13.04.2023, 19:35 ✶
Być może wpływ miał na to alkohol oraz magia Beltane, ale jakże rozkosznie było mu tego wieczora w ramionach Vespery! Wszystkie zmysły, poza dotykiem, stały się błogo przytłumione; słyszał pulsowanie własnej krwi w skroniach, które tłumiły wszystkie inne dźwięki, woń jej perfum uczyniła go niewrażliwym na inne zapachy, po podniebieniu rozlewał się charakterystyczny metaliczny smak, zaś wineta pożądania przysłaniała jego wzrok. Tymczasem ksamitna skóra kochanki była rozgrzana niby hutniczy piec, jej włosy w dotyku przypominały jedwab, zaś wargi, przyjemnie wilgotne i miękkie, sprawiały, że puszczały wszelkie hamulce. Tu es belle comme le ciel étoilé, szeptał jej, gdy ich oddechy dołączyły do siebie w euforycznej unisonie.
"Moi mężowie zostali dobrani przez ojca, a on nigdy nie był dobry w doborze partnerów." Nie mógł się powstrzymać i uśmiechnął się pod nosem. Tak, on coś również o tym wiedział; teraz, gdy był o kolejny rok starszy i o więcej doświadczeń bogatszy, było mu zwyczajnie wstyd, że dał się im tak łatwo zmanipulować.
Nie zdziwiła go jego odpowiedź. W pewnym sensie odczuł ulgę na wieść, że nigdy nikogo nie kochała, choć w tamtym momencie sam błędnie interpretował swoje uczucia. Byli wszakże tylko kochankami, dwójką ludzi, których połączyła jedynie ich powierzchowność i przez tę właśnie powierzchowność skazani byli na porażkę; nie chciał zatem, aby Vespera żywiła do niego jakiekolwiek ciepłe uczucia, tak samo jak on nie chciał przywiązywać się do niej. Obawiał się, że jeśli kolejny raz się przed kimś otworzy, że jeśli jeszcze raz odważy się odkryć swoje serce, cios będzie zbyt dotkliwy. A wtedy nie będzie nikogo, kto będzie w stanie poskładać Perseusa.
A mimo to, wbrew zdrowemu rozsądkowi, postanowił jej odpowiedzieć.
— Wiele razy mówiłem, że kogoś kocham — wyznał szczerze, wodząc opuszkami palców po jej nagim udzie — Ale tak naprawdę kochałem tylko raz. Znałem tę osobę od dziecka, ale dopiero jako na piątym, albo szóstym roku zdałem sobie sprawę z tego, że jest dla kimś więcej, niż przyjaciel... To znaczy, przyjaciółką. Przestraszyłem się tych uczuć i związałem się z kimś innym, a nasze stosunki nieco się ochłodziły. Skończyliśmy Hogwart i nasze drogi na jakiś czas się rozeszły. Kiedy ponownie się spotkaliśmy... Cóż, to było tak, jakby ktoś pozbawił mnie okowów oporu. Wiedziałem, że kocham go...rliwie i ta osoba chyba też kochała mnie równo mocno. Ale to nie była przyszłość, jakiej pragnęli dla nas rodzice — oh nie, oni zamknęliby nas w Lecznicy Dusz, gdyby tylko się dowiedzieli, chciał dodać — Dlatego się ukrywaliśmy. Męczyło mnie okrutnie, że nie mogłem okazywać mojej miłości w sposób otwarty, lecz było coś czarującego w tych przydługich spojrzeniach i niby dyskretnych muśnięciach dłoni. Mieliśmy nawet nasz dyskretny gest na kocham cię — uśmiechnął się do siebie, przypominając sobie dłoń spoczywającą na jego ramieniu i kciuk pocierający materiał koszuli — Byłem wtedy najszczęśliwszy na świecie. Ale zniszczyłem to z własnej głupoty.
Zakończył swoją odpowieść, krzywiąc się z bólu.
*
"Moi mężowie zostali dobrani przez ojca, a on nigdy nie był dobry w doborze partnerów." Nie mógł się powstrzymać i uśmiechnął się pod nosem. Tak, on coś również o tym wiedział; teraz, gdy był o kolejny rok starszy i o więcej doświadczeń bogatszy, było mu zwyczajnie wstyd, że dał się im tak łatwo zmanipulować.
Nie zdziwiła go jego odpowiedź. W pewnym sensie odczuł ulgę na wieść, że nigdy nikogo nie kochała, choć w tamtym momencie sam błędnie interpretował swoje uczucia. Byli wszakże tylko kochankami, dwójką ludzi, których połączyła jedynie ich powierzchowność i przez tę właśnie powierzchowność skazani byli na porażkę; nie chciał zatem, aby Vespera żywiła do niego jakiekolwiek ciepłe uczucia, tak samo jak on nie chciał przywiązywać się do niej. Obawiał się, że jeśli kolejny raz się przed kimś otworzy, że jeśli jeszcze raz odważy się odkryć swoje serce, cios będzie zbyt dotkliwy. A wtedy nie będzie nikogo, kto będzie w stanie poskładać Perseusa.
A mimo to, wbrew zdrowemu rozsądkowi, postanowił jej odpowiedzieć.
— Wiele razy mówiłem, że kogoś kocham — wyznał szczerze, wodząc opuszkami palców po jej nagim udzie — Ale tak naprawdę kochałem tylko raz. Znałem tę osobę od dziecka, ale dopiero jako na piątym, albo szóstym roku zdałem sobie sprawę z tego, że jest dla kimś więcej, niż przyjaciel... To znaczy, przyjaciółką. Przestraszyłem się tych uczuć i związałem się z kimś innym, a nasze stosunki nieco się ochłodziły. Skończyliśmy Hogwart i nasze drogi na jakiś czas się rozeszły. Kiedy ponownie się spotkaliśmy... Cóż, to było tak, jakby ktoś pozbawił mnie okowów oporu. Wiedziałem, że kocham go...rliwie i ta osoba chyba też kochała mnie równo mocno. Ale to nie była przyszłość, jakiej pragnęli dla nas rodzice — oh nie, oni zamknęliby nas w Lecznicy Dusz, gdyby tylko się dowiedzieli, chciał dodać — Dlatego się ukrywaliśmy. Męczyło mnie okrutnie, że nie mogłem okazywać mojej miłości w sposób otwarty, lecz było coś czarującego w tych przydługich spojrzeniach i niby dyskretnych muśnięciach dłoni. Mieliśmy nawet nasz dyskretny gest na kocham cię — uśmiechnął się do siebie, przypominając sobie dłoń spoczywającą na jego ramieniu i kciuk pocierający materiał koszuli — Byłem wtedy najszczęśliwszy na świecie. Ale zniszczyłem to z własnej głupoty.
Zakończył swoją odpowieść, krzywiąc się z bólu.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory