08.04.2023, 22:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.04.2023, 22:08 przez Cathal Shafiq.)
Kąciki ust Cathala uniosły się lekko. Był zbytnim uparciuchem, aby tak po prostu to zostawić – najwyraźniej podobnie jak ona.
- Czy to nie ty pierwsza wspomniałaś o spotkaniu? – wytknął. – I sądzę, że jestem bardzo przewidywalny. Na przykład, wystarczy mi pokazać jakieś bardzo stare napisy w runach i od razu wiadomo, co zrobię potem…
Gdyby na Wyspach Brytyjskich miał szansę natknąć się na mumię… może nawet zaproponowałby Cynthii oglądanie takiej zamiast kawy. Ale też, co wiele o nim mówiło, najpierw zdobyłby historię jej edukacji, oceny z Munga, a następnie opinię trzech niezależnych patologów na jej temat i jeszcze wpadł do profesora Binnsa, by dowiedzieć, czy nie lekceważyła zupełnie jego wykładów, jak większość studentów.
Do pewnych spraw – na przykład mumii właśnie – Cathal podchodził bardzo poważnie. Nie mógłby zaryzykować, że ktoś uszkodzi mu materiał badawczy.
- Wygląda, jakby naprawdę przed kimś uciekała – powiedział, wyzwalając ostrożnie ramię z uścisku Cynthii, jeżeli sama go nie puściła. Obszedł posąg, przykucnął przy nim, próbując ocenić, kiedy powstał na podstawie stanu kamienia albo szat. – Zaskakujące, bo ten kamień wygląda na świeży. Jakby ktoś postawił ją tutaj zaledwie kilka dni temu – rzucił do Cynthii, unosząc różdżkę wyżej. Chociaż jeszcze ledwo minutę temu panna Flint dysponowała właściwie jego niepodzielną uwagą, i ignorował niemalże otoczenie, skupiony na jej gestach, słowach i intonacji, chętnie odpowiadał na pytania, ale i sam chętnie je zadawał i słuchał o jej pracy, to w tej chwili Shafiq zdawał się całkowicie pochłonięty posągiem. Byłaby to zapewne w oczach wielu mężczyzn niemalże zbrodnia, ale umysł Cathala już tak działał – gdy na czymś się skupiał, robił to całkowicie.
Kolejna zagadka. Nie był prawdopodobnie stary, więc może nie aż tak fascynująca, ale na pewno… intrygująca.
Tam, gdzie Cynthia się zawahała, on tego nie zrobił. Chociaż Alethea zapewne urwałaby mu głowę, krzycząc coś o tym, że mógłby uaktywnić klątwę, tak ponieważ teraz nie było jej w pobliżu – sam po prostu dotknął jednej z rąk posągu. Niemal się spodziewał, że ta okaże się ciepła, ale nie, pod opuszkami czuł tylko chłód kamienia. Nie skórę.
- Też dziwi mnie to, że znalazła się akurat w takim miejscu. Jaki artysta chciałby stawiać swoje dzieło gdzieś, gdzie nikt go nigdy nie zobaczy? Tak naprawdę nie wiem wiele. Ravi wspominał tylko, że się na niego natknął przypadkiem… i że kiedy go naciął, zobaczył krew. Chociaż to mógł być już jego wymysł, chłopak niekiedy lubi wyolbrzymiać… niestety ciężko mi to sprawdzić. Muszę ci się przyznać do straszliwego zaniedbania. Jakoś nie pomyślałem, aby na dzisiejsze urodziny zabrać ze sobą komplet noży – stwierdził, odrywając wreszcie spojrzenie od posągu. Przesunął wzrokiem po najbliższym otoczeniu, szukając jakiegoś kamienia, który chciał zaostrzyć za pomocą transmutacji. Czy musiał się przekonać o tym, czy Ravi mówił prawdę, osobiście? Oczywiście, że tak. Inaczej nie byłby sobą.
- Czy to nie ty pierwsza wspomniałaś o spotkaniu? – wytknął. – I sądzę, że jestem bardzo przewidywalny. Na przykład, wystarczy mi pokazać jakieś bardzo stare napisy w runach i od razu wiadomo, co zrobię potem…
Gdyby na Wyspach Brytyjskich miał szansę natknąć się na mumię… może nawet zaproponowałby Cynthii oglądanie takiej zamiast kawy. Ale też, co wiele o nim mówiło, najpierw zdobyłby historię jej edukacji, oceny z Munga, a następnie opinię trzech niezależnych patologów na jej temat i jeszcze wpadł do profesora Binnsa, by dowiedzieć, czy nie lekceważyła zupełnie jego wykładów, jak większość studentów.
Do pewnych spraw – na przykład mumii właśnie – Cathal podchodził bardzo poważnie. Nie mógłby zaryzykować, że ktoś uszkodzi mu materiał badawczy.
- Wygląda, jakby naprawdę przed kimś uciekała – powiedział, wyzwalając ostrożnie ramię z uścisku Cynthii, jeżeli sama go nie puściła. Obszedł posąg, przykucnął przy nim, próbując ocenić, kiedy powstał na podstawie stanu kamienia albo szat. – Zaskakujące, bo ten kamień wygląda na świeży. Jakby ktoś postawił ją tutaj zaledwie kilka dni temu – rzucił do Cynthii, unosząc różdżkę wyżej. Chociaż jeszcze ledwo minutę temu panna Flint dysponowała właściwie jego niepodzielną uwagą, i ignorował niemalże otoczenie, skupiony na jej gestach, słowach i intonacji, chętnie odpowiadał na pytania, ale i sam chętnie je zadawał i słuchał o jej pracy, to w tej chwili Shafiq zdawał się całkowicie pochłonięty posągiem. Byłaby to zapewne w oczach wielu mężczyzn niemalże zbrodnia, ale umysł Cathala już tak działał – gdy na czymś się skupiał, robił to całkowicie.
Kolejna zagadka. Nie był prawdopodobnie stary, więc może nie aż tak fascynująca, ale na pewno… intrygująca.
Tam, gdzie Cynthia się zawahała, on tego nie zrobił. Chociaż Alethea zapewne urwałaby mu głowę, krzycząc coś o tym, że mógłby uaktywnić klątwę, tak ponieważ teraz nie było jej w pobliżu – sam po prostu dotknął jednej z rąk posągu. Niemal się spodziewał, że ta okaże się ciepła, ale nie, pod opuszkami czuł tylko chłód kamienia. Nie skórę.
- Też dziwi mnie to, że znalazła się akurat w takim miejscu. Jaki artysta chciałby stawiać swoje dzieło gdzieś, gdzie nikt go nigdy nie zobaczy? Tak naprawdę nie wiem wiele. Ravi wspominał tylko, że się na niego natknął przypadkiem… i że kiedy go naciął, zobaczył krew. Chociaż to mógł być już jego wymysł, chłopak niekiedy lubi wyolbrzymiać… niestety ciężko mi to sprawdzić. Muszę ci się przyznać do straszliwego zaniedbania. Jakoś nie pomyślałem, aby na dzisiejsze urodziny zabrać ze sobą komplet noży – stwierdził, odrywając wreszcie spojrzenie od posągu. Przesunął wzrokiem po najbliższym otoczeniu, szukając jakiegoś kamienia, który chciał zaostrzyć za pomocą transmutacji. Czy musiał się przekonać o tym, czy Ravi mówił prawdę, osobiście? Oczywiście, że tak. Inaczej nie byłby sobą.