16.04.2023, 12:35 ✶
Udało mi się chwilowo zatamować krwawienie kobiety. Magia jednak nie była rozwiązaniem. Żeby ją ustabilizować, potrzebowałabym esencji z dyptamu, której aktualnie nie posiadałam. W Dolinie znalazłyby się jakieś środki, ale sama nie dam rady jej teraz przetransportować. Teleportacja też nie wchodzi w grę - mogłaby jej nie przeżyć.
Nagle usłyszałam wołanie o pomoc w tym całym chaosie. Spojrzałam się jeszcze raz na kobietę. Nie chciałam jej zostawiać, ale przy niej nie mogłam nic już zrobić, a w tym czasie mogłabym pomóc kolejnej osobie. Stałam jeszcze w kolejnym dylemacie, czy używać jakiegoś zaklęcia ochronnego na kobietę, zanim od niej odejdę, ale zdecydowałam się tego nie robić. Tarcza mogłaby tylko niepotrzebnie zwrócić na nią uwagę, a leżąc jak martwa, raczej nie byłaby celem sprzymierzeńców Czarnego Pana.
Wstałam z trudem z kolan, zostawiając ją bez żadnej magicznej tarczy i krzyknęłam jeszcze do Pana Urquarta:
- Ktoś potrzebuje pomocy, zaraz wrócę! - Szybkim krokiem skierowałam się do wcześniejszego wołania, starając się nie dostać w tym czasie żadnym urokiem czy klątwą. Nadal nie czułam się idealnie, ale starałam się zacisnąć zęby w tym dyskomforcie.
- Jestem medykiem, wzywałeś pomoc? - Spytałam, gdy zbliżyłam się chyba do właściwej osoby. Dopiero po kilku sekundach rozpoznałam w niej Fergusa. Był chyba ostatnią osobą, którą chciałam teraz spotkać, ale nie potrafiłabym w takiej sytuacji zacząć wyciągać stare konflikty. Nie po to tu przyszłam.
[Przemieszczam się do Fergusa, słysząc jego wołanie o pomoc]
Nagle usłyszałam wołanie o pomoc w tym całym chaosie. Spojrzałam się jeszcze raz na kobietę. Nie chciałam jej zostawiać, ale przy niej nie mogłam nic już zrobić, a w tym czasie mogłabym pomóc kolejnej osobie. Stałam jeszcze w kolejnym dylemacie, czy używać jakiegoś zaklęcia ochronnego na kobietę, zanim od niej odejdę, ale zdecydowałam się tego nie robić. Tarcza mogłaby tylko niepotrzebnie zwrócić na nią uwagę, a leżąc jak martwa, raczej nie byłaby celem sprzymierzeńców Czarnego Pana.
Wstałam z trudem z kolan, zostawiając ją bez żadnej magicznej tarczy i krzyknęłam jeszcze do Pana Urquarta:
- Ktoś potrzebuje pomocy, zaraz wrócę! - Szybkim krokiem skierowałam się do wcześniejszego wołania, starając się nie dostać w tym czasie żadnym urokiem czy klątwą. Nadal nie czułam się idealnie, ale starałam się zacisnąć zęby w tym dyskomforcie.
- Jestem medykiem, wzywałeś pomoc? - Spytałam, gdy zbliżyłam się chyba do właściwej osoby. Dopiero po kilku sekundach rozpoznałam w niej Fergusa. Był chyba ostatnią osobą, którą chciałam teraz spotkać, ale nie potrafiłabym w takiej sytuacji zacząć wyciągać stare konflikty. Nie po to tu przyszłam.
[Przemieszczam się do Fergusa, słysząc jego wołanie o pomoc]