Czarujące uśmiechy czyniące nieprzytomnie w umyśle okrywały barchanowym całunem zepsute wnętrze; to, które na pozór czarujące, było przegniłe u cna i jeszcze wydatniej zroszone kroplami okrucieństwa. Bo przecież była nienaturalnie wręcz wybuchowa, uparta, a o jej agresji krążyły legendy. Na salonach jednak, zachowywała pogodę ducha; błyskała białymi zębami, układającymi się w odrobinę nierówną linię, chętnie tańczyła i wielokroć z większym angażem sięgała po szklane kieliszki wypełnione czerwienią wina. W głębi duszy jednak, zepsuta i zdemoralizowana, gotowa była do bawienia się ludźmi jedynie dla własnej uciechy; prędko pojęła sztukę manipulacji i hipnozy, które otworzyły przed nią podniebne arkana wpływu na cudze umysły.
On jednak działał na nią wyjątkowo, sprawiał, iż serce trzepotało prędzej w klatce żeber; było w nim coś nieodgadnionego, coś, co skłaniało ją ku czynom niezawoalowanym i śmiałym w swej naturze. Wiedziała, na ile może sobie pozwolić; wiedziała, czuła wręcz w kościach, iż zechciałby, aby jego skóra została naznaczona igiełkami paznokci, które lekko wbiła w miękką tkankę. Chemia, która między nimi zaistniała była wyjątkowa w swej krasie; zupełnie inna niż to, czego zaznała dotychczasowo.
– Moje towarzystwo – odparła miękko na temat zapłaty za pełnioną przez Murtagha funkcję modela. Wiedziała, iż nie było to wystarczającym; wiedziała, że powinna wyświadczyć mu większą przysługę, zaoferować bardziej lukratywny zysk.
A jednak zamilkła, czekając na jego słowa, gdy opuściła go z oków nagłej bliskości.
– Brzmi jak dobry interes. Odpowiem ci na każde pytanie, chociaż przecież mógłbyś samodzielnie je ze mnie wyrwać. Czy mam się czuć zaszczycona? – zabrzmiała retoryką, wbijając w niego bystre spojrzenie sarnich ocząt.
Poznawanie na jej zasadach zaskoczyło ją niejako – wiedziała przecież, że intencje nie musiały wypływać w jej ust samorzutnie; wiedziała, że mógł dowiedzieć się każdego szkopułu własnoręcznie. A jednak okazał jej zainteresowanie, to, które budziło w niej poczucie wyjątkowości – jakkolwiek śmiałe by ono nie było.
– Dlaczego chcesz mnie poznać? – zabrzmiała welonem pytania mimowolnie, kierowana najprostszą spośród ludzkich ciekawości.