27.10.2022, 23:48 ✶
Nie miała zbyt dobrych wzorców w domu, wręcz przeciwnie – przez co spojrzenie na pewne aspekty życia miała dość spaczone. Górnolotna miłość z romansów nie istniała i istnieć nie mogła, należało się jedynie poruszać wedle wytyczonych kiedyś ścieżek i nie zbaczać z nich choćby na krok. Małżeństwo, piecza nad domowym ogniskiem, danie dziedzica – wszystko bez głębszych uczuć, odhaczane z listy niczym punkty w planie nauki do testu. Aczkolwiek cały ten plan i tak uległ nadkruszeniu, biorąc pod uwagę, że zawarli umowę. Że niekoniecznie chciała podzielić kropka w kropkę los matki, woląc spróbować wygładzić fałdy na drodze, na którą skierował ją ojcowski rozkaz.
Chciała zachować odrobinę siebie. Nie rozmyć się, przestać istnieć, stać się jedynie żoną – nic nie znaczącą klaczą, której zadaniem było wyłącznie przedłużyć linię rodu. Tylko tyle i aż tyle.
Zaskoczył ją trochę tym gestem – jakoś nie podejrzewała, że dojdzie do tego tak… nagle. I owszem, nie był to pierwszy raz, gdy ich wargi się ze sobą zetknęły, ba, starczyło przywołać choćby formalny pocałunek sprzed paru dni, przypieczętowujący przysięgę. Ale jak do tej pory wszystkie były… wyprane ze wszystkiego, z czego się dało, puste gesty jedynie na pokaz, odarte z jakiejkolwiek intymności i wywołujące raczej dyskomfort niż dreszcz wzdłuż kręgosłupa, rozbudzający pragnienia.
Teraz… teraz zdecydowanie było inaczej. Aż otworzyła nieco szerzej oczy, zaskoczona – nie tylko tym gestem, ale i tym, co poczuła. Żadna pokazówka na użytek obserwujących ich oczu, tylko coś o wiele prywatnego, coś, co dzielili teraz wyłącznie między sobą.
Czy w istocie nie była mu niczego winna? Otwierała już usta, żeby zaprzeczyć, że nie tak ją całe życie uczono. Że jak najbardziej była mu coś winna, choćby w imię zawartej umowy – inna sprawa, że wcale nie planowali tego punktu odhaczać tu i teraz, odkładając na bliżej nieokreśloną przyszłość. Niemniej, jak dopiero co powiedziała, nie chciała czekać aż tyle.
Ciekawość, zwłaszcza podsycona alkoholem, odpychającym lęki gdzieś w tył, mogła być dość zgubna, nad czym się teraz bynajmniej nie zastanawiała. Co innego miała w głowie – w końcu okazywało się, że chcieli tego samego, tak?
Stąd też koniec końców nie wyrzekła ani jednego słowa. Tylko odwzajemniła pocałunek; delikatnie, ostrożnie. Ciut niezręcznie.
I to stanowiło odpowiedź.
Chciała zachować odrobinę siebie. Nie rozmyć się, przestać istnieć, stać się jedynie żoną – nic nie znaczącą klaczą, której zadaniem było wyłącznie przedłużyć linię rodu. Tylko tyle i aż tyle.
Zaskoczył ją trochę tym gestem – jakoś nie podejrzewała, że dojdzie do tego tak… nagle. I owszem, nie był to pierwszy raz, gdy ich wargi się ze sobą zetknęły, ba, starczyło przywołać choćby formalny pocałunek sprzed paru dni, przypieczętowujący przysięgę. Ale jak do tej pory wszystkie były… wyprane ze wszystkiego, z czego się dało, puste gesty jedynie na pokaz, odarte z jakiejkolwiek intymności i wywołujące raczej dyskomfort niż dreszcz wzdłuż kręgosłupa, rozbudzający pragnienia.
Teraz… teraz zdecydowanie było inaczej. Aż otworzyła nieco szerzej oczy, zaskoczona – nie tylko tym gestem, ale i tym, co poczuła. Żadna pokazówka na użytek obserwujących ich oczu, tylko coś o wiele prywatnego, coś, co dzielili teraz wyłącznie między sobą.
Czy w istocie nie była mu niczego winna? Otwierała już usta, żeby zaprzeczyć, że nie tak ją całe życie uczono. Że jak najbardziej była mu coś winna, choćby w imię zawartej umowy – inna sprawa, że wcale nie planowali tego punktu odhaczać tu i teraz, odkładając na bliżej nieokreśloną przyszłość. Niemniej, jak dopiero co powiedziała, nie chciała czekać aż tyle.
Ciekawość, zwłaszcza podsycona alkoholem, odpychającym lęki gdzieś w tył, mogła być dość zgubna, nad czym się teraz bynajmniej nie zastanawiała. Co innego miała w głowie – w końcu okazywało się, że chcieli tego samego, tak?
Stąd też koniec końców nie wyrzekła ani jednego słowa. Tylko odwzajemniła pocałunek; delikatnie, ostrożnie. Ciut niezręcznie.
I to stanowiło odpowiedź.