Skinęła głową na prośbę Trevora, aby uważała i po zlokalizowaniu potencjalnych domów sąsiadów ruszyła do jednego z nich. Widząc w jednym oknie człowieka poczuła delikatny dreszcz obawy na plecach. Wzięła głęboki wdech i podeszła do drzwi, które po chwili się otworzyły i ukazały obraz nieprzyjemnego, starszego mężczyzny w dodatku podpitego alkoholem. Uśmiechnęła się do niego jednak przyjaźnie, a swoją aparycją raczej nie powinna wzbudzać nieprzyjemnych reakcji.
— Witam, chciałabym się zapytać, czy wie pan coś o Jacobie Scottcie. Razem z tatą przyszliśmy go odwiedzić, bo dawno się do nas nie odzywał. Martwimy się o niego. – odpowiedziała starając się brzmieć autentycznie. – To nasz bliski, może zauważył pan coś nietypowego? – zasugerowała.
Avelina nie była dobra w takich sprawach, ale miała nadzieję, że mężczyzna będzie w jakiś sposób przydatny. I sama nie wpadnie w jakieś większe tarapaty z pijanym mężczyzną. To byłby ogromny przypał dla tej sytuacji. Spojrzała też nad ramieniem mężczyzny, aby zobaczyć z czystej ciekawości co znajduje się za jego plecami. Naturalna ludzka ciekawość, ale od razu wróciła wzrokiem do mężczyzny, aby nie dawać mu powodu do złości bądź braku współpracy.