• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[październik 1968] Jęcząca Marta | Dellian & Charles

[październik 1968] Jęcząca Marta | Dellian & Charles
Niewidomy Kochanek
Don’t know what’s next
I want to feel the light
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dellian ma zamglone, jasne oczy i od razu po spojrzeniu w nie, dociera do ciebie, że masz do czynienia z osobą niewidomą. Ma dłuższe, kręcone włosy, które często opadają mu na twarz. Zawsze ma w ręku różdżkę, która czasami drży, gdy chłopak zbliża się do przeszkód. Ubiera się w jasne koszule, które czasami są źle zapięte, ale można mu to wybaczyć, prawda? Na to narzuca ciemne kamizelki. Spodnie luźne, garniturowe. Ubrania wybiera mu kot, który ma naprawdę dobry gusty. Do tego wygodne buty, w których nigdy się nie przewróci, ani nie potknie, bo mógłby sobie naprawdę zrobić krzywdę. Mierzy 182 centymetry wzrostu, a waży 74 kilogramy.

Dellian Ollivander
#2
11.04.2023, 13:27  ✶  

Zamek dla mnie był od zawsze ogromną pułapką, bo mimo mieszkania tutaj przez większość mojego nastoletniego życia nie byłem w stanie w pełni poznać tego miejsca. Schody często wysyłały mnie nie na te piętra, na których chciałem się znaleźć przez, co często się gubiłem. Gdyby nie Bell pewnie nigdy bym nie trafiał na lekcje w odpowiednim czasie. Nauczyłem się też znakować pojedyncze piętra, aby wiedzieć mniej więcej gdzie jestem. Tak samo robiłem ze schodami, które miały w swoich stopniach pułapki. Miałem też sporo przyjaciół, którzy chcieli mi pomagać, co nie zawsze mi odpowiadało, ponieważ chciałem być samodzielny. Ja nie przywiązywałem się do ludzi na zbyt długo, często moje związki kończyły się naturalnie – przez tak zwane wypalenie uczuć, które nas połączyły. Byłem też często zbyt zazdrosny i przekonał się o tym każdy, kto w tamtym czasie próbował się do mnie zbliżać. Może dlatego do tej pory jestem sam? Na piątym roku głównie uganiałem się za Kenzie Greengrass, ale ona była bardziej ślepa niż ja, więc odpuściłem.

Dopiero niedawno zwróciłem uwagę na pewnego Rookwooda. To nie tak, że go wcześniej nie dostrzegałem, ale nigdy nie myślałem o nim w ten sposób mimo, że ciągnęło mnie do jego osobowości i głosu, który znałem chyba na pamięć i byłem w stanie go opisać nawet po wyrwaniu mnie z głębokiego snu. Był niesamowicie żywy, pewny siebie i to mnie pociągało, mimo że nigdy nie zwracałem uwagi na mężczyzn. Zawsze myślałem, że to kojący głos kobiet jest dla mnie kuszący, a tu taka niespodzianka. Chciałem być w jego otoczeniu, psocić z nim, wpadać w tarapaty, brać na siebie winy za jego bądź nasze przewinienia, co często kończyło się delikatną złością, ponieważ Charles był nad wyraz honorowy i dumny, ale to też było pociągające. Chyba zawsze ciągnęło mnie do osób, które były dla mnie odległe. Nigdy przecież nie dam rady podziwiać jego wspaniałości nad boiskiem, nigdy nie będę dobry w kibicowaniu mu, ale mimo wszystko uwielbiałem spotykać go po treningach. Zawsze czekałem na ten dzień tak jakbym miał dostać największy prezent na świecie.

Lubiłem badać jego skórę, całować usta, badać jego szyję i każdy mięsień, który się na niej odznaczał. Lubiłem wędrować ku jego plecom jeśli tylko mi na to pozwalał. Dotykiem widziałem, a jego chciałem widzieć czasami zbyt dobrze. Chciałbym móc spojrzeć mu w oczy, chciałbym poczuć jego spojrzenie na sobie, a zamiast tego miałem tylko głos i dotyk, który czasami był dla mnie wręcz paraliżujący w swojej przyjemności. Zawsze, gdy się z nim spotykałem traciłem zmysły, zapominałem, że nie widzę, ponieważ przy nim ten wzrok nie był do niczego potrzebny, dawał się poznawać w taki sposób w jaki innych nawet nie myślałem poznawać. Jego głos powodował, że na karku pojawiała mi się gęsia skórka, z moich ust wyrwało się ciche westchnięcie na ton jego słów przy moim uchu tak cholernie wrażliwym na dźwięki i dotyk.

Każdy dzień od czwartku do czwartku powodował, że na zajęciach – jeśli mieliśmy jakieś razem nadstawiałem uszu, aby choć na chwilę posłuchać jego głosu, czasami specjalnie prosiłem Bella, aby prowadził mnie blisko Charlesa, abym mógł go niby przypadkiem dotknąć, aby poczuć jego zapach i usłyszeć głos. Czekałem jednak cierpliwie do czwartku i wręcz pędziłem na boisko, by móc się z nim spotkać, aby usłyszeć jego śmiech i głos pełen podniecenia spowodowanego adrenaliną. Nie wiem jak wyglądała moja twarz, gdy byłem blisko niego, ale często czułem jak moje policzki pulsują od nabiegłej w nich krwi z powodu delikatnego zawstydzenia i niepewności w tym, co robić. Nie, nie miałem doświadczenia z mężczyznami. Dopiero od połowy czwartej klasy zacząłem się interesować spotkaniami z innymi w kwestiach związkowych, co też nie zawsze mi wychodziło, bo czasami źle odczytywałem znaki, które ciężko było mi dostrzec i zwykle były to kobiety.

Zaśmiałem się na jego informacje o mrugnięciu. Doceniałem to, że potrafił mi przekazać gesty, które do mnie wykonywał, a były one nie związane z dotykiem.

— Mam sporo kar za takie przewinienia. – odpowiedziałem niskim, kuszącym tonem głosu dając się mu prowadzić. Zapewne jakby mnie teraz poprowadził do jakiejś przepaści nawet bym nie zauważył, ufałem mu jak nikomu innemu. Był teraz moim przewodnikiem, a ja byłem skazany na jego wolę, którą mi narzucał, a której ja nie zamierzałem odrzucać.

Gdy przekroczyliśmy próg pomieszczenia nie czekałem długo. Nie należałem do osób cierpliwych i Charles doskonale o tym wiedział. Zatrzymałem się, gdy tylko drzwi za nami delikatnie trzasnęły.

— Jesteśmy sami? – zapytałem cicho, z delikatnym, nieświadomym pomrukiem. Trzymając jego dłoń przyciągnąłem go do siebie, drugą zacząłem wodzić po jego drugiej ręce od dłoni do ramienia, zbliżając się do jego szyi, linii żuchwy i policzka. — Co to za miejsce? – zapytałem będąc zdecydowanie zbyt blisko niego jak na dwójkę przyjaciół. Wiedziałem to, ponieważ czułem jego oddech na swojej twarzy.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dellian Ollivander (1129), Julien Fitzpatrick (1180)




Wiadomości w tym wątku
[październik 1968] Jęcząca Marta | Dellian & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 11.04.2023, 04:10
RE: [październik 1968] Jęcząca Marta | Dellian & Charles - przez Dellian Ollivander - 11.04.2023, 13:27
RE: [październik 1968] Jęcząca Marta | Dellian & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 23.05.2023, 04:39
RE: [październik 1968] Jęcząca Marta | Dellian & Charles - przez Dellian Ollivander - 04.06.2023, 15:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa