Chester to właśnie chciał usłyszeć ze strony pani Flint. Darzył pewną dozą szacunku zorganizowanych ludzi, chodzących niczym w zegarku i tych respektujących obowiązujących hierarchię. A także tych ambitnych, zdolnych do pięcia się po szczeblach kariery. Sam należał do grona takich osób. Chciał wejść na jeden stopień w drabinie swojej kariery i w końcu zostać szefem Biura Aurorów. Na końcu zostało tylko objęcie stanowiska szefa całego Departamentu.
— Dziękuję, pani Flint — Docenił starania tej kobiety. Gdyby wszyscy byli tak zaangażowani w swoją pracę i byli tak dobrze zorganizowani to niewątpliwie przedkładałoby się na znacznie lepsze osiągi na tle zawodowym. Niektórzy potrzebowali jednak odpowiedniej motywacji, przysłowiowego dokręcenia śruby i wtedy zaczynali działać na wyższych obrotach. Tak jak powinno być.
— Ma pani jakieś dokładniejsze sugestie co do rodzaju narzędzia zbrodni? Nie znaleźliśmy go w ciele zamordowanego ani w jego pobliżu i mogło zostać zabrane przez sprawcę albo złodzieja — Wstrzymał się od skomentowania słów kobiety odnośnie narzędzia zbrodni, w pierwszej kolejności postanawiając przeanalizować je i być może ustalić jego dokładny rodzaj. Nie zostało ono znalezione i prawdopodobnie ono zostało zabrane przez sprawcę. Choć jeśli naprawdę było to ozdobne ostrze to mogło zostać uznane za cenne i skradzione przez złodzieja i następnie sprzedane. Możliwe, że będzie musiał złożyć niezapowiedzianą wizytę Borginom w ich sklepie. Przynajmniej na początek. Drudzy na liście byli również Fletcherowie. Przede wszystkim będzie musiał raz jeszcze przeszukać miejsce zbrodni.
— Proszę kontynuować autopsję — Powiedział po tym jak odnotował w pamięci przekazane mu informacje o pośredniej przyczynie śmierci tego mężczyzny, jaką było przebicie jelita. Poznanie głównej przyczyny zgonu przybliży go do rozwiązania tej sprawy. Na to będzie musiał poczekać, czego pozostawał świadom. W oczekiwaniu również i na kawę zwrócił uwagę na właściwe nawyki pani Flint. Pracując w prosektorium można było nabawić się rozmaitych chorób od denatów. Lepiej było tego uniknąć.
— Bardzo dziękuję. Tak, poproszę dwie łyżeczki miodu — Odpowiedział bez chwili namysłu. Od zawsze słodził kawę i herbatę miodem zamiast cukrem. Po dod zgonu tego czaraniu odpowiedniej ilości miodu przez Cynthię granatowy kubek trafił w jego ręce i mógł upić pierwszy łyk kawy. Mocna, tak jak lubił. Na ciastka nie miał na razie ochoty.
— Muszę przyznać, że w jakimś stopniu zdołałem to zauważyć. W swojej karierze Aurora to już nie pierwszy raz, kiedy zajmuję się sprawą dotyczącą nietypowej śmierci jakiegoś czarodzieja. To dochodzenie może być bardziej złożone i nie będę ferować wyroków bez dowodów. Dla sprawcy mogło być to dogodne, gdybyśmy uznali że to zabójstwo byłoby podyktowane ideologią. A więc przyczyną zgonu tego człowieka było uduszenie? — Zwrócił uwagę na miły, wręcz nienaturalny ton głosu kobiety. Zachował jednak kamienną twarz. Sprawca tego zabójstwa mógł starać się upozorować ten czyn na kolejny z ataków popleczników Czarnego Pana, do których przynależał. Zawsze śmierć czystokrwistych uważał za stratę dla świata czarodziejów i gdyby za to odpowiadał to czystokrwistego czarodzieja zabiłby gdyby on stawiał opór i próbował bronić swojej szlamowatej rodziny. Wówczas dostałby to na co zasłużył. Napił się znów kawy.