02.04.2023, 21:24 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2023, 21:25 przez Philip Nott.)
Philip nie przepadał za spotkaniami z pracującym w szkole woźnym, który zawsze wyrastał niczym jak spod ziemi i tylko przeszkadzał we wszystkim. Nie było jednak tak, że sam nie potrafił nakłamać woźnemu w żywe oczy. Bo potrafił więc nie musiał polegać na Jonathanie w tej sprawie. Wiedział jednak, że z pewnych czynów może być ciężko się wykaraskać. To mu podpowiadało niewielkie doświadczenie. Jak każdy nie przepadał za utratą punktów dla swojego domu, jak i za surowymi szlabanami. Za najdotkliwszy uważałby ten dotyczący Quidditcha. A woźny posiadał czarnomagiczną moc wzywania innych profesorów, będących już w mocy sprawczej.
— Nie lekceważ czarnoksiężnika ze szkolnych korytarzy, Jon — Tym razem postanowił podejść do tego od zupełnie innej strony, nadając temu mniej poważny i może nawet nieco zabawny wydźwięk. W ogólnym rozrachunku wskoczyłby za swoim przyjacielem nawet w ogień. Łazienka dziewczyn była dopiero początkiem. Podekscytowanie Jonathana mu się udzieliło, jednak zderzyło się z rzeczywistością i pojawieniem się bólu nóg. Philip zdecydował się zmienić swoją pozycję i po prostu usiąść na klapie. Zrobił to w złym momencie, bo spostrzegł zalewającą posadzkę wodę i zdawało mu się, że Jonathan zaklął. Co do tego krzyku, alarmującego go o nagłym pojawieniem się ducha dziewczyny. Uczennicy, jak wywnioskował po mundurku szkolnym. Co było dziwne, bo nie był w stanie rozpoznać tego ducha. Dostrzegał to, że była jakaś smutna. Może dlatego tak zawodziła tak niemiłosiernie. Praktycznie zagłuszyła tym odgłos otwieranych drzwi do łazienki. Z skrzekliwej wypowiedzi ducha zrozumiał, że nie są sami i że tutaj wszedł jakiś chłopak. Dlatego ostrożnie uchylił drzwi by spojrzeć jednym niebieskim okiem na część łazienki przed sobą.
— To Tim, Jon. Możemy wyjść — Podzielił się swoim spostrzeżeniem z przyjacielem, opuszczając po chwili toaletę. Musiał uważać na to aby się nie poślizgnąć na tafli wody. — Cześć, Tim. Też chciałeś pooglądać dziewczyny? — Przywitał się nowoprzybyłym uczniem, z uśmieszkiem uwydatniającym te charakterystyczne dołeczki w policzkach.
— Kim jesteś? I dlaczego nawiedzasz tę toaletę? — Zwrócił się do ducha uczennicy.
— Nie lekceważ czarnoksiężnika ze szkolnych korytarzy, Jon — Tym razem postanowił podejść do tego od zupełnie innej strony, nadając temu mniej poważny i może nawet nieco zabawny wydźwięk. W ogólnym rozrachunku wskoczyłby za swoim przyjacielem nawet w ogień. Łazienka dziewczyn była dopiero początkiem. Podekscytowanie Jonathana mu się udzieliło, jednak zderzyło się z rzeczywistością i pojawieniem się bólu nóg. Philip zdecydował się zmienić swoją pozycję i po prostu usiąść na klapie. Zrobił to w złym momencie, bo spostrzegł zalewającą posadzkę wodę i zdawało mu się, że Jonathan zaklął. Co do tego krzyku, alarmującego go o nagłym pojawieniem się ducha dziewczyny. Uczennicy, jak wywnioskował po mundurku szkolnym. Co było dziwne, bo nie był w stanie rozpoznać tego ducha. Dostrzegał to, że była jakaś smutna. Może dlatego tak zawodziła tak niemiłosiernie. Praktycznie zagłuszyła tym odgłos otwieranych drzwi do łazienki. Z skrzekliwej wypowiedzi ducha zrozumiał, że nie są sami i że tutaj wszedł jakiś chłopak. Dlatego ostrożnie uchylił drzwi by spojrzeć jednym niebieskim okiem na część łazienki przed sobą.
— To Tim, Jon. Możemy wyjść — Podzielił się swoim spostrzeżeniem z przyjacielem, opuszczając po chwili toaletę. Musiał uważać na to aby się nie poślizgnąć na tafli wody. — Cześć, Tim. Też chciałeś pooglądać dziewczyny? — Przywitał się nowoprzybyłym uczniem, z uśmieszkiem uwydatniającym te charakterystyczne dołeczki w policzkach.
— Kim jesteś? I dlaczego nawiedzasz tę toaletę? — Zwrócił się do ducha uczennicy.