03.04.2023, 04:20 ✶
Widząc jak struga magii rani kobietę, od razu rzucił się w jej kierunku. Nie zdołał jednak zrobić wiele, w końcu nie mogł do niej dotrzeć. Instynktownie odskoczył, ale nie było czasu na kolejne zawahanie się.
Otworzył oczy prawie, że natychmiast, przez co wpadło mu do nich mnóstwo czarnego pyłu, przetarł twarz wolną ręką i mrugał intensywnie, czuł łzy na policzkach i powoli zaczynał widzieć to, co mógł - sylwetki przemykające w ciemności, Heather i Erika zaraz obok.
- Nieistotne - odpowiedział Heather bez zastanowienia, bo nie to się przecież teraz liczyło. Nawet nie zwrócił uwagi na zadrapanie, przez adrenalinę nie poczuł związanego z nim pieczenia.
Wciąż miał w głowie upadajacą przez jego działania kobietę. Znowu nie mógł kogoś uratować, znowu doprowadził do czyjejś śmierci. Umysł zaserwował mu widok broniącego go brata, jego zastygającą w wiecznym śnie twarz... nie, nie mógł teraz zamrzeć w bezruchu.
- Erik... Erik wszystko okej?? - spojrzał na Longbottoma, zanim wykonał jakąś akcje.
Podniósł się gwałtownie, słysząc, że ktoś nawołuje o pomoc, z początku trudno było mu wyłapać skąd to dochodzi, spojrzał na Wood, jakby ona miała mu wskazać kierunek, ale zamiast tego zobaczył, że w znajomym skupieniu stara się, aby nie oblać wszystkiego dookoła wodą... Cóż, ironicznie, akurat by im się to przydało.
Zauważył stojącego nieopodal kapłana i kobietę, której starał sie pomoc.
- Heath, dasz radę wezwac miotłę? - dopytał - Magia zdaje się nie działać jak powinna, wolę nie ryzykować teleportacji - przyznał, wciąż rozglądając się uważnie dookoła.
Przystąpił w stronę przyjaciółki, automatycznie zasłaniając ją od wyłaniajacej się z ciemności sylwetki, której maskę bardzo dobrze rozpoznał.
Otworzył oczy prawie, że natychmiast, przez co wpadło mu do nich mnóstwo czarnego pyłu, przetarł twarz wolną ręką i mrugał intensywnie, czuł łzy na policzkach i powoli zaczynał widzieć to, co mógł - sylwetki przemykające w ciemności, Heather i Erika zaraz obok.
- Nieistotne - odpowiedział Heather bez zastanowienia, bo nie to się przecież teraz liczyło. Nawet nie zwrócił uwagi na zadrapanie, przez adrenalinę nie poczuł związanego z nim pieczenia.
Wciąż miał w głowie upadajacą przez jego działania kobietę. Znowu nie mógł kogoś uratować, znowu doprowadził do czyjejś śmierci. Umysł zaserwował mu widok broniącego go brata, jego zastygającą w wiecznym śnie twarz... nie, nie mógł teraz zamrzeć w bezruchu.
- Erik... Erik wszystko okej?? - spojrzał na Longbottoma, zanim wykonał jakąś akcje.
Podniósł się gwałtownie, słysząc, że ktoś nawołuje o pomoc, z początku trudno było mu wyłapać skąd to dochodzi, spojrzał na Wood, jakby ona miała mu wskazać kierunek, ale zamiast tego zobaczył, że w znajomym skupieniu stara się, aby nie oblać wszystkiego dookoła wodą... Cóż, ironicznie, akurat by im się to przydało.
Zauważył stojącego nieopodal kapłana i kobietę, której starał sie pomoc.
- Heath, dasz radę wezwac miotłę? - dopytał - Magia zdaje się nie działać jak powinna, wolę nie ryzykować teleportacji - przyznał, wciąż rozglądając się uważnie dookoła.
Przystąpił w stronę przyjaciółki, automatycznie zasłaniając ją od wyłaniajacej się z ciemności sylwetki, której maskę bardzo dobrze rozpoznał.
I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you