04.04.2023, 17:48 ✶
Zdawało mu się, że pośród panikujących czarodziejów oraz wszędobylskiego dymu widzi znajome złote włosy, co było właściwie niemożliwe - Elliott nigdy nie mieszał się do polityki, nie w sposób tak jawny. Zapewne siedział teraz w pięknym ogrodzie swojego pięknego domu w towarzystwie swej równie pięknej żony o ciepłych dłoniach i równie ciepłym spojrzeniu i popijał gin. Czy aż tak desperacko pragnął go ujrzeć, że widział jego twarz w twarzach przypadkowych przechodniów? A jednocześnie starał się go za wszelką cenę unikać, odwracając twarz, gdy tylko ktoś o podobnej do jego fizjonomii minął go na ulicy.
Opuszczenie bezpiecznego mieszkania było szaleństwem, o czym prędko przekonał się na własnej skórze. Ktoś wbiegł w Perseusa, a on zatoczył się i wpadł na jeszcze inną osobę - mężczyznę, jak mu się zdawało - który z kolei odepchnął go wprost w panikującą grupę. W ostatniej chwili złapał równowagę; wiedział wszak, że gdyby się przewrócił, panikujący tłum by go stratował. Cóż, jak to mawiają - jakie życie, taka śmierć.
Chciał wycofać się z powrotem do kamienicy, z której wybiegł, lecz dozorca, widząc co się święci, zamknął bramę. Obawiał się, że nawet gdyby rozpoznał w nim gościa szacownej pani Owen, nie wpuścił go do środka. Istniało wielkie prawdopodobieństwo, że za Perseusem do środka wlaliby się inni spanikowani czarodzieje; kto wie, czy wśród nich nie byłoby prowodyrów tego chaosu pod przykrywką uchodźców. Rzucił pod nosem paskudne przekleństwo, po czym zaczął przedzierać się przez tłum, na drugą stronę ulicy, gdzie, jak mu się wydawało, było nieco spokojniej.
Ludzie wpadali na siebie i krzyczeli przerażeni, kolorowe światło rzucanych zaklęć raz za razem rozbłyskiwało ponad ich głowami. Omijał właśnie oderwany kawałek gzymsu, gdy wpadł na znacznie drobniejszą od siebie kobietę. Rozpoznał w niej Avelinę Paxton, choć w tamtym momencie nie potrafił skojarzyć jej twarzy z tym nazwiskiem. Po prostu był pewien, że już się spotkali.
— Znam cię — oświadczył niespodziewanie - nie są to bowiem pierwsze słowa, jakie wypowiada się w tego typu sytuacjach. Nie zdążył powiedzieć nic więcej - zaklęcie ponownie uderzyło w budynek pod którym stali i tynk posypał się prosto na nich. — Chodź — zacisnął dłoń na jej ramieniu i pociągnął ją w inne, jak mu się wydawało, bezpieczne miejsce.
Opuszczenie bezpiecznego mieszkania było szaleństwem, o czym prędko przekonał się na własnej skórze. Ktoś wbiegł w Perseusa, a on zatoczył się i wpadł na jeszcze inną osobę - mężczyznę, jak mu się zdawało - który z kolei odepchnął go wprost w panikującą grupę. W ostatniej chwili złapał równowagę; wiedział wszak, że gdyby się przewrócił, panikujący tłum by go stratował. Cóż, jak to mawiają - jakie życie, taka śmierć.
Chciał wycofać się z powrotem do kamienicy, z której wybiegł, lecz dozorca, widząc co się święci, zamknął bramę. Obawiał się, że nawet gdyby rozpoznał w nim gościa szacownej pani Owen, nie wpuścił go do środka. Istniało wielkie prawdopodobieństwo, że za Perseusem do środka wlaliby się inni spanikowani czarodzieje; kto wie, czy wśród nich nie byłoby prowodyrów tego chaosu pod przykrywką uchodźców. Rzucił pod nosem paskudne przekleństwo, po czym zaczął przedzierać się przez tłum, na drugą stronę ulicy, gdzie, jak mu się wydawało, było nieco spokojniej.
Ludzie wpadali na siebie i krzyczeli przerażeni, kolorowe światło rzucanych zaklęć raz za razem rozbłyskiwało ponad ich głowami. Omijał właśnie oderwany kawałek gzymsu, gdy wpadł na znacznie drobniejszą od siebie kobietę. Rozpoznał w niej Avelinę Paxton, choć w tamtym momencie nie potrafił skojarzyć jej twarzy z tym nazwiskiem. Po prostu był pewien, że już się spotkali.
— Znam cię — oświadczył niespodziewanie - nie są to bowiem pierwsze słowa, jakie wypowiada się w tego typu sytuacjach. Nie zdążył powiedzieć nic więcej - zaklęcie ponownie uderzyło w budynek pod którym stali i tynk posypał się prosto na nich. — Chodź — zacisnął dłoń na jej ramieniu i pociągnął ją w inne, jak mu się wydawało, bezpieczne miejsce.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory