, ale jej gesty świadczyły o tym, że chciała jak najszybciej przeczytać tę wiadomość od niego. Przejechała wzrokiem po tekście, potem drugi raz. Uniosła przy tym brew, bo to, co napisał powodowało jeszcze większy mętlik w jej głowie.

W jego mniemaniu nadal była jego przyjaciółką, tylko dlaczego tego nie czuła. Przyjaciele nie unikali siebie na szkolnym korytarzu, nie udawali, że się nie znają, wręcz przeciwnie zachowywali się tak jak oni poprzez ostatnie dwa lata. Coraz mniej z tego wszystkiego rozumiała. Nie miała pojęcia dlaczego to tak teraz wyglądało, i po co właściwie do niej pisał. Mogła mu przecież o tych wszystkich głupotach opowiedzieć po lekcjach, a on chciał, aby pisała to na papierze. Wstydził się jej? Wstydził się ich znajomości? Być może. Opcji mogło być przecież naprawdę wiele.

W końcu sięgnęła po kawałek pergaminu i pióro, spojrzała jeszcze w stronę profesora, który nadal coś tłumaczył, zaczęła więc pisać. Znak po znaku, bardzo starannie - jak zawsze, wszystko co robiła musiało być dokładne. Później zawinęła pergamin w mały rulon, machnęła różdżką i przeniosła go do adresata. Po raz kolejny nawet się nie odwróciła.


ᛃᛖᛊᛏᛖᛊ ᛈᛖᚹᛁᛖᚾ, ᛉᛖ ᚾᚨᛞᚨᛚ ᛃᛖᛊᛏᛖᛗ ᛏᚹᛟᛃᚨ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᚲᛟᛚᚲᚨ? ᛟᛊᛏᚨᛏᚾᛟ ᛉᚨᚲᚺᛟᚹᛁᚹᚨᛚᛖᛊ ᛊᛁᛖ ᛏᚨᚲ, ᛃᚨᚲᛒᛁᛊ ᛗᚾᛁᛖ ᚾᛁᛖ ᛉᚾᚨᛚ. ᚾᛁᛖ ᚹᛁᛞᚨᛃᛖ ᛗᛁ ᛊᛁᛖ, ᛉᛖ ᛏᚨᚲ ᛈᛟᚹᛁᚾᚾᛁ ᛉᚨᚲᚺᛟᚹᛁᚹᚨᚲ ᛊᛁᛖ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᚲᛁᛖᛚᛖ, ᚹᛁᛖᛊᛉ. ᛏᛟ ᛞᛉᛁᚹᚾᛖ ᛁ ᚾᛁᚲ ᛉ ᛏᛖᚷᛟ ᚾᛁᛖ ᚱᛟᛉᚢᛗᛁᛖᛗ.

Odkryj wiadomość pozafabularną
Jesteś pewien, że nadal jestem Twoją przyjaciółką? Ostatnio zachowywałeś się tak, jakbyś mnie nie znał. Nie wydaje mi się, że tak powinni zachowywać się przyjaciele, wiesz. To dziwne i nic z tego nie rozumiem.

Postanowiła przyznać się do tego, co czuła. Być może to był błąd, może nie powinna tego robić, ale to przecież dalej był jej Wish, co nie? Mogła powiedzieć mu wszystko, to nie mogło się zmienić w przeciągu jednych wakacji, właśnie dlatego chciała, aby wiedział, że nie miała pojęcia o co mu chodziło, że nie rozumiała jego zachowania i sama nie umiała odnaleźć się w obecnej sytuacji. Byli przyjaciółmi, czy nimi nie byli, mieli teraz tylko ze sobą pisać, chciał ukrywać to, że się znają?



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#5
28.10.2026, 00:08  ✶  
Wierciłem się na krześle, próbując znaleźć sobie pozycję, w której przestałbym czuć się tak cholernie nieswojo, ale każda kolejna okazywała się równie beznadziejna jak poprzednia - podpierałem policzek dłonią, przesuwałem łokieć po blacie, stukałem końcem pióra o pergamin, po czym natychmiast przestawałem, kiedy uświadamiałem sobie, że ten dźwięk zaczynał działać mi na nerwy - wciąż czekałem na odpowiedź, chociaż przecież dopiero co wysłałem swoją i miałem dość rozumu, żeby wiedzieć, że nie mogłem oczekiwać natychmiastowej reakcji. Od chwili, w której posłałem poprzednią wiadomość, zdążyłem jednak sprawdzić, czy atrament na notatkach już wysechł, poprawić kołnierzyk, przesunąć kałamarz o dobre kilka cali i nabazgrać na marginesie coś, co miało przypominać znicz, a ostatecznie wyglądało jak zdechły pająk. Profesor wciąż mówił, deszcz wciąż bębnił o szyby, świat uparcie nie chciał się zatrzymać, żebym mógł załatwić jedną cholerną sprawę, która była znacznie ważniejsza od wszystkiego, co działo się w tej sali. Kiedy rulonik wylądował na mojej ławce, niemal strąciłem buteleczkę tuszu, próbując go złapać, po czym natychmiast rozejrzałem się po klasie, jakbym właśnie dokonał jakiegoś spektakularnego przestępstwa. Rozwinąłem pergamin pod blatem, przeczytałem raz, potem drugi, wolniej, zatrzymując się przy pytaniu, na które nie potrafiłem odpowiedzieć bez wywołania kolejnych pięciu pytań. „Czy byłem pewien, że nadal była moją przyjaciółką?” „Merlinie, oczywiście, że byłem pewien! Przecież powinna wiedzieć takie rzeczy!” Tyle że właśnie zachowywałem się tak, jakbym sam nie był tego pewien, więc trudno było mi mieć do niej pretensje.
Zagryzłem policzek od środka, po czym przyciągnąłem pergamin, zacząwszy pisać, tym razem również bez wcześniejszego układania sobie w głowie treści odpowiedzi. Mogłem napisać prawdę, mogłem wyjaśnić, że sam nie wiedziałem, co mi odbiło po tym wszystkim, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach, mogłem być szczerym, że kiedy ją widziałem, nagle robiłem się idiotycznie świadomy wszystkiego, co mówiłem i robiłem, przez co najłatwiej było mi po prostu uciec, tylko że brzmiało to absurdalnie, nawet w mojej głowie. „A jeśli napisałbym coś niewłaściwego? Jeśli przeczytałaby to i uznała, że jeszcze bardziej mi odbiło?”
ᚾᛁᛖ ᚢᛉᚾᚨᛚᛖᛗ ᛊᛉᛖ ᛃᛖᛊᛏᛖᛊ ᛗᛟᛁᛗ ᚨᚱᚲᛁᚹᚱᛟᚷᛁᛖᛗ ᚨᛚᛖ ᚷᛚᚢᛈᛟ ᛗᛁ ᛒᛁᛚᛟ ᛈᛟᚹᛁᛖᛞᛉᛁᛖᚲ ᚲᛁ ᛏᛟ ᛈᚱᛟᛊᛏᛟ ᚹ ᛏᚹᚨᚱᛉ
Odkryj wiadomość pozafabularną
Nie, uznałem, że jesteś moim arcywrogiem, ale głupio mi było powiedzieć ci to prosto w twarz,
„Nie, beznadziejne”, skreśliłem fragment, bo wyglądał, jakbym próbował rozbawić samego siebie, po czym zacząłem od nowa - zgniótłbym kartkę, gdybym nie potrzebował jej do wysłania wiadomości, więc dopisałem jeszcze kilka znaków, coraz bardziej zirytowany własną nieporadnością.
ᛗᛁᛊᛚᚨᛚᛖᛗ ᛉᛖ ᛈᛟ ᛈᚱᛟᛊᛏᚢ ᛉᚨᚹᛊᛉᛖ ᛒᛖᛞᛉᛁᛖᛗᛁ ᛊᛁᛖ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᛉᚾᛁᚲ ᛉᚾᚨᚲᛉᛁ ᚹᛁᛖᛗ ᛉᛖ ᛏᛟ ᛒᚱᛉᛗᛁ ᚷᛚᚢᛈᛟ ᚨᛚᛖ ᛏᚨᚲ ᛗᛁᛊᛚᚨᛚᛖᛗ ᛈᚱᛉᛖᚲᛁᛖᛉ ᚷᛞᛁᛒᛁᛗ ᚾᛁᛖ ᚲᚺᚲᛟᛚ ᛒᛁᚲ ᛏᚹᛟᛁᛗ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᚲᛁᛖᛚᛖᛗ ᛏᛟ ᛒᛁᛗ ᚲᛁᛖ ᚾᛁᛖ ᛈᚱᛉᛖᛈᚱᚨᛊᛉᚨᛚ ᛉᚾᚨᚲᛉᛁ ᛈᛖᚹᚾᛁᛖ ᛒᛁᛗ ᛈᚱᛉᛖᛈᚱᚨᛊᛉᚨᛚ ᚷᛞᛁᛒᛁᛗ ᚲᚺᚲᛟᛚ ᛒᛁᚲ ᛗᛁᛚᛁ ᚨᛚᛖ ᛃᚨ ᚾᛁᛖ ᛈᚱᛉᛖᛈᚱᚨᛊᛉᚨᛗ ᚲᛁᛖ ᛞᛚᚨᛏᛖᚷᛟ ᛉᛖ ᚲᚺᚲᛖ ᛒᛁᚲ ᛗᛁᛚᛁ ᚹᛁᛖᛊᛉ ᛟ ᚲᛟ ᛗᛁ ᚲᚺᛟᛞᛉᛁ ᚲᚺᚲᛖ ᛊᛁᛖ ᛉ ᛏᛟᛒᚨ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᛉᚾᛁᚲ ᛈᛟ ᛈᚱᛟᛊᛏᚢ ᚲᚺᛁᛒᚨ ᛉᚱᛟᛒᛁᛚᛖᛗ ᚲᛟᛊ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᚷᛚᚢᛈᛁᛖᚷᛟ ᛁ ᛏᛖᚱᚨᛉ ᚾᛁᛖ ᚢᛗᛁᛖᛗ ᛏᛖᚷᛟ ᛟᛞᚲᚱᛖᚲᛁᚲ ᚾᛁᛖ ᚹᛁᛖᛗ ᛃᚨᚲ ᛏᛟ ᚹᛁᛃᚨᛊᚾᛁᚲ ᚹᛁᛊᛉᛚᛟ ᚷᛚᚢᛈᛟ
Odkryj wiadomość pozafabularną
Myślałem, że po prostu zawsze będziemy się przyjaźnić. Znaczy, wiem, że to brzmi głupio, ale tak myślałem. Przecież gdybym nie chciał być Twoim przyjacielem, to bym Cię nie przepraszał. Znaczy, pewnie bym przepraszał, gdybym chciał być miły, ale ja nie przepraszam Cię dlatego, że chcę być miły. Wiesz, o co mi chodzi. Chcę się z Tobą przyjaźnić. Po prostu chyba zrobiłem coś bardzo głupiego i teraz nie umiem tego odkręcić. Nie wiem, jak to wyjaśnić. Wyszło głupio.
Posłałem pierwszą karteczkę, zanim zdążyłem zmienić zdanie, po czym zaraz porwałem następny skrawek pergaminu - nie miałem pojęcia, po co to robiłem, przecież pierwsza wiadomość nawet nie zdążyła do niej dotrzeć, ale moja ręka już sama kreśliła następne runy, coraz mniej staranne, bo myśli wyprzedzały pióro - wiedziałem tylko, że nie chciałem, żeby pomyślała, że przestała być dla mnie ważna, i że każda kolejna myśl zdawała się prowadzić mnie w jeszcze większy mentalny bałagan. Nic nie było gorsze od konsekwencji rozważań nad pytaniem o naszą przyjaźń, jakie zadała mi Prudence, dlatego drugą wiadomość nabazgrałem już całkowicie bez zastanowienia, niemal nie odrywając pióra od papieru.
ᚲᚺᛁᛒᚨ ᛉᛖ ᛏᛁ ᛃᚢᛉ ᚾᛁᛖ ᚲᚺᚲᛖᛊᛉ ᛒᛟ ᛃᚨ ᛗᛁᛊᛚᚨᛚᛖᛗ ᛉᛖ ᛃᛖᛊᛏᛖᛊ ᚨᛚᛖ ᛊᚲᛟᚱᛟ ᛃᚢᛉ ᛈᛁᛏᚨᛗᛁ ᛟ ᛏᚨᚲᛁᛖ ᚱᛉᛖᚲᛉᛁ ᛏᛟ ᚲᚺᛁᛒᚨ ᛈᛟᚹᛁᚾᛁᛖᚾᛖᛗ ᚹᛁᛖᛞᛉᛁᛖᚲ ᚲᛉᛁ ᛏᛁ ᛏᛖᛉ ᚾᚨᛞᚨᛚ ᚲᚺᚲᛖᛊᛉ ᚾᛟ ᛒᛁᚲ ᛃᛖᛊᛚᛁ ᛃᚢᛉ ᚾᛁᛖ ᚲᚺᚲᛖᛊᛉ ᛏᛟ ᚲᚺᛁᛒᚨ ᛈᛟᚹᛁᚾᛁᛖᚾᛖᛗ ᚹᛁᛖᛞᛉᛁᛖᚲ ᚹᛏᛖᛞᛁ ᚾᛁᛖ ᚹᛁᛖᛗ ᚲᛟ ᛉᚱᛟᛒᛁᛖ ᚨᛚᛖ ᛏᛟ ᚲᚺᛁᛒᚨ ᛒᛁᛚᛟᛒᛁ ᛞᛟᛊᚲ ᛟᚲᚱᛟᛈᚾᛖ ᚾᛁᛖ ᚲᚺᚲᛟᛚᛖᛗ ᛏᛖᛉ ᛉᛖᛒᛁ ᛒᛁᛚᛟ ᚲᛁ ᛈᚱᛉᛖᛉᛖ ᛗᚾᛁᛖ ᛊᛗᚢᛏᚾᛟ ᚾᛟ ᛁ ᛏᛖᚱᚨᛉ ᚲᚺᛁᛒᚨ ᛉᚾᛟᚹᚢ ᚲᛁ ᛃᛖᛊᛏ
Odkryj wiadomość pozafabularną
Chyba że ty już nie chcesz. Bo ja myślałem, że jesteś, ale skoro już pytamy o takie rzeczy, to chyba powinienem wiedzieć, czy ty też nadal chcesz nią być. Jeśli już nie chcesz, to chyba powinienem wiedzieć. Wtedy nie wiem, co zrobię, ale to chyba byłoby dość okropne. Nie chciałem też, żeby było ci przeze mnie smutno. No i teraz chyba znowu ci jest.
Wysłałem i tę, po czym znieruchomiałem z piórem w ręce, wpatrując się w miejsce, gdzie przed momentem leżały obie wiadomości. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że właśnie wysłałem jej cztery kartki w ciągu kilku minut, każdą mniej sensowną od poprzedniej - opuściłem głowę nad książką i zakląłem pod nosem - „świetnie, Aloysius, naprawdę zajebiście”. Byłem skończonym kretynem, najgorsze, że wcale nie wiedziałem, jak miałbym przestać nim być.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#6
28.10.2026, 21:19  ✶  

Prudence zupełnie zgubiła rytm. Przestała skupiać się na temacie lekcji. Aloysius ją rozproszył, w sumie zawsze potrafił zajmować jej myśli, nie dziwiło jej więc specjalnie to, że skupiła całą swoją uwagę na jego wiadomościach. Nie miała pojęcia dlaczego teraz do niej napisał, czemu wcześniej się nie odezwał, czy to było dla niego takie trudne? W pociągu zachował się dziwnie. Niby ją widział, ale nic nie mówił, siedzieli na przeciwko siebie, jakby zupełnie się nie znali, a teraz pisał jej o tym, że są przyjaciółmi i może mu napisać o wszystkich głupotach. Naprawdę trudno jej było w tym odnaleźć sens. Raczej widziała to w czarnych kolorach, jak miała w zwyczaju. Powoli chyba zaczynała się godzić z tym, że znalazł sobie lepsze towarzystwo, że nie była dla niego zbyt dobra.

Siedziała na tym krześle niczym na szpilkach. Była spięta. Nie miała pojęcia, co jej odpisze. Nawet nie drgnęła, gdy odesłała mu wiadomość, była wyprostowana niczym struna. Ciekawość zżerała ją od środka, zastanawiała się jak zareagował, była w stanie wiele odczytać z samego wyrazu jego twarzy, ale się nie odwróciła. Walczyła ze sobą, ale tego nie zrobiła.

W końcu na blacie pojawiła się kolejna kartka, niemalże od razu po nią sięgnęła - ciekawa tego, co znajdzie się w środku. Czytała bardzo powoli każde zdanie, nawet to przekreślone, nie do końca podobał się jej ten żart. Nie zachowywał się przez te kilka ostatnich dni jak arycwróg i gdy tka o tym myślała, to obojętność, którą jej pokazywał była nawet gorsza, bo traktował ją jak powietrze. Wreszcie sięgnęła po pióro i zaczęła pisać.


ᚹᛁᛖᛊᛉ ᛉᛖ ᛉ ᚲᚨᛉᛞᛖᛃ ᚷᛚᚢᛈᛟᛏᛁ ᛞᚨ ᛊᛁᛖ ᛃᚨᚲᛟᛊ ᚹᛁᚲᚱᛖᚲᛁᚲ? ᛏᛟ ᚾᛁᛖ ᛏᚨᚲ ᛉᛖ ᛃᚨᚲ ᛉᚱᛟᛒᛁᛚᛖᛊ ᚲᛟᛊ ᚷᛚᚢᛈᛁᛖᚷᛟ ᛏᛟ ᛃᛖᛊᛏᛖᛊ ᛊᚲᚱᛖᛊᛚᛟᚾᛁ ᛗᛟᚷᛚᛖᛊ ᛗᛁ ᛏᛁᛚᚲᛟ ᛈᛟᚹᛁᛖᛞᛉᛁᛖᚲ ᚲᛟ ᛏᛟ ᛒᛁᛚᛟ ᛁ ᛃᚨᚲ ᛗᛟᚷᛖ ᚲᛁ ᛈᛟᛗᛟᚲ ᛒᛟ ᛟᛞ ᛏᛖᚷᛟ ᛊᚨ ᛈᚱᛉᛖᚲᛁᛖᛉ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᚲᛁᛖᛚᛖ ᚨ ᚾᛁᛖ ᛉᚨᚲᚺᛟᚹᛁᚹᚨᚲ ᛊᛁᛖ ᛏᚨᚲ ᛞᛉᛁᚹᚾᛁᛖ.

Odkryj wiadomość pozafabularną
Wiesz, że z każdej głupoty da się jakoś wykręcić? To nie tak, że jak zrobiłeś cos głupiego to jesteś skreślony, mogłeś mi tylko powiedzieć co to było i jak mogę ci pomoc bo od tego są przecież przyjaciele, a nie zachowywać się tak dziwnie.

Odesłała mu wiadomość, gdy tylko skończyła ją pisać. Miała nadzieję, że atrament się nie rozmaże i będzie w stanie odczytać każde zdanie. Ledwie zdążyła odpisać, a na stole ponownie znalazła się karteczka. Odwróciła się wreszcie na krześle i na niego spojrzała, zdążył jej tak szybko odpisać na tę wiadomość? To nie było możliwe, nie - tamta przecież dopiero do niego dotarła. To musiała być jakaś inna myśl. Rozwinęła zawiniątko i zaczęła czytać znaki, które napisał.

Mrugnęła gdy przetłumaczyła sobie wszystkie znaki. Naprawdę próbował teraz zasugerować jej, że to ona nie chciała się z nim przyjaźnić? Fakt, może mogła jakoś rozładować atmosferę w pociągu, ale skoro nic nie mówił, myślała, że potrzebuje chwili dla siebie. W zamku jednak nadal jej nie szukał, nie odnajdywali się po lekcjach, mimo, że na początku starała się pojawiać w ich miejscach. Teraz mówił, że to ona nie chciała się z nim przyjaźnić? Nieładnie.

Sięgnęła po kolejny kawałek pergaminu i zaczęła pisać. Tym razem zajęło jej to nieco dłużej niż wcześniej. Nie chciała być niemiła, chociaż naprawdę nie do końca rozumiała, jak do tego doszło.


ᛊᛉᚢᚲᚨᛚᚨᛗ ᚲᛁᛖ ᚹ ᚾᚨᛊᛉᛁᚲᚺ ᛗᛁᛖᛃᛊᚲᚨᚲᚺ ᚨᛚᛖ ᛁᚲᚺ ᚾᛁᛖ ᛟᛞᚹᛁᛖᛞᛉᚨᛚᛖᛊ ᚹᛟᛚᚨᛚᚨᛗ ᚹᛁᛖᚲ ᛉᚨᛊᛉᛁᚲ ᛊᛁᛖ ᚹ ᛒᛁᛒᛚᛟᛏᛖᚲᛖ ᛗᛁᛊᛚᚨᛚᚨᛗ ᛉᛖ ᛃᛖᛊᛏᛖᛊ ᛉᚨᛃᛖᛏᛁ ᛉᛖ ᚾᛁᛖ ᛗᚨᛊᛉ ᛞᛚᚨ ᛗᚾᛁᛖ ᚲᛉᚨᛊᚢ ᛉᛖ ᛗᛟᛉᛖ ᚾᛁᛖ ᚲᚺᚲᛖᛊᛉ ᛃᚢᛉ ᛒᛁᚲ ᛗᛟᛁᛗ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᚲᛁᛖᛚᛖᛗ ᛃᚨ ᚾᛁᚷᛞᛁ ᚾᛁᛖ ᚲᚺᚲᛟᛚᚨᛗ ᛈᚱᛉᛖᛊᛏᚨᚲ ᚹᛁᛞᚨᚹᚨᛚᛟ ᛗᛁ ᛊᛁᛖ ᛉᛖ ᛒᛖᛞᛉᛁᛖᛗᛁ ᚾᚨᛃᛚᛖᛈᛊᛉᛁᛗᛁ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᚲᛟᛚᛗᛁ ᚾᚨ ᛉᚨᚹᛊᛉᛖ ᚹ ᚲᛟᚾᚲᚢ ᚾᚨ ᛏᛟ ᛊᛁᛖ ᚢᛗᚨᚹᛟᛚᛁᛊᛗᛁ

Odkryj wiadomość pozafabularną
Szukałam Cię w naszych miejscach, ale ich nie odwiedzałeś. Wolałam więc zaszyć się w bibliotece, myślałam, że jesteś zajęty, że nie masz dla mnie czasu, że może nie chcesz już być moim przyjacielem. Ja nigdy nie chciałam przestać, wydawało mi się, że będziemy najlepszymi przyjaciółmi na zawsze. W końcu na to się umawialiśmy.

W końcu zagięła papier, machnęła różdżką i znowu przekazała go Aloysiusowi, tak samo dyskretnie jak wcześniej.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#7
29.10.2026, 21:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.10.2026, 21:43 przez Benjy Fenwick.)  
Siedziałem na swoim miejscu, z piórem w dłoni i z sercem tłukącym się gdzieś między żebrami, zastanawiając się, ile jeszcze kartek będę musiał zapisać, zanim przypomnę sobie, jak rozmawia się z własną najlepszą przyjaciółką - miałem ochotę uderzyć czołem w blat, najlepiej dostatecznie mocno, żeby profesor uznał, że zasłabłem, i pozwolił mi opuścić salę bez konieczności wyjaśniania, co dokładnie się ze mną działo, a potem nadeszła kolejna odpowiedź. Rozwinąłem pergamin i zacząłem czytać, początkowo z niecierpliwością, która szybko ustąpiła miejsca rosnącemu zakłopotaniu, najpierw poczułem ulgę, bo przynajmniej nadal chciała ze mną rozmawiać, a zaraz potem ulgę tę skutecznie szlag trafił, kiedy dotarło do mnie, co właściwie napisała. Skrzywiłem się nad pergaminem i przesunąłem palcem po jednej z run, odchyliłem się na krześle, przetarłem dłonią twarz, po czym natychmiast wyprostowałem plecy, kiedy profesor urwał na moment wypowiedź, najwyraźniej oczekując, że ktoś odpowie na zadane przed chwilą pytanie. Nie miałem pojęcia, jakie to było pytanie, więc wolałem nie ryzykować i znowu pochyliłem głowę, nietypowo dla mnie, grabiąc się w sobie.
Sięgnąłem po kałamarz, gotów natychmiast odpisać, lecz zatrzymałem się po pierwszych kilku znakach, bo dotarło do mnie, że właśnie zamierzałem po raz kolejny napisać coś, co mogłoby zostać zrozumiane na zupełnie inny sposób, naprawdę, wystarczyło, że przez kilka dni zachowywałem się jak ostatni idiota, żeby teraz każde kolejne zdanie obracało się przeciwko mnie, nawet kiedy próbowałem naprawić sytuację. Przeczytałem jej przemyślenia jeszcze raz, zatrzymując się na tym fragmencie o przyjaciołach, którzy nie powinni zachowywać się w ten sposób, po czym zerknąłem w bok, w stronę Prue, ale zdążyłem zobaczyć jedynie kurtynę włosów i pióro przesuwające się po pergaminie. Nie miałem pojęcia, co powinienem zrobić. Podejść do niej? Przecież siedzieliśmy na lekcji. Poczekać do końca zajęć? A co, jeśli znowu nie znalazłbym odpowiednich słów i skończyłoby się na tym, że stałbym obok niej z głupią miną, podczas gdy ona zastanawiałaby się, po co w ogóle do niej przyszedłem? Oparłem łokcie o blat i przetarłem twarz dłonią, próbując uporządkować myśli, ale wtedy dotarła do mnie kolejna wiadomość. Tym razem czytałem szybciej, a im dalej przesuwałem wzrok, tym mocniej zaciskałem palce na pergaminie. Nie mogłem jej teraz napisać całej prawdy, nawet gdybym potrafił ubrać ją w słowa, a przecież nie potrafiłem, nie wiedziałem, jak wyjaśnić coś, czego sam nie rozumiałem, ani jak przyznać się do własnego zagubienia, żeby nie zabrzmiało to jak kolejna wymówka. Musiałem jednak wreszcie przestać zachowywać się tak, jakby rozmowa z własną najlepszą przyjaciółką była najtrudniejszym zadaniem, jakie kiedykolwiek postawiono przede mną w Hogwarcie.
ᛃᚨ ᚹᛁᛖᛗ ᛉᛖ ᛗᛟᛉᚾᚨ ᛊᛁᛖ ᚹᛁᚲᚱᛖᚲᛁᚲ ᛃᛖᛊᛏᛖᛗ ᚹ ᛏᛁᛗ ᚨᛒᛊᛟᛚᚢᛏᚾᛁᛖ ᚠᚨᚾᛏᚨᛊᛏᛁᚲᛉᚾᛁ ᛗᚨᛗ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᚲᛁᛚᚲᚨ ᛈᛟᛗᛁᛊᛚᛟᚹ ᚾᚨ ᚹᛁᛈᚨᛞᛖᚲ ᛈᚱᛟᚲᛖᛊᚢ ᛈᚱᛉᛖᛞ ᚹᛁᛉᛖᛜᚨᛗᛟᛏᛖᛗ ᚾᛁᛖ ᚹᛁᚲᛟᚠᚨᛚᛖᛗ ᛊᛁᛖ ᛉ ᚢᛗᛟᚹᛁ ᛊᚢᚾᚾᛁ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᚾᛁᛖ ᛈᚱᛉᛁᛊᛉᛚᛟ ᛗᛁ ᛏᛟ ᛞᛟ ᚷᛚᛟᚹᛁ ᚷᛞᛁᛒᛁᛗ ᛗᛟᚷᛚ ᚲᛁ ᛈᛟᚹᛁᛖᛞᛉᛁᛖᚲ ᛃᚢᛉ ᛞᚨᚹᚾᛟ ᛒᛁᛗ ᛈᛟᚹᛁᛖᛞᛉᛟᛚ ᛈᚱᛉᛖᚲᛁᛖᛉ ᚹᛁᛖᛊᛉ ᛉᛖ ᚾᛁᛖ ᛈᛟᛏᚱᚨᚠᛁᛖ ᛏᚱᛉᛁᛗᚨᚲ ᛃᛖᛉᛁᚲᚨ ᛉᚨ ᛉᛖᛒᚨᛗᛁ ᚹᛁᛖᚲ ᚹᛁᛟᛒᚱᚨᛉ ᛊᛟᛒᛁᛖ ᛃᚨᚲ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᛗᚢᛊᛉᛖ ᚾᛁᛖ ᚲᚺᚲᛁᛖᚲ ᚲᛉᛖᚷᛟᛊ ᛈᛟᚹᛁᛖᛞᛉᛁᛖᚲ ᛊᚲᛟᚱᛟ ᛃᛖᛊᛉᚲᛉᛖ ᛏᛖᚷᛟ ᚾᛁᛖ ᛈᛟᚹᛁᛖᛞᛉᛟᛚᛖᛗ
ᚹᛁᛖᛗ ᛉᛖ ᚲᚺᚲᛖᛊᛉ ᛈᛟᛗᛟᚲ ᚹᛁᛖᛗ ᛉᛖ ᛉᚨᚹᛊᛉᛖ ᚲᚺᚲᛖᛊᛉ ᛈᛟᛗᚨᚷᚨᚲ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᚲᛁᛖᛞᛁ ᚲᛏᛟᛊ ᚾᚨ ᛏᛟ ᚾᛁᛖ ᛉᚨᛊᛚᚢᚷᚢᛃᛖ ᛊᛉᚲᛉᛖᚷᛟᛚᚾᛁᛖ ᚲᛁᛖᛞᛁ ᚲᛏᛟᛊ ᚾᚨ ᛏᛟ ᚾᛁᛖ ᛉᚨᛊᛚᚢᚷᚢᛃᛖ ᚲᛟ ᛃᛖᛊᛏ ᛃᛖᛞᚾᚨ ᛉ ᛏᚹᛟᛁᚲᚺ ᚾᚨᛃᛒᚨᚱᛞᛉᛁᛖᛃ ᚾᚨᛃᛒᚨᚱᛞᛉᛁᛖᛃ ᚾᚨᛃᛒᚨᚱᛞᛉᛁᛖᛃᛊᛉᛁᚲᚺ ᚲᛖᚲᚺ ᚾᛁᛖ ᚲᛉᛖᚲᚨᛃ ᛏᛟ ᛉᚨᛒᚱᛉᛗᛟᛚᛟ ᛟᚲᚱᛟᛈᚾᛁᛖ ᛊᚲᚱᛖᛊᛚ ᛏᛟ ᚢᛞᚨᚹᚨᛃ ᛉᛖ ᛏᛖᚷᛟ ᚾᛁᛖ ᛈᚱᛉᛖᚲᛉᛁᛏᚨᛚᚨᛊ ᛈᛟ ᛈᚱᛟᛊᛏᚢ ᛞᚨᛃ ᛗᛁ ᛏᚱᛟᚲᚺᛖ ᚲᛉᚨᛊᚢ ᛞᛟᛒᚱᛉᛖ ᚾᛁᛖ ᚲᚺᚲᛖ ᛉᛖᛒᛁᛊ ᛈᚱᛉᛖᛉ ᛗᛟᛃᛖ ᚷᛚᚢᛈᛁᛖ ᛞᛖᚲᛁᛉᛃᛖ ᛉᚨᚲᛉᛖᛚᚨ ᛗᛁᛊᛚᛖᚲ ᛟ ᛊᛟᛒᛁᛖ ᚲᛟᛊ ᚾᚨ ᚲᛟ ᚨᛒᛊᛟᛚᚢᛏᚾᛁᛖ ᚾᛁᛖ ᛉᚨᛊᛚᚢᚷᚢᛃᛖᛊᛉ ᛗᛟᛉᛖᛗᛁ ᚹᚱᛟᚲᛁᚲ ᛞᛟ ᛉᚹᛁᚲᛚᛖᚷᛟ ᛒᛁᚲᛟ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᚲᛟᛚᛗᛁ ᛈᚱᛟᛊᛉᛖ
Odkryj wiadomość pozafabularną
Ja wiem, że można się wykręcić, jestem w tym absolutnie fantastyczny, mam nawet kilka pomysłów na wypadek procesu przed Wizengamotem. Nie wycofałem się z umowy, Sunny. Nawet nie przyszło mi to do głowy. Gdybym mógł ci powiedzieć, już dawno bym powiedział, przecież wiesz, że nie potrafię trzymać języka za zębami, więc wyobraź sobie, jak bardzo muszę nie chcieć czegoś powiedzieć, skoro jeszcze tego nie powiedziałem.
Wiem, że chcesz pomóc. Wiem, że zawsze chcesz pomagać, nawet kiedy ktoś na to nie zasługuje, szczególnie kiedy ktoś na to nie zasługuje, co jest jedną z twoich najbardziej. Najbardziej najbardziejszych cech. Nie, czekaj, to zabrzmiało okropnie, skreśl to, udawaj, że tego nie przeczytałaś. Po prostu daj mi trochę czasu, dobrze? Nie chcę, żebyś przez moje głupie decyzje zaczęła myśleć o sobie coś, na co absolutnie nie zasługujesz. Możemy wrócić do zwykłego bycia przyjaciółmi, proszę?
Zatrzymałem się, marszcząc brwi nad własnym pismem - „nie, to nadal nie to” - dopisałem jeszcze kilka słów, zanim zdążyłem po raz kolejny zmienić zdanie, byłem gotów na wszystko, co mogłaby mi napisać, poza tym, że rzeczywiście przestała uważać mnie za swojego przyjaciela.
ᚹᛁᛏᛚᚢᛗᚨᚲᛉᛖ ᚲᛁ ᚹᛊᛉᛁᛊᛏᚲᛟ ᛟᛒᛁᛖᚲᚢᛃᛖ ᛏᛁᛚᚲᛟ ᚾᛁᛖ ᛏᛖᚱᚨᛉ ᛞᛟᛒᚱᛉᛖ ᚾᛁᛖ ᚲᚺᚲᛖ ᛉᛖᛒᛁᛊ ᛗᛁᛊᛚᚨᛚᚨ ᛉᛖ ᛏᛟ ᛈᚱᛉᛖᛉ ᚲᛁᛖᛒᛁᛖ ᛈᛟ ᛈᚱᛟᛊᛏᚢ ᛗᚢᛊᛉᛖ ᚾᚨᛃᛈᛁᛖᚱᚹ ᚢᛈᛟᚱᚨᚲ ᛊᛁᛖ ᛉ ᚲᛉᛁᛗᛊ ᚲᛉᛖᚷᛟ ᚾᛁᛖ ᛗᛟᚷᛖ ᚲᛁ ᛃᛖᛊᛉᚲᛉᛖ ᚹᛁᛃᚨᛊᚾᛁᚲ ᚨᛚᛖ ᛟᛒᛁᛖᚲᚢᛃᛖ ᛉᛖ ᚲᛁᛖᛞᛁ ᛒᛖᛞᛖ ᚹ ᛊᛏᚨᚾᛁᛖ ᛈᛟᚹᛁᛖᛗ ᚲᛁ ᚹᛊᛉᛁᛊᛏᚲᛟ ᛁ ᚾᚨᛈᚱᚨᚹᛞᛖ ᚾᚨᛈᚱᚨᚹᛞᛖ ᚾᛁᛖ ᚲᚺᚲᛖ ᛉᛖᛒᛁᛊ ᛈᚱᛉᛖᛊᛏᚨᛚᚨ ᚾᚨ ᛗᚾᛁᛖ ᛚᛁᚲᛉᛁᚲ
Odkryj wiadomość pozafabularną
Wytłumaczę ci wszystko, obiecuję, tylko nie teraz, dobrze? Nie chcę, żebyś myślała, że to przez ciebie. Po prostu muszę najpierw uporać się z czymś, czego nie mogę ci jeszcze wyjaśnić, ale obiecuję, że kiedy będę w stanie, powiem ci wszystko. I naprawdę, naprawdę nie chcę, żebyś przestała na mnie liczyć.
Przeczesałem palcami włosy, po czym zerknąłem w jej stronę, to ostatnie zdanie wydało mi się tak niefortunne, że przez moment rozważałem zamazanie go atramentem, jednak ostatecznie złożyłem kartkę i posłałem ją w jej stronę.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#8
02.11.2026, 19:49  ✶  

Prudence nie miała zielonego pojęcia o tym, co mówił profesor. Jakiś czas temu przestała się skupiać na lekcji, w zasadzie to w momencie, w którym dostała pierwszy list od swojego przyjaciela. Czekała na to, aż się do niej odezwie odkąd wyruszyli w drogę do Hogwartu. Trwało to jednak długo, bardzo długo jak na nich, do tego wydarzyło się w bardzo dziwnej formie. Unikał jej na korytarzach, nie rozmawiał z nią, a teraz zaczął pisać do niej te dziwne, niespodziewane listy. Martwiła się, nie miała pojęcia, co mogło być powodem jego milczenia. Pisał, że sam sobie poradzi ze swoim problemem, powinna mu zaufać, czyż nie? Wypadało, aby to zrobiła, na pewno wiedział, co robi, tyle, że przecież przyjaciele zawsze mogli na sobie polegać. Dlaczego więc nie chciał jej powiedzieć, co się wydarzyło? Nie zamierzała jednak na niego naciskać, ciągnąć go za język, jak będzie gotowy to na pewno opowie jej o wszystkim.

Kolejny list pojawił się na jej blacie, gdy tylko go otrzymała zaczęła ubierać swoje myśli w słowa, co wcale nie było takie łatwe, nie przychodziło jej z lekkością przenoszenie ich na papier, zwłaszcza, że miała ich w głowie tak wiele.



ᚾᛁᛖ ᛗᚨᛗ ᛈᛟᛃᛖᚲᛟ ᚲᛟ ᛏᛟ ᛏᚨᚲᛁᛖᚷᛟ ᛉᛖ ᛏᛁᛚᛖ ᚲᛉᚨᛊᚢ ᛏᚱᛉᛁᛗᚨᛊᛉ ᛏᛟ ᚹ ᛏᚨᛃᛖᛗᚾᛁᚲᛁ ᛗᚨᚱᛏᚹᛁ ᛗᚾᛁᛖ ᛏᛟ ᛒᛟᛃᛖ ᛊᛁᛖ ᛟ ᚲᛁᛖᛒᛁᛖ ᛏᛖᚱᚨᛉ ᚹᛁᛖᛊᛉ ᛉᛖ ᛉᚨᚹᛊᛉᛖ ᛗᛟᛉᛖᛊᛉ ᚾᚨ ᛗᚾᛁᛖ ᛚᛁᚲᛉᛁᚲ ᚹ ᚲᚨᛉᛞᛖᛃ ᛊᛁᛏᚢᚨᚲᛃᛁ ᛒᛟ ᛏᚨᚲ ᚹᛚᚨᛊᚾᛁᛖ ᚱᛟᛒᛟ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᚲᛁᛖᛚᛖ ᚹᛈᚨᛞᛚᛖᛊ ᚹ ᛃᚨᚲᛁᛖᛊ ᚲᛚᛟᛈᛟᛏᛁ ᛁ ᚾᛁᛖ ᛗᛟᚷᛖ ᚲᛁ ᛈᛟᛗᛟᚲ ᛊᚨᛗ ᚹᛁᛞᛉᛁᛊᛉ ᛃᚨᚲ ᛏᛟ ᛒᚱᛉᛗᛁ ᛃᛖᛊᛚᛁ ᛃᛖᛞᚾᚨᚲ ᛈᛟᛏᚱᛉᛖᛒᚢᛃᛖᛊᛉ ᚲᛉᚨᛊᚢ ᛏᛟ ᚲᛁ ᚷᛟ ᛞᚨᛗ ᛗᚨᛗ ᚾᚨᛞᛉᛁᛖᛃᛖ ᛉᛖ ᚹᛁᛖᛊᛉ ᚲᛟ ᚱᛟᛒᛁᛊᛉ

Po raz kolejny zgięła kartkę, i machnęła różdżką, aby przekazać ją Rookwoodowi. Nie miała pojęcia, czy ktoś widział, że wymieniali się korespondencją przez całe zajęcia, niekoniecznie ja to interesowało - najważniejsze, że profesor póki co tego nie wyłapał, więc nie powinni się niczym przejmować, a przynajmniej tak się jej wydawało. Później kolejny liścik pojawił się na jej blacie, przeczytała go szybko, później zwinęła i schowała do kieszeni, a po chwili zaczęła pisać odpowiedź. Obawiała się tego, że lekcja zaraz dobiegnie końca i nie będzie miała szansy mu jej wysłać.


Odkryj wiadomość pozafabularną
Nie mam pojęcia co to takiego, że tyle czasu trzymasz to w tajemnicy. Martwi mnie to, boję się o Ciebie teraz, wiesz że zawsze możesz na mnie liczyć, w każdej sytuacji, bo tak właśnie robią przyjaciele. Wpadłeś w jakieś kłopoty? Nie mogę Ci pomóc? Jeśli jednak potrzebujesz czasu, to ci go dam, mam nadzieję, że wiesz, co robisz.


ᛒᚨᛚᚨᛗ ᛊᛁᛖ ᛉᛖ ᛃᚢᛉ ᛗᚾᛁᛖ ᚾᛁᛖ ᛚᚢᛒᛁᛊᛉ ᛁ ᚾᛁᛖ ᚲᚺᚲᛖᛊᛉ ᛗᛁᛖᚲ ᛉᛖ ᛗᚾᚨ ᚾᛁᚲ ᚹᛊᛈᛟᛚᚾᛖᚷᛟ ᛃᛖᛊᛚᛁ ᛃᛖᛞᚾᚨᚲ ᚲᚺᛟᛞᛉᛁ ᛟ ᚲᛉᚨᛊ ᛁ ᛃᚨᚲᛁᛖᛊ ᛊᛈᚱᚨᚹᛁ ᛞᛟ ᛉᚨᛚᚨᛏᚹᛁᛖᚾᛟ ᛏᛟ ᛗᛟᚷᛖ ᛉᚨᚲᛉᛖᚲᚨᚲ ᛗᚨᛗ ᚾᚨᛞᛉᛁᛖᛃᛖ ᛉᛖ ᛗᛁ ᛏᛟ ᚲᛁᛖᛞᛁᛊ ᚹᛁᛃᚨᛊᚾᛁᛊᛉ ᛁ ᛉᛖ ᚹᛊᛉᛁᛊᛏᚲᛟ ᛊᛁᛖ ᛃᚨᚲᛟᛊ ᚢᛚᛟᛉᛁ ᛏᛖᛊᚲᚾᛁᛚᚨᛗ ᛉᚨ ᛏᛟᛒᚨ ᚹᛁᛖᛗ ᛉᛖ ᛗᛟᚷᛖ ᚾᚨ ᚲᛁᛖᛒᛁᛖ ᛚᛁᚲᛉᛁᚲ ᛏᚨᚲ ᛊᚨᛗᛟ ᛃᚨᚲ ᛏᛁ ᚾᚨ ᛗᚾᛁᛖ

Odkryj wiadomość pozafabularną
Balam się, że już mnie nie lubisz i nie chcesz mieć ze mną nic wspólnego. Jeśli jednak chodzi o czas i jakieś sprawy do załatwienia to mogę zaczekać. Mam nadzieje ze mi to kiedyś wyjaśnisz i że wszystko się jakoś ułoży. Tęskniłam za Tobą. Wiem, że mogę na Ciebie liczyć, tak samo jak Ty na mnie.

Być może jeszcze kilkanaście minut wcześniej wcale nie była tego taka pewna, jednak to, co do niej napisał nieco zmieniło jej perspektywę, posłała więc do niego kolejny skrawek pergaminu z krótką notatką.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#9
02.11.2026, 21:57  ✶  
Poczułem się tak podle, że miałem ochotę uderzyć głową o blat ławki. Ja też tęskniłem, oczywiście, że tęskniłem za naszymi rozmowami, za wspólnym spędzaniem czasu, za tym, że mogłem odwrócić się na lekcji i wiedzieć, że gdzieś niedaleko siedziała osoba, która zrozumiałaby nawet najbardziej niedorzeczny komentarz. Tęskniłem za nią jeszcze zanim zdążyłem przyznać przed sobą, że coś się zmieniło. W idealnym świecie najchętniej wstałbym teraz, przeszedłbym przez całą salę i powiedziałbym jej wszystko, ale doskonale wiedziałem, że nie mogłem tego zrobić. Nie dlatego, że brakowało mi odwagi do rozmowy z własną przyjaciółką, chociaż po ostatnich kilku dniach można było mieć co do tego uzasadnione wątpliwości, tylko dlatego, że nie byłem jeszcze gotowy wypowiedzieć na głos tego, co sam ledwie potrafiłem uporządkować we własnej głowie.
Przesunąłem palcem po brzegu pergaminu, zatrzymując się na fragmencie, który sprawił, że skrzywiłem się lekko, bo trudno było się z tym nie zgodzić - „wiesz że zawsze możesz na mnie liczyć, w każdej sytuacji, bo tak właśnie robią przyjaciele” - przecież właśnie tego zawsze od siebie oczekiwaliśmy, nie musieliśmy nawet specjalnie umawiać się na podobne rzeczy, po prostu wiedzieliśmy, że kiedy jedno z nas będzie miało kłopoty, drugie się pojawi. Tak działała nasza przyjaźń, tymczasem teraz siedziałem kilka ławek dalej i zastanawiałem się, jak powiedzieć najlepszej przyjaciółce, że nie mogłem jej powiedzieć, dlaczego nie mogłem jej powiedzieć, co się ze mną działo. Brzmiało to niedorzecznie nawet w mojej głowie. Przesunąłem dłonią po włosach, zerknąłem na tablicę i odkryłem, że profesor zdążył zapisać już niemal cały fragment materiału, którego oczywiście nie miałem w notatkach - „trudno” - miałem ważniejsze sprawy, przynajmniej tak sobie tłumaczyłem, kiedy ponownie sięgnąłem po pióro. Westchnąłem cicho, po czym przyciągnąłem do siebie pergamin i zacząłem pisać.
ᚹᛁᛖᛗ ᛉᛖ ᛊᛁᛖ ᛗᚨᚱᛏᚹᛁᛊᛉ ᛁ ᛈᚱᛉᛖᛈᚱᚨᛊᛉᚨᛗ ᛉᛖ ᚲᛁᛖ ᚹ ᛏᛟ ᚹᚲᛟᚷᚾᚨᛚᛖᛗ ᚾᛁᛖ ᛗᛟᚷᛖ ᚲᛁ ᛏᛖᚱᚨᛉ ᛈᛟᚹᛁᛖᛞᛉᛁᛖᚲ ᛒᛟ ᚹᛏᛖᛞᛁ ᛗᚢᛊᛟᛚᛒᛁᛗ ᛟᛈᛟᚹᛁᛖᛞᛉᛁᛖᚲ ᚲᛁ ᚱᛟᚹᚾᛁᛖᛉ ᛟ ᚱᛉᛖᚲᛉᚨᚲᚺ ᚲᛏᛟᚱᛁᚲᚺ ᚹᛟᛚᚨᛚᛒᛁᛗ ᚾᛁᛖ ᛗᛟᚹᛁᚲ ᚾᛁᚲᛟᛗᚢ ᛁ ᚹᛁᛖᛗ ᛉᛖ ᛉᚨᚱᚨᛉ ᚾᚨᛈᛁᛊᛉᛖᛊᛉ ᛉᛖ ᛈᚱᛉᛖᚲᛁᛖᛉ ᛃᛖᛊᛏᛖᛊᛗᛁ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᚲᛟᛚᛗᛁ ᛁ ᛉᛖ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᚲᛁᛖᛚᛖ ᛈᛟᚹᛁᚾᚾᛁ ᛊᛟᛒᛁᛖ ᚢᚠᚨᚲ ᚹᛁᛖᚲ ᛟᛊᛉᚲᛉᛖᛞᛉᛖ ᚲᛁ ᛈᛖᚱᚷᚨᛗᛁᚾᚢ ᚢᚠᚨᛗ ᚲᛁ ᛊᚢᚾᚾᛁ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᛏᛁᛚᚲᛟ ᚾᛁᛖ ᚹᛊᛉᛁᛊᛏᚲᛟ ᛉᚨᛚᛖᛉᛁ ᛟᛞᛖ ᛗᚾᛁᛖ ᛁ ᛏᛟ ᛃᛖᛊᛏ ᚾᚨᛃᛒᚨᚱᛞᛉᛁᛖᛃ ᛒᛖᛉᚾᚨᛞᛉᛁᛖᛃᚾᚨ ᚲᛉᛖᛊᚲ ᚲᚨᛚᛖᛃ ᛏᛖᛃ ᛊᛁᛏᚢᚨᚲᛃᛁ
ᚾᛁᛖ ᚹᛁᛖᛗ ᚲᛉᛁ ᚹᛁᛖᛗ ᚲᛟ ᚱᛟᛒᛁᛖ ᛏᛟ ᛉᚾᚨᚲᛉᛁ ᛗᚨᛗ ᛈᛖᚹᛁᛖᚾ ᛈᛚᚨᚾ ᚨᛚᛖ ᚾᛁᛖ ᛃᛖᛊᛏᛖᛗ ᛈᚱᛉᛖᚲᛟᚾᚨᚾᛁ ᚲᛉᛁ ᛃᛖᛊᛏ ᛞᛟᛒᚱᛁ ᛒᛟ ᛟᛊᛏᚨᛏᚾᛟ ᛗᛟᛃᛖ ᛈᛚᚨᚾᛁ ᛗᚨᛃᚨ ᛏᛖᚾᛞᛖᚾᚲᛃᛖ ᛞᛟ ᚲᛟᚾᚲᛉᛖᚾᛟ ᛊᛁᛖ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᚾᛁᛖᛈᚱᛉᛁᛃᛖᛗᚾᛁᛖ ᚨᛚᛖ ᚾᛁᛖ ᛗᚢᛊᛁᛊᛉ ᛊᛁᛖ ᛗᚨᚱᛏᚹᛁᚲ ᚾᛁᛖ ᛉᚨᛗᛁᛖᚱᛉᚨᛗ ᚾᛁᚷᛞᛉᛁᛖ ᛉᚾᛁᚲᚨᚲ ᚨᚾᛁ ᚱᛟᛒᛁᚲ ᚾᛁᚲᛉᛖᚷᛟ ᚷᛚᚢᛈᛁᛖᚷᛟ ᚾᛟ ᛞᛟᛒᚱᛉᛖ ᚾᛁᚲᛉᛖᚷᛟ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᚷᛚᚢᛈᛁᛖᚷᛟ ᛈᚱᛉᛁᚾᚨᛃᛗᚾᛁᛖᛃ ᛏᚨᚲ ᛊᛁᛖ ᛈᛟᛊᛏᚨᚱᚨᛗ ᚹᛁᛖᛗ ᛏᚱᛟᚲᚺᛖ ᛗᛁ ᛟᛞᛒᛁᛚᛟ ᚷᛞᛁᛒᛁ ᛗᛟᛉᚾᚨ ᛒᛁᛚᛟ ᛈᛟ ᛈᚱᛟᛊᛏᚢ ᚱᛉᚢᚲᛁᚲ ᛉᚨᚲᛚᛖᚲᛁᛖ ᛁ ᛗᛁᛖᚲ ᛊᚹᛁᛖᛏᛁ ᛊᛈᛟᚲᛟᛃ ᛞᚨᚹᚾᛟ ᛒᛁᛗ ᛏᛟ ᛉᚱᛟᛒᛁᛚ
Odkryj wiadomość pozafabularną
Wiem, że się martwisz i przepraszam, że cię w to wciągnąłem. Nie mogę ci teraz powiedzieć, bo wtedy musiałbym opowiedzieć ci również o rzeczach, których wolałbym nie mówić nikomu. I wiem, że zaraz napiszesz, że przecież jesteśmy przyjaciółmi i że przyjaciele powinni sobie ufać, więc oszczędzę ci pergaminu: ufam ci, Sunny. Bardzo. Tylko nie wszystko zależy ode mnie i to jest najbardziej beznadziejna część całej tej sytuacji.
Nie wiem, czy wiem, co robię. To znaczy, mam pewien plan, ale nie jestem przekonany, czy jest dobry, bo ostatnio moje plany mają tendencję do kończenia się bardzo nieprzyjemnie. Ale nie musisz się martwić, nie zamierzam nigdzie znikać ani robić niczego głupiego. No dobrze, niczego bardzo głupiego. Przynajmniej tak się postaram. Wiem, trochę mi odbiło. Gdyby można było po prostu rzucić zaklęcie i mieć święty spokój, dawno bym to zrobił.
Ostatnie zdanie dopisałem z wewnętrznym ironicznym skrzywieniem, bo przynajmniej w tej kwestii nie miałem żadnych wątpliwości, więc nie zawahałem się, by to wysłać, prawie natychmiast dopisując resztę na drugiej karteczce.
ᛚᚢᛒᛁᛖ ᚲᛁᛖ ᚷᛚᚢᛈᛏᚨᛊᛁᛖ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᛁ ᛏᛖᛊᚲᚾᛁᛖ ᛁ ᛃᛖᛊᛏᛖᛗ ᛟᚲᚱᛟᛈᚾᛁᛗ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᚲᛁᛖᛚᛖᛗ ᛁ ᚹᚲᚨᛚᛖ ᚾᛁᛖ ᛈᛟᛞᛟᛒᚨ ᛗᛁ ᛊᛁᛖ ᛉᛖ ᛗᚢᛊᛟᛚᛖᛗ ᛊᛁᛖ ᛞᛟ ᛏᛖᚷᛟ ᛈᚱᛉᛁᛉᚾᚨᚲ ᚾᚨ ᛈᛖᚱᚷᚨᛗᛁᚾᛁᛖ ᚨᛚᛖ ᛈᛟᛏᛖᛗ ᛗᛟᛉᛖᛊᛉ ᛗᚾᛁᛖ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᚲᛟᛈᚾᚨᚲ ᛃᛖᛊᛚᛁ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᛒᛖᛞᛉᛁᛖᛊᛉ ᚲᚺᚲᛟᛚᚨ
ᛈᛟᛉᚨ ᛏᛁᛗ ᛈᚱᚢᛖ ᛃᚨ ᚲᛁᛖ ᛚᚢᛒᛁᛖ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᚹᛏᛖᛞᛁ ᚲᛁᛖᛞᛁ ᛗᛟᚹᛁᛊᛉ ᛉᛖ ᛗᛟᛃᛖ ᛈᛟᛗᛁᛊᛚᛁ ᛊᚨ ᚷᛚᚢᛈᛁᛖ ᚨ ᛏᛟ ᛉᛞᚨᚱᛉᚨ ᛊᛁᛖ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᚲᛉᛖᛊᛏᛟ ᚹᛁᛖᚲ ᚲᚺᛁᛒᚨ ᛗᛟᛉᛖᛊᛉ ᛊᛟᛒᛁᛖ ᚹᛁᛟᛒᚱᚨᛉᛁᚲ ᛃᚨᚲ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᛈᚱᛉᛖᛈᚱᚨᛊᛉᚨᛗ ᛟᛒᛁᛖᚲᚢᛃᛖ ᛉᛖ ᚲᛁᛖᛞᛁ ᛒᛖᛞᛖ ᛗᛟᚷᛚ ᚾᛁᛖ ᛒᛖᛞᛖ ᛃᚢᛉ ᛈᚱᛉᛖᛞ ᛏᛟᛒᚨ ᚾᛁᚲᛉᛖᚷᛟ ᚢᚲᚱᛁᚹᚨᛚ ᚾᛁᛖ ᛒᛖᛞᛖ ᚲᛁᛖ ᛏᚱᛉᛁᛗᚨᛚ ᚹ ᚾᛁᛖᚹᛁᛖᛞᛉᛁ
ᛃᚢᛉ ᚾᛁᛖ ᛊᛁᛖᛞᛉ ᚲᚨᛚᛁ ᚲᛉᚨᛊ ᚹ ᛒᛁᛒᛚᛟᛏᛖᚲᛖ ᛟᚲᛖᛃ ᛒᛟ ᛃᛖᛊᛉᚲᛉᛖ ᛉᚨᚲᛉᚾᛁᛖᛊᛉ ᚲᛉᛁᛏᚨᚲ ᚹᛊᛉᛁᛊᛏᚲᛁᛖ ᛏᛖ ᚾᚢᛞᚾᛖ ᚲᛊᛟᛉᚲᛁ ᛁ ᛉᛟᛊᛏᚨᚾᛁᛖᛊᛉ ᛈᚱᛖᚠᛖᚲᛏᛖᛗ ᚨᛚᛒᛟ ᚲᛁᛗᛊ ᚱᛟᚹᚾᛁᛖ ᛊᛏᚱᚨᛊᛉᚾᛁᛗ ᛗᛟᛉᛖᛊᛉ ᚲᛉᚨᛊᚨᛗᛁ ᛈᛟᛃᛊᚲ ᚾᚨ ᛒᛚᛟᚾᛟ ᚨᛚᛒᛟ ᛉᛃᛖᛊᚲ ᚲᛟᛊ ᛊᛚᛟᛞᚲᛁᛖᚷᛟ ᛃᚨ ᛏᛖᛉ ᛊᛈᚱᛟᛒᚢᛃᛖ ᚾᛁᛖ ᛒᛁᚲ ᛏᚨᚲᛁᛗ ᛁᛞᛟᛏᚨ ᚹᛁᛞᛉᛁᛊᛉ ᛗᚨᛗᛁ ᛈᛚᚨᚾ
Odkryj wiadomość pozafabularną
Lubię cię, głuptasie. Bardzo. I tęsknię. I jestem okropnym przyjacielem. I wcale nie podoba mi się, że musiałem się do tego przyznać na pergaminie, ale potem możesz mnie nawet kopnąć, jeśli bardzo będziesz chciała.
Poza tym PRUE, ja cię lubię nawet wtedy, kiedy mówisz, że moje pomysły są głupie, a to zdarza się bardzo często, więc chyba możesz sobie wyobrazić, jak bardzo. Przepraszam. Obiecuję, że kiedy będę mógł, nie będę już przed tobą niczego ukrywał. Nie będę cię trzymał w niewiedzy.
Już nie siedź cały czas w bibliotece, okej, bo jeszcze zaczniesz czytać wszystkie te nudne książki i zostaniesz prefektem albo kimś równie strasznym. Możesz czasami pójść na błonia. Albo zjeść coś słodkiego. Ja też spróbuję nie być takim idiotą. Widzisz? Mamy plan.
Ledwo wysłałem drugą karteczkę, profesor przestał pisać na tablicy i odwrócił się w stronę klasy, więc natychmiast pochyliłem głowę nad notatkami, chwytając je z taką gorliwością, jakbym przez ostatnie pół godziny nie zajmował się niczym innym. Nie miałem pojęcia, czy Prudence zdążyła przeczytać obie wiadomości, ale kiedy tylko nauczyciel ponownie odwrócił się do tablicy, zerknąłem w jej stronę, tym razem nawet nie próbowałem ukrywać, że czekałem na reakcję.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#10
Wczoraj, 20:19  ✶  

Być może nie powinna się do tego przyznawać, jednak nie potrafiła inaczej. Brakowało jej jego obecności, tak po prostu. Tego, że zawsze był obok, że wcale nie musieli ze sobą rozmawiać, żeby wiedzieć, że mogli na siebie liczyć. Dzięki temu, że do niej dzisiaj napisał nie czuła się już taka opuszczona. Wcale nie tak łatwo jej się było do tego przyznać, ale nie potrafiła pominąć tego fragmentu. Tęskniła za nim tak po prostu, więc o tym napisała. Nie spojrzała po tym wyznaniu za siebie, nie odwróciła się by zobaczyć jego reakcję na jej słowa. Być może trochę się bała tego, że pokazywała swoją słabość, jednak chyba nie powinna, czyż nie? Przecież byli przyjaciółmi, mogła mu w końcu powiedzieć o wszystkim, nawet przyznać się do tego, że bardzo, ale to bardzo jej go brakowało.

Nie zdarzyło się dotąd, aby musiała mu przypominać o tym, że jest jego przyjaciółką i może jej powiedzieć o wszystkim. Zazwyczaj to wychodziło samo z siebie, tak po prostu już mieli od początku ich znajomości, tym razem jednak wydawało jej się, że warto o tym wspomnieć, bo coś było nie tak. Na szczęście ustalili już, że nic się nie zmieniło. Nie chciał jej zostawić, nie chciał udawać, że się nie znają, po prostu miał jakiś gorszy moment. Pojawiły się jakieś komplikacje, o których jeszcze nie mógł jej powiedzieć. Nie, żeby ją to w pełni uspokoiło, bo zaczęła się zastanawiać nad tym w jakie kłopoty się wpakował i dlaczego od razu nie mógł jej wszystkiego wyśpiewać. Nie mogła jednak wątpić w jego ocenę sytuacji, przyjaźnili się, ufała mu - wiedziała, że gdy nadejdzie odpowiedni moment to wszystko jej opowie. Jakoś to przetrwa, chociaż naprawdę miała ochotę go bardzo dokładnie przepytać. Tyle, że ze sobą nie rozmawiali, no przynajmniej ostatnio, naprawdę cieszyła się, że przerwał milczenie i w końcu się do niej odezwał, to znaczy napisał, ale w sumie forma była jej w tej chwili naprawdę obojętna, bo to oznaczało, że jej rozważania były zupełnie niepotrzebne i niepoprawne. Kamień spadł jej z serca.

Pisała, bardzo długo kreśliła znaki, aby przekazać to, co miała do powiedzenia Aloysiusowi. Pewnie łatwiej byłoby im o tym wszystkim porozmawiać, ale skoro w tej chwili wybrali ten sposób komunikacji, to nie miała innego wyjścia. Później znowu machnęła różdżką, a kawałek pergaminu wzbił się w powietrze. Profesor odwrócił się w stronę uczniów w momencie w którym kartka lądowała na blacie przed Rookwoodem.


ᚹᛁᛖᛊᛉ ᛉᛖ ᛏᛟ ᛗᚾᛁᛖ ᚹᚲᚨᛚᛖ ᚾᛁᛖ ᚢᛊᛈᛟᚲᚨᛃᚨ ᛗᚨᚱᛏᚹᛁᛖ ᛊᛁᛖ ᛒᛟᛃᛖ ᛊᛁᛖ ᛟ ᚲᛁᛖᛒᛁᛖ ᚹ ᛏᛖᛃ ᚲᚺᚹᛁᛚᛁ ᛒᛟ ᚾᛁᛖ ᛒᚱᛉᛗᛁ ᛏᛟ ᛞᛟᛒᚱᛉᛖ ᛟᚲᛉᛁᚹᛁᛊᚲᛁᛖ ᚾᛁᛖ ᛒᛖᛞᛖ ᚾᚨ ᚲᛁᛖᛒᛁᛖ ᚾᚨᚲᛁᛊᚲᚨᚲ ᚢᚠᚨᛗ ᚲᛁ ᚹᛁᛖᛗ ᛉᛖ ᚹᛁᛒᛁᛖᚱᚨᛊᛉ ᚾᚨ ᛈᛖᚹᚾᛟ ᚾᚨᛃᛚᛖᛈᛊᛉᚨ ᛉ ᛗᛟᛉᛚᛁᚹᛟᛊᚲᛁ ᛗᚨᛗ ᚾᚨᛞᛉᛁᛖᛃᛖ ᛉᛖ ᚹᛊᛉᛁᛊᛏᚲᛟ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᛊᛉᛁᛒᚲᛟ ᛊᛁᛖ ᚢᛚᛟᛉᛁ ᛁ ᚹᛁᛃᚨᛊᚾᛁ
ᛏᚱᚢᛞᚾᛟ ᛃᛖᛊᛏ ᛗᛁ ᚲᛁ ᛃᚨᚲᚲᛟᛚᚹᛁᛖᚲ ᛈᛟᛗᛟᚲ ᛊᚲᛟᚱᛟ ᚾᛁᛖ ᛗᛟᛉᛖᛊᛉ ᛗᛁ ᛏᛖᚷᛟ ᚹᛁᛏᛚᚢᛗᚨᚲᛉᛁᚲ ᚨᛚᛖ ᚾᚨ ᛈᛖᚹᚾᛟ ᛉᚾᚨᛃᛞᛉᛁᛖᛊᛉ ᛃᚨᚲᛁᛖᛊ ᚱᛟᛉᚹᛟᛉᚨᚾᛁᛖ ᛃᛖᛊᛏᛖᛊ ᛈᚱᛉᛖᚲᛁᛉ ᛒᛁᛊᛏᚱᛁ ᛁ ᛗᚨᛞᚱᛁ ᛒᛟ ᛁᚾᚨᚲᛉᛖᛃ ᛒᛁᛗ ᛊᛁᛖ ᛉ ᛏᛟᛒᚨ ᚾᛁᛖ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᛉᚾᛁᛚᚨ ᛃᛖᛊᛚᛁ ᚲᛏᛟᚲᛟᛚᚹᛁᛖᚲ ᛗᛟᛚᛒᛁ ᛊᛟᛒᛁᛖ ᛈᛟᚱᚨᛞᛉᛁᚲ ᛉ ᚾᚨᛃᚹᛁᛖᚲᛊᛉᛁᛗ ᛈᚱᛟᛒᛚᛖᛗᛖᛗ ᛊᚹᛟᛏᚨ ᛏᛟ ᛒᛁᛚᛒᛁᛊ ᛏᛟ ᚹᛚᚨᛊᚾᛁᛖ ᛏᛁ ᚹᛁᛊᚺ


Odkryj wiadomość pozafabularną

Wiesz, że to mnie wcale nie uspokaja? Martwię się. Boję się o Ciebie w tej chwili, bo nie brzmi to dobrze. Oczywiście nie będę na Ciebie naciskać. Ufam Ci, wiem, że wybierasz na pewno najlepszą z możliwości. Mam nadzieję, że wszystko bardzo szybko się ułoży i wyjaśni.

Trudno jest mi Ci jakkolwiek pomóc, skoro nie możesz mi tego wytłumaczyć, ale na pewno znajdziesz jakieś rozwiązanie. Jesteś przecież bystry i mądry, bo inaczej bym się z Tobą nie przyjaźniła. Jeśli ktokolwiek miałby sobie poradzić z największym problemem świata to byłbyś to właśnie Ty Wish.


Ledwie skończyła pisać liścik dostała kolejny. Ponownie bardzo szybko go otworzyła i przeczytała zawartość. Uśmiechnęła się sama do siebie, kiedy zobaczyła, co ma jej do przekazania. Lubił ją, to było najważniejsze, naprawdę jej ulżyło. Zaczęła odpisywać niemalże od razu, nie mogła się powstrzymać.


ᚱᚨᚲᛉᛖᛃ ᚾᛁᛖ ᚹᛁᛒᛁᛖᚱᚨᛗ ᛈᚱᛉᛖᛗᛟᚲᛁ ᛈᛖᚹᚾᛁᛖ ᛒᛁᛗ ᚾᚨ ᚲᛁᛖᛒᛁᛖ ᛈᚨᛏᚱᛉᛁᛚᚨ ᛏᛁᛗ ᛟᚲᛖᚾᛟᛃᚨᚲᛁᛗ ᛊᛈᛟᛃᚱᛉᛖᚾᛁᛖᛗ ᚲᛉᛖᚷᛟ ᚾᛁᛖ ᛗᛟᚷᛖ ᛏᛖᚱᚨᛉ ᛉᚱᛟᛒᛁᚲ ᛒᛟ ᛃᛖᛊᛉᚲᛉᛖ ᚲᛏᛟᛊ ᛒᛁ ᛗᚾᛁᛖ ᚾᚨ ᛏᛁᛗ ᛈᚱᛉᛁᛚᚨᛈᚨᛚ ᚲᛟ ᚢᚹᚨᛉᚨᛗ ᛉᚨ ᛊᚲᚨᚾᛞᚨᛚᛁᚲᛉᚾᛖ ᛒᛟ ᛉᛞᛖᚲᛁᛞᛟᚹᚨᚾᛁᛖ ᚲᛁ ᛊᛁᛖ ᛏᛟ ᚾᚨᛚᛖᛉᛁ ᛃᚨᚲᛟᛊ ᛊᛟᛒᛁᛖ ᛃᛖᛞᚾᚨᚲ ᛉ ᛏᛁᛗ ᛈᛟᚱᚨᛞᛉᛖ ᚾᚨᛃᚹᚨᛉᚾᛁᛖᛃᛊᛉᛖ ᛉᛖ ᚹ ᚲᛟᚾᚲᚢ ᚹᛁᛖᛗ ᛉᛖ ᚹᛊᛉᛁᛊᛏᚲᛟ ᛗᛁᛖᛞᛉᛁ ᚾᚨᛗᛁ ᚹ ᛈᛟᚱᛉᚨᛞᚲᚢ
ᛞᛟᛒᚱᛉᛖ ᚹᛁᛖᛞᛉᛁᛖᚲ ᛉᛖ ᚾᛁᛖ ᛈᚱᛉᛖᛊᛉᚲᚨᛞᛉᚨ ᚲᛁ ᚲᛁᛖᛞᛁ ᛗᛟᚹᛁᛖ ᛉᛖ ᛗᚨᛊᛉ ᚷᛚᚢᛈᛁᛖ ᛈᛟᛗᛁᛊᛚᛁ ᛃᚨᚲ ᛞᛟᛏᚨᛞ ᚾᛁᚷᛞᛁ ᛟ ᛏᛁᛗ ᚷᛚᛟᛊᚾᛟ ᚾᛁᛖ ᛗᛟᚹᛁᛚᛖᛊ ᚹ ᛊᚢᛗᛁᛖ ᛏᛖᚱᚨᛉ ᛏᛖᛉ ᚾᛁᛖ ᛗᛟᚹᛁᛊᛉ ᚨᛚᛖ ᛃᛖᛞᚾᚨᚲ ᚾᚨ ᛈᛖᚹᚾᛟ ᛟ ᛏᛁᛗ ᚾᛁᛖ ᛉᚨᛈᛟᛗᚾᛖ ᛏᛖᛉ ᚲᛁᛖ ᛚᚢᛒᛁᛖ ᚹᛚᚨᛊᚲᛁᚹᛁᛖ ᛉᚨᚹᛊᛉᛖ ᛃᛖᛊᛏᛖᛊ ᚹ ᛊᚢᛗᛁᛖ ᛗᛟᛁᛗ ᚢᛚᚢᛒᛟᚾᛁᛗ ᚲᛉᛚᛟᚹᛁᛖᚲᛁᛖᛗ ᛏᛁᛚᚲᛟ ᚾᛁᛖ ᛗᛟᚹ ᛟ ᛏᛁᛗ ᛖᛚᛟᛊᛉᛟᚹᛁ ᛒᛟ ᛊᛁᛖ ᚾᚨ ᛗᚾᛁᛖ ᛟᛒᚱᚨᛉᛁ
ᚾᛁᛖ ᛒᛖᛞᛖ ᛈᚱᛖᚠᛖᚲᛏᛖᛗ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᛃᛖᛊᛚᛁ ᛈᚱᛉᛖᚲᛉᛁᛏᚨᛗ ᚹᛊᛉᛁᛊᛏᚲᛁᛖ ᚲᛊᛟᛉᚲᛁ ᚹ ᛒᛁᛒᛚᛟᛏᛖᚲᛖ ᚾᛁᛖ ᚾᚨᛞᚨᛃᛖ ᛊᛁᛖ ᛞᛟ ᛈᚱᛖᚠᛖᚲᛏᛟᚹᚨᚾᛟ ᚲᛁᛖᛊᛉᛁ ᛗᚾᛁᛖ ᛉᛖ ᛗᚨᛗᛁ ᛈᛚᚨᚾ ᛁ ᛉᛖ ᚹ ᚲᛟᚾᚲᚢ ᛉᚨᚲᛉᛖᛚᛟ ᛊᛁᛖ ᛉᚾᛟᚹᚢ ᚢᚲᛚᚨᛞᚨᚲ


Odkryj wiadomość pozafabularną

Raczej nie wybieram przemocy. Pewnie bym na Ciebie patrzyła tym oceniającym spojrzeniem, czego nie mogę teraz zrobić, bo jeszcze ktoś by mnie na tym przyłapał, co uważam za skandaliczne, bo zdecydowanie Ci się to należy. Jakoś sobie jednak z tym poradzę. Najważniejsze, że w końcu wiem, że wszystko między nami w porządku.

Dobrze wiedzieć, że nie przeszkadza Ci, kiedy mówię, że masz głupie pomysły. Jak dotąd nigdy o tym głośno nie mówiłeś, w sumie teraz też nie mówisz, ale jednak na pewno o tym nie zapomnę. Też Cię lubię właściwie zawsze, jesteś w sumie moim ulubionym człowiekiem (tylko nie mów o tym Eliaszowi, bo się na mnie obrazi).

Nie będę prefektem, nawet jeśli przeczytam wszystkie książki w bibliotece, nie nadaje się do prefektowania. Cieszy mnie, że mamy plan, i że w końcu zaczęło się znowu układać.


Zajęło jej to dłuższą chwilę, ale wyrobiła się przed końcem lekcji. Upewniła się, że profesor odwrócił się do uczniów plecami, a później posłała do Aloysiusa kawałek pergaminu.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (5776), Prudence Fenwick (3468)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa