Opuszczony Miłośniku,
Nigdy nie czułam przy tobie strachu, nigdy go we mnie nie wzbudziłeś. Albo świetnie udajesz, albo po prostu wcale nie jesteś taki jak myślisz? I fakt – nie znam cię, monologi prowadziłeś pod wpływem chwili, emocji, ponieważ nie rozmawia się z kotami jeśli się nie ma potrzeby wyrzucenia z siebie czegoś dręczącego. Prawdopodobnie sporo sobie wyolbrzymiałeś, ale jednak wysłuchałam cię i oszukałam, czego nigdy nikomu nie zrobiłam i nigdy nie chciałam zrobić.
Ludzie wiele rzeczy robią, aby przetrwać. To się nazywa instynkt i czasami brak wyboru, ale nie będę tłumaczyć twoich decyzji, bo nie od tego jestem i nie powinna tego robić jeśli nie znam całokształtu twojej osoby.
Ze swoimi problemami sobie jakoś radzę. Staram się, a na krzywdę innych nie jestem znieczulona – to też fakt – dlatego jeśli ktoś zwraca się do mnie o pomoc – nie ważne w jakiej postaci jestem – zawsze pomagam. Ze swoimi problemami sobie jakoś radzę.
Dobrze.Może jednak nie powinnam…
List pojawił się późnym wieczorem, jakby adresatka chciała go wysłać nim rozmyśli się ze swoich decyzji.