09.04.2023, 00:15 ✶
- Cześć - przywitał się z nimi, chociaż to co faktycznie zajmowało go w tym momencie, to sylwetka Marty unosząca się gniewnie nad rzędem damskich toalet. Nie wyglądała na zadowoloną, chociaż miał wrażenie, ze akurat to określenie było małym niedopowiedzeniem. Z drugiej jednak strony odnosił wrażenie, że każda dziewczyna była wiecznie niezadowolona. A jeśli nie była, to wystarczyło jedno, pozornie niewinne słowo, żeby coś się jej nie spodobało i zaraz znowu się nabzdyczyła. Ciekawe, czy podobne zasady dotyczyły duchów płci żeńskiej.
- W sumie to - przestąpił z nogi na nogę. Jakby nie patrzeć, znajdowali się w tej toalecie w godzinach lekcyjnych, więc czymkolwiek był zajęty, było to podobnej moralności co właśnie bawienie się w podglądacza. - Niekoniecznie. Ale usłyszałem jak krzyczy - wskazał palcem na Martę, gdyby może wspomniane wrzaski należały jednak do kogoś innego. Nie zamierzał jednak nikogo oceniać.
Spojrzał na Urquarta nieco przelotnie. Zawsze uważał go za nieco dziwnego typa i nawet jeśli dzielili dom i kiedy ktoś go pytał, czy się znają, odpowiadał tak, to starał się trzymać pewnego rodzaju dystans.
- Jęcząca Marta. Pryszczata Marta. Ta brzydka, mieszkająca w toalecie Marta - duch zajęczał, wyraźnie niezadowolony. - Wszyscy przezywają mnie za moimi plecami - Tim mógłby mieć co do tego fragmentu uwagę, bo przecież nikt jej tutaj jeszcze nie zaczął przezywać, ale najwyraźniej tyrada nie miała się na tym skończyć. - A nikt nie zapyta jak się właściwie mam. Nikt się mną nie przejmuje i zamiast tego wszyscy nachodzą mnie w mojej toalecie!!
- Nie wiedziałem, że zabiła ją akromantula - spojrzał na chłopaków, unosił lekko brwi ku górze. - Czasem tylko słyszałem, że okropnie krzyczy i bulba toaletą... - rzucił jakby nigdy nic, bo faktycznie chyba niekoniecznie wyczuwał całą sytuację. Duchy bywały nieprzewidywalne, ale co właściwie mogły zrobić? Mogły na przykład krzyknąć, tak jak Marta teraz i z wściekłością wlecieć w znajdującą się niedaleko wejścia umywalkę, która pod ciśnieniem trysnęła wodą, oblewając ich cała trójkę.
- W sumie to - przestąpił z nogi na nogę. Jakby nie patrzeć, znajdowali się w tej toalecie w godzinach lekcyjnych, więc czymkolwiek był zajęty, było to podobnej moralności co właśnie bawienie się w podglądacza. - Niekoniecznie. Ale usłyszałem jak krzyczy - wskazał palcem na Martę, gdyby może wspomniane wrzaski należały jednak do kogoś innego. Nie zamierzał jednak nikogo oceniać.
Spojrzał na Urquarta nieco przelotnie. Zawsze uważał go za nieco dziwnego typa i nawet jeśli dzielili dom i kiedy ktoś go pytał, czy się znają, odpowiadał tak, to starał się trzymać pewnego rodzaju dystans.
- Jęcząca Marta. Pryszczata Marta. Ta brzydka, mieszkająca w toalecie Marta - duch zajęczał, wyraźnie niezadowolony. - Wszyscy przezywają mnie za moimi plecami - Tim mógłby mieć co do tego fragmentu uwagę, bo przecież nikt jej tutaj jeszcze nie zaczął przezywać, ale najwyraźniej tyrada nie miała się na tym skończyć. - A nikt nie zapyta jak się właściwie mam. Nikt się mną nie przejmuje i zamiast tego wszyscy nachodzą mnie w mojej toalecie!!
- Nie wiedziałem, że zabiła ją akromantula - spojrzał na chłopaków, unosił lekko brwi ku górze. - Czasem tylko słyszałem, że okropnie krzyczy i bulba toaletą... - rzucił jakby nigdy nic, bo faktycznie chyba niekoniecznie wyczuwał całą sytuację. Duchy bywały nieprzewidywalne, ale co właściwie mogły zrobić? Mogły na przykład krzyknąć, tak jak Marta teraz i z wściekłością wlecieć w znajdującą się niedaleko wejścia umywalkę, która pod ciśnieniem trysnęła wodą, oblewając ich cała trójkę.