26.03.2023, 00:03 ✶
I wreszcie nadeszło to, co nieuniknione. W ferworze chaosu i paniki, Voldemort zaszczycił swoją obecnością Beltane. Patrick nie musiał nawet krzyczeć. Ludzie sami zaczęli uciekać. On tylko rozglądał się niespokojnie, próbując zobaczyć jak najwięcej i jak najwięcej zrozumieć. Był popychany, ale manewrował nogami jedynie na tyle, byle nie upaść i nie dać się stratować.
Patrzył na wydobywające się spod ziemi cztery snopy światła, myśląc o tym, że śmierciożercom jednak się udało. W pierwszej sekundzie, nawet nie zrozumiał, że to była ich sprawka. To te piąte, krzywe, robiące zamieszanie, podpowiedziało mu, że maczali w tym palce.
Posłał Victorii szybkie spojrzenie, które po chwili objęło również i przepchniętą ku nim Mavelle. W chwili, w której napierał na nich tłum uciekających, po prostu złapał obie kobiety za ręce, byle zatrzymać je przy sobie.
- Nic wam nie jest? – zapytał odruchowo, puszczając je, gdy trochę się rozluźniło. – Voldemort będzie coś kombinował z ogniskiem. Biegniemy tam! – wskazał na miejsce, gdzie skrzyło się piąte, krzywe światło.
Steward ruszył w tamtym kierunku. Biegnąc, starał się na nikogo nie wpaść. Jeśli trzeba było, lawirował. Nie miał czasu na zastanawianie się a nie znosił szybkiego podejmowania decyzji. Wiedział, że nie powinien narażać Victorii. Mavelle była członkiem Zakonu Feniksa. Znała zasady, ale Lestrange? Lestrange była aurorem. Nie widział jej aury. Nie wiedział, jakie miała poglądy i czy w ogóle chciała uczestniczyć w tym co się tutaj działo. Może powinien ją odesłać?
- Kurwa, co to jest? – zapytał, ale nie oczekiwał odpowiedzi. – Spróbuję to odepchnąć.
Percepcja. Rzut na to, czy Patrick zobaczy ten kamień i ogarnie, jak go zneutralizować.
Póki co, spróbował spleść zaklęcie, dzięki któremu mógłby przepchnąć świecące coś dalej od kręgu, które współtworzyło. Miał nadzieję, że to przerwie krąg. Nie podchodził do tego czegoś.
Translokacja. Zaklęcie, które odepchnie świecący kamień dalej od kręgu, który współtworzył.
Translokacja. Zaklęcie, które odepchnie świecący kamień dalej od kręgu, który współtworzył.
Niezależnie od tego, czy mu się udało, czy nie udało, starał się po działaniu zachować czujność, by w razie czego ostrzec swoje towarzyszki przed niebezpieczeństwem i być gotowym do ucieczki.
eq: różdżka, kastet w kieszeni munduru
Patrzył na wydobywające się spod ziemi cztery snopy światła, myśląc o tym, że śmierciożercom jednak się udało. W pierwszej sekundzie, nawet nie zrozumiał, że to była ich sprawka. To te piąte, krzywe, robiące zamieszanie, podpowiedziało mu, że maczali w tym palce.
Posłał Victorii szybkie spojrzenie, które po chwili objęło również i przepchniętą ku nim Mavelle. W chwili, w której napierał na nich tłum uciekających, po prostu złapał obie kobiety za ręce, byle zatrzymać je przy sobie.
- Nic wam nie jest? – zapytał odruchowo, puszczając je, gdy trochę się rozluźniło. – Voldemort będzie coś kombinował z ogniskiem. Biegniemy tam! – wskazał na miejsce, gdzie skrzyło się piąte, krzywe światło.
Steward ruszył w tamtym kierunku. Biegnąc, starał się na nikogo nie wpaść. Jeśli trzeba było, lawirował. Nie miał czasu na zastanawianie się a nie znosił szybkiego podejmowania decyzji. Wiedział, że nie powinien narażać Victorii. Mavelle była członkiem Zakonu Feniksa. Znała zasady, ale Lestrange? Lestrange była aurorem. Nie widział jej aury. Nie wiedział, jakie miała poglądy i czy w ogóle chciała uczestniczyć w tym co się tutaj działo. Może powinien ją odesłać?
- Kurwa, co to jest? – zapytał, ale nie oczekiwał odpowiedzi. – Spróbuję to odepchnąć.
Rzut PO 1d100 - 18
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Percepcja. Rzut na to, czy Patrick zobaczy ten kamień i ogarnie, jak go zneutralizować.
Póki co, spróbował spleść zaklęcie, dzięki któremu mógłby przepchnąć świecące coś dalej od kręgu, które współtworzyło. Miał nadzieję, że to przerwie krąg. Nie podchodził do tego czegoś.
Rzut N 1d100 - 43
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Translokacja. Zaklęcie, które odepchnie świecący kamień dalej od kręgu, który współtworzył.
Rzut N 1d100 - 85
Sukces!
Sukces!
Translokacja. Zaklęcie, które odepchnie świecący kamień dalej od kręgu, który współtworzył.
Niezależnie od tego, czy mu się udało, czy nie udało, starał się po działaniu zachować czujność, by w razie czego ostrzec swoje towarzyszki przed niebezpieczeństwem i być gotowym do ucieczki.
eq: różdżka, kastet w kieszeni munduru