• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel

[Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel
the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#9
07.04.2023, 17:54  ✶  

Nie miała pojęcia, czy Malwa potrafiłaby ugotować coś, gdzie głównym składnikiem byłyby owady; szczerze wątpiła, by którykolwiek z Longbottomów miał takie smaki, jednak skrzaty potrafiły dużo, często dużo więcej niż niejeden czarodziej. Domyślała się jednak, że gdyby ładnie poprosić ją o jednorazowe spróbowanie, zgodziłaby się bez żadnego problemu.

Oczywiście, nie zamierzała przejmować władzy na Doliną Godryka, od samego początku zgrywała się z tego pomysłu. Sam jednak gładko podchwycił temat.

- Mówisz, że byłbyś gotowy na rolę króla Doliny? - uniosła lekko brew, po czym roześmiała się. Skoro miał jej pomóc, to chyba tylko i włącznie w takiej roli, prawda? - Korona zdecydowanie by Ci pasowała. A jeżeli chcesz wzmocnienia efektu, pożyczymy miecz Godryka. Myślę, że będzie mu lepiej w czyiś dłoniach, niż jakby miał wisieć bezużytecznie nad kominkiem. - zauważyła, wzruszając lekko ramionami.

Oczywiście, to było tylko czcze gadanie, bo ani na moment nie miała zamiaru przejmować nad czymkolwiek władzy. Było jej dobrze na pozycji takiej, na jakiej była - poboczna linia rodu, na dobrą sprawę bez większego znaczenia dla rodziny. Z boku można było kibicować reszcie i wspierać ich, gdy tylko tego potrzebowali.

- Cieszę się, że wciąż umiem Cię zaskoczyć. Przynajmniej nie dam Ci okazji do stwierdzenia, że jestem przewidywalną nudziarą. I to bez konieczności przejmowała władzy nad wszechświatem! - odpowiedziała, z wyraźnym zadowoleniem w głosie. Zmarszczyła lekko brwi, posyłając mu podejrzliwie spojrzenie. Że niby Sami miał problemy z liczeniem?
- Chwila moment, kto był w najbardziej kujońskim domu w Hogwarcie?- rzuciła w pierwszej chwili. - Podpowiem Ci Sami, na pewno nie ja. Gdybym tam trafiła, najpewniej wywaliliby mnie po pierwszym tygodniu. - dodała, śmiejąc się cicho pod nosem.

W skupieniu obserwowała gestykulującego zamaszyście Carrowa, który chciał obrazowo wyjaśnić jej, jak wygląda sprzęt jakim poruszają się mugole. Próbowała sobie to wyobrazić, przygryzła nawet wargę, starając się przypomnieć sobie, czy kiedykolwiek taki widziała - przecież nie była aż taką ignorantka i zdarzało jej się odwiedzać mugolski Londyn. Prawie poderwała się z miejsca.
- Ooooh, kojarzę! To te śmieszne pojazdy, w których trzeba namachać się nogami, żeby jechały! - nietrudno było wywołać w niej ekscytację. Niczym golden, który znalazł w lesie ogromny patyk. - Trzymam Cię za słowo Sami, zawsze chciałam się takim przejechać. Nie wykręcisz się teraz. - skwitowała go. Oczywiście, zdawała sobie sprawę, że jej nauka jazdy na rowerze może zakończyć się koniecznością wizyty w Mungo, ale... czego się nie robi dla rozrywki? Swojej, bo robiłaby coś, czego dotychczas nie miała okazji. I Samiego, który patrzyłby na to wszystko z boku.
Pokiwała szybko głową na znak, że zagada Alastora jeszcze dziś. Nie spodziewała się, by Moody miał jej odmówić; jedynym problemem mogło okazać się, że będzie wzbraniał się rękoma i nogami by wziąć wolne na wyjazd w teren i przetestowanie wynalazku Samiego. A może wodnewrotki okażą się powodem, dla których uda się na dłuższe wolne niż zazwyczaj? Wszyscy wyszliby na tym z korzyściami. A ona miałaby poczucie zatroszczenia się o swoich bliskich, zarówno Carrowa jak i Alastora.

Machnęła ręką, ucinając temat pieniędzy. To zawsze była drażliwa kwestia, a ona, wiedząc doskonale jaką sytuację życiową ma Sam, nie zamierzała wykorzystywać jego dobrego serca i chęci zapewnienia jej dobrej rozrywki. Oczywiście, próba przeforsowania swoich racji nie miała żadnego sensu, dlatego zakończyła ten temat tak szybko, jak się dało. I tak dostanie od Longbottomów pieniądze. W formie czeku zostawionego mu na stole w warsztacie. W formie przelania odpowiedniej sumy bezpośrednio na konto. To wszystko było do ustalenia.

Bez żadnego zawahania usiadła bezpośrednio na podłodze warsztatu, by wygodniej było jej założyć wrotki. Kiedy skrupulatnie je wiązała, słysząc głos Samuela, uniosła głowę, a jej wzrok zatrzymał się na kopercie. Po minie mężczyzny uwiadomiła sobie, że pewne rzeczy, które jej wydawały się oczywiste muszą zostać wypowiedziane.

- Gdybym nie była pewna, obok twojego nazwiska byłby znak zapytania. Albo w ogóle by go tam nie było. - odezwała się w pierwszej chwili. - Sam, nie jesteś firaną albo dywanem, żebyś miał pasować do otoczenia. Zaprosiłam Cię bo uznałam, że w twoim towarzystwie zawsze dobrze się bawię, a to wydało mi się fajną opcją na spędzenie razem czasu. Poznasz moich bliskich, będzie dobre jedzenie. Na pewno coś się wywali po drodze, tak jak zawsze zresztą, więc będzie z czego się pośmiać i co wspominać. - dodała, nieco łagodniejszym niż zwykle tonem głosu. - Oczywiście, na pewno będą obecni bogaci, zapatrzeni w czubki własnych nosów czarodzieje, ale ich pieniądze trafią dla potrzebujących, więc... ich obecność jest znośna. - dodała. - Jeżeli nie chcesz, oczywiście możesz odmówić, nie obrażę Cię na Ciebie. Pomimo tego magicznego składnika w wołowinie, po którym miałeś zgadzać się na wszystko. A teraz pomóż mi wstać, bo chyba pokładłam zbyt dużą wiarę w moje możliwości...

Czy Danka się nie wywali przy wstawaniu
Rzut O 1d100 - 57
Sukces!


let everything happen to you
beauty and terror
just keep going
no feeling is final
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Danielle Longbottom (3276), Samuel Carrow (2937)




Wiadomości w tym wątku
[Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel - przez Danielle Longbottom - 04.04.2023, 04:19
RE: [Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel - przez Samuel Carrow - 04.04.2023, 11:59
RE: [Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel - przez Danielle Longbottom - 04.04.2023, 14:08
RE: [Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel - przez Samuel Carrow - 04.04.2023, 22:27
RE: [Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel - przez Danielle Longbottom - 05.04.2023, 10:55
RE: [Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel - przez Samuel Carrow - 05.04.2023, 12:06
RE: [Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel - przez Danielle Longbottom - 05.04.2023, 13:20
RE: [Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel - przez Samuel Carrow - 05.04.2023, 13:55
RE: [Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel - przez Danielle Longbottom - 07.04.2023, 17:54
RE: [Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel - przez Samuel Carrow - 07.04.2023, 20:11
RE: [Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel - przez Danielle Longbottom - 08.04.2023, 23:04

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa