Avelina nie była rozmowną osobą, ale Trevora już trochę znała, więc udawało się jej jakoś znajdować chęć i temat do rozmów. Gdyby się nie znali zapewne odzywałaby się mniej i zapewne sam Trevor mógł zauważyć różnice w jej zachowaniu, gdy poznali się jeszcze jak była dzieckiem, a teraz, gdy więcej się odzywała. Paxton była zdecydowanie różna od jej rodziców, którzy byli weseli, niezorganizowani, szaleni i pełni życia. Alchemiczka była raczej typem osoby spokojnej i tajemniczej niźli szalonej. Czasami w swoim milczeniu wydawała się być po prostu uroczym stworzeniem o aparycji wróżki niż buntowniczki. Jej wrogowie jednak mogli się zorientować, że to tylko taka powłoka, że ma sarkastyczne podejście do życia, że potrafi zawalczyć o swoje i nie poddawać się woli innych.
— Dobrze, że jestem tu z tobą. – odpowiedziała mu z uśmiechem poprawiając na sobie kurtkę, aby było wygodniej. Zwykle chodziła w spódnicach lub spodniach na kant, ale teraz miała na sobie luźne, wygodne spodnie idealne do lasu, buty za kostkę i kurtkę, wszystko w odcieniach czerni i maskującej zieleni. Rodzice jak się dowiedzieli, że wybiera się w tę podróż natychmiast ją na to przygotowali, aby nic się jej nie stało.
Cicho zachichotała, gdy wspomniał, że jego Gwydion wywołuje mieszane uczucia w ludziach, ale w sumie musiała im przyznać rację. Był on potężnym ptakiem i mógł mylić ludzkie oko.
— Ale i tak wygląda naprawdę pięknie. – wzruszyła ramieniem i gdy na końcu ich różdżek zabłysło piękne, bladoniebieskie światło zanurzyli się między tajemnicze, ogromne drzewa Zakazanego Lasu.
Avelina lubiła chodzić po lasach, kniejach i innych tego typu miejscach. Lubiła szukać na własną rękę składników do eliksirów, ponieważ wtedy miała pewność, że stworzone przez nią wywary będą odpowiedniej jakości. Szła w niewielkiej odległości kilku metrów od Trevora rozglądając się za odpowiednim drzewem. Była pewna, że gdzieś tutaj powinny one rosnąć. Wiedziała, że mężczyzna ją uważnie pilnuje, czuła to na swoich plecach.
— Myślisz, że spotkamy coś niebezpiecznego, czy uda nam się uniknąć zagrożenia? Orientujesz się w jakich miejscach głównie przebywają Centaury? Oni uważają się za strażników tego lasu, czy jak to z nimi jest? – odezwała się do niego w końcu podchodząc bliżej.