04.04.2023, 12:30 ✶
W bezustannej gonitwie za zadowalaniem swych krewnych i wpasowywaniu się w kręgi, w jakich przyszło im się urodzić, łatwo było zatracić samego siebie. Fałszywe Twarze, tak nazywał w myślach ludzi krążących wokół niego podczas bankietów, nie zapominając ani na moment, że on także jest jedną z nich. Gardził nimi i gardził sobą za to, jak desperacko pragnął zostać uznany przez magiczną socjetę, mimo, że dar aurowidzenia pozwalał mu dojrzeć, z kim miał do czynienia naprawdę; widział onyks nienawiści okalającą sylwetkę filantropa i rubin pożądania płonący pomiędzy zamężną damą i kuzynem jej męża, zdarzyło mu się zobaczyć kolor urazy maskowany uśmiechem oraz zazdrość wylewającą się zza fasady szcztucznych komplementów.
Teraz też był w stanie dostrzec duszę swej rozmówczyni - czarną, lecz nie tak gęsto smolistą, a połyskującą, zupełnie tak, jakby czaiła się pod nią inna barwa, którą należy wydobyć. Zaintrygowany przysunął się do niej jeszcze bliżej, znacznie bliżej niż nakazywał obyczaj, ale oszołomiony alkoholem zdawał się w ogóle nie zwracać uwagi na to, co powiedzą inni klienci pubu. Oni zresztą pochłonięci byli swoimi sprawami, nie zwracając uwagi na parę siedzącą przy barze, a sam barman, który z wyrozumiałością wysłuchiwał historii Perseusa i przytakiwał w odpowiednich momentach, udał się teraz na drugi koniec lady, gdzie obsługiwał innych klientów.
Wyglądało na to, że zostali sami, o ile można być samym pośród otaczajacego gwaru rozmów.
Nie jestem odważny, chciał odpowiedzieć, ale słowa uwięzły mu w gardle. Miał w sobie dość siły, aby przyznać się do słabości względem kobiet podobnych Vesperze, ale czy rzeczywiście czyniło go to odważnym? Zamyślił się. Nie, odwaga nie była jedną z jego cnót, o czym dobitnie świadczył fakt, że nikomu, nawet swojemu najbliższemu przyjacielowi i siostrze, której serce biło w tej sam rytm, nie zwierzył się z trawiącej jego ciało choroby.
Nie odpowiedział jej więc na wzmiankę o odwadze - nie miał ku temu sposobności, bowiem w tej samej chwili panna (a może pani? nie był pewien, jak powinien się do niej zwracać) Rookwood pochyliła się w jego stronę, prezentując swe wdzięki w pełnej okazałości. Przełknął nerwowo ślinę i posłał jej głupawy uśmiech, gdy jego wzrok zatrzymał się nieco dłużej na dekolcie, a zaraz potem ich oczy spotkały się ze sobą i Persesuw poczuł, że spada w dół, prosto w studnie jej tęczówek. Niechętnie oderwał od niej spojrzenie, by zamówić jeszcze jeden trunek - szkocką dla nich dwojga, bowiem po popijanym przez Blacka piwie została w międzyczasie samotna piana na dnie kufla.
Zazdrżał, gdy ich kolana się zetknęły, z trudem powtrzymując się przed objęciem jej bioder swoimi dłońmi. Zamiast tego chwycił szklankę z przyniesionym przez barmana alkoholem i uniósł ją do kolejnego tastu.
— Wyjść z tego pubu z tobą — odpowiedział jej nieco bardziej arogancko, niżby sobie tego życzył, lecz całkowicie szczerze. Czy nie zauważała, jak tęsknie wodził za nią wzrokiem po powrocie z Paryża, a potem - gdy zmuszono go do ślubu z inną - odwracał się, by nie sprawić przykrości swej młodej małżonce faktem, że pragnął innej?
— Więc jak będzie? — zapytał zaczepnie, jakby rzucał jej wyzwanie.
Teraz też był w stanie dostrzec duszę swej rozmówczyni - czarną, lecz nie tak gęsto smolistą, a połyskującą, zupełnie tak, jakby czaiła się pod nią inna barwa, którą należy wydobyć. Zaintrygowany przysunął się do niej jeszcze bliżej, znacznie bliżej niż nakazywał obyczaj, ale oszołomiony alkoholem zdawał się w ogóle nie zwracać uwagi na to, co powiedzą inni klienci pubu. Oni zresztą pochłonięci byli swoimi sprawami, nie zwracając uwagi na parę siedzącą przy barze, a sam barman, który z wyrozumiałością wysłuchiwał historii Perseusa i przytakiwał w odpowiednich momentach, udał się teraz na drugi koniec lady, gdzie obsługiwał innych klientów.
Wyglądało na to, że zostali sami, o ile można być samym pośród otaczajacego gwaru rozmów.
Nie jestem odważny, chciał odpowiedzieć, ale słowa uwięzły mu w gardle. Miał w sobie dość siły, aby przyznać się do słabości względem kobiet podobnych Vesperze, ale czy rzeczywiście czyniło go to odważnym? Zamyślił się. Nie, odwaga nie była jedną z jego cnót, o czym dobitnie świadczył fakt, że nikomu, nawet swojemu najbliższemu przyjacielowi i siostrze, której serce biło w tej sam rytm, nie zwierzył się z trawiącej jego ciało choroby.
Nie odpowiedział jej więc na wzmiankę o odwadze - nie miał ku temu sposobności, bowiem w tej samej chwili panna (a może pani? nie był pewien, jak powinien się do niej zwracać) Rookwood pochyliła się w jego stronę, prezentując swe wdzięki w pełnej okazałości. Przełknął nerwowo ślinę i posłał jej głupawy uśmiech, gdy jego wzrok zatrzymał się nieco dłużej na dekolcie, a zaraz potem ich oczy spotkały się ze sobą i Persesuw poczuł, że spada w dół, prosto w studnie jej tęczówek. Niechętnie oderwał od niej spojrzenie, by zamówić jeszcze jeden trunek - szkocką dla nich dwojga, bowiem po popijanym przez Blacka piwie została w międzyczasie samotna piana na dnie kufla.
Zazdrżał, gdy ich kolana się zetknęły, z trudem powtrzymując się przed objęciem jej bioder swoimi dłońmi. Zamiast tego chwycił szklankę z przyniesionym przez barmana alkoholem i uniósł ją do kolejnego tastu.
— Wyjść z tego pubu z tobą — odpowiedział jej nieco bardziej arogancko, niżby sobie tego życzył, lecz całkowicie szczerze. Czy nie zauważała, jak tęsknie wodził za nią wzrokiem po powrocie z Paryża, a potem - gdy zmuszono go do ślubu z inną - odwracał się, by nie sprawić przykrości swej młodej małżonce faktem, że pragnął innej?
— Więc jak będzie? — zapytał zaczepnie, jakby rzucał jej wyzwanie.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory