07.04.2023, 15:19 ✶
Brwi uniosły się w stuporze, jakby w pierwszej chwili w ogóle nie docierał do niego sens jej słów. W rzeczywistości zdumiony był tym, jak łatwo dał się przejrzeć tej filigranowej istocie i poczuł żałośnie bezsilny wobec przenikliwego spojrzenia jej jadnych oczu. Przecież Lycoris też ma takie oczy, stwierdził, w rozgorączkowaniu przeczesując heban włosów palcami; nie mógł bowiem w nieskończoność podpierać się blatu i prędko musiał czymś zająć drugą rozedrganą dłoń. William także patrzy na ciebie w ten sposób, dodał cichy głos z tyłu głowy. Tak, niewątpliwie było coś osobliwego we wszystkich, którzy spotykali się ze śmiercią na co dzień. Jakby skrywali pradawną mądrość, która niedostępna była dla innych ludzi.
Pomiędzy jednym uderzeniem serca a drugim przemknęło mój przez myśl, że Cynthia wie o zawiniętym w dywan ciele wrzuconym nocą do Sekwany. Przez krótką chwilę miało to sens; pomagała mu wszak młodsza siostra, z którą współpracowała. Zaraz jednak doszedł do wniosku, że popada w paranoję, bo przecież jego sekrety są bezpieczne z Lycoris. Och, od powrotu z Francji rzeczywiście nie było z nim najlepiej. Demony przeszłości bowiem nie znały pojęcia czasu, ani granic - zjawiały się nieproszone w najmniej spodziewanym momencie, boleśnie przypominając, że nigdy nie będzie się wolnym od ciężaru win zalegającego na barkach oraz że powinno mieć się stale na baczności.
— Nic się nie stało — posłał jej blady uśmiech, nie spuszczając wzroku z jej sylwetki, niemalże zlewającej się w jedność z otaczającą ich bielą prosektorium. Tak krucha, oniryczna niemalże, aż w Perseusie zatliła się nadzieja, że wszystko to jest wytworem jego wyobraźni, umysłu z wolna pogrążającego się w obłędzie. Wkrótce obudzi się z tego bladego snu, a Raphael wciąż będzie obok niego. Albo lepiej, on też nigdy nie będzie istniał, a Black przestanie przeklinać dzień, w którym ten mężczyzna stanął na jego drodze.
Ale przebudzenie nie nadeszło.
Obserwował zatem w milczeniu, jak młoda czarownica wykonuje swoją pracę, jak skrupulatnie wypełnia powierzone jej dokumenty i z pewnym zdziwieniem okrył, że lubi dźwięk pióra kreślącego słowa na atramencie. Skupił się więc na nim z szybko bijącym sercem, jakby to skrobanie było jedynym mostem łączącym go z rzeczywistością. Wzdrygnął się, gdy kobieta przestała pisać i przemówiła do niego.
— Doskonale — uśmiechnął się ponownie, tym razem szerzej i szerzej, nieświadom tego, jak wielka ulga maluje się na jego twarzy. Spokojnie poczekał, aż Cynthia się przygotuje, po czym otworzył przed nią drzwi prosektorium - i wszystkie inne, przez jakie przyszło im przechodzić.
— Myślę, że ta za rogiem będzie najlepszym wyborem — odpowiedział, lecz nie wyjaśnił czego. Nie musiał zresztą, doskonale po nim widać było, że potrzebuje zaczerpnięcia świeżego powietrza.
Pomiędzy jednym uderzeniem serca a drugim przemknęło mój przez myśl, że Cynthia wie o zawiniętym w dywan ciele wrzuconym nocą do Sekwany. Przez krótką chwilę miało to sens; pomagała mu wszak młodsza siostra, z którą współpracowała. Zaraz jednak doszedł do wniosku, że popada w paranoję, bo przecież jego sekrety są bezpieczne z Lycoris. Och, od powrotu z Francji rzeczywiście nie było z nim najlepiej. Demony przeszłości bowiem nie znały pojęcia czasu, ani granic - zjawiały się nieproszone w najmniej spodziewanym momencie, boleśnie przypominając, że nigdy nie będzie się wolnym od ciężaru win zalegającego na barkach oraz że powinno mieć się stale na baczności.
— Nic się nie stało — posłał jej blady uśmiech, nie spuszczając wzroku z jej sylwetki, niemalże zlewającej się w jedność z otaczającą ich bielą prosektorium. Tak krucha, oniryczna niemalże, aż w Perseusie zatliła się nadzieja, że wszystko to jest wytworem jego wyobraźni, umysłu z wolna pogrążającego się w obłędzie. Wkrótce obudzi się z tego bladego snu, a Raphael wciąż będzie obok niego. Albo lepiej, on też nigdy nie będzie istniał, a Black przestanie przeklinać dzień, w którym ten mężczyzna stanął na jego drodze.
Ale przebudzenie nie nadeszło.
Obserwował zatem w milczeniu, jak młoda czarownica wykonuje swoją pracę, jak skrupulatnie wypełnia powierzone jej dokumenty i z pewnym zdziwieniem okrył, że lubi dźwięk pióra kreślącego słowa na atramencie. Skupił się więc na nim z szybko bijącym sercem, jakby to skrobanie było jedynym mostem łączącym go z rzeczywistością. Wzdrygnął się, gdy kobieta przestała pisać i przemówiła do niego.
— Doskonale — uśmiechnął się ponownie, tym razem szerzej i szerzej, nieświadom tego, jak wielka ulga maluje się na jego twarzy. Spokojnie poczekał, aż Cynthia się przygotuje, po czym otworzył przed nią drzwi prosektorium - i wszystkie inne, przez jakie przyszło im przechodzić.
— Myślę, że ta za rogiem będzie najlepszym wyborem — odpowiedział, lecz nie wyjaśnił czego. Nie musiał zresztą, doskonale po nim widać było, że potrzebuje zaczerpnięcia świeżego powietrza.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory