• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[18 Marca 1972] Szachy, książki i inne | Erik & Elliott

[18 Marca 1972] Szachy, książki i inne | Erik & Elliott
King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#3
27.03.2023, 04:42  ✶  
Lubił być w centrum uwagi, chociaż nie zawsze mógł sobie na to pozwolić. Kariera i nazwisko wymagały trzymania się raczej bezpiecznej popularności niż sięgania po wybujałe sposoby zwrócenia na siebie uwagi. W takich chwilach, sam na sam, za zamkniętymi drzwiami, pozwalał sobie jednak na odrobinę więcej komfortu, zwłaszcza po ilości wypitego alkoholu. Nic więc dziwnego, że rzciągnał usta w leniwym uśmiechu i przymrużył odrobinę oczy, zupełnie jakby był wybudzającym się z popołudniowej drzemki kotem, którego ogrzewały iskry pykającego kominka. W tej sytuacji to zieleń oczu Longbottoma była komfortem, ich wyraz, to co kryły i to, co dało się z nich wyczytać. Pozwolił sobie puścić wodzę wyobraźni, w której przesunąłby dłonią po jego pozbawionym, specjalnie na dzisiejszą bal, zarostu policzku, ale zamiast tego przekartkował wziętą z półki książkę.
- Oh, nie wątpię, waszym zadaniem jest bronić różdżką, a nie piórem - podsumował, chociaż w gruncie rzeczy po prostu powinien był powiedzieć, że czytał parę raportów Brygadzistów i doskonale zdaje sobie sprawę, że ich zdolności literackie pozostawiają wiele do życzenia. Jednakże, mogłoby to wydać się nad wymiar podejrzane, że osoba z innego Departamentu, nawet tak wysoko postawiona jak Malfoy, szperała w tego typu aktach. Kiedy był na to czas i potrzeba, mógł dotrzeć do wielu rzeczy, ale o tym nikt nie musiał wiedzieć.
Pociągnał kolejny łyk z kieliszka, czując, że moze sobie na to już pozwolić. Gdy siedzieli na dole, czuł się przytłoczony ilością ludzi, dymem papierosowym i zapewne odrobiną duchoty jaka tam panowała. Po krotkiem przerwie z drinkami oraz zmianie otoczenia, jego zmysły wróciły do względnie kontaktujących, więc mógł na powrót powoli tracić kontrole i zanurzać się w ubogim upojeniu.
Wpierw spojrzał na niego nad wyraz poważnie, jakby stwierdzenie, że 1951 rok był całkiem niedawno było czymś martwiącym. Zaraz jednak spojrzenie rozświetliły mu ogniki tego samego zadowolonia, co sekundę temu.
- Lata pięćdziesiąte mogły być dwadzieścia lat temu, ale my wciąż jesteśmy młodzi - mrugnął do niego, podnosząc się z oparcia siedzenia - Przynajmniej ja czuje się bardzo młody dzisiejszego wieczora, nic tak nie ożywia jak odrobina wydanych pieniędzy - trudno było stwierdzić czy w tym momencie żartuje oraz co dokładnie jest zabawną częścią tego zdania. Nazwanie dwudziestu tysięcy galeonów 'odrobiną' czy też stwierdzenie, że wydawanie pieniędzy jest odświeżające.
Odpowiedź na kolejne pytanie musiał przemyśleć i zrobił to, gdy spojrzenie niebieskich oczu skupiło się na dłoniach drugiego mężczyzny, ktore zgrabnie i instynktownie układały figury na szachownicy.
Faktycznie, musi sporo grać, pomyślał i musiał przyznać, że odrobinę go to zestresowało. Mimo luxnej atmosfery tego spotkania, błogości myśli, że jest z Erikiem sam na sam, Malfoy był osobą, która lubiła wygrywać zawsze, niezależnie od okoliczności. Przegrane męczyły go bardziej niż nieodpowiednia temperatura mleka w porannej herbacie, czyli doprowadzały do białej gorączki.
Mimowolnie spojrzał w stronę łóżka, a potem skupił wzrok znów na szachownicy, jakby próbował coś rozszyfrować. Z wierzchu mogło to wyglądac bardzo niepozornie, zupełnie jakby zastanawiał się czy siadanie na fotelu jest najwygodniejszą opcją, a w gruncie rzeczy nie był pewien dlaczego w ogóle doszukiwał się w tym 'zaproszeniu' do góry jakiegoś podtekstu. Erik wydawał się otwartą księgą, ale niektóre jej stronice były zapisane w nieznanym dla Elliotta języku, musiał je więc omijac i kontynuować czytanie bez istotnych faktów potrzebnych do zrozumienia całości. Wydawało mu się, że dawał swojemu kompanowi wyraźne sygnały, ale... Cóż, fakt, że Longbottom chciał z nim po prostu spędzić czas na rozmowie, grze w szachy, wyjeździe do Portugalii czy wyjściu do restauracji stał się teraz jeszcze przyjemniejszy niż był wcześniej. Oczywiście, w relacji z Perseusem poza fizycznością również rozmawiali, ale to było kompletnie co innego, znali każdy swój zakamarek od najmłodszych lat, środowiska, w jakich zostali wychowani byli swoimi odbiciami lustrzanymi. Z Erikiem było inaczej, był nieznanym, ekscytującym, a w dodatku okazywał zainteresowanie bezpośrednio, bez wyćwiczonego zblazowania, bez roszad, bo te, najwyraźniej zostawiał do gry w szachy.
Elliott poczuł się przedziwnie doceniony i chociaż nie potrafił jeszcze tego uczucia porządnie czy poprawnie nazwać, tak było po prostu przyjemnym powiewem wiosennego wiatru.
- Przeczytałem wszystko - jego głos znów wybrzmiał ciszej niż zazwyczaj, gdy siadał w fotelu na przeciwko Erika i odłożył książkę obok szachownicy, na stolik kawowy. Założył nogę na nogę i spojrzał w okno, jakby zamiarzał kolejnych słów szukać w gwiazdach.
- 'Stars, hide your fires,' - zaczął powoli, recytując z pamięci - 'Let no light see my black and deep desires.' - dokończył i wrócił spojrzeniem do rozmówcy, wciąż odrobinę się uśmiechając, acz chłodniej, kalejdoskop satysfakcji wymalowany wcześniej na jego policzkach wydawał się blaknąć. Światło lampy zza jego pleców tworzyło w okół jasnych włosów przeciwną aureolę, co podkreśliło jeszcze bardziej kontrast chłodu postaci Elliotta na tle ciepłych barw tego pomieszczenia. Erik pasował tu idealnie, stworzony pociągnięciem tego samego pędzla co wiszące na ścianach ilustracje, wyrzeźbione meble i dodające komfortu lampy.
- Makbeth, Shakespeare. Nie wiem czy czytałeś... czytaliście z siostrą - poprawił się - Z dziadkiem byłem najbliżej z rodziny. Nauczył mnie w jaki sposób chować okładki książek pod iluzją, aby wydawały się kompletnie czym innym. A co do książek, które wymieniłeś, nie miałem styczności z nowszą, mugolską literaturą, więc chętnie przyjmę twoją propozycję. Być może bez wspominania komukolwiek, dla kogo te książki - zaśmiał się znacząco, trochę tak jakby właśnie wspominał współpracownikowi, że nikt nie może się dowiedzieć o przeprowadzanych machlojkach.
- Myślę, że książki to najbardziej magiczna część mugolskiego świata. Nawet nie dlatego że często opisują w swoich tekstach to, co dla nas wydawałoby się kolejnym wtorkiem, a sposób w jaki ich autorzy scalają ze sobą zdania i porównania, jakby jakaś część ich duszy faktycznie chciała wyrwać się z tego nudnego świata. Jakby podświadomie wiedzieli, że jest coś więcej. Mam na myśli, że kreatywność jest dla nich tym, czym dla nas magia. Oczywiście to, co mamy my jest nieporównywalnie lepsze, ale ciekawe jest to obserwować, czytać - nie znał się na mugolach, poza tym, że parę razy spotkał Głównego Ministra z 'tego drugiego świata', w ramach pracy. czerpał wiedzę z przeczytanych książek, ale zakładał, że to tylko mała część wszystkiego. Oczywiście uważał siebie i jakichkolwiek czarodziejów krwi czystej za automatycznie lepszych, nawet jeżeli dziadkowi udało się zaszczepić w nim lekkie powątpiewanie, co do tej kwestii.
- Miejmy nadzieję, że są chociaż na tym samym poziomie, co moje wypowiedzi w tym języku, to i tak wystarczająco wysoko - wywrócił oczyma w żartobliwym geście.
Chciał złapać wzrok Erika ponownie, gdy ten wypowiedział żart o gryzieniu, ale ten umknął w bok. Nie pozostało nic innego jak uśmiechnąć się filuternie i wziąć kolejny łyk wina.
- Nawet jeśli gryziesz, dla mnie już za późno na ucieczkę. Sam z chęcią wchodzę do paszczy lwa, jeszcze go drażniąc - coby podsumować swe słowa, zgrabnym ruchem odwrócił szachownicę tak, aby jaśniejsze figury stały po stronie gospodarza i wskazał je podbródkiem, a w niebieskich oczach rozbłysły figlarne iskry.
- Białe zaczynają.


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elliott Malfoy (4964), Erik Longbottom (4444)




Wiadomości w tym wątku
[18 Marca 1972] Szachy, książki i inne | Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 22.03.2023, 20:14
RE: [18 Marca 1972] Szachy, książki i inne | Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 24.03.2023, 23:06
RE: [18 Marca 1972] Szachy, książki i inne | Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 27.03.2023, 04:42
RE: [18 Marca 1972] Szachy, książki i inne | Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 30.03.2023, 00:30
RE: [18 Marca 1972] Szachy, książki i inne | Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 07.04.2023, 02:12
RE: [18 Marca 1972] Szachy, książki i inne | Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 08.04.2023, 01:08
RE: [18 Marca 1972] Szachy, książki i inne | Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 24.04.2023, 03:46
RE: [18 Marca 1972] Szachy, książki i inne | Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 01.05.2023, 22:28
RE: [18 Marca 1972] Szachy, książki i inne | Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 11.08.2023, 22:35
RE: [18 Marca 1972] Szachy, książki i inne | Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 05.09.2023, 23:13

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa