06.04.2023, 13:13 ✶
Cierpliwość człowieka nie była studnią bez dna, o czym dane było mu się przekonać poprzedniego wieczora. Być może i nie był najlepszym mężem, ale starał się ze wszystkich sił, żeby było inaczej. O pewnych sprawach nie miał jednak pojęcia, co nie wynikało z jego złej woli, a tego, że nie miał sposobności by się o nich dowiedzieć. Swój błąd natychmiast naprawił, co kosztowało go naprawdę wiele wysiłku, a tym, co otrzymał w zamian był jedynie chłód i wyniosłość. Jak więc mógł wiązać swoją przyszłość z kimś, kto najwidoczniej nie czuje się przy nim dobrze?
Najbardziej w tym wszystkim zabolała go jednak odpowiedź Elliotta na wyznanie, że nie umie pokochać kogoś, kto nie jest nim. Ale o tym nie chciał przyznać się nawet przed samym sobą.
— Przepraszam, przez to wszystko na śmierć o tym zapomniałem — wymamrotał zbolały, pocierając skronie. Na propozycję kawy tylko pokiwał głową. Teoretycznie to on powinien się zaoferować do jej przygotowania jako gospodarz, ale w obecnym stanie tylko zrobiłby sobie przy tym krzywdę.
Nagle dotarły do niego wszystkie wspomnienia minionego dnia.
— Och, ależ ja chcę ci powiedzieć dlaczego! Poczekaj no, tylko coś na siebie zarzucę... — odparł z bojowym błyskiem w oczach. Zrzucił z siebie okrycie i wstał z kanapy wyraźnie pobudzony, rozglądając się za spodniami, które musiał zrzucić gdzieś zaraz za koszulą. Nie znalazł ich, zatem doszedł do wniosku, że zdjął je dopiero na piętrze, zatem pokuśtykał do łazienki na parterze i po chwili wrócił do salonu odziany w czarny szlafrok. — Nasza szanowna pani matka nie pochwaliła się, co zrobiła?
Nie musiała mu odpowiadać. Wiedział aż nazbyt dobrze, że Daphne nie dzieliła się z nikim swoimi porażkami; odziedziczył wszak po niej tę paskudną rysę na charakterze.
— Wyobraź sobie, że nie delegowała do nas skrzata z Grimmauld Place z dobrego serca dopóki nie kupimy własnego, a po to, aby ten podstępny gad podmieniał eliksiry antykoncepcyjne Eunice, bo tak bardzo nie mogła doczekać się wnuków — prychnął oburzony, wracając na swoje miejsce. Czy w takim stanie nadal potrzebował kofeiny? Postanowił zaryzykować i sięgnął po kubek, gdy tylko ten wylądował naprzeciwko niego. — Pokłóciliśmy się. Wszyscy. Efekt jest taki, że obu nie chcę widzieć, a one nie chcą widzieć mnie. Wiesz... ja wczoraj zrozumiałem, że to małżeństwo nikomu nie przyniosło nic dobrego. Wiem, że ludzie są w stanie przetrwać gorsze kryzysy i byłbym gotów zostać z nią ze względu na dziecko, ale nie mogłem wyzbyć się wrażenia, że ona straszliwie się przy mnie męczy. Poza tym, od samego początku rozważała pozbycie się go — uśmiechnął się z goryczą — Więc... może to i lepiej? Nie skazuję dwóch istnień na cierpienie.
Najbardziej w tym wszystkim zabolała go jednak odpowiedź Elliotta na wyznanie, że nie umie pokochać kogoś, kto nie jest nim. Ale o tym nie chciał przyznać się nawet przed samym sobą.
— Przepraszam, przez to wszystko na śmierć o tym zapomniałem — wymamrotał zbolały, pocierając skronie. Na propozycję kawy tylko pokiwał głową. Teoretycznie to on powinien się zaoferować do jej przygotowania jako gospodarz, ale w obecnym stanie tylko zrobiłby sobie przy tym krzywdę.
Nagle dotarły do niego wszystkie wspomnienia minionego dnia.
— Och, ależ ja chcę ci powiedzieć dlaczego! Poczekaj no, tylko coś na siebie zarzucę... — odparł z bojowym błyskiem w oczach. Zrzucił z siebie okrycie i wstał z kanapy wyraźnie pobudzony, rozglądając się za spodniami, które musiał zrzucić gdzieś zaraz za koszulą. Nie znalazł ich, zatem doszedł do wniosku, że zdjął je dopiero na piętrze, zatem pokuśtykał do łazienki na parterze i po chwili wrócił do salonu odziany w czarny szlafrok. — Nasza szanowna pani matka nie pochwaliła się, co zrobiła?
Nie musiała mu odpowiadać. Wiedział aż nazbyt dobrze, że Daphne nie dzieliła się z nikim swoimi porażkami; odziedziczył wszak po niej tę paskudną rysę na charakterze.
— Wyobraź sobie, że nie delegowała do nas skrzata z Grimmauld Place z dobrego serca dopóki nie kupimy własnego, a po to, aby ten podstępny gad podmieniał eliksiry antykoncepcyjne Eunice, bo tak bardzo nie mogła doczekać się wnuków — prychnął oburzony, wracając na swoje miejsce. Czy w takim stanie nadal potrzebował kofeiny? Postanowił zaryzykować i sięgnął po kubek, gdy tylko ten wylądował naprzeciwko niego. — Pokłóciliśmy się. Wszyscy. Efekt jest taki, że obu nie chcę widzieć, a one nie chcą widzieć mnie. Wiesz... ja wczoraj zrozumiałem, że to małżeństwo nikomu nie przyniosło nic dobrego. Wiem, że ludzie są w stanie przetrwać gorsze kryzysy i byłbym gotów zostać z nią ze względu na dziecko, ale nie mogłem wyzbyć się wrażenia, że ona straszliwie się przy mnie męczy. Poza tym, od samego początku rozważała pozbycie się go — uśmiechnął się z goryczą — Więc... może to i lepiej? Nie skazuję dwóch istnień na cierpienie.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory