08.04.2023, 18:52 ✶
- Czyżbyś zapraszała mnie na randkę? Byłem pewny, że angielskie damy czekają aż takie zaproszenie wyjdzie od mężczyzny – stwierdził Cathal, trochę wyzywająco.
Może i był wybredny. A może sprawa sprowadzała się do tego, że nie lubił marnować czasu i uwagi na rzeczy i ludzi, którzy ani nie przyciągali jego uwagi, ani nie uważał za przydatnych. Przynajmniej jedno z dwojga było warunkiem wymaganym. Shafiq należał do tych osób, które dbały głównie o siebie i najbliższe otoczenie, i choć jeszcze nie popadał w skurwysyństwo, na pewno nie był szczególnie empatyczny.
- Zwłaszcza, jeśli niesienie za sobą kolejną – skwitował. Co dokładnie miał na myśli? To już wiedział tylko on sam.
Rozbawiło go jej podsumowanie odnośnie tego, że każda płeć jest prosta. Osobiście miał wrażenie, że dotyczy to około połowy przedstawicieli i tej pięknej, i tej brzydkiej, bo mniej więcej połowa ludzi okazywała się nieco bardziej skomplikowana, ale też już takie proporcje wystarczyły, aby stracić zainteresowanie większością ludzi. Jasne stwierdzenie, już nawet nie sugestia, że faktycznie jest gotowa iść szukać z nim po nocy w lesie posągów – co przecież początkowo było żartem – rozbawiało jeszcze bardziej. Zastanawiał się, czy to pewność siebie? Wiara w ochronę Flintów? Była może mistrzynią pojedynków? W tych niespokojnych czasach udawanie się na nocne przechadzki z niemal obcym mężczyzną było istnym szaleństwem, ale Cathal nie był jej ojcem ani bratem, aby ją za to ganił.
- Naprawdę mam zamiar znaleźć tam pewien posąg. A raczej przekonać się, czy kuzyn nie opowiada baśni albo nie wypił za wiele ognistej – powiedział, tak na wszelki wypadek. A potem jego wzrok powędrował w dół. Ku jej… butom. – Jeśli faktycznie masz ochotę wybrać się tam ze mną, trzeba transmutować ci te buty. Inaczej będę za parę godzin tłumaczyć twojemu ojcu, dlaczego połamałaś sobie obie nogi.
I zasadniczo… jeżeli zaiste Cynthia postanowiła, że to świetna noc na nocne włóczęgi, Shafiq zamierzał za pomocą transmutacji zamienić jej eleganckie buciki na kalosze. W tym samym kolorze, ale przez jakieś dwie najbliższe godziny miały być pozbawione obcasów i z czubkami nieco mniej masakrującymi nogi. A potem, nim udali się do kominka Fiuu, zawołał jeszcze skrzata, by przyniósł im płaszcze.
Był pewien, że ciotka jutro spróbuje go zabić. Ale w końcu – to będzie dopiero jutro.
Może i był wybredny. A może sprawa sprowadzała się do tego, że nie lubił marnować czasu i uwagi na rzeczy i ludzi, którzy ani nie przyciągali jego uwagi, ani nie uważał za przydatnych. Przynajmniej jedno z dwojga było warunkiem wymaganym. Shafiq należał do tych osób, które dbały głównie o siebie i najbliższe otoczenie, i choć jeszcze nie popadał w skurwysyństwo, na pewno nie był szczególnie empatyczny.
- Zwłaszcza, jeśli niesienie za sobą kolejną – skwitował. Co dokładnie miał na myśli? To już wiedział tylko on sam.
Rozbawiło go jej podsumowanie odnośnie tego, że każda płeć jest prosta. Osobiście miał wrażenie, że dotyczy to około połowy przedstawicieli i tej pięknej, i tej brzydkiej, bo mniej więcej połowa ludzi okazywała się nieco bardziej skomplikowana, ale też już takie proporcje wystarczyły, aby stracić zainteresowanie większością ludzi. Jasne stwierdzenie, już nawet nie sugestia, że faktycznie jest gotowa iść szukać z nim po nocy w lesie posągów – co przecież początkowo było żartem – rozbawiało jeszcze bardziej. Zastanawiał się, czy to pewność siebie? Wiara w ochronę Flintów? Była może mistrzynią pojedynków? W tych niespokojnych czasach udawanie się na nocne przechadzki z niemal obcym mężczyzną było istnym szaleństwem, ale Cathal nie był jej ojcem ani bratem, aby ją za to ganił.
- Naprawdę mam zamiar znaleźć tam pewien posąg. A raczej przekonać się, czy kuzyn nie opowiada baśni albo nie wypił za wiele ognistej – powiedział, tak na wszelki wypadek. A potem jego wzrok powędrował w dół. Ku jej… butom. – Jeśli faktycznie masz ochotę wybrać się tam ze mną, trzeba transmutować ci te buty. Inaczej będę za parę godzin tłumaczyć twojemu ojcu, dlaczego połamałaś sobie obie nogi.
I zasadniczo… jeżeli zaiste Cynthia postanowiła, że to świetna noc na nocne włóczęgi, Shafiq zamierzał za pomocą transmutacji zamienić jej eleganckie buciki na kalosze. W tym samym kolorze, ale przez jakieś dwie najbliższe godziny miały być pozbawione obcasów i z czubkami nieco mniej masakrującymi nogi. A potem, nim udali się do kominka Fiuu, zawołał jeszcze skrzata, by przyniósł im płaszcze.
Był pewien, że ciotka jutro spróbuje go zabić. Ale w końcu – to będzie dopiero jutro.
Koniec sesji