04.04.2023, 11:01 ✶
Otworzył oczy, jednak po chwili na powrót je przymknął oślepiony blaskiem bijącym z wnętrza domu. Czy tak wygląda koniec?, zdążyło mu jeszcze przebiec przez myśl. Ale koniec wcale nie nadszedł; po chwili źrenice zwęziły się, a Perseus przwyczaił się do otaczającej go jasności. Dopiero teraz mógł przyjrzeć się istocie, która przemawiała do niego i Williama, który najwidoczniej postanowił podążyć jego śladem. I to niby Black był głupcem?! Zdecydował się na wejście do domu dlatego, że była to ich jedyna szansa na to, aby dowiedzieć się, gdzie wywiał ich ten przeklęty wiatr - poza tym, był rok starszy i uważał, że przeżył znacznie więcej niż krewniak, mimo, że rozpoczęli naukę w szkole magii w tym samym roku i wkroczyli w dorosłość w tym samym czasie.
Wypuścił gwałtownie powietrze z płuc, gdy zdał sobie sprawę z tego, że przed nimi stoi istota, która nie należała już do świata żywych - a przynajmniej należeć nie powinna. Wpatrywał się w niego z rozchylonymi wargami, jednak próżnym było doszukiwać się w jego spojrzeniu strachu; przepełniało je natomiast bezgraniczne współczucie i zrozumienie. Przeniósł wzrok na Willama, jakby chciał powiedzieć ty jesteś tutaj specjalistą od żywych trupów, ale w porę ugryzł się w język i znów zwrócił się w kierunku ghoula.
Serce pękało mu na widok wynędzniałego, zakutego w łańcuchy ghoula, choć usilnie starał się nie dać po sobie niczego poznać. Łagodność względem bezbronnych istot nie była cnotą, jaką próbowano mu wpoić w dzieciństwie - zdaniem ojca litość była oznaką słabości. Ale Perseus nigdy nie był przecież silny; nie tak, jakby życzyła sobie tego jego rodzina.
— Kto ci to zrobił, Grimesie? — zapytał drżącym głosem. — Kto próbował przywrócić cię do życia i zakuł w łańcuchy?
Jak umarłeś?, cisnęło mu się na usta, ale uznał to za zbyt nietaktowne. Być może powinien najpierw spróbować się dowiedzieć gdzie się znaleźli, albo do kogo należał dom (bo na pewno nie do wskrzeszeńca ciągnącego za sobą łańcuch), ale zupełnie inne myśli krążyły teraz po głowie uzdrowiciela.
Wypuścił gwałtownie powietrze z płuc, gdy zdał sobie sprawę z tego, że przed nimi stoi istota, która nie należała już do świata żywych - a przynajmniej należeć nie powinna. Wpatrywał się w niego z rozchylonymi wargami, jednak próżnym było doszukiwać się w jego spojrzeniu strachu; przepełniało je natomiast bezgraniczne współczucie i zrozumienie. Przeniósł wzrok na Willama, jakby chciał powiedzieć ty jesteś tutaj specjalistą od żywych trupów, ale w porę ugryzł się w język i znów zwrócił się w kierunku ghoula.
Serce pękało mu na widok wynędzniałego, zakutego w łańcuchy ghoula, choć usilnie starał się nie dać po sobie niczego poznać. Łagodność względem bezbronnych istot nie była cnotą, jaką próbowano mu wpoić w dzieciństwie - zdaniem ojca litość była oznaką słabości. Ale Perseus nigdy nie był przecież silny; nie tak, jakby życzyła sobie tego jego rodzina.
— Kto ci to zrobił, Grimesie? — zapytał drżącym głosem. — Kto próbował przywrócić cię do życia i zakuł w łańcuchy?
Jak umarłeś?, cisnęło mu się na usta, ale uznał to za zbyt nietaktowne. Być może powinien najpierw spróbować się dowiedzieć gdzie się znaleźli, albo do kogo należał dom (bo na pewno nie do wskrzeszeńca ciągnącego za sobą łańcuch), ale zupełnie inne myśli krążyły teraz po głowie uzdrowiciela.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory