25.03.2023, 15:09 ✶
Zaczęło się.
Serce Brenny przyspieszyło bieg. Pomyślała o tych wszystkich, którzy tu byli i których kochała. O tych, za których czuła się odpowiedzialna lub którzy byli jej bliscy, bo poznała ich w tych dawnych czasach, gdy wszystko było prostsze..
Tak bardzo was kocham.
A potem liczyło się już tylko tu i teraz. Różdżka, na której zaciskała palce. Lewa ręka, odruchowo uniesiona, przedramieniem do przodu, by osłaniać twarz i nie pozwolić sobie wytrącić różdżki, bo wiedziała, że zaraz wybuchnie panika. Wyciągnęła rękę, próbując puścić w niebo pomarańczowe iskry, o których wspominała na ich małym zebraniu.
- Opuścić teren sabatu!– krzyknęła, licząc, że może to pomoże komuś szybciej sobie uświadomić, że pora uciekać. Później pozostawało postarać się nie upaść i nie dać się pociągnąć gdzieś ku Kniei. Ku jej zdziwieniu, panika nie wynikała jednak z tego, że na polanę wpadli śmierciożercy. Było tylko światło, pękająca ziemia… rozejrzała się, próbując dostrzec, gdzie było najjaśniejsze i przy okazji nie wejść w nie. Widziała snop światła – nie miała jednak pojęcia, z czego promieniuje i rzucił się tam Atreus.
Potrafi wchłaniać magię.
Spróbuje posiąść moc ognisk.
Czy jeśli zaatakują źródła to coś da? Czy jeśli się rozdzielą i spróbują rzucić rozproszenie ze wszystkich stron, uda się to przerwać? Machnęła różdżką – nie liczyła, że to wiele da, ale chciała sprawdzić, jak światło reaguje na magię rozpraszającą.
- Moody! Będą czegoś próbowali przy ogniu! – zawołała, niepewna, czy Steward po zebraniu zdążył przekazać mu szczegóły.
Być może było to samobójstwo, ale obejrzała się ku ognisku. Jeszcze nie zamierzała stąd uciekać.
Ek: eliksir odporności na ogień (podwójna porcja + zapasowa), eliksir uzupełniający krewx3(od Nory), różdżka, pejcz goblina(XD), bandaże, różdżka. Na polanie: ukryte trzy świstokliki.
Serce Brenny przyspieszyło bieg. Pomyślała o tych wszystkich, którzy tu byli i których kochała. O tych, za których czuła się odpowiedzialna lub którzy byli jej bliscy, bo poznała ich w tych dawnych czasach, gdy wszystko było prostsze..
Tak bardzo was kocham.
A potem liczyło się już tylko tu i teraz. Różdżka, na której zaciskała palce. Lewa ręka, odruchowo uniesiona, przedramieniem do przodu, by osłaniać twarz i nie pozwolić sobie wytrącić różdżki, bo wiedziała, że zaraz wybuchnie panika. Wyciągnęła rękę, próbując puścić w niebo pomarańczowe iskry, o których wspominała na ich małym zebraniu.
- Opuścić teren sabatu!– krzyknęła, licząc, że może to pomoże komuś szybciej sobie uświadomić, że pora uciekać. Później pozostawało postarać się nie upaść i nie dać się pociągnąć gdzieś ku Kniei. Ku jej zdziwieniu, panika nie wynikała jednak z tego, że na polanę wpadli śmierciożercy. Było tylko światło, pękająca ziemia… rozejrzała się, próbując dostrzec, gdzie było najjaśniejsze i przy okazji nie wejść w nie. Widziała snop światła – nie miała jednak pojęcia, z czego promieniuje i rzucił się tam Atreus.
Potrafi wchłaniać magię.
Spróbuje posiąść moc ognisk.
Czy jeśli zaatakują źródła to coś da? Czy jeśli się rozdzielą i spróbują rzucić rozproszenie ze wszystkich stron, uda się to przerwać? Machnęła różdżką – nie liczyła, że to wiele da, ale chciała sprawdzić, jak światło reaguje na magię rozpraszającą.
- Moody! Będą czegoś próbowali przy ogniu! – zawołała, niepewna, czy Steward po zebraniu zdążył przekazać mu szczegóły.
Być może było to samobójstwo, ale obejrzała się ku ognisku. Jeszcze nie zamierzała stąd uciekać.
Rzut PO 1d100 - 99
Sukces!
kształtowanie, pomarańczowe iskrySukces!
Rzut N 1d100 - 47
Slaby sukces...
rozproszenie, próba sprawdzenia, jak światło wychodzące spod ziemi w pobliżu na to reagujeSlaby sukces...
Ek: eliksir odporności na ogień (podwójna porcja + zapasowa), eliksir uzupełniający krewx3(od Nory), różdżka, pejcz goblina(XD), bandaże, różdżka. Na polanie: ukryte trzy świstokliki.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.