10.04.2023, 21:55 ✶
Powiedział trochę zbyt wiele.
Uświadomił to sobie, ledwo temat podjęła Leta, ale też nie przejął się tak mocno, jak, być może, powinien. Wszak legenda o Komnacie Tajemnic została zapisana w Historii Hogwartu, nawet jeżeli mało kto w nią wierzył (on akurat nie wątpił ani przez chwilę w istnienie pomieszczenia) i nie wspomniano tam o żadnych wężach.
Kiwnął głową na słowa Ulyssesa. Machinalnie, najpierw na pierwsze stwierdzenie – o uśpionej grozie, ani trochę nie dziwiło go, że Rookwood pamiętał historię słowo w słowo, potem na drugie – odnośnie tego, że powinni sobie stąd pójść. Już za progiem odwrócił się jeszcze i machnął w stronę drzwi kabin, szepcąc chłoszczyć.
- Może przestanie się tak drzeć – rzucił jeszcze do Ulyssesa i Lety wyjaśniająco. Wyczarowana woda z mydłem przesunęła się wzdłuż rzędu drzwi, nieco zamazując napis. Być może gdyby Cathal wszedł do środka i bardziej się do tego przyłożył, mógłby pozbyć się go całkowicie. Tyle że nie był altruistą na tyle, aby zostawać w środku dla krzyczącego ducha, który w dodatku właśnie zalewał łazienkę.
- Dziwne miejsce na spędzenie wieczności - mruknął, nim dotarli za róg, i Cathal pchnął drzwi pierwszej lepszej pustej klasy. Shafiq rozejrzał się, upewniając, że nie widać żadnych uczniów, nauczycieli, ale także duchów i że w tej części zamku w zasięgu wzroku nie znajduje się ani jeden portret, który mógłby zbyt dużo powiedzieć - ale na najbliższym obrazie były tylko nieme zwierzęta. Przy okazji dość gorączkowo układał sobie w głowie, co powiedzieć, aby nie wyjść ani na szaleńca, ani na kogoś, kto właśnie rozmawiał z Salazarem…
…czyli właściwie na szaleńca.
- Podobno większość osób uważa, że komnata tajemnic to brednia, ale z tego, co czytałem o Slytherinie, budowa tajnych pomieszczeń była czymś, co bardzo lubił. Pisali o komnacie w Historii Hogwartu. Nie zdziwiłbym się, gdyby taką stworzył nawet nie po to, by uśpić w niej jakąś grozę, a nauczać czarnej magii. Pamiętam też, że moja matka wspominała o tajemniczej śmierci w Hogwarcie. Spowodowanej przez jakiegoś „potwora” – Był wtedy małym dzieckiem, ale oczywiście, pamiętał każde słowo. Nawet jeżeli nie rozumiał ani ich znaczenia, ani ówczesnego wzburzenia Isabelli. – Skoro dziewczyna nie zginęła od żadnego czaru… Żółte oczy, tajemniczy język, mugolaczka i węże przy umywalkach sugerują, że to mógł być dziedzic Slytherina oraz ta groza… czy też po prostu ktoś, kto do takiego pretendował…
Shafiq wzruszył ramionami, z udawaną obojętnością.
- …albo Marta zmyśla, bo nie chce przyznać się do tego, że umarła, bo potknęła się i uderzyła głową o umywalkę – dokończył.
Uświadomił to sobie, ledwo temat podjęła Leta, ale też nie przejął się tak mocno, jak, być może, powinien. Wszak legenda o Komnacie Tajemnic została zapisana w Historii Hogwartu, nawet jeżeli mało kto w nią wierzył (on akurat nie wątpił ani przez chwilę w istnienie pomieszczenia) i nie wspomniano tam o żadnych wężach.
Kiwnął głową na słowa Ulyssesa. Machinalnie, najpierw na pierwsze stwierdzenie – o uśpionej grozie, ani trochę nie dziwiło go, że Rookwood pamiętał historię słowo w słowo, potem na drugie – odnośnie tego, że powinni sobie stąd pójść. Już za progiem odwrócił się jeszcze i machnął w stronę drzwi kabin, szepcąc chłoszczyć.
- Może przestanie się tak drzeć – rzucił jeszcze do Ulyssesa i Lety wyjaśniająco. Wyczarowana woda z mydłem przesunęła się wzdłuż rzędu drzwi, nieco zamazując napis. Być może gdyby Cathal wszedł do środka i bardziej się do tego przyłożył, mógłby pozbyć się go całkowicie. Tyle że nie był altruistą na tyle, aby zostawać w środku dla krzyczącego ducha, który w dodatku właśnie zalewał łazienkę.
- Dziwne miejsce na spędzenie wieczności - mruknął, nim dotarli za róg, i Cathal pchnął drzwi pierwszej lepszej pustej klasy. Shafiq rozejrzał się, upewniając, że nie widać żadnych uczniów, nauczycieli, ale także duchów i że w tej części zamku w zasięgu wzroku nie znajduje się ani jeden portret, który mógłby zbyt dużo powiedzieć - ale na najbliższym obrazie były tylko nieme zwierzęta. Przy okazji dość gorączkowo układał sobie w głowie, co powiedzieć, aby nie wyjść ani na szaleńca, ani na kogoś, kto właśnie rozmawiał z Salazarem…
…czyli właściwie na szaleńca.
- Podobno większość osób uważa, że komnata tajemnic to brednia, ale z tego, co czytałem o Slytherinie, budowa tajnych pomieszczeń była czymś, co bardzo lubił. Pisali o komnacie w Historii Hogwartu. Nie zdziwiłbym się, gdyby taką stworzył nawet nie po to, by uśpić w niej jakąś grozę, a nauczać czarnej magii. Pamiętam też, że moja matka wspominała o tajemniczej śmierci w Hogwarcie. Spowodowanej przez jakiegoś „potwora” – Był wtedy małym dzieckiem, ale oczywiście, pamiętał każde słowo. Nawet jeżeli nie rozumiał ani ich znaczenia, ani ówczesnego wzburzenia Isabelli. – Skoro dziewczyna nie zginęła od żadnego czaru… Żółte oczy, tajemniczy język, mugolaczka i węże przy umywalkach sugerują, że to mógł być dziedzic Slytherina oraz ta groza… czy też po prostu ktoś, kto do takiego pretendował…
Shafiq wzruszył ramionami, z udawaną obojętnością.
- …albo Marta zmyśla, bo nie chce przyznać się do tego, że umarła, bo potknęła się i uderzyła głową o umywalkę – dokończył.