Mój Opuszczony Miłośniku,
Wiem, że ten list może cię przerazić, może sprawić, że mnie znienawidzisz, że poczujesz się oszukany i zaniepokojony. Wiem, że to co zrobiłam powinno być tępione, wiem, że to co zrobiłam nie było wobec ciebie uczciwe, ale nie byłam w stanie cię zostawić, nie byłam w stanie sprawić ci przykrości, bo widziałam, że mnie potrzebowałeś. Sumienie gryzło mnie od początku, od pierwszego dnia, gdy spotkaliśmy się na korytarzu w Hogwarcie. Byłeś inny, byłeś taki ciepły i ufny, a ja to zaufanie w tobie wykorzystałam.
Nie, nie miałam złych zamiarów i wiem, że to mnie nie tłumaczy, że nie powinnam wykorzystać twojej niewiedzy. Wiedz, że to co mi mówiłeś zostanie ze mną do grobowej deski, wiedz, że każde wypowiedziane słowo, każdy żal, który w sobie nosiłeś i mi zdradziłeś nigdy nie zostanie wykorzystany przeciwko tobie.
Jeśli mi nie odpiszesz zrozumiem.
Nie potrafię nawet tego napisać, to wydaje się dla mnie zbyt trudne, ale nie chcę, abyś żył w niewiedzy komu się zwierzałeś. Nie zdradzę ci kim naprawdę jestem, ale chcę byś wiedział, że ten czarny kot, którego spotkałeś, i którego tak polubiłeś jest człowiekiem. Jestem animagiem i NIGDY, przenigdy nie chciałam wykorzystywać swoich umiejętności do podsłuchiwania, nigdy nie chciałam być szpiegiem i czuję się z tym podle, ale jak już raz mi się zwierzyłeś trudno było mi od razu się ukazać. Potem było już za późno, ale ostatnio widzę, że coraz bardziej upadasz, coraz bardziej znikasz w tym, co cię gryzie i nie mogę tego zostawić obojętnie. Nie jestem osobą odważną, nie jestem osobą zbyt pewną siebie, ale nie chcę, aby coś ci się stało.
Wiem, że dołożę ci tym zmartwień, ale chcę byś wiedział, że jestem przyjaciółką i nigdy nie będę grać na twoją niekorzyść. Jeśli będziesz mnie potrzebować to nadal chętnie cię wysłucham, ale nie jestem w stanie tego robić już pod postacią kota, ponieważ czuję się jakbym cię zdradzała.
Zrozumiem jeśli się nie odezwiesz, ale będę czekać, aż będziesz znowu mnie potrzebować.