• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[1953-1954] The unbearable unreadability of being | Aloysius, Prudence

[1953-1954] The unbearable unreadability of being | Aloysius, Prudence
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#11
Dzisiaj, 01:58  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: Dzisiaj, 01:59 przez Benjy Fenwick.)  
Posławszy liścik za liścikiem w kierunku Prue, nie odwróciłem już od niej wzroku, tylko spoglądałem wprost na nią, czekając na jakąś reakcję, zacząłem więc wiercić się na krześle, zanim jeszcze kartka z odpowiedzią dotarła na mój blat, co było dość niefortunne, ponieważ profesor właśnie odwracał się od tablicy i przez sekundę miałem wrażenie, że zaraz przyłapie mnie na całej tej korespondencji, po czym odbierze mi pergamin, przeczyta go na głos i urządzi nam obojgu wykład o tym, że lekcje nie służyły do prowadzenia prywatnej poczty. Mogłem przynajmniej spróbować skupić się na wykładzie, szczególnie że zdążył już dwa razy spojrzeć w moją stronę, ale uznałem, że najważniejszym zagadnieniem - nawet jeśli nie omawianym tego dnia na zajęciach - było to, czy Prue odpisze mi jeszcze przed dzwonkiem. Najgorsze było chyba to, że nie umiałem nawet powiedzieć, jak bardzo mi tego brakowało, nie chodziło wyłącznie o rozmowy, które teraz nadrabialiśmy skrawkami pergaminu, tylko o zwyczajną obecność mojej najlepszej przyjaciółki, o możliwość odwrócenia się do niej z jakąś kompletną bzdurą, zanim zdążyłem ją zapomnieć. Kiedyś wystarczyło, że siedziała gdzieś w pobliżu, żebym miał pewność, że wszystko wyglądało tak, jak powinno, teraz nie było już tak prosto. Na szczęście ciasno zwinięty kawałek papieru wylądował przede mną już po tym, gdy nauczyciel zdążył odwrócić wzrok, więc mogłem pochylić się nad nią i rozprostować wiadomość pod osłoną podręcznika. Opuściłem głowę, udając wyjątkowo pilnego studenta, który właśnie natrafił na niezwykle interesujący fragment, podczas gdy w rzeczywistości przeczytałem pierwsze zdanie dwa razy, potem następne, aż dotarłem do końca i poczułem, że coś nieprzyjemnie ścisnęło mnie pod żebrami. Właściwie już teraz rozumiałem, dlaczego tak trudno było jej po prostu czekać - Prue się o mnie martwiła, naprawdę się martwiła, czemu nie pomagało to, że przecież nie miała pojęcia, co właściwie się działo, i że musiała zadowolić się moimi pokrętnymi zapewnieniami, iż wszystko kiedyś jej wyjaśnię - sam pewnie zachowywałbym się podobnie, gdyby nagle zaczęła znikać z miejsc, w których zwykle można było ją znaleźć, przestała ze mną rozmawiać, a potem przysłałaby mi kilka zdań, z których wynikałoby głównie tyle, że coś było nie tak, ale nie mogła mi powiedzieć, co takiego. Pewnie doprowadziłbym ją do szału, próbując wyciągnąć z niej odpowiedź.
Sięgnąłem po pióro i zacząłem odpisywać - tym razem nie chciałem wysyłać jej kilku chaotycznych zdań, z których każde mówiłoby właściwie to samo - musiałem przyznać, że nie byłem w tym najlepszy, ale przynajmniej mogłem spróbować. Przesunąłem końcówkę niżej, maczając ją w atramencie i próbując zebrać myśli w słowa. Gdyby wiedziała, ile razy w ciągu ostatnich dni nie potrafiłem poradzić sobie z najprostszymi sprawami, być może musiałaby zrewidować swoją opinię, ale na szczęście nadal mnie lubiła.
ᚹᛁᛖᛞᛉᛟᛚᛖᛗ ᛉᛖ ᛊᛁᛖ ᛉᛖ ᛗᚾᚨ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᛉᚾᛁᛊᛉ ᛞᛚᚨ ᛗᛟᛃᛖᚷᛟ ᚹᛁᛒᛁᛏᚾᛖᚷᛟ ᛁᚾᛏᛖᛚᛖᚲᛏᚢ ᚹᚱᛖᛊᛉᚲᛁᛖ ᚹᛁᛊᛉᛚᛟ ᚾᚨ ᛃᚨᚹ ᚨ ᛃᚨ ᚷᛚᚢᛈᛁ ᛗᛁᛊᛚᚨᛚᛖᛗ ᛉᛖ ᚲᚺᛟᛞᛉᛁ ᛟ ᛗᛟᛃᛖ ᛈᛁᛖᚲᚾᛖ ᛟᚲᛉᛁ ᛁ ᚾᛁᛖᛈᚱᛉᛖᚲᛁᛖᛏᚾᛁ ᛏᚨᛚᛖᚾᛏ ᛞᛟ ᚹᛁᚷᚱᛁᚹᚨᚾᛟ ᛉᚨᚲᛚᚨᛞᛟᚹ ᛃᛖᛊᛉᚲᛉᛖ ᛏᚱᛟᚲᚺᛖ ᛁ ᛉᚨᚲᛉᚾᛖ ᚲᚺᛟᛞᛉᛁᚲ ᛈᛟ ᛉᚨᛗᚲᚢ ᛉ ᛉᚨᛞᚨᚱᛏᛁᛗ ᚾᛟᛊᛖᛗ ᚹᛏᛖᛞᛁ ᛒᛖᛞᛉᛁᛖᛊᛉ ᛗᚢᛊᛟᛚᚨ ᛗᚾᛁᛖ ᛊᛈᚱᛟᚹᚨᛞᛉᚨᚲ ᚾᚨ ᛉᛁᛖᛗᛁᛖ ᚨᛚᛖ ᛞᛉᛁᛖᚲᚢᛃᛖ ᛉᚨ ᛏᛟ ᛉᛖ ᛗᛁ ᚢᚠᚨᛊᛉ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᚲᛁᛖᛞᛁ ᛉᚨᚲᚺᛟᚹᚢᛃᛖ ᛊᛁᛖ ᛟᚲᚱᛟᛈᚾᛁᛖ ᚾᛁᛖ ᚹᛁᛖᛗ ᚲᛉᛁᛗ ᛊᛟᛒᛁᛖ ᚾᚨ ᚲᛁᛖᛒᛁᛖ ᛉᚨᛊᛚᚢᛉᛁᛚᛖᛗ ᚨᛚᛖ ᛗᚨᛗ ᚾᚨᛞᛉᛁᛖᛃᛖ ᛉᛖ ᚾᛁᚷᛞᛁ ᚾᛁᛖ ᛈᚱᛉᛖᛊᛏᚨᚾᛁᛖᛊᛉ ᛒᛁᚲ ᛗᛟᛃᚨ ᛈᚱᛉᛁᛃᚨᚲᛟᛚᚲᚨ ᚲᚺᚲᛟᛚᛒᛁᛗ ᛉᛖᛒᛁᛊ ᛗᛟᚷᛚᚨ ᛗᛁ ᛏᛖᚱᚨᛉ ᛈᛟᛗᛟᚲ ᚨᛚᛖ ᚾᛁᛖ ᛗᛟᚷᛖ ᚲᛁᛖ ᚹ ᛏᛟ ᛗᛁᛖᛊᛉᚨᚲ ᚹᛁᛖᛗ ᛉᛖ ᚲᛁᛖ ᛏᛟ ᛉᛚᛟᛊᚲᛁ ᛒᛟ ᚷᛞᛁᛒᛁ ᚱᛟᛚᛖ ᛊᛁᛖ ᛟᛞᚹᚱᛟᚲᛁᛚᛁ ᛊᚨᛗ ᛈᛖᚹᚾᛁᛖ ᛃᚢᛉ ᛞᚨᚹᚾᛟ ᛈᚱᛟᛒᛟᚹᚨᛚᛒᛁᛗ ᚹᛚᚨᛗᚨᚲ ᛊᛁᛖ ᛞᛟ ᛏᚹᛟᛃᛖᛃ ᚷᛚᛟᚹᛁ ᛉᛖᛒᛁ ᛞᛟᚹᛁᛖᛞᛉᛁᛖᚲ ᛊᛁᛖ ᚲᛟ ᚢᚲᚱᛁᚹᚨᛊᛉ ᚾᚨ ᚱᚨᛉᛁᛖ ᛗᚢᛊᛁᛊᛉ ᛗᛁ ᛏᛁᛚᚲᛟ ᛟᛒᛁᛖᚲᚨᚲ ᛉᛖ ᚾᛁᛖ ᛒᛖᛞᛉᛁᛖᛊᛉ ᛊᛁᛖ ᛉᚨ ᛒᚨᚱᛞᛉᛟ ᛗᚨᚱᛏᚹᛁᚲ ᚹᛁᛖᛗ ᛚᚨᛏᚹᛁᛖᛃ ᛈᛟᚹᛁᛖᛞᛉᛁᛖᚲ ᚾᛁᛉ ᛉᚱᛟᛒᛁᚲ ᚨᛚᛖ ᛊᛈᚱᛟᛒᚢᛃ ᛈᚱᛟᛊᛉᛖ
Odkryj wiadomość pozafabularną
Wiedziałem, że się ze mną przyjaźnisz dla mojego wybitnego intelektu. Wreszcie wyszło na jaw. A ja głupi myślałem, że chodzi o moje piękne oczy i nieprzeciętny talent do wygrywania zakładów. Jeszcze trochę i zacznę chodzić po zamku z zadartym nosem, wtedy będziesz musiała mnie sprowadzać na ziemię. Ale dziękuję. Za to, że mi ufasz, nawet kiedy zachowuję się okropnie. Nie wiem, czym sobie na ciebie zasłużyłem, ale mam nadzieję, że nigdy nie przestaniesz być moją przyjaciółką. Chciałbym, żebyś mogła mi teraz pomóc, ale nie mogę cię w to mieszać. Wiem, że cię to złości, bo gdyby role się odwróciły, sam pewnie już dawno próbowałbym włamać się do twojej głowy, żeby dowiedzieć się, co ukrywasz. Na razie musisz mi tylko obiecać, że nie będziesz się za bardzo martwić. Wiem, łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale spróbuj, proszę.
Przeczytałem jeszcze raz ostatnie zdanie, skrzywiłem się na własną nieporadność i odłożyłem pióro, aby zamienić je na różdżkę i odesłać karteczkę, po czym wsunąłem dłonie pod blat, żeby nie zacząć nerwowo stukać palcami i spojrzałem na zegar - do końca lekcji zostało stanowczo za mało czasu, a jednak czekałem na odpowiedź Prue, zastanawiając się, czy nie napisałem czegoś śmiertelnie głupiego. Właściwie napisałem już tyle głupich rzeczy, że trudno było mi ustalić, która z nich mogła przeważyć szalę. Zdecydowanie lepiej radziłem sobie z mówieniem niż z pisaniem, zwłaszcza kiedy próbowałem jednocześnie przeprosić, uspokoić Prue i zapewnić ją, że nie zamierzałem już znikać.
Przebiegłem wzrokiem po runach, najpierw szybko, później wracając do kilku fragmentów, przy których nie byłem pewien, czy dobrze odczytałem zapis - przy przemocy prychnąłem cicho pod nosem i musiałem zasłonić usta dłonią, żeby nie zwrócić na siebie uwagi - wstrzymałem się z tym z wysiłkiem, który uważałem za godny co najmniej pięciu punktów dla Gryffindoru. Niestety, zanim zdążyłem zabrać się za odpisywanie, profesor oznajmił koniec lekcji, czym skutecznie pokrzyżował mi plany. Zostałem jeszcze moment przy ławce, pakując książki do torby i zastanawiając się, czy powinienem mimo wszystko spróbować przesłać Pruey kilka słów, ale uczniowie już podnosili się z miejsc, krzesła przesuwały się po podłodze, ktoś niemal potrącił łokciem mój kałamarz, więc ostatecznie dałem sobie spokój. Nie chciałem zresztą wysyłać jej kolejnej wiadomości napisanej w pośpiechu, zwłaszcza że miałem do powiedzenia znacznie więcej, niż dało się zmieścić w paru znakach. Wychodząc z sali, zerknąłem więc w stronę rzędu, w którym siedziała, próbując złapać spojrzenie Prudence i dać jej znać choćby krótkim gestem, że zamierzałem to zrobić później.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#12
Dzisiaj, 01:59  ✶  
Przeczytałem tamtą wiadomość więcej niż raz, za pierwszym razem poczułem ulgę, za drugim zrobiło mi się głupio, że doprowadziłem do sytuacji, w której musiała mi przypominać o wartości naszej relacji, za trzecim natomiast uznałem, że chyba powinienem przestać się nad sobą użalać i po prostu jakoś to naprawić. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, zwłaszcza kiedy nawet zwykłe przeprosiny potrafiły plątać mi się w głowie, jednak gdy tylko znalazłem okazję, pospiesznie naskrobałem odpowiedź i wysłałem ją do wieży Ravenclawu przy pomocy sowy. Przynajmniej tyle mogłem z siebie dać, skoro przez ostatnie tygodnie nie potrafiłem zachowywać się jak porządny przyjaciel.
ᚲᛉᛖᚲᚨᛃ ᚲᛉᛖᚲᚨᛃ ᚲᚺᚲᛖᛊᛉ ᛗᛁ ᛈᛟᚹᛁᛖᛞᛉᛁᛖᚲ ᛉᛖ ᛉᚨᛗᛁᛖᚱᛉᚨᛊᛉ ᛟᛊᛉᚲᛉᛖᛞᛉᛁᚲ ᛗᛁ ᛈᚱᛉᛖᛗᛟᚲᛁ ᚨᛚᛖ ᚾᚨᛞᚨᛚ ᛒᛖᛞᛉᛁᛖᛊᛉ ᛈᚨᛏᚱᛉᛖᚲ ᚾᚨ ᛗᚾᛁᛖ ᚹ ᛏᛖᚾ ᛊᛈᛟᛊᛟᛒ ᛏᛟ ᛟᚲᚱᛟᛈᚾᛖ ᚹᛟᛚᛖ ᛃᚢᛉ ᛊᛉᛚᚨᛒᚨᚾ ᛈᚱᛉᛁᚾᚨᛃᛗᚾᛁᛖᛃ ᚹᛟᛞᛟᛗᛟ ᚲᛁᛖᛞᛁ ᛊᛁᛖ ᚲᛟᚾᚲᛉᛁ ᛈᚨᛗᛁᛖᛏᚨᛊᛉ ᛃᚨᚲ ᛏᚨᛗᛏᛖᚾ ᚲᚺᛚᛟᛈᚨᚲ ᛉ ᛞᚱᚢᚷᛁᛖᚷᛟ ᚱᛟᚲᚢ ᛈᚱᛟᛒᛟᚹᚨᛚ ᚲᛁᛖ ᛈᚱᛉᛖᛈᚱᛟᛊᛁᚲ ᚨ ᛏᛁ ᛏᛁᛚᚲᛟ ᚢᚾᛟᛊᛚᚨᛊ ᛒᚱᛖᚹ ᛗᛁᛊᛚᚨᛚᛖᛗ ᛉᛖ ᛉᚨᚱᚨᛉ ᛉᚨᚲᛉᚾᛁᛖ ᛈᛁᛊᚨᚲ ᛏᛖᛊᛏᚨᛗᛖᚾᛏ
ᛞᛟ ᛞᛉᛁᛊ ᚾᛁᛖ ᚹᛁᛖᛗ ᚲᛟ ᛗᚢ ᛈᛟᚹᛁᛖᛞᛉᛟᛚᚨᛊ ᚨᛚᛖ ᛟᛞᚲᚨᛞ ᛏᛟ ᛊᛁᛖ ᚹᛁᛞᚨᚱᛉᛁᛚᛟ ᛉᚨᚲᚺᛟᚹᚢᛃᛖ ᛊᛁᛖ ᛏᚨᚲ ᛃᚨᚲᛒᛁᛊ ᛗᛟᛚᚨ ᚹ ᚲᛁᛖᛊᛉᛖᚾᛁ ᛃᛖᚷᛟ ᚾᚨᛉᚹᛁᛊᚲᛟ ᚾᚨ ᛚᛁᛊᚲᛁᛖ ᛟᛊᛟᛒ ᛞᛟ ᛟᛞᛊᛏᚱᛉᛖᛚᛖᚾᛟ ᚾᛁᛖ ᚲᚺᚲᛖ ᚹᛁᛖᛞᛉᛁᛖᚲ ᚹᛟᛚᛖ ᛒᛁᚲ ᛏᚹᛟᛁᛗ ᚢᛚᚢᛒᛟᚾᛁᛗ ᚲᛉᛚᛟᚹᛁᛖᚲᛁᛖᛗ ᛁ ᛉᛁᚲ ᛞᛚᚢᚷᛟ ᚾᛁᛖ ᛗᚨᚱᛏᚹ ᛊᛁᛖ ᚾᛁᛖ ᛈᛟᚹᛁᛖᛗ ᛖᛚᛟᛊᛉᛟᚹᛁ ᚹ ᚲᚨᛉᛞᛁᛗ ᚱᚨᛉᛁᛖ ᚲᛁᛖᛊᛉᛖ ᛊᛁᛖ ᛉᛖ ᛉᚾᛟᚹᚢ ᛉᛖ ᛗᚾᚨ ᚱᛟᛉᛗᚨᚹᛟᛊᛉ ᛈᚱᚢᛖᛁ
ᚾᛁᛖ ᚹᛁᛖᛗ ᚲᛉᛁ ᚹᛁᛞᛉᛟᛚᚨᛊ ᛈᚱᛟᚷᚾᛟᛉᛖ ᚨᛚᛖ ᚹᛁᚷᛚᚨᛞᚨ ᚾᚨ ᛏᛟ ᛉᛖ ᛈᛟᛞᚲᛉᚨᛊ ᛈᛁᛖᚱᚹᛊᛉᛖᚷᛟ ᛗᛖᚲᛉᚢ ᛉᚨᛗᛟᛊᛏ ᛚᚨᛏᚨᚲ ᛒᛖᛞᛉᛁᛖᛗᛁ ᛈᛚᛁᚹᚨᚲ ᛒᛖᛞᛉᛁᛖᛊᛉ
Odkryj wiadomość pozafabularną
Czekaj, czekaj. Chcesz mi powiedzieć, że zamierzasz oszczędzić mi przemocy, ale nadal będziesz patrzeć na mnie w ten sposób? To okropne. Wolę już szlaban, przynajmniej wiadomo, kiedy się kończy. Pamiętasz, jak tamten chłopak z drugiego roku próbował cię przeprosić, a ty tylko uniosłaś brew? Myślałem, że zaraz zacznie pisać testament.
Do dziś nie wiem, co mu powiedziałaś, ale odkąd to się wydarzyło, zachowuje się tak, jakbyś miała w kieszeni jego nazwisko na liście osób do odstrzelenia. Nie chcę wiedzieć. Wolę być twoim ulubionym człowiekiem i żyć długo. Nie martw się, nie powiem Eliaszowi.
W każdym razie cieszę się, że znowu ze mną rozmawiasz, Pruey. Nie wiem, czy widziałaś prognozę, ale wygląda na to, że podczas pierwszego meczu zamiast latać, będziemy pływać. Będziesz?
Uśmiechnąłem się pod nosem, obserwując odlatującego ptaka, bo doskonale potrafiłem sobie wyobrazić, jak wyglądałaby reprymenda z jej strony, gdyby mogła mi ją teraz wygłosić osobiście - pewnie miałbym ochotę się bronić, pewnie nie miałbym żadnych sensownych argumentów, a ostatecznie i tak uznałbym, że miała wiele racji - w końcu potrafiłem przyznać się przed nią do błędu, byliśmy przyjaciółmi.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: Erik Longbottom, Prudence Fenwick, 3 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (5776), Prudence Fenwick (3468)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa