28.03.2023, 23:04 ✶
Podczas gdy jego starsi koledzy przygotowywali się do OWUTemów, które czekały ich pod koniec siódmego roku, Tim z niezwykłą wręcz pasją nie przygotowywał się do SUMów, które to czekały go pod koniec roku szkolnego. Podchodził do nich tak samo, jak do każdych innych rozliczeń, prac domowych, czy brania czynnego udziału w zajęciach - średnio. O wiele bardziej zainteresowany był własnymi pomysłami na to w jaki sposób powinien się rozwijać. Wychodziło mu to różnie, ale co ważniejsze, tak samo jak i od zwykłej edukacji i od tej na własną rękę potrzebował czasem przerwy. Przerwy, którą poświęcał na głupie pomysły lub snucie się po korytarzach zamku z zamiarem znalezienia sobie jakiegoś ciekawego zajęcia od ręki.
Właśnie dlatego znalazł się w okolicy Notta i Urquarta - całkowicie przypadkiem, z głową całkowicie pustą i spojrzeniem nieskażonym inteligencją. Słuch, jak się jednak okazało, wciąż miał całkiem dobry, bo kiedy minął drzwi do przeklętej łazienki, do jego uszu doszedł krzyk.
Zatrzymał się.
Przez moment wyraźnie wahał się, rozważając za i przeciw, ewentualne ale i w końcu rozejrzał się czujnym spojrzeniem, chcąc sprawdzić czy na pewno na korytarzu nie było nikogo innego. Pusto. Odetchnął z ulgą, robiąc parę kroków w tył, do miniętych właśnie drzwi i pchnął je lekko, wsadzając głowę do środka.
Jęcząca Marta zakręciła się nad kabinami i po chwili zatrzymała, patrząc na kryjące się za drzwiami kible. Cokolwiek tam było, a co znajdowało się za zamkniętymi drzwiami kabin, wyraźnie się jej nie podobało. Jej zawodzenie jednak, bo duch znowu zawył z jakimś niezgłębionym żalem, sprawiło że zamiast wycofać się z miejsca zdarzenia, póki miał jeszcze szansę, w pełni przepchał się przez drzwi i zamknął je za sobą. Delikatnie. Chyba jednak nie aż tak subtelnie, jakby sobie tego życzył.
- Kolejny? - zaskrzeczał duch. - Nie macie za grosz przyzwoitości!
Właśnie dlatego znalazł się w okolicy Notta i Urquarta - całkowicie przypadkiem, z głową całkowicie pustą i spojrzeniem nieskażonym inteligencją. Słuch, jak się jednak okazało, wciąż miał całkiem dobry, bo kiedy minął drzwi do przeklętej łazienki, do jego uszu doszedł krzyk.
Zatrzymał się.
Przez moment wyraźnie wahał się, rozważając za i przeciw, ewentualne ale i w końcu rozejrzał się czujnym spojrzeniem, chcąc sprawdzić czy na pewno na korytarzu nie było nikogo innego. Pusto. Odetchnął z ulgą, robiąc parę kroków w tył, do miniętych właśnie drzwi i pchnął je lekko, wsadzając głowę do środka.
Jęcząca Marta zakręciła się nad kabinami i po chwili zatrzymała, patrząc na kryjące się za drzwiami kible. Cokolwiek tam było, a co znajdowało się za zamkniętymi drzwiami kabin, wyraźnie się jej nie podobało. Jej zawodzenie jednak, bo duch znowu zawył z jakimś niezgłębionym żalem, sprawiło że zamiast wycofać się z miejsca zdarzenia, póki miał jeszcze szansę, w pełni przepchał się przez drzwi i zamknął je za sobą. Delikatnie. Chyba jednak nie aż tak subtelnie, jakby sobie tego życzył.
- Kolejny? - zaskrzeczał duch. - Nie macie za grosz przyzwoitości!