16.04.2023, 11:58 ✶
Trzeba przyznać, że mieli pecha. Atreusowi nie wyszło zaklęcie (choć nie miała pojęcia, że chciał nim wyczarować wodę), Alastor i Danielle nie zdołali rozproszyć ognia, a jej własny czar został częściowo rozproszony i choć uratował ich przed zamieniem się w skwarki, to i tak oberwała lekko ogniem. Odruchowo osłoniła lewym przedramieniem oczy, w efekcie więc zapłonął rękaw oraz trochę włosów. I to był kolejny moment w życiu Brenny, w którym Longbottom podziękowała samej sobie, że była „skazą na honorze Potterów” (jak mówiła ciotka) oraz „starą panną, której nikt nie weźmie z takimi włosami” (jak również mówiła ciotka) i ścinała się dość krótko gdy mając lat dziesięć przegrała bójkę z sąsiadem przezywającym jej kuzynkę, bo złapał ją za warkocz. Gdyby miała długie, piękne włosy, jak większość znanych jej kobiet, miałaby też spore szanse stać się właśnie żywą pochodnią.
Gwałtownym gestem schwyciła lewą dłonią płonący kosmyk, by go wygasić. Poparzenie poparzeniem, ale lepsze to niż płonąca głowa.
Na zajmowanie się rękawem niezbyt miała czas, więc jeśli nie udało się wygasić go jednym uderzeniem, po prostu chwilowo to zostawiła (zapewne w pełni świadoma, że potem skończy z bardzo, bardzo paskudnie poparzonym nadgarstkiem). W końcu… pale zawracały właśnie. Od tyłu.
Mogły trafić Danielle i Alastora. Zwłaszcza, ze ten ani nie drgnął. (Czy pomyślała, że jest idiotą? Oczywiście. Czy była to ogromna hipokryzja ze strony kogoś, kto ryzykował oberwanie ogniem i ledwo zdołał ten powstrzymać przed spopieleniem ich? Pewnie, że tak. Wygrała zawody na to, kto oberwie pierwszy zaklęciem, teraz mogli ogłosić drugie, na to, kto z nich zrobi coś najgłupszego - cała trójka pracowników Departamentu brała w nich wyraźnie udział.)
Brenna (w ramach tychże zawodów być może) zrobiła więc coś absolutnie niedopuszczalnego w walce. Mianowicie odwróciła się tyłem do przeciwników, machając różdżką. Chciała wyczarować skałę, która przyjmie na siebie impet uderzenia pali, sunących w ich stronę. A potem kolejnym machnięciem różdżki… spróbowała transmutować je w papier.
Kształtowanie
Transmutacja
Gwałtownym gestem schwyciła lewą dłonią płonący kosmyk, by go wygasić. Poparzenie poparzeniem, ale lepsze to niż płonąca głowa.
Na zajmowanie się rękawem niezbyt miała czas, więc jeśli nie udało się wygasić go jednym uderzeniem, po prostu chwilowo to zostawiła (zapewne w pełni świadoma, że potem skończy z bardzo, bardzo paskudnie poparzonym nadgarstkiem). W końcu… pale zawracały właśnie. Od tyłu.
Mogły trafić Danielle i Alastora. Zwłaszcza, ze ten ani nie drgnął. (Czy pomyślała, że jest idiotą? Oczywiście. Czy była to ogromna hipokryzja ze strony kogoś, kto ryzykował oberwanie ogniem i ledwo zdołał ten powstrzymać przed spopieleniem ich? Pewnie, że tak. Wygrała zawody na to, kto oberwie pierwszy zaklęciem, teraz mogli ogłosić drugie, na to, kto z nich zrobi coś najgłupszego - cała trójka pracowników Departamentu brała w nich wyraźnie udział.)
Brenna (w ramach tychże zawodów być może) zrobiła więc coś absolutnie niedopuszczalnego w walce. Mianowicie odwróciła się tyłem do przeciwników, machając różdżką. Chciała wyczarować skałę, która przyjmie na siebie impet uderzenia pali, sunących w ich stronę. A potem kolejnym machnięciem różdżki… spróbowała transmutować je w papier.
Kształtowanie
Rzut PO 1d100 - 64
Sukces!
Sukces!
Transmutacja
Rzut Z 1d100 - 68
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.