Giovanni ufal w zdolnosci Amandy. Odszedl od niej, ale co jakis czas spogladal w ta strone. Podstawowa zasada niesienia pomocy — dbac o bezpieczenstwo ratownikow, by nie pomnozyc ilosci ofiar. Urquart nie uznawal slusznosci heroicznego rzucania sie w ogien, aczkolwiek prawdopodobnie sam by to zrobil, gdyby nie widzial innej opcji ratunku.
Mezczyzna wstal i wydawal sie byc trzezwy w tej tragicznej sytuacji, co bylo bardzo dobre.
— Prosze podejsc do mojej kolezanki, jest medykiem, pomoze panu jesli cos panu dolega — polecil. Moze i dolozyl Amandzie roboty, ale przynajmniej czarodziej bedzie ja oslanial.
Gio podszedl do kobiety z dzieckiem.
— Czy cos sie pani stalo? A tobie? — zwrocil sie do mlodego czarodzieja. Sprobowal ocenic jego wiek oraz stan ich obojga. Byli ranni? Oszolomieni? Zamierzal dostarczyc im jak najlepsza pomoc.