Carrow nie znał się na skrzatach, zaciekawił go jednak ten temat. Znane były ze swoich umiejętności kulinarnych, jednak nigdy szczególnie nie interesował się tym, czy skrzat w każdym kraju gotuje według standardów żywieniowych danego państwa, czy byłby w stanie stworzyć wszystko. Był to dość zajmujący temat do rozważań. Pewnie miałby większą wiedzę na ten temat, gdyby miał swojego własnego w domu, no ale nie miał. Musiał więc sobie gdybać.
- Bardziej widziałbym się jako pazia jedynej, słusznej królowej, która miałaby władzę absolutną. - Odrzekł rozbawiony samą wizją Danielle w koronie. Na pewno by jej pasowała. Miał wrażenie, że nawet gdyby ubrała worek po kartoflach wyglądała by uroczo. - Właściwie, jakbym dostał miecz, to mógłbym zostać Twoim rycerzem. - Wizja zaczęła być teraz bardziej spójna. Mógłby walczyć o królestwo Longbottom, na pewno wykonywałby każde jej polecenie bez zawahania. Do tej roli się nadawał.
- Nigdy w życiu bym nie powiedział, że jesteś nudziarą. Jak w ogóle mogłaś tak pomyśleć, to nóż wymierzony w me serce! - Powiedział może trochę za bardzo teatralnie. Humor mu dopisywał, zresztą jak zawsze w towarzystwie Danielle, miał wrażenie, że przestawał wtedy myśleć o rzeczach przyziemnych, chociażby dzisiaj już planowali jak mogą przejąć władzę nad wszechświatem, jakby to było nic wielkiego.
- Będziesz mnie teraz przezywać od kujonów? Po kim, jak po kim, ale po Tobie się tego nie spodziewałem. - Miała trochę racji. W końcu znalazł się wśród Krukonów nie bez powodu. - Zapominalski jestem, jeśli czegoś nie zapisuję, to bardzo szybko gubię rachubę. - Próbował się wytłumaczyć.
Jego wizualizacja przyniosła zamierzone skutki. Danielle najwyraźniej wiedziała o czym mówił. - Tak, dokładnie, właśnie o to mi chodzi! - Uniósł nieco głos, to wszystko przez ten entuzjazm towarzyszący ich rozmowie. - Zastanawiam się, czy trudno na nich jechać, ale skoro tylu mugoli sobie z tym radzi, to pewnie i my jakoś byśmy dali radę. - W końcu zbudowani byli tak samo, nie sądził, że może to być jakoś bardzo skomplikowane. Radził sobie z miotła, to i z takim urządzeniem powinien sobie poradzić.
- Nie wiem tylko kiedy, będę musiał się rozejrzeć, popytać kilka osób, ale obiecuję, że go zdobędę. - Może akurat znajdzie jakiś w śmietniku, ludzie czasami wyrzucali naprawdę interesujące przedmioty, czego nie potrafił zrozumieć, choć trochę go to cieszyło - w końcu dzięki temu trafiały one w jego ręce, zupełnie za darmo.
Dostrzegł kątem oka to machnięcie ręki Danielle. Jego duma nie pozwalała mu przyjąć zapłaty, nie od niej. Wiele razy wyciągnęła ku niemu pomocną dłoń, uważał, że ma wobec niej dług, miał też jednak świadomość, że ona potrafiła być uparta. Czasem nie można było przez to wyegzekwować od panny Longbottom pewnych rzeczy.
Obserwował uważnie swoją towarzyszkę, gdy ta usiadła na podłodze. Był gotowy pomóc jej z wrotkami, gdyby tylko pojawiła się taka potrzeba. W końcu był to dla niej zupełnie nowy przedmiot, a on miał już z nim pewne doświadczenie. Danielle zaczęła jednak mówić, tym razem o tym zaproszeniu, które chwilę wcześniej mu wręczyła. Carrow zadał to pytanie na głos, bo chciał się podzielić swoimi wątpliwościami. Nie lubił pojawiać się w miejscach, które wydawały się nie pasować do jego standardów, bał się trochę, że nie będzie potrafił się zachować. Danielle jednak upewniła go w tym, że powinien tym razem zrobić wyjątek. - Dobrze, masz rację. Jeśli to właśnie mnie chcesz mieć obok siebie tego wieczoru, to będę tam, dla Ciebie. - Ściszył nieco głos. Miał wrażenie, że wiele był w stanie zrobić dla tej dziewczyny. [b] - Najważniejsze, że jak zawsze robicie to dla tych, którzy najbardziej tego potrzebują, nie wszyscy ludzie o waszym statusie myślą o tych, którzy nie mają takiego kolorowego życia. - Zdawał sobie sprawę, że rodzina Danielle od zawsze angażowała się w różne akcje charytatywne. - Masz mnie, przyjdę tam z przyjemnością.
Wstał i od razu ruszył w kierunku panny Longbottom, aby pomóc jej wstać. Najwyraźniej nie było to jednak potrzebne, bo poradziła sobie wyśmienicie. Stał jednak tuż obok niej, gdy już wyprostowała się na nogach, aby mogła się o niego oprzeć. - Daj rękę. - Podał jej swoją prawą dłoń. - Pociągnę Cię za sobą, tak będzie prościej. - Ruszył przed nią, aby trochę się rozpędziła.