12.04.2023, 17:22 ✶
- Ostrożnie, bo nic dla mnie nie zostanie – powiedział, gdy dostrzegł, że piła nieuważnie i wino zamiast w jej gardle spływało gdzieś po brodzie. Nie chcąc być dalszym świadkiem marnotrawstwa, wyciągnął przed siebie dłonie, by przejąć butelkę, co uczynił słuchając wahania towarzyszki. Uśmiechnął się szeroko i rozłożył ręce, by zachęcić ją do występu, a następnie upił trochę wina.
Słuchał ją uważnie i obserwował jej ruchy. Nie oceniał jej w profesjonalny sposób, wszak nie była aktorką, a oboje byli pijani. Ważne dla niego było, by się jedynie wczuła w rolę i dobrze bawiła. Spełniła jego oczekiwania, więc nagrodził ją brawami. Klasnął kilka razy w dłonie, po czym złapał za książkę, którą próbowała odłożyć na bok.
- Świetna robota! Widzisz, i było o co się martwić? Poszło ci wspaniale – pogratulował ją, gdyż chciał jeszcze bardziej podbudować dziewczynę. Po jej początkowej niepewności spodziewał się dużo gorszego występu, myślał, że zatnie się w połowie zdania lub wypowie swoją kwestię tak, jakby była formułką religijną klepaną bezmyślnie na kowenie. Tymczasem Avelina podeszła do zadania na luzie i z gracją, dzięki czemu, mimo wpadek wywołanych przez alkohol, słuchało się ją dobrze.
- Więcej wina? Zatem nie ma na co czekać! - stwierdził i energicznie ruszył za nią. Mało czym się kiedykolwiek przejmował i w tym przypadku nie było inaczej. Nie martwił się o to, co będzie się stało z jego głową nad ranem, jeśli dostanie jeszcze więcej wina, ani jaki będzie stan już dosyć pijanej dziewczyny, jeśli wymiesza trunki. Chciał się dobrze bawić i konsekwencje nie były dla niego istotne.
Po drodze otworzył książkę o paniczu nazywającym się Romeo i panience Julii.
- O, przemów jeszcze! Tyś moim aniołem! Ty śród cieniów północy świecisz nad mem czołem – przeczytał, patrząc się na kartkę zamiast pod swoje stopy. Gestykulował nad swoją głową, sam nie był pewien czemu, ale ubzdurał sobie, że północ jest gdzieś na górze. Zapomniał przy tym, że w ręku, które wykonywała gestykulacje, trzymał butelkę, więc wylał przy tym trochę wina na swoją szatę. Westchnął, niezbyt przejęty problemem i opuścił dłonie, by bezpiecznie podróżować w głębiny sklepu Paxtonów.
Słuchał ją uważnie i obserwował jej ruchy. Nie oceniał jej w profesjonalny sposób, wszak nie była aktorką, a oboje byli pijani. Ważne dla niego było, by się jedynie wczuła w rolę i dobrze bawiła. Spełniła jego oczekiwania, więc nagrodził ją brawami. Klasnął kilka razy w dłonie, po czym złapał za książkę, którą próbowała odłożyć na bok.
- Świetna robota! Widzisz, i było o co się martwić? Poszło ci wspaniale – pogratulował ją, gdyż chciał jeszcze bardziej podbudować dziewczynę. Po jej początkowej niepewności spodziewał się dużo gorszego występu, myślał, że zatnie się w połowie zdania lub wypowie swoją kwestię tak, jakby była formułką religijną klepaną bezmyślnie na kowenie. Tymczasem Avelina podeszła do zadania na luzie i z gracją, dzięki czemu, mimo wpadek wywołanych przez alkohol, słuchało się ją dobrze.
- Więcej wina? Zatem nie ma na co czekać! - stwierdził i energicznie ruszył za nią. Mało czym się kiedykolwiek przejmował i w tym przypadku nie było inaczej. Nie martwił się o to, co będzie się stało z jego głową nad ranem, jeśli dostanie jeszcze więcej wina, ani jaki będzie stan już dosyć pijanej dziewczyny, jeśli wymiesza trunki. Chciał się dobrze bawić i konsekwencje nie były dla niego istotne.
Po drodze otworzył książkę o paniczu nazywającym się Romeo i panience Julii.
- O, przemów jeszcze! Tyś moim aniołem! Ty śród cieniów północy świecisz nad mem czołem – przeczytał, patrząc się na kartkę zamiast pod swoje stopy. Gestykulował nad swoją głową, sam nie był pewien czemu, ale ubzdurał sobie, że północ jest gdzieś na górze. Zapomniał przy tym, że w ręku, które wykonywała gestykulacje, trzymał butelkę, więc wylał przy tym trochę wina na swoją szatę. Westchnął, niezbyt przejęty problemem i opuścił dłonie, by bezpiecznie podróżować w głębiny sklepu Paxtonów.