27.03.2023, 19:01 ✶
Książki kojarzyły mu się ze szkołą, a szkoła z nudą. W normalnych warunkach pokręciłby nosem po otrzymaniu zaproszenia do księgarni, ale Avelina opowiadała mu o tym miejscu z taką pasją, że uwierzył, że był to dobry pomysł. Dzięki niej nabrał ochoty na obejrzenie kilku antyków i po opuszczeniu polanki przetransportował się z nią do Londynu.
Wciąż wspominając taneczny klimat Beltane spacerował podskakując co chwila, rytmicznie machając rękoma i śmiejąc się przy tym cały czas. Dopiero gdy dotarli na miejsce, trochę się uspokoił, gdyż nie chciał w środku przez przypadek niczego przewrócić i zniszczyć.
- Nie mogę się doczekać – zapewnił ją gdy walczyła z kluczem. Oparł się o ścianę i pociągnął łyka z flaszki. Przyklejony do niej cierpliwie poczekał, aż Avelina sobie poradzi z drzwiami, a następnie wszedł za nią do środka.
- To wszystko naprawdę twoich rodziców? - zapytał zaczarowany wnętrzem. Jej rodzina miała dużo ciekawych rzeczy, a jego świąteczny humor oraz wypity alkohol sprawiały, że widział wszystko w jeszcze jaśniejszych barwach. Każda mała rzecz na półkach wydawała mu się godna uwagi.
- Mojemu tacie na pewno by się tu spodobało. Jest pisarzem i uwielbia książki – powiedział i obrócił się w stronę regałów z książkami. Widząc opasłe półki pełne ksiąg, od razu pomyślał o swoim staruszku, który oddał swoje życie słowu pisanemu. Zaraz potem jego twarz rozjaśniała gdy wspomniała o teatrze.
- Naprawdę? Pokażesz mi? - poprosił ją, spoglądając na dziewczynę, jakby obiecała mu książki ze złota - Teatr antyczny to było coś. Nie to, co teraz. Kiedyś teatr mógł pomieścić tysiące ludzi. Wyobrażasz to sobie, tyle oczu skierowane na ciebie na scenie? To byłoby coś – powiedział z ogromnym entuzjazmem i machnął szeroko ręką mimo tego, że wcześniej obiecał sobie pilnować się, by niczego nie stłuc. Wyobraził sobie przed sobą nieskończone rzędy ławek pełne widzów. Och, jakie to by było wspaniałe uczucie, znaleźć się na scenie przed tak dużą publicznością!
Wciąż wspominając taneczny klimat Beltane spacerował podskakując co chwila, rytmicznie machając rękoma i śmiejąc się przy tym cały czas. Dopiero gdy dotarli na miejsce, trochę się uspokoił, gdyż nie chciał w środku przez przypadek niczego przewrócić i zniszczyć.
- Nie mogę się doczekać – zapewnił ją gdy walczyła z kluczem. Oparł się o ścianę i pociągnął łyka z flaszki. Przyklejony do niej cierpliwie poczekał, aż Avelina sobie poradzi z drzwiami, a następnie wszedł za nią do środka.
- To wszystko naprawdę twoich rodziców? - zapytał zaczarowany wnętrzem. Jej rodzina miała dużo ciekawych rzeczy, a jego świąteczny humor oraz wypity alkohol sprawiały, że widział wszystko w jeszcze jaśniejszych barwach. Każda mała rzecz na półkach wydawała mu się godna uwagi.
- Mojemu tacie na pewno by się tu spodobało. Jest pisarzem i uwielbia książki – powiedział i obrócił się w stronę regałów z książkami. Widząc opasłe półki pełne ksiąg, od razu pomyślał o swoim staruszku, który oddał swoje życie słowu pisanemu. Zaraz potem jego twarz rozjaśniała gdy wspomniała o teatrze.
- Naprawdę? Pokażesz mi? - poprosił ją, spoglądając na dziewczynę, jakby obiecała mu książki ze złota - Teatr antyczny to było coś. Nie to, co teraz. Kiedyś teatr mógł pomieścić tysiące ludzi. Wyobrażasz to sobie, tyle oczu skierowane na ciebie na scenie? To byłoby coś – powiedział z ogromnym entuzjazmem i machnął szeroko ręką mimo tego, że wcześniej obiecał sobie pilnować się, by niczego nie stłuc. Wyobraził sobie przed sobą nieskończone rzędy ławek pełne widzów. Och, jakie to by było wspaniałe uczucie, znaleźć się na scenie przed tak dużą publicznością!