- Ona umie gotować też takie specjały? Kurde, zaskakujesz mnie Dani. - Nie miał nigdy skrzata, który by mu gotował, także nie do końca się na tym znał, najwyraźniej jednak te stworzenia posiadały umiejętności ugotowania potraw z najróżniejszych zakątków świata. - Nie spodziewałem się tego po Tobie, chciałabyś zostać władcą Doliny Godryka, właściwie to mogłoby być wtedy najbardziej przyjazne miejsce na świecie, próbuj więc, potrzebujecie pomocy? Jakby coś, to jestem zawsze tuż obok, gotowy Ci pomóc. - Wizja Doliny Godryka pod władzą panny Longbottom wydawała się być naprawdę czymś niesamowitym. To miejsce mogłoby być wtedy uznane za arkadię. Chętnie dołączyłby do drużyny Longbottom i pomógł jej przejąć władzę, mógłby się później wszystkim chwalić, że brał w tym udział.
Samuel zaśmiał się w głos. Plan Danielle wydawał się mu być naprawdę wspaniały, chociaż nie do końca prosty w realizacji, jednak nie zamierzał tutaj niszczyć marzeń panny Longbottom. - Po co kończyć na świecie, później masz jeszcze wszechświat, dla kogoś takiego jak Ty to nie powinno być problemem. - Może akurat podłapie jego pomysł. Na pewno chętnie by się w to zaangażował, bo był ciekawy, czy istnieje jakieś inne życie w kosmosie, poza tym na Ziemi.
- Dobra, dobra, nie wyglądasz po prostu na taką, która lubi przesiadywać w miejscach jak to. Nie pasuje to do Ciebie, przynajmniej na pierwszy rzut oka, ale mogę się mylić. Właściwie to już wiem, że się myliłem, co sama potwierdziłaś. Jednak cały czas mnie zaskakujesz. Zwracam honor. - Sami nie należał do osób, które lubiły konkurować, bez większego oporu mógłby oddać Danielle zwycięstwo walkowerem. - Mogłaś mnie uprzedzić, że są to jakieś zawody. - Skrzyżował sobie ręce na piersi udając rozczarowanego. - i jakby coś, Ty liczysz punkty, ja miewam z tym problemy. - Wolał ją uprzedzić.
- Z tego, co wiem, to chyba raczej nie. Mogłoby to chyba spowodować wiele wypadków, wiesz, spieszysz się do pracy, jeden nieodpowiedni krok i masz rozwalone pół twarzy. - Wydawało mu się, że to jednak zbyt ryzykowny środek transportu jak na podróże do pracy. - Ale słuchaj, mugole jeżdżą na takich śmiesznych urządzeniach, na które się siada z dwoma dużymi kołami. - Zaczął gestykulować, żeby pomóc jej wyobrazić sobie rower. Szło mu to raczej średnio, ale naprawdę bardzo mocno się starał. - Mają takie dwa dzyngsy na dole i kręcą to nogami, żeby jechało, zabiorę Cię kiedyś ze sobą, żeby Ci pokazać, w ogóle może też gdzieś znajdę jakiś, to może będziemy mogli go przetestować. - Skoro Longbottom wydawała się być zainteresowana rzeczami związanymi z transportem był skłonny pokazać jej to, co on sam już widział na własne oczy.
- Musiałbym nad tym popracować, tak właściwie to dopiero zacząłem ten projekt. - Nie rozmyślał jeszcze nad tym jakoś mocno, będzie musiał przetestować wszystkie możliwości. - Jesteś CUDOWNA, może zapytaj się go od razu, czy zechciałby to przetestować, skoro zna się na łowieniu ryb, to może chciałby z tego skorzystać. - Szukał od razu klienta na swój wspaniały projekt, może znajomy Danielle będzie chciał go kupić? Warto było zapytać.
- Nie przejmuj się kosztem, w ogóle co to za pytanie. Nie będziesz się u nikogo zapożyczać. - Powiedział stanowczo, bardzo stanowczo jak na niego. Jeśli chodzi o Dani to Carrow był w stanie wszystko wrzucić w koszta prowadzenia działalności, nie zamierzał jej kasować za takie rzeczy, bardziej cieszyło go to, że mógłby jej zrobić przyjemność. - Jeździ na motocyklu? Mój znajomy Henry ma mugolski warsztat samochodowy, widziałem motocykle, jednak jeszcze nie nauczyłem się na nich jeździć, umiem za to prowadzić te ich śmieszne pojazdy na czterech kółkach, samochody. - Chciał się chyba tym pochwalić, czy coś.
Westchnął cicho słysząc jej odpowiedź. Zignorowała jego pytanie, właściwie to nie do końca zignorowała, musiał do tego wrócić, bo będzie go to męczyło, choć wolałby zostać przy pogawędce o wrotkach. - Dani, o to mi chodzi. - Trzymał w ręku zaproszenie. - Wiesz, że ja się średnio nadaję... - Na pewno zdawała sobie z tego sprawę. - Chcę wiedzieć, że jesteś pewna. - Nie miał pojęcia, czym się kierowała zapraszając go na ten bal, jednak wolał się upewnić, że naprawdę tego chce. - Będę Cię asekurował. - Wrócił jeszcze do rozmowy o wrotkach.