06.04.2023, 12:24 ✶
Na myśl o chorobie gorycz upokorzenia rozlała się po podniebieniu Perseusa; uważał bowiem, że nie ma nic bardziej upodlającego niż stopniowe obdzieranie go ze sprawności, z niezależności i godności, finalnie zmuszając go do życia na łasce ludzi, z którymi nie chciał mieć do czynienia, od których tak rozpaczliwie próbował się odciąć. To kara za wszystkie twoje grzechy - za każdym razem, gdy ból stawał się nie do zniesienia, w uszach dzwonił mu nieprzyjemny głos mężczyzny, którego ciało wynieśli pewnego wczesnowionnego wieczoru z paryskiego mieszkania magipsychiatry. Wówczas przyciskał poduszkę do twarzy i tłumił w nią krzyk; przeraźliwe w swej bezradności wołanie o pomoc, na którą było za późno.
Zawiesił na Lycoris heban spojrzenia. Łączyło ich coś znacznie więcej, niż tylko miłość - były też zbrodnie popełnione po zmierchu i zatrzymane wpół słowa tajemnice, których wypowiadanie do końca było zbędne. Były łzy ocierane ukradkiem pod płaszczem nocy i zwierzenia szeptane nad planszą szachów w bladym blasku gasnących świec.
— Przyjdzie — odrzekł z charakteryczną dla siebie beztroską naiwnością, choć wątpliwości chwyciły już w swe szpony serce Perseusa, nadając jego głosowi subtelnego vibratto niepewności — Jest jeszcze dużo czasu. Mogę na nią poczekać.
Przełknął ślinę, wbijając spojrzenie w swoje paznokcie. Przez chwilę walczył z chęcią opowiedzenia jej o wszystkim; o tym, jak nagle spadła na niego wieść o ciąży swej żony, choć dokładali wszelkich starań, aby tego uniknąć, o rozważaniach na temat tego, czy dziecko zatrzymać i o własnym lęku przed wyrażeniem swojego zdania, bo obiecał jej przecież przez ślubem autonomię i niewtrącanie się w jej decyzje.
— Tu nie chodzi o miłość. Mam wobec niej pewne zobowiązania, o których obiecałem nie mówić nikomu postronnemu — wyjaśnił enigmatycznie, choć czuł, że wcale nie musiał precyzować o co właściwie chodziło. Samo spojrzenie w oczy Lycoris wystarczyło, aby nabrał pewności, że siostra wszystkiego się domyśliła. Cóż, nie można mu było przynajmniej zarzucić, że nie wywiązał się z obietnicy złożonej przy kuchennym stole podczas śniadania - nic nie mógł poradzić na przenikliwy umysł swej rozmówczyni.
— Na Merlina, nie wyrabiaj sobie zdania na temat wszystkich mężczyzn patrząc tylko na mnie! Obawiam się, że nie jestem najlepszym reprezentantem... — ukrył twarz w dłoniach zmieszany, a zaraz wybuchnął serdecznym śmiechem. Zaraz jednak spoważniał, pochylił się do przodu na swym fotelu i spojrzał jej głęboko w oczy.
— Nie, nie zmieniajmy — zaprotestował z braterską troską. — Opowiedz mi o nim.
Zawiesił na Lycoris heban spojrzenia. Łączyło ich coś znacznie więcej, niż tylko miłość - były też zbrodnie popełnione po zmierchu i zatrzymane wpół słowa tajemnice, których wypowiadanie do końca było zbędne. Były łzy ocierane ukradkiem pod płaszczem nocy i zwierzenia szeptane nad planszą szachów w bladym blasku gasnących świec.
— Przyjdzie — odrzekł z charakteryczną dla siebie beztroską naiwnością, choć wątpliwości chwyciły już w swe szpony serce Perseusa, nadając jego głosowi subtelnego vibratto niepewności — Jest jeszcze dużo czasu. Mogę na nią poczekać.
Przełknął ślinę, wbijając spojrzenie w swoje paznokcie. Przez chwilę walczył z chęcią opowiedzenia jej o wszystkim; o tym, jak nagle spadła na niego wieść o ciąży swej żony, choć dokładali wszelkich starań, aby tego uniknąć, o rozważaniach na temat tego, czy dziecko zatrzymać i o własnym lęku przed wyrażeniem swojego zdania, bo obiecał jej przecież przez ślubem autonomię i niewtrącanie się w jej decyzje.
— Tu nie chodzi o miłość. Mam wobec niej pewne zobowiązania, o których obiecałem nie mówić nikomu postronnemu — wyjaśnił enigmatycznie, choć czuł, że wcale nie musiał precyzować o co właściwie chodziło. Samo spojrzenie w oczy Lycoris wystarczyło, aby nabrał pewności, że siostra wszystkiego się domyśliła. Cóż, nie można mu było przynajmniej zarzucić, że nie wywiązał się z obietnicy złożonej przy kuchennym stole podczas śniadania - nic nie mógł poradzić na przenikliwy umysł swej rozmówczyni.
— Na Merlina, nie wyrabiaj sobie zdania na temat wszystkich mężczyzn patrząc tylko na mnie! Obawiam się, że nie jestem najlepszym reprezentantem... — ukrył twarz w dłoniach zmieszany, a zaraz wybuchnął serdecznym śmiechem. Zaraz jednak spoważniał, pochylił się do przodu na swym fotelu i spojrzał jej głęboko w oczy.
— Nie, nie zmieniajmy — zaprotestował z braterską troską. — Opowiedz mi o nim.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory