03.04.2023, 23:07 ✶
Strach kontrastował z buzującą w żyłach adrenaliną. Zamiast go spowalniać, pchał do akcji, podsycał chęć odegrania się.
Zacisnął dłoń na różdżce, dodając sobie tym otuchy, nie mógł się zawahać, tak jak zrobił to przy Christie i Finneasie.
- Kształtowanie i translokacja zawsze wychodziły mi lepiej, ale to się okaże - odpowiedział Erikowi, od razu wyłapując o co mu chodziło.
Heather wezwała miotłę, a ich zadaniem było odciągnąć śmierciożercę od ratowanych przez przyjaciółkę ludzi.
Trzeźwość myśli zakłócała Rookwoodowi złość, czyta nienawiść, jaką wzbudzał widok maski z charakterystycznymi żłobieniami. Popychał umysł w ciemne zakamarki, w których odnajdywały się pokłady rozpaczy i chęci pomszczenia najbliższych, udowodnienia, że zadarli ze złą osobą. Charles Rookwood zawsze ciągnął do odpowiedzialności tych, którzy zrobili krzywdę jego przyjaciołom, ukochanym. Nigdy jednak nie wychodziło to poza chęć pokazania, ze z nim i jego grupą się nie zadziera. Tym razem chciał wyrządzić przeciwnej stronie fizyczną krzywdę, nieprzyjemny gorąc towarzyszący temu pragnieniu przeszył jego ciało, gdy uniósł różdżkę.
Zacisnął zęby powstrzymując się ostatkiem siły woli, aby nie skupiać przepływającej przez niego, a potem przedłużenie ręki, magii na chęci rozerwania przeciwnika na strzępy.
Rude włosy przyjaciółki mignęły mu w polu widzenia, gdy ta zgarniała ze sobą ranną kobietę. Nienawiść zeszła na drugi plan, tak samo szybko jak się pojawiła.
Rzucone w stronę śmierciożercy zaklęcie, wytworzone z czubka różdżki ciśnienie, miało spowodować, że zostanie on odepchnięty, być może straci równowagę. Wszystko po to, aby Wood miała czyste pole do manewru, coby w drodze powrotnej złapać też kapłana.
Po rzuceniu pierwszego zaklęcia, zdecydował się również na wyczarowanie tarczy, aby uchronić siebie i Erika przed ewentualnym atakiem.
Zacisnął dłoń na różdżce, dodając sobie tym otuchy, nie mógł się zawahać, tak jak zrobił to przy Christie i Finneasie.
- Kształtowanie i translokacja zawsze wychodziły mi lepiej, ale to się okaże - odpowiedział Erikowi, od razu wyłapując o co mu chodziło.
Heather wezwała miotłę, a ich zadaniem było odciągnąć śmierciożercę od ratowanych przez przyjaciółkę ludzi.
Trzeźwość myśli zakłócała Rookwoodowi złość, czyta nienawiść, jaką wzbudzał widok maski z charakterystycznymi żłobieniami. Popychał umysł w ciemne zakamarki, w których odnajdywały się pokłady rozpaczy i chęci pomszczenia najbliższych, udowodnienia, że zadarli ze złą osobą. Charles Rookwood zawsze ciągnął do odpowiedzialności tych, którzy zrobili krzywdę jego przyjaciołom, ukochanym. Nigdy jednak nie wychodziło to poza chęć pokazania, ze z nim i jego grupą się nie zadziera. Tym razem chciał wyrządzić przeciwnej stronie fizyczną krzywdę, nieprzyjemny gorąc towarzyszący temu pragnieniu przeszył jego ciało, gdy uniósł różdżkę.
Zacisnął zęby powstrzymując się ostatkiem siły woli, aby nie skupiać przepływającej przez niego, a potem przedłużenie ręki, magii na chęci rozerwania przeciwnika na strzępy.
Rude włosy przyjaciółki mignęły mu w polu widzenia, gdy ta zgarniała ze sobą ranną kobietę. Nienawiść zeszła na drugi plan, tak samo szybko jak się pojawiła.
Rzucone w stronę śmierciożercy zaklęcie, wytworzone z czubka różdżki ciśnienie, miało spowodować, że zostanie on odepchnięty, być może straci równowagę. Wszystko po to, aby Wood miała czyste pole do manewru, coby w drodze powrotnej złapać też kapłana.
Rzut PO 1d100 - 58
Sukces!
Sukces!
Po rzuceniu pierwszego zaklęcia, zdecydował się również na wyczarowanie tarczy, aby uchronić siebie i Erika przed ewentualnym atakiem.
Rzut N 1d100 - 82
Sukces!
Sukces!
I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you