13.04.2023, 10:35 ✶
- Nawet o tym myślałem – przyznał Cathal, spoglądając na posąg w zamyśleniu. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że próby zniszczenia nie przyniosłyby rezultatu podobnie jak przetransportowania gdzieś rzeźby. – Ale istnieje szansa, że ministerstwo prowadzi jakieś dochodzenie. Nie mam ochoty tłumaczyć, dlaczego w kosztorysie budżetu na projekt znalazła się kaucja. Poza tym, kto wie? Może jakiś klątwołamacz zdoła to z niej zdjąć. Może nawet spytam o to jedną klątwołamaczkę.
Mógł zawsze podpytać Aletheę, czy zdjęcie takiej klątwy w ogóle jest możliwe.
- Jeśli sobie życzysz, mogę prawdopodobnie znowu ją odczarować i spróbować uciąć jakiś włos. Chociaż jeżeli ktoś ją szuka…
Cathal przemieścił się przed posąg, by spojrzeć w jej przerażoną twarz. Przesunął palcami po podbródku i czole: kamień był chłodny i nieruchomy pod palcami. Ale gdzieś tam, w środku, tkwiła kobieta. Przez głowę Shafiqa przebiegła myśl: czy wszystkie posągi, jakie widział w swoim życiu były tylko posągami? Milczał znowu, kiedy jego umysł podsuwał usłużnie obraz każdego zadziwiająco udanego posągu, jaki zobaczył…
- …to zdjęcie w gazecie mogłoby wystarczyć, by ją rozpoznał – uzupełnił, po dobrej minucie milczenia, nim opuścił rękę. A potem skierował spojrzenie na Cynthię. Był trochę rozbawiony jej słowami, chociaż w otaczającym ich mroku ciężko było pewnie wyłapać nieznacznie uniesiony kącik ust czy pewną wesołość – nie pasującą do sytuacji, w której stali przed przeklętą kobietą – kryjącą się w jasnych oczach.
- Jedna z wielu? Jestem pewien, że wspomniałem o jednej, panno Flint. Ale kim jestem, aby odmawiać damie? – stwierdził, spoglądając na nią uważnie: w wieczorowej sukience, w tych zabawnych kaloszach, które wyczarował, ze skalpelem w dłoni i jasnymi włosami, doskonale widocznymi w półmroku. – Właściwie, słyszałem o pewnym Grobowcu Czarownicy w pobliżu Hogsmeade. Został z pewnością obrabowany jakieś trzysta lat temu, ale sam w sobie może być intrygujący. Jeżeli znajdę jakieś ruiny nietknięte przez rabusiów na pewno cię poinformuję.
W tej chwili wprawdzie porządkował sprawy po Egipcie, ale prędzej czy później czekały go inne wykopaliska. Inna sprawa, że dopiero za kilka dni miał dowiedzieć się, że te będą w Walii, a nie na drugim końcu świata.
– A czy to byłyby bardzo intrygujące zwłoki? – spytał przekornie odnośnie pomysłu na sekcję w środku nocy. – Na tyle, by wynagrodziło to, że leżą w kostnicy dopiero dwa dni, nie dwa tysiące lat?
Choć, po prawdzie, zapewne byłby skłonny jeżeli nie zgodzić się w ciemno, to przynajmniej rozważyć wpadnięcie na sekcję pana Johna, lat czterdzieści trzy, zmarłego w wyniku nieszczęśliwego upadku ze schodów. Przynajmniej jeszcze w tym momencie – Cynthia intrygowała go na tyle, że zobaczenie jej przy pracy mogło być kuszące i stanowić dodatkowy element w rozwiązaniu zagadki.
Mógł zawsze podpytać Aletheę, czy zdjęcie takiej klątwy w ogóle jest możliwe.
- Jeśli sobie życzysz, mogę prawdopodobnie znowu ją odczarować i spróbować uciąć jakiś włos. Chociaż jeżeli ktoś ją szuka…
Cathal przemieścił się przed posąg, by spojrzeć w jej przerażoną twarz. Przesunął palcami po podbródku i czole: kamień był chłodny i nieruchomy pod palcami. Ale gdzieś tam, w środku, tkwiła kobieta. Przez głowę Shafiqa przebiegła myśl: czy wszystkie posągi, jakie widział w swoim życiu były tylko posągami? Milczał znowu, kiedy jego umysł podsuwał usłużnie obraz każdego zadziwiająco udanego posągu, jaki zobaczył…
- …to zdjęcie w gazecie mogłoby wystarczyć, by ją rozpoznał – uzupełnił, po dobrej minucie milczenia, nim opuścił rękę. A potem skierował spojrzenie na Cynthię. Był trochę rozbawiony jej słowami, chociaż w otaczającym ich mroku ciężko było pewnie wyłapać nieznacznie uniesiony kącik ust czy pewną wesołość – nie pasującą do sytuacji, w której stali przed przeklętą kobietą – kryjącą się w jasnych oczach.
- Jedna z wielu? Jestem pewien, że wspomniałem o jednej, panno Flint. Ale kim jestem, aby odmawiać damie? – stwierdził, spoglądając na nią uważnie: w wieczorowej sukience, w tych zabawnych kaloszach, które wyczarował, ze skalpelem w dłoni i jasnymi włosami, doskonale widocznymi w półmroku. – Właściwie, słyszałem o pewnym Grobowcu Czarownicy w pobliżu Hogsmeade. Został z pewnością obrabowany jakieś trzysta lat temu, ale sam w sobie może być intrygujący. Jeżeli znajdę jakieś ruiny nietknięte przez rabusiów na pewno cię poinformuję.
W tej chwili wprawdzie porządkował sprawy po Egipcie, ale prędzej czy później czekały go inne wykopaliska. Inna sprawa, że dopiero za kilka dni miał dowiedzieć się, że te będą w Walii, a nie na drugim końcu świata.
– A czy to byłyby bardzo intrygujące zwłoki? – spytał przekornie odnośnie pomysłu na sekcję w środku nocy. – Na tyle, by wynagrodziło to, że leżą w kostnicy dopiero dwa dni, nie dwa tysiące lat?
Choć, po prawdzie, zapewne byłby skłonny jeżeli nie zgodzić się w ciemno, to przynajmniej rozważyć wpadnięcie na sekcję pana Johna, lat czterdzieści trzy, zmarłego w wyniku nieszczęśliwego upadku ze schodów. Przynajmniej jeszcze w tym momencie – Cynthia intrygowała go na tyle, że zobaczenie jej przy pracy mogło być kuszące i stanowić dodatkowy element w rozwiązaniu zagadki.