27.10.2022, 23:50 ✶
Och, gdyby tylko mógł usłyszeć jej myśli! Zaprzeczałby wówczas całym sobą, zapierał, wykłócał tak, że aż poczerwieniałaby mu twarz. Zdawał sobie jednak sprawy, że nie zmieni w jedną noc przekonań, jakie od najmłodszych lat wkładano Eunice do głowy; nie chciał tego robić, w obawie, że nagłe forsowanie zmian i gwałtowne zbaczanie z wytyczonych ich szlaków mogłoby stać się kością niezgody pomiędzy młodymi małżonkami.
Planował więc wprowadzać zmiany stopniowo, krok po kroku, z każdym dniem coraz mocniej utwierdzając ją w przekonaniu, że wcale nie musi być tak, jak inni sobie tego życzą, że nie mają obowiązku uszczęśliwiać swoich rodzin (zabawne, bo przecież pobrali się ze względu na naciski swych bliskich), że powinni przeżyć swoje życia za siebie i żyć, żyć pełną piersią. Że nie ma nic złego w szukaniu swoje drogi, gubieniu się, potykaniu i popełnianiu błędów. Że obrączka na palcu wcale jej nie ogranicza, nie z Perseusem u boku, który odwróci wzrok i udawać będzie, że nie ma o niczym pojęcia.
Przecież wcale nie musiała dawać mu potomka, przecież ciągłość rodu została już zapewniona przez synów Walburgii i córki Cygnusa, dorosłe i nastoletnie już dzieci, dumnie noszące na piersi herb Domu Węża, jak niemalże każdy z Blacków. Dorosną, wezmą śluby - być może między sobą, nie było to niczym gorszącym wśród przedstawicieli rodziny, której mottem było zawsze czysty i urodzą im się śliczne czarnowłose niemowlęta o oczach jak onyks.
Nie potrzebowali Perseusa i Eunice do tego, aby nazwisko Black przetrwało. Potrzebowali jedynie dowodu, że wieści o niewłaściwych skłonnościach magipsychiatry były jedynie wyssanymi z palca plotkami, obrzydliwą potwarzą wymierzoną w Blacków, żałosną próbą uderzenia w wiekowy ród i osłabienia jego pozycji w magicznej socjecie.
Nie spodziewał się, że pocałunek spotka się z odwzajemnieniem; sądził raczej, że młoda czarownica go odrzuci, odepchnie, nazwie obrzydliwym, zostawi krwisty ślad paznokci na policzku i już nigdy więcej nie wrócą do tej rozmowy. Nie wiedząc, co powinien począć, poddał się narastającemu w nim pożądaniu; przywarł do niej bliżej, objął jej szczupłe ciało i zaatakował jej usta ponownie, tym razem z większą natarczywością.
— Nie tutaj — oderwał się od niej po chwili, oparł ciężar chorej nogi na lasce i ujął dłoń kobiety — Chodź.
Z łomoczącym sercem zaprowadził ją do sypialni skąpanej w złocie zachodzącego słońca, a tam pocałował ją po raz drugi. I trzeci. A potem wargi zaczęły błądzić po długiej szyi, aż wyszły na spotkanie wystającym obojczykom. Wtedy też, po chwili mocowania się z zapięciem, sprawił, że sukienka z cichym szelestem wylądowała na podłodze.
Nauczę się, jak Cię kochać, Eunice. Obiecuje.
Mogła wycofać się w każdej chwili, lecz Perseus miał głęboką nadzieję, że się na to nie zdecyduje.
Planował więc wprowadzać zmiany stopniowo, krok po kroku, z każdym dniem coraz mocniej utwierdzając ją w przekonaniu, że wcale nie musi być tak, jak inni sobie tego życzą, że nie mają obowiązku uszczęśliwiać swoich rodzin (zabawne, bo przecież pobrali się ze względu na naciski swych bliskich), że powinni przeżyć swoje życia za siebie i żyć, żyć pełną piersią. Że nie ma nic złego w szukaniu swoje drogi, gubieniu się, potykaniu i popełnianiu błędów. Że obrączka na palcu wcale jej nie ogranicza, nie z Perseusem u boku, który odwróci wzrok i udawać będzie, że nie ma o niczym pojęcia.
Przecież wcale nie musiała dawać mu potomka, przecież ciągłość rodu została już zapewniona przez synów Walburgii i córki Cygnusa, dorosłe i nastoletnie już dzieci, dumnie noszące na piersi herb Domu Węża, jak niemalże każdy z Blacków. Dorosną, wezmą śluby - być może między sobą, nie było to niczym gorszącym wśród przedstawicieli rodziny, której mottem było zawsze czysty i urodzą im się śliczne czarnowłose niemowlęta o oczach jak onyks.
Nie potrzebowali Perseusa i Eunice do tego, aby nazwisko Black przetrwało. Potrzebowali jedynie dowodu, że wieści o niewłaściwych skłonnościach magipsychiatry były jedynie wyssanymi z palca plotkami, obrzydliwą potwarzą wymierzoną w Blacków, żałosną próbą uderzenia w wiekowy ród i osłabienia jego pozycji w magicznej socjecie.
Nie spodziewał się, że pocałunek spotka się z odwzajemnieniem; sądził raczej, że młoda czarownica go odrzuci, odepchnie, nazwie obrzydliwym, zostawi krwisty ślad paznokci na policzku i już nigdy więcej nie wrócą do tej rozmowy. Nie wiedząc, co powinien począć, poddał się narastającemu w nim pożądaniu; przywarł do niej bliżej, objął jej szczupłe ciało i zaatakował jej usta ponownie, tym razem z większą natarczywością.
— Nie tutaj — oderwał się od niej po chwili, oparł ciężar chorej nogi na lasce i ujął dłoń kobiety — Chodź.
Z łomoczącym sercem zaprowadził ją do sypialni skąpanej w złocie zachodzącego słońca, a tam pocałował ją po raz drugi. I trzeci. A potem wargi zaczęły błądzić po długiej szyi, aż wyszły na spotkanie wystającym obojczykom. Wtedy też, po chwili mocowania się z zapięciem, sprawił, że sukienka z cichym szelestem wylądowała na podłodze.
Nauczę się, jak Cię kochać, Eunice. Obiecuje.
Mogła wycofać się w każdej chwili, lecz Perseus miał głęboką nadzieję, że się na to nie zdecyduje.